Evernight (odc. 26) – W kompleksie R&D Władców

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Wielcy nieobecni: Fuks i Zong.

Sezon 2 Odcinek 14 Wyprawa do Lanów (c.d.)

Początek sesji, przypominanie sobie stanu obecnego przygody:

Mira: Gdzie jesteśmy? Wiem, w dupie…

MG: Eeee, w rurze.

Dalai: W przewodzie. Oby nam endoskopii nie zrobili.

Mira: Kolonoskopii.

Alarm. Migocą rubinowe światła, lekko tylko rozświetlając półmrok panujący w bazie Władców. Herosi skryli się w rurach biegnących ponad właściwymi korytarzami i komnatami. Kluczenie po labiryncie rur pozwoliło im ponownie skryć się przed gospodarzami kompleksu, choć nie było to ani miłe, ani wygodne. Panująca tutaj wysoka temperatura paskudnie wpływała na możliwości BG (zmęczenie).

Po godzinie lub dwu przeciskania się przez wąskie rury i szyby prowadzący Cavas dostrzegł kratę prowadzącą do jednej z komnat. Tam też zauważył jednego zbieracza i trzy usychacza strzegące rozsuwanych drzwi. BG jeszcze wtedy tego nie wiedzieli, lecz dotarli do siedziby Bohrixa – najważniejszego z Władców w tym kompleksie. Oczywiście BG zostali dostrzeżeni i wybuchła tyle krótka, co zażarta walka. BG w rurze i usychacze przebijający jej powierzchnię długimi szponami, Edi naparzający w dół, przez blachy z automatycznej kuszy, pociski miotane przez Dalai. Maszyny zdołały się wycofać i zniknąć w plątaninie rur, ale to nie był koniec niebezpieczeństw. Prowadząca Mira nagle usłyszała (w rurach panowały kompletne ciemności) delikatne drapanie pazurków po metalu. Gdy zapaliła amulet Solariona, dostrzegła nadbiegające po ścianach niewielkie, metaliczne pająki ze stalowymi, potężnymi żuwaczkami. Czerwona Rycerka przycisnęła się do ziemi, a Edi dobył jednego z dwu zdobycznych muszkietów asasynów Władców, podłączył się do niego i strzelił. W ułamku sekundy spalił broń, ale z lufy wytrysnął rubinowy promień, który spopielił pajączki i przepalił się na 200-300 metrów w przód (raz, że rzut na obrażenia wyniósł 31, a potem Edi wykorzystał kartę akcji „Bullseye!” i podwoił obrażenia. Nowy rekord kampanii = 62!)

Kolejne starcie z usychaczami, Dalai odpala czar, kombinuje z „wybuchem”, który może objąć (ponownie!) kompanów.

Edi (zrezygnowany): Zasłaniam uszy, otwieram usta.

Przez następne kilkanaście godzin BG kluczyli rurami. Różnie bywało. Raz zsunęli się kilkadziesiąt metrów pochylnią i wypadli wprost do komnaty, w której z kominów tryskały snopy ognia (wymienniki ciepła jak w Blade Runnerze). Oczywiście, kto został najbardziej poparzony? Cavas (36obrażeń, ale po raz kolejny cudowny rzut na Wigor sprawił, że BG stanął na nogi tylko oszołomiony:))

Cavas po raz kolejny popalony, tym razem przez chmurę ognia z wymiennika ciepła.

Mira (z troską do Cavasa): Wiesz co? Ty nie hoduj tej brody. Nie warto.

Edi: Tylko bardziej boli.

Po przebyciu wymienników i dwugodzinnym odpoczynku Maszyny odnalazły wylęgarnię pająków, gdzie mogły zobaczyć, jak stary Władca tworzy za pomocą dziwnej maszyny małe kokony i po kolei umieszcza je w ścianach wylęgarni. Dalej odkryli laboratorium biologiczne, ponownie mogli zaobserwować różne istoty stworzone przez Władców, ich technologię i magię.

Drużyna dotarła w okolice reaktora.

Cavas: Przy wejściu będzie tabliczka, to rozpoznamy.

MG: Ale po pajęczemu.

Edi: Po „ludzkiemu” będzie napisane: „Reaktor! Nie wybuchać!”

