Evernight (odc. 25) – Wyprawa do Lanów

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości. Piroman, niziołczy saper i bombardier.

Sezon 2 Odcinek 14 Wyprawa do Lanów

Reakcja Fuksa na wieść, że Edi zgodził się na wyprawę do Lanów pod nieobecność tego pierwszego.

Fuks: Jak to się stało, że mnie nie ma, a ty od razu ściotowiałeś?

Przygotowania do wyprawy nie trwało długo. Drużyna pobrała żywność, leki i opatrunki (których dzięki transportowi z Westplate nie brakowało) oraz broń w tym eksperymentalne egzemplarze opracowane przez Jaskinię 51.  Wreszcie opuściła Królewską Przystań. Po drodze mijała zwiadowców i drużyny szturmowe bojowników Podziemia, które zgodnie z rozkazami lorda Herreka przystąpiły do walki z Władcami.

O Fuksie po kolejnym wyskoku.

MG: Fuks jest jak Lobo. Kiedyś wszystkie niziołki zebrały swoje najgorsze cechy i w nich zaimplementowały. Same są kochane i słodkie. On to skurwiel.

Maszyny zeszły do Dolnych Katakumb i przez zalane jaskinie wydostali się na powierzchnię, a konkretnie plaże. Tu również znać było, że ludzie powoli zaczynają walczyć o swoje. Patrole i posterunki były stosunkowo liczne, a w pobliżu brzegu krążyły rybackie łodzie poławiające ryby dla mieszkańców osad Podziemia.Wreszcie BG sobie znanymi ścieżkami wydostali się po klifie z plaż i znaleźli w Waluzji. Domena Lanów znajdowała się stosunkowo daleko, toteż czekał ich kilkudniowy marsz. Szczęśliwie na swej drodze nie spotkali Władców ani ich pajęczych wojowników. Miast tego podróż obfitowała w inne wydarzenia. Od stosunkowo mało znaczących, jak znalezienie szałasu z żywnością i lekami, po wpadnięcie na kilkusetosoobowy oddział krasnoludów z Gór Grozy, który zszedł na niziny, by skontaktować się z ocalałymi i stworzyć może jakiś sojusz skierowany przeciw najeźdźcom. Niestety Maszyny niezbyt się popisały i po mało dyplomatycznej rozmowie herosi rozstali się z wojownikami krasnoludzkimi. Dziwnym trafem okazało się podczas podróży, że zwierzątka niezwykle lubią Ediego (przewaga „Władca zwierząt”). Póki co przyłączyła się do niego reinkarnacja Bambie. Mała, delikatna, drżąca sarenka nie jest może zbyt bojowym zwierzakiem, a w dodatku Fuks ciągle patrzy na nią łakomym wzrokiem, ale jednocześnie okazała się świetnym wykrywaczem niebezpieczeństw.

Rozwój postaci.

Fuks: Biorę „zastraszanie”

Dalai (ze śmiechem): Ty?! Czym?!

MG: Dlatego ma tylko na k4.

Fuks (do Dalai): Mam większy niż twój!

Ziemie Lanów powitały bohaterów spokojem, ciszą i niezwykłym pięknem. Ciemności były tutaj jakby mniejsze, lasy wciąż gęste i niezatrute, na ziemi i gałęziach zalegał puszysty, biały śnieg. Delikatna mgła dodawała krajobrazowi zarówno subtelności jak i zagadkowości. Maszyny zagłębiły się w zgoła inny świat niż ten znany od niemal roku. Dalai urzeczona oglądała urokliwe zakątki, które pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Z każdym krokiem zbliżała się do swojego domu. Zastanawiał fakt, iż póki co herosi jeszcze nikogo nie spotkali.

Wreszcie dotarli w jednym z zagajników dostrzegli ruch. Tanecznym krokiem, wirując w dziecięcym tańcu spomiędzy drzew wypadła małą dziewczynka. Aalai – najmłodsza z sióstr Dalajlany. Dziewczynka odziana była tylko w letnią sukienkę, ponadto w dłoniach coś trzymała. Dopiero z bliska BG zauważyli, iż mała tańczy na pokiereszowanych, zabliźnionych kikutach, a w dłoniach trzyma własne stopy. W oczach dziewczynki krył się jedynie ostateczny obłęd.

