Evernight (odc. 24) – Upadek Westplate

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fuks nieobecny usprawiedliwiony.

Plan Westplate

Sezon 2 Odcinek 13 Westplate broni się nadal! (c.d.)

Już na pozycjach Maszyny zaczęły planowanie. Wraz z setnikiem Auchinleckiem (dowódcą Westplate) oraz jarlem Athelstane (przywódcą żeglarzy ze Smoczych Wysp) ustalili, iż w miarę możliwości postarają się obronić twierdzę i przekonać wroga, że nie ma sensu jej zdobywania, a jeśli okaże się to niemożliwe, to przeprowadzi się ewakuację załogi. W chwili obecnej, dzięki posiłkom twierdza ponownie miała ok. 350 żołnierzy zdolnych do walki.

Następnie drużyna zdecydowała się zbadać wrak szalupy Władców zestrzelonej podczas wcześniejszych walk o Westplate. Bohaterowie wykorzystali fakt, iż większość wrogich pojazdów latających odleciała w kierunku kontynentu, licząc, że uda się im potajemnie dostać do wraku. Pechowo jednak wdepnęli prosto w zasadzkę pająków (wyszedł mi jakiś monstrualny rzut Spostrzegawczości bestyjek przeciw Skradaniu BG). Nagle wokół bohaterów zaroiło się od wrogów, głównie pająki w jakiejś wersji opancerzonej (ciężkie, czarne płyty z chityny) oraz druga odmiana o poprawionych możliwościach walki (wersja szturmowa, o granatowym pancerzu). Chaotyczne starcie skończyło się po 4 rundach. Wszystkie pająki zginęły, ale Edi został wyeliminowany (dwukrotnie:)), a i inni byli ranni. Poza tym Mira musiała użyć mocy światła i płonącego miecza Solariona, co oczywiście poprawiło szanse BG, ale oznaczyło ich pozycje Władcom. W dodatku miast zaraz po walce przemieścić się, bohaterowie wdali się w klasyczną dyskusję „Co dalej robić?” i skończyło się na tym, że zostali namierzeni przez jeden z latających kufrów i zbombardowani. Z trudem, ścigając się z czasem i pojazdem Najeźdźców, powrócili do okopów. Ranni, niektórzy ciężko.

Tak oto plan eksploracji wraku spalił na panewce, a rozwój wydarzeń uniemożliwił to zupełnie.

Maszyny wycofały się do Donżonu, by odpocząć w jednym z podziemnych lazaretów. Dalai chciała przy tym odzyskać przynajmniej część potencjału magicznego, bo po walce w zasadzce zostało jej ok. 3 PM z 30.

Dyskusja w sztabie.

MG: Prochu jest bardzo dużo. Opcja „Kamieniec Podolski” wchodzi w rachubę, ale wtedy z wyspy zostanie atol.

Edi (uśmiechnięty): Atol Bikini.

Minęło kilka godzin, herosi odpoczęli, ale czas wykorzystali także Władcy. Z kontynentu wróciły szalupy. Nadlatywały falami, wysadzały desant pająków (zwykłych, pancernych, szturmowych, skoczków etc.). A potem nastąpił atak (nie mogłem sobie odpuścić i zarzuciłem „Cwał Walkirii” z „Czasu Apokalipsy”, tym razem gracze w roli Vietcongu). Większość herosów zajęło wraz z ok. 20-30 żołnierzami pozycje w Placówce „Wschód”, jedynie Edi, pomny na złe doświadczenia z walki, pozostał w „Donżonie” przy jednej z armat.

Wpierw zatrzęsła się ziemia, szalupy i kufry zrzucały bomby wprost na pozycje obrońców. Niewielkie rozpryskowe i zapalające, większe burzące. Od strony morza nadleciało, manewrując nisko nad ziemią, tuzin kilkumetrowych cygar i, rzygając z dysz ogniem, uderzyło w placówki, bunkry, okopy, kazamaty… Eksplozja za eksplozję. Gdzieś ktoś krzyczał, we „Wschodzie” jeden z pocisków przebił się przez strop i zabił dwu obrońców. Któryś z herosów został ranny.

A potem nastąpił kolejny nalot i kolejny. Wreszcie kilka szalup nadleciało w równym szyku i zrzuciło bomby, które podpaliły ziemie, skały… Całe Westplate płonęło. Mimo to obrońcy wytrwali na pozycjach. Grube granitowe stropy i ściany, kaponiery i głębokie, oszańcowane okopy zdały egzamin.

Po kolejnym wyeliminowaniu Cavasa (błyskawiczne starcie z 5 pająkami, w jedną rundę 3 załatwił, jednego w Szok wprowadził, ale sam padł i nie zdołał rzucić błysku z magicznej zbroi).

Mira: Tu leży Cavas, chciał zabłysnąć.