Wreszcie ponownie udało im się odnaleźć reaktor (n poprzedniej sesji odkryli dojście do niego przez rury). Zostali jednak wykryci przez magię Władców (znaczy się sensory, które jednocześnie ich zeskanowały) i uwięzieni w jednej z komór. Mimo to rozbili drzwi bronione przez dwa muszkiety energetyczne kierowane magią (automatyczne działka) i zaatakowali reaktor. Błyskawicznie (2 rundy i sam początek kolejnej) przebili się przez pierwszy perymetr obrony, zabijając tuzin pająków oraz niszcząc dwa działka i dwa urządzenia miotające wybuchowe cygara./ Co z tego, skoro dalej aż roiło się od wrogów.

Odpuścili sobie reaktor i po raz kolejny zgubili (nie bez własnych strat) przeciwnika.

Odpoczynek w rurach po wypadku z wymiennikami ciepła. Sen, leczenie ran, posiłek:

Cavas (o żarciu): Ja już mam podgrzane.

Wciąż nie mając konkretnego planu (Mira optowała za wydostaniem się z bazy i dostarczeniem zdobytych wiadomości i artefaktów Władców do Herreka, Dalai chciała odnaleźć resztę rodziny), infiltrowali bazę mniej lub bardziej przypadkowo, odkrywając kolejne lokacje:

1. Hodowla ludzi – rzędy szklanych pojemników, a w nich ludzkie zarodki, niemowlęta czy niemal dorośli ludzie zawieszenie w gęstym płynie. Pomiędzy pojemnikami uwijały się zbieracze oraz pojedynczy Władcy. Z jakiegoś powodu stworzyli sobie wylęgarnię ludzi.

Wylęgarnia pająków. Drużyna obserwuje Władcę, który za pomocą dziwnego urządzenia tworzy małe kokony z pająkami.

Edi (z obrzydzeniem): On jajka znosi rękoma! Zbok jeden!

Chwilę później, stojąc przy kokonach.

Dalai (szelmowski uśmiech): Śpijcie dobrze, chłopaki!

2. Sale tortur (a w zasadzie pomieszczenia, gdzie Władcy i ich słudzy badali w bardzo bolesny sposób pochwyconych Waluzjan) – Potworne pajęcze maszynerie tnące, palące, zszywające ludzi. Żywych i martwych. Instalacje, które sprawiały, że człowiek żył nawet po rozkawałkowaniu go na części. W jednej z takowych sal Dalai znalazł swoją trzecią siostrę – Balai. Osobno głowa, kończyny, wijący się korpus. W oczach obłęd, ale też jakby ślad tego, ze potworna istota, która kiedyś była elfką, rozpoznała swoją siostrę. Dalai usłyszała z ust Balai słowa: „Melisanderia zła, Farluin zły”. To ojciec i matka czarodziejki.

Tymczasem Mira podłączyła się do przypominającego LUNĘ komputera, który zawierał zapisy eksperymentów przeprowadzanych na ludziach. Choć heroina dowiedziała się z nich, gdzie są przetrzymywani niewolnicy, poznała plany Władców (stworzenie hybrydy pająka i człowieka – idealnego Myśliwego) oraz zrozumiała, w co zostali zamienieni Farluin i Melisanderia, to straszne obrazy sprawiły, iż z płaczem odłączyła się od maszyny i w krańcowym przerażeniu skuliła się w kącie (mechanika Strachu znów się sprawdziła).

Prawdopodobnie wtedy Maszyny zdecydowały się zrobić wszystko, by zniszczyć kompleks lub przynajmniej utrudnić jego funkcjonowanie.

3. Sale testowe – tutaj mogli zobaczyć nowe wynalazki Władców, głównie broń. Gazy bojowe sprawdzane na jeńcach, potężne wersje muszkietów energetycznych na statywach, wielkie urządzenia pompujące gaz w podziemia, bomby miotające ostrymi dyskami.

 

Wreszcie herosi powrócili do centrum kontroli,  w którym wcześniej obserwowali kilku Władców podłączonych do dużego komputera. Tym razem poza Władcami było kilkanaście pająków, sporo usychaczy, kilka urządzeń miotających cygara. Cały pomieszczenie okrywała energetyczna kopuła, pole chroniące przed atakami z zewnątrz.

Nie będę opisywać planów. Raz, że sporo tego było. Dwa, że 75 % nie nadaje się do publikacji (pomysłowość i skłonność do świntuszenia graczy nie zna granic).

Ogólnie sprawa rozbiła się o to, że nawet jeśli Dalai uda się pociskami rozbić kopułę energii, to przecież w otwartej walce BG nie mają szans. Dlatego, ktoś musiał przedostać się jak najszybciej do rdzenia i zniszczyć go.

