Sensacja i Przygoda odc. 5 – Polskie kolonie

Okładka czasopisma geograficznego "Na szerokim świecie" (koncernu "Ilustrowany Kurier Codzienny") i dość specyficzne, z dzisiejszego punktu widzenia, poczucie humoru.

W zasadzie za większością międzywojennych polskich planów związanych z koloniami stała organizacja, która pierwotnie stawiała sobie za cel popularyzację marynistyki wśród Polaków. Dość szybko jednak kierujący pracami Ligi generał Zaruski zdecydował się podjąć działania zmierzające do pozyskania dla II Rzeczypospolitej kolonii. Skoro odrodzona Polska miała być lokalnym mocarstwem, to powinna posiadać zamorskie terytoria. Wydawałoby się, że jest to niezbyt rozsądne w czasie, kiedy wielkie mocarstwa miały coraz większe problemy z posiadłościami kolonialnymi. Należy jednak podkreślić, iż nie chodziło w żadnym razie o przejęcie terytoriów. Myślano głównie o osadnictwie i zyskach gospodarczych (rynki zbytu, źródła surowców)

Działania LMiK nie przyniosły jednak wymiernych korzyści dla naszego kraju. Raz, że ograniczone możliwości finansowe utrudniały realizację założonych planów. Ponadto prawdziwe mocarstwa niezbyt przychylnie patrzyły na polskie przedsięwzięcia. Osadnictwo polskie w Angoli (1928) spaliło na panewce, choć powstały takie spółki jak Polangola czy Alfa, a pierwsi śmiałkowie zaczęli przybywać do tej portugalskiej kolonii, polska prasa schrzaniła wszystko dokumentnie. Pojawiły się artykuły, w których głoszono polskie prawa do Angoli, a gdyby Portugalia nie chciała ich uznać, to II RP powinna je zdobyć siłą. Oczywiście Lizbona zareagowała stanowczo i o Angoli mogliśmy zapomnieć.

Kolejną szansą była Liberia. Państwo to samo zwróciło się do II RP z propozycją dzierżawy plantacji, w zamian mieliśmy szkolić liberyjskich inżynierów oraz wesprzeć rząd doradcami. Podpisano umowę handlową, której tajny aneks ponoć miał głosić, iż w razie wojny Polskę wspomoże stutysięczny korpus czarnoskórych żołnierzy. Ponownie polska prasa zaczęła się rozpisywać się o korzyściach, tajny aneks przestał być tajnym, a rozwścieczony rząd amerykański storpedował polskie plany. Same plantacje (już zakupione przez polskich przedsiębiorców, w tym Kamila Giżyckiego, dawnego towarzysza Ossendowskiego z Mongolii i według niektórych człowieka, który miał znać miejsce ukrycia skarbu barona von Ungerna) okazały się nierentowne, w dodatku amerykański koncern gumowy Firestone robił co mógł, by utrudnić Polakom życie.

Nie wypaliły też plany osadnictwa w Peru. Polskie spółki „Kolonja Polska” oraz „Amerykański Syndykat Kolonizacyjny” zakupił ziemie, do Peru przybyło niemal 500 rodzin osadników. Warunki okazały się być jednak zbyt ekstremalne.

Najbliżej sukcesu Polacy byli w Brazylii. W stanie Parana zakupiono w porozumieniu z lokalnymi władzami spore połacie terenu. Powstała wzorcowa osada – Morska Wola. Przygotowano się do budowy linii kolejowej oraz zagospodarowania terenu „Orlicz-Dreszer” (nazwanego tak na cześć generała, który w 1937 zginął w lotniczej katastrofie). Tym razem jednak brazylijscy dziennikarze odpowiednio negatywnie nastawili opinię publiczną do polskich planów. Sugerowano nawet, że Polacy chcą w Paranie stworzyć własne państwo. Wreszcie LMiK wycofała się ze wsparcia osadników.

Osobną kwestią pozostaje Madagaskar. Polski rząd, który raczej nie wspierał oficjalnie działań LMiK w tym przypadku zainteresowany był przejęciem wyspy. Co ciekawe to Francuzi pierwsi zaproponowali nam, by część terenów na Madagaskarze przypadło Polsce jako kondominium. W 1937 roku Komisja Studiów z mjrem Lepeckim na czele przybyła na wyspę, by sprawdzić sens kolonizacji. Raport Lepeckiego był na tyle optymistyczny, że polskie władze poprosiły Arkadego Fiedlera o zweryfikowanie misji Lepeckiego. Widać jego opinia była dość negatywna (taką zresztą można wyczytać „między wierszami” książki będącej efektem podróży – Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo), bo II RP nie zdecydowała się na osadnictwo. Interesującą sprawą jest fakt, iż pierwotnie mniejszość żydowska chciała założyć na wyspie własne państwo i dopiero, kiedy te plany wyszły na jaw polska endecja wystąpiła z tyleż słynnym co niesławnym hasłem „Żydzi na Madagaskar”. Sprawa stała się o tyle znana, że dotarła do Francji i tam wzburzyła społeczeństwo, które pod względem antysemityzmu dorównywała, a nierzadko przekraczała polskie „osiągnięcia” w tej kwestii.