Fuks: Kto ma do sprzedania czapkę niewidkę?

Cavas: Ja, ale nie wiem, gdzie odłożyłem.

Dalai nie wytrzymało serce (świetna mechanika strachu wykazała tym razem max. wynik: atak serca), upadła bez życia. Dopiero pomoc Miry sprawiła, że czarodziejka odzyskała przytomność.

Dwór Lanów, a w zasadzie piękny pałac z drewna wydawał się jak wszystko wokół. Cichy i spokojny. BG wiedzieli jednak, że coś tutaj jest bardzo nie tak. Pierwsi do dworu dostali się drużynowi „skradacze”: Edi i Fuks. Wskoczyli przez okno po to tylko, by zaraz stoczyć walkę z dwoma dziwacznymi istotami, zezwierzęconymi ludźmi o cechach psa i niemalże świńskich ryjach. BG w miarę szybko uporali się z zagrożeniem (Edi po raz pierwszy dobył wielkiego miecza Tragora). W trupach istot przybyła z resztą drużyny Dalai rozpoznała wiernych służących swego ojca.

C.d. rozwoju postaci.

Fuks: Edi bierze „wy-pyty-wanie”. „Co pan robi z tą dziewczynką?” „Wy-pytu-ję!”

Wnętrze domu prezentowało się makabrycznie. Choć większość mebli i pamiątek było na swoim miejscu, to niektóre z pomieszczeń zostały bluźnierczo przekształcone. Pokój Aalai (do którego okaleczona dziewczynka czym prędzej pobiegła) cuchnął krwią i śmiercią, wszędzie zwisały welony i zasłony z ludzkiej czy elfiej skóry, na ścianach ktoś poprzybijał wnętrzności. W innych komnatach znaleziono trupy służby Lanów. Ślady wyraźnie wskazywały, że to robota pająków lub Władców.

Wreszcie BG odkryli, iż ci, którzy dopełnili Zagłady elfiego rodu przekształcili również piwnicę. Wejście do niej zagradzały ciężkie, stalowe drzwi, lecz te rozbił bombą Fuks.

Schody prowadziły dużej komnaty o metalowych ścianach pokrytych przewodami i rurami. Wszystko wskazywało, że Władcy wybudowali coś pod dworem Lanów. Z komnaty prowadził w dół kilometrowy szyb, w którym zjeżdżało się ma wielkiej metalowej platformie. Tę, jak się okazało, umiała obsłużyć Mira.

Uzupełnianie ekwipunku. Złodzieje drużynowi i ich kombinacje.

Fuks: Można zrobić kominiarkie?

MG: Z czego?

Fuks: Ze skarpet!

MG: Zróbcie z rajstop, będziecie działać w teamie.

(Ostatecznie zrobił z  kalesonów i ma kalesoniarki).

Po długiej podróży bohaterowie wylądowali w gigantycznym kompleksie Władców. Korytarze i komnaty w dużym stopniu przypominały to, co widzieli pod dymnicą w Aragronie kilka misji wcześniej. Wszystko było niezrozumiałe i obce. Rozpoczęła się długa wędrówka po podziemiach. Dalai szukała zemsty, Mira solidaryzowała się z nią, Cavs po prostu chciał komuś przyłożyć, a Edi i Fuks zamierzali coś podpierdolić. A Zong? Zong szedł, bo musiał :).

Doszedł też inny cel. Co jakiś czas kompleks rozbrzmiewał nader ludzkimi okrzykami bólu. Władcy mieli w swej mocy Waluzjan i zadawali im okrutne cierpienia.

MG: Sarenka zbliża się do Ediego, wpatrując się w niego mokrymi, wielkimi, ufnymi oczyma. Podchodzi i kładzie mu głowę na podołku.

Dalai (obrzydzona): Gdzie mu kładzie?

Fuks: Czy ona wie, co tam już kiedyś było?