Zaakceptowany plan wyglądał tak:

1. Dalai rozbija kopułę.

2. Cavas zapieprza z prowizoryczną bombą prochową (zrobioną na poczekaniu, bez lontu!) do rdzenia (Dalai miała go wspomóc kartą akcji „Spurred On”, która podwaja Tempo) i wrzuca tam bombę. Potem stara się uciec.

3. Edi strzela z energetycznego muszkietu (jeden mu jeszcze został) w bombę i niszczy komputer.

4. Mira osłania akcję i odwrót Cavasa.

5. Pospieszna ewakuacja.

 

Doszedł jednak jeszcze jeden element. Cavas miał świetną kartę akcji: „Skain’ in thar Boots”, która podczas walki automatycznie wprowadza w Szok wrogów, ale i bohaterów. Jeden warunek, BG musi fabularnie przedsięwziąć coś takiego, by faktycznie zszokował wrogów (tutaj było to w miarę prosto, biegnie na rdzeń z bomba i wysadza ją przy Władcach), ale i kompanów.

Chyba 30 minut trwało planowanie (a głównie głupawka, bo niemal wszystkie „świńskie” pomysł dotyczyły tego, jak Cavas może zszokować swoich kompanów).

I wreszcie akcja.

1. Dalai uderzyła pociskami. Niestety kopuła tylko zamigotała. Zawył alarm, Władcy zostali ostrzeżeni, usychacze i pająki przygotowały się do odparcia ataku. Zaskoczenie poszło w pizdu.

2. Druga salwa, tyma razem sporo przerzutek i kopuła opadła.

3. Cavas wyskoczył z ukrycia, zabrał bombę, ale… po drodze wyrwał Mirze jej tarczę z feniksem Achmedem, zabrał Ediemu muszkiet, a Dalai kostur i pognał naprzód.

4. Pozostałym, a zwłaszcza Mirze opadły szczęki… (realnie, na sesji:), mi też).

5. Cavas opanował tarczę (wydał fuksa), rzucił bombą w rdzeń, mijając zszokowanych wrogów, a potem… wystrzelił feniksem prosto w bombę i rdzeń, trafiając po drodze jedno z urządzeń z wybuchającymi cygarami. Wybuchły. A potem bomba, dwu Władców, rdzeń. Potężna eksplozja (ok. 30 obrażeń) zmiotła wszystko wokół rdzenia komputera. Cavas padł ciężko ranion,  (gdyby nie kolejny doskonały rzut na Wigor, rozpadłby się – śmierć jak towarzyszki Reese’a w Terminatorze), ale pająki przestały istnieć, podobnie większość Władców i usychaczy.

Trwa walka. Dalai dopada Cavasa z eliksirem leczenia. Ogólna głupawka:

MG: Gdzie mu lejesz, jest praktycznie w kawałkach.

Edi: Na szmaty.

Dalai: Wlewam do ust i spryskuję na resztki.

Edi: Potrzebny atomizer.

6. BG wyszli z szoku. Mira wyciągnęła z szalejącego piekła Cavasa. W komnacie rozpętało się piekło, ale sam kompleks wciąż działał. Edi wypalił z muszkietu w resztki rdzenia i urządzeń, salwę pocisków dorzuciła Dalai. Wreszcie wszystko zgasło, ucichło, przestało działać.

I jak to zwykle bywa, gdy herosi biorą się za sabotaż instalacji Władców, zatrzęsła się ziemia.

Sesje na tym skończyliśmy. Po pierwsze był już najwyższy czas. Po drugie, nie zostały nam żadne fuksy, a przecież Melisanderia i Farluin czekają na swoją córeczkę:).

 

UWAGI:

1. Karty akcji pięknie podkręcają fabułę.

2. Znów sesja pełna wybuchów, eksplozji i zwrotów ekcji.

3. Przypominam, że w następny wtorek nie mogę prowadzić. Proponuję wstępnie czwartek. Dajcie znać, co o tym sądzicie. Sam sprawdzę w domu na ile to realne.

Reklamy

Komentarzy 8

  1. No i takie opisy to się aż przyjemnie czyta, akcja musi być! 😉

  2. Nam pasuje… 🙂
    Też nie mogę się doczekać na spotkanie z Rodzicami.. 🙂

  3. mi tez

  4. Czyli we czwartek też nie gramy…

  5. tak

  6. A w poniedziałek coś gramy?
    Bo coś jakby wolne jest 😀

  7. Ja jestem za, czekam na info od Marka.

  8. Jeśli można decydujcie szybko wiecie zobowiązania rodzinne trzeba zaplanować :D:D z ranka i szybko 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s