Pająki zaatakowały z wielu stron, wiele z nich wylądowało z szalup na terenie bazy. Maszyny wpierw rozpaczliwie broniły wraz z załogą „Wschodu”, rozstrzeliwując rzędy pająków wyłaniające się falami z gęstego dymu zalegającego na okaleczonej wyspie. Część bestii przedostała się do okopów. Rozgorzała walka wręcz. Tymczasem Edi wyeliminował ze swej armaty dwa pająki, które szarżowały samobójczo na „Donżon” z eksplodującymi ładunkami w łapach. A z nieba wciąż spadały bomby. Herosi zmietli wręcz pierwszą i drugą falę atakujących, Dalai udało się „wybuchem” strącić jeden z kufrów, a drugi uszkodzić. Inne zasypywały ogniem bohaterów. Wreszcie jedna z wielkich szalup omiotła grupę herosów kilkoma seriami wystrzelonymi z wielkich muszkietów energetycznych. Przynajmniej połowa ekipy zostałą weliminowana.

Ale atak został odparty. Obrońcy, którzy ponieśli chyba najcięższe straty od czasu rozpoczęcia walk, porządkowali szeregi, zbierali i opatrywali rannych, poprawiali umocnienia. Jakiś bezimienny medyk (pieprzone k6 na Leczeniu) wpierw całkowicie uleczył dogorywającego Cavasa (rzut 36!), potem solidnie podleczył Mirę (w podobnym stanie, tym razem rzut 15), a na koniec pomógł Zongowi. Cholerny fuksiarz!

Po tak zażartym szturmie herosi na nowo zaczęli debatować z Auchinleckiem i Athelstane nad dalszą strategią. Ale decyzja zapadła w pośpiechu kilka godzin później, gdy zobaczyli jak na północ od wyspy z ciemności wyłania się ogromny, kilkusetmetrowy kształt okrętu Władców: szara bryła metalu o płaskim pokładzie, nadbudówce przypominającej stromą wyspę i dwu połączonych kadłubach, między którymi kryły się pomniejsze statki. Krótko potem z dziwnych rur na pokładzie wystartowało kilka cygar, podobnych do tych, jakie bombardowały wyspę, ale dużo większych i rozpieprzyły na Westplate pełen odcinek okopów i dwie placówki wraz z załogą. Jednocześnie mniejsze okręty wypłynęły z „brzucha” większego i, nabrawszy kilka razy większej prędkości niż drakkary Smoczych Wojów, ruszyły w kierunku brzegu. Na pokładzie każdego z nich mogło znajdować się kilkadziesiąt pająków, a nawet wirniki czy tupacze. Los Westplate został przypieczętowany.

Plan Ediego.

Edi: Bierzemy proch.

Dalai: Ale wtedy ludzie nie wejdą na drakkary.

Edi: Dlatego wcześniej przeprowadzimy kontratak, po nim wszyscy się zmieszczą.

Dalai: Edi, ty…!!!

Do dyspozycji załogi było zaledwie pięć drakkarów, na każdy z nich mogło wejść ledwie 50 ludzi. Można było ewakuować 250 obrońców, pozostali (ok. 150) musiało pozostać.

Setnik Auchinleck zdecydował się bronić pozycji do końca, wraz z grupką żołnierzy i wszystkimi rannymi. Miał dać czas na ewakuacją, którą w pośpiechu organizowały Maszyny. Poza ludźmi, zdołano jedynie załadować zapasy leków, ogromny magazyn prochu został na Westplate.

Dzielna obrona Auchinlecka dała BG 9 godzin. Ten czas wykorzystali świetnie. Edi zaryzykował i poprowadził flotyllę pod bokiem Władców (kreatywne wykorzystanie Hazardu przeciw Spostrzegawczości, problem w tym, ze Edi miał Hazard na k4:), toteż dopiero za ostatnim, bodaj piątym fuksem drużyny, udało mu się przerzucić rzut Władców na Spostrzegawczość).

Po odpłynięciu od wyspy, flotylla się rozproszyła, by zwiększyć szansę na dopłynięcie któregokolwiek drakkaru do Królewskiej Przystani. Herosi, na pokładzie okrętu jarla Athelstane’a, po dziewięciu godzinach od opuszczenia ogarniętej walkami Westplate usłyszeli przytłumiony odgłos wielkiej eksplozji. To Auchinleck wysadził magazyny prochowe. Chwilę potem rozległa się dużo silniejsza eksplozja, niebo rozbłysło oślepiająco, a twarze herosów omiótł delikatny ciepły wiatr od Westplate. Widać ostatni czyn dzielnego setnika nie poszedł na marne, Władcy musieli także mocno ucierpieć.

Do Królewskiej Przystani dopłynęły 3 drakkary, dwa zapewne dopadły szalupy i kufry Władców. Lord Herrek, niepocieszony, ze nie udało się utrzymać twierdzy, ani ewakuować prochu i magazynów broni, przyjął jednak ocalałych serdecznie.

Może nie było to zwycięstwo, może Podziemie tym razem poniosło klęskę, ale wróg także poniósł ogromne straty. W uznaniu zasług herosi zostali odznaczeni przez lorda Herreka Słońce Solariona – medalem za odwagę.