W ciągu swej podróży herosi „starli się” z małymi metalowymi istotkami, które sprzątały i naprawiały to, co oni zepsuli. Przebili się przez żyjące drzwi, które wcześniej wyglądały jak stworzone z oddychającego metalu, a po „śmierci” oklapły niczym przebity rybi pęcherz. Uciekali przed patrolami usychaczy wąskimi rurami biegnącymi nad komnatami i korytarzami bazy. Udało im się dotrzeć nimi aż do jakiegoś centrum dowodzenia, gdzie kilku Władców obsługiwali wielkiego brata znanej im Luny. BG mogli dostrzec mapy z bazami Władców, prezentacje nowych typów pająków a nawet własne podobizny. Widać mocno już musieli zaleźć za skórę Władcom.

Wreszcie znaleźli się w ogromny korytarzu, którego ściany w pełni były pokryte pancernymi płytami. Co kilka metrów znajdowały się drzwi z czarną szybką. Fuks dopiero rozpoznał, że to więzienie. Na końcu za wielki wrotami znaleźli kolejny dowód na bestialstwo Władców. Wielką instalację z rur, kabli i przewodów łączących kilkadziesiąt ludzkich i elfich ciał. Wśród nich Calai – kolejna siostra czarodziejki Maszyn. Instalacja ożyła, pojawiły się maski z ostrzami, przegubowe ramiona z kolcami. BG udało się uśmiercić/zniszczyć bluźniercze dzieło Najeźdźców, lecz Władcy już wiedzieli, ze ktoś jest w kompleksie. Niemal wszystkim herosom udało się wybiec z komnaty na korytarz i dostać do rur biegnących nad nim. W oddali widzieli już asasynów Władców, którzy zaczęli ostrzeliwać BG z muszkietów energetycznych. Pewnie na tym by się skończyło, gdyby nie Cavas, który został w komnacie ze zniszczoną instalacją. Tam też dopadli go asasyni i dwa usychacze. Cavas, choć niemalże legendarny wojownik, zginąłby niechybnie, lecz od czego miał kompanów. Pozostałe Maszyny przedostały się rurami nad komnatę i tam Fuks użył bomby kwasowej, która wypaliła strop. Zaskoczeni asasyni zostali zlikwidowani przez Ediego (z kuszą automatyczną) oraz Mirę. Usychacze dobił ranny Cavas. Po walce BG skryli się z powrotem w rurach, by zastanowić się co dalej. Wycie alarmu przypominało, iż Władcy wiedzą o intruzach.

Długi korytarz. Setki drzwi, każde z małym, czarnym okienkiem.

Fuks (olśniony): To są cele! Ludzie, nigdy w więzieniu nie siedzieliście?

Edi: Eeeee tam, taki exclusive to nie.

UWAGI:

1. Kuźwa, jak trudno opisywać penetrację przez bohaterów fantasy kompleksu rodem z SF. Ciężko tak bez słownictwa w rodzaju: szyb wentylacyjny, komputer taktyczny, nanodrzwi, zbiorniki klonujące, roboty naprawcze i sprzątające, zgniatarka do śmieci…

 


Reklamy

Komentarzy 9

  1. Dziękuję, że po raz kolejny po mnie wróciliście.

  2. Ależ nie ma za co 😀 przywykliśmy Skwareczko .

  3. „Niestety Maszyny niezbyt się popisały i po mało dyplomatycznej rozmowie herosi rozstali się z wojownikami krasnoludzkimi.” Ja tą sytuacje jakoś inaczej widziałem… 😉 😉 😉

  4. A ja się pytam kiedy następny raport co by nie komentować poprzedniego? ;p
    Zresztą jestem Ciekaw jak się da opisać akcję Cavasa na zakończenie. 😀

  5. @ Fart
    A jak?:)

    @ JAro
    Dziś lub jutro. A akcja Cavasa… mistrzowska:). Nie opiszę tylko planów wcześniejszych 🙂

  6. Tylko 16,66666666666667 % maszyn miało złe nastawianie do krasnali 🙂

  7. Dobra, dobra. 16,666667 % zaczęło, ale potem dołączyło się kolejne 16,6666667 % i sfochowane już storpedowało wszystko, co mogło.

  8. Ej, wiec jest szansa ze 66,666666% krasnali nie skumało i się dołączą ! 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s