Ostatecznie LMiK zaprzestała prób kolonizacji, choć popularności nie straciła.  Jeszcze w 1939 roku posiadała milion członków. Do chlubnych osiągnięć organizacji należało zorganizowanie zbiórki, z której sfinansowano budowę najsłynniejszego polskiego okrętu podwodnego – ORP „Orła”. Za ironię losu można uznać fakt, iż „Orzeł” – „dziecko” organizacji, która chciała kolonizować Brazylię w 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojska, „Rio de Janeiro”.

Jak widać polskie plany kolonialne w większości przypadków pozostały jedynie w sferze zamierzeń, nic jednak nie stoi na przeszkodzie by pulpowa Polska posiadała dobrze prosperujące osady czy plantacje w wyżej wymienionych rejonach. Wyprawa do zaginionych, indiańskich miast może zacząć się w polskiej osadzie w Peru, Morska Wola może stać się obiektem ataku niemieckich agentów działających w Brazylii. W Liberii śmiałkowie mogą chcieć odszukać Kamila Giżyckiego, który miałby ich zaprowadzić do skarbu von Ungerna, jednakże najemnicy koncernu Firestone porwali Polaka. Nasi herosi będą musieli go uwolnić. Madagaskar natomiast może stać się areną rywalizacji polsko-francuskiej. Śmiałkowie mogą zetrzeć się z Legią Cudzoziemską. Równie dobrze II RP może wspierać działania Francuzów, którzy odkryli na terenie wyspy ślady działalności nazistów (a może nawet komunistów z ZSRR?)

To jest pulp! Tu nie ma rzeczy niemożliwych!

Advertisements

komentarzy 8

  1. Świetna lektura, można się czegoś dowiedzieć i zainspirować, przyjemne z pożytecznym 🙂

  2. Aa gdyby tak w alternatywnej historii Ameryki Płd. w stało przedszkole założone przez Arciszewskiego, a on rozbudowałby przez te kilka wieków imperium kolonialne RP???

  3. Z przedszkola? Heh, poza tym on w zamorskich koloniach nie działał zdaje się w imieniu króla Polski a Kompanii Zachodnioindyjskiej a potem Niderlandów?

  4. Przedszkole w przyszłości, a gdyby tak stało i sprawdzić czy nie ksiądz – tak polteryzowałem tylko.
    Wiem że Arciszewski dla Niderlandów tam był, ale wiesz fantazja mnie poniosła, gdyby tak Polska była potęgą kolonialną, a zapoczątkował to Arciszewski.

  5. Pomysł ciekawy, jak każde inne założenie w przypadku historii alternatywnych. Wiesz, lubię tego typu literaturę, ale w chwili obecnej wątpię, by w najbliższym czasie ktoś przebił wizję Dukaja z „Inny pieśni”. Arciszewski i potężna Polska kolonialna to pikuś.

    Swoją drogą czytałeś opowiadanie Ziemiańskiego o załodze polskiej haubicy samobieżnej podczas walk w Wietnamie? Bodaj „Bomba Heisenberga”.

  6. ” nic jednak nie stoi na przeszkodzie by pulpowa Polska posiadała dobrze prosperujące osady czy plantacje w wyżej wymienionych rejonach. ”

    Ale źle prosperujące są jeszcze lepsze!
    Ciągłe straty ,nieszczęścia i tak dalej, wymuszają na plantatorze z Polski proszenie o pomoc z zewnątrz, a jaka pomoc lepsza niż grupa słynnych polskich podróżników i odkrywców(BG)! Jak już trochę poszperają to znajdują: pogańskie kulty tubylców, nieuczciwa konkurencja, sabotaż nazistów, prastara klątwa. I rozwiązują problem.
    A na dobrze prosperującej plantacji? MG:”Posiedzieliście dziś na werandzie, poczytaliście książki, służący przyniósł wam drinka” bleh…

  7. Hej, dobrze prosperująca może być ekspansywna, a wtedy wchodzi się na nowe obszary, gdzie: „znajdują: pogańskie kulty tubylców, nieuczciwa konkurencja, sabotaż nazistów, prastara klątwa.” 😉

    Ale racja. Dobrze czy źle, byle te plantacje były. Zresztą wiesz, ja jednak lubię te mocarstwowe wizje Polski z SF :). Ja wiem, że to naiwne, ale cholera!, Amerykanie uprawiają taką literaturę od lat. Co, im wolno a nam nie?:)

    • Mam tak samo, niby to takie małostkowe, ale niesamowicie mnie rajcuje. Generalnie dobrze napisana (to bardzo, bardzo ważne) powieść opierająca się na historii alternatywnej daje świetne pole do rozmyślań, poszukiwań, lektury stricte historycznej. I nachodzą myśli: „ech, gdyby tylko Marszałek tamtego dnia…” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s