Maszyny dwa tygodnie odpoczywały w Królewskiej Przystani, pełniąc jedynie służbę patrolową i wartowniczą. Wieści o ich czynach na Westplate rozeszły się wśród zwykłych ludzi, którzy nijak ie przypominali już tych biednych zrozpaczonych istot sprzed ponad pół roku. Teraz, choć obszarpani, wychudli i brudni, nosili się z błyskiem w oku i mało kto mówił o ucieczce na drugi kontynent.

Nawet sam Herrek, po zakończeniu przygotowań do ewakuacji, zdecydował się na działania zbrojne. Ruiny Królewskiego Portu znów zaroiły się od garstek straceńców, którzy szarpali patrole i atakowali pozycje Władców.

Po dwu tygodniach oczekiwania przyszedł czas na herosów. Tym razem lord Herrek zdecydował się wysłać ich do domeny Lanów, na rodzinne ziemie Dalai, by mogła ona wraz ze swoimi przyjaciółmi poprosić swój ród o przyłączenie się do sprawy Podziemia.

Pamiętając o Przekleństwie Lanów, mało kto palił się do tej misji. Oczywiście poza Dalai (bo jest Laną), Mirą (bo jest Czerwoną Zakutą Pałą) i Cavasem (bo zbyt często obrywał ostatnio po głowie).

STAN PODZIEMIA (Siła 4)

5500 mieszkańców, w tym 400 elfów

820 żołnierzy (w tym 100 łuczników elfich, wstrzymano póki co szkolenia ze względu na to, że ledwie 40 % jest solidnie uzbrojona).

4 drużyny herosów (Czarne Kły,  niedobitki Młotów na Golemy, niedoświadczeni Pogromcy Pająków, Las Maquinas de la Muerte). Wszystkie ekipy poza Królewskim Portem.

5 Czerwonych Rycerzy, 6 Kapłanek/-ów Solariona, 7 czarodziejów z Mizrindoru

Jaskinia 51 – Ośrodek badawczy ma już wsparcie kilkunastu mędrców i naukowców z dawnego uniwersytetu. Opracowano kolejne wynalazki na bazie technologii/magii Władców i za poradami Luny. Udoskonalono część poprzednich.

Morale wysokie. Ludzie chcą walczyć.

Społeczność w zasadzie skonsolidowana, przy Tawny Downsie zostało zaledwie 200-300 ludzi.

Żywności starczy w chwili obecnej na ok. 5 tygodni. Ekipy żywnościowe odważniej penetrują Górne Katakumby i Dolne Katakumby (ci z Uniwersytetu), niestety coraz trudniej zaopatrzyć wzrastającą społeczność. Rozpoczęto połowy przybrzeżne, są straty wśród rybaków, ale nieco lepiej jest z żywnością.

Żołnierze są do pełnej dyspozycji Herreka. Na powierzchni (głównie w stolicy) i w tunelach walczy ok. 300 z nich. Herrek zaczyna specjalizować żołnierzy. Pojawili się specjaliści od walki w tunelach, strzelcy, grenadierzy oraz zwiadowcy, ponadto elfy zapewniają świetnych łuczników. Reszta to zwykli żołnierze.

Portal skonfigurowany, droga na drugi kontynent otwarta. Magowie teraz współpracują z Jaskinią 51 (głównie badają zdobyte egzemplarze istot Władców).

Zdarzają się problemy z istotami zamieszkującymi Katakumby (nieumarli, zgrzytniki, morskie trolle etc.). Ponownie dostrzeżono patrole pająków w Górnych i Dolnych Katakumbach.

Proch się skończył! Żołnierzy jest aż nadto, nie ma w ogóle dla nich broni i pancerzy. Połowa broni Podziemia jest improwizowana, część pochodzi od krasnoludów z Przedpiekla.

Przywiezione zapasy leków z Westplate starczą na 12 tygodni.

Oleju do lamp starczy na 6 tygodni (rozpoczęto odłów połykaczy przy brzegach Waluzji).

W Górnych Katakumbach znajduje się już 9 placówek Podziemia, które pełnią głównie ostrzegawczą rolę. Poza tym założono kolejną enklawę – Pomstę (na terenie Jaskini Kryształów), w której mieszkają głównie uwolnieni niewolnicy. W Dolnych kolejne 5 (dwie odziedziczone po Uniwersytecie) oraz jedna enklawa na kilkaset osób (Uniwersytet). Na powierzchni enklawa ok. 80 osób (Królewski Port). W lesie pod Dalamet enklawa elfów.

Kontakt z Przedpieklem – bez zmian.

Ewentualne cele:

1. Obóz pracy na powierzchni.

2. Szczątki kufra (tylko jak się do niego dostać?)

UWAGI:

1. Wylosowane misje:

a) Siedemnaście mgnień słońca (misja trudna) – do Królewskiego Portu przybył jeden ze znaczniejszych Władców. Gdyby tak poznać jego plany?

b) Szczury tunelów (misja trudna) – Sanktuarium, ludzka osada w Dolnych Katakumbach została odkryta przez agentów Władców. Trzeba przeprowadzić odsiecz.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Hymn wyprawy do Lanów! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s