Evernight (odc. 28) – szczury tunelów

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości. Piroman, niziołczy saper i bombardier.

Sezon 2 Odcinek 15 „Szczury tunelów” (c.d.)

Głupawka przedsesyjna rozdawanie kart magicznych przedmiotów

MG (do Cavasa): Twój pierścień… na penisa. Do wychodzenia z szoku.

Dalai: Pompka do penisa.

MG: Też, by pierścień nie spadł.

Po przybyciu na miejsce herosi zabrali się sprawnie za to, co umieli najlepiej. Wprowadzanie otoczenie w chaos. Głośne dyskusje, krzyżujące się plany, wzajemne przycinki i kłótnie pozwoliły im w ciągu kilku godzin opracować plan obrony.

Nie było mowy o statycznej obronie. Pozostało mobilnie działać w korytarzach oplatających Sanktuarium, prowokować grupy pająków do działania, rozbijać je na dogodnych dla siebie warunkach. To było zadanie Maszyn Śmierci. W tym samym czasie nieliczne siły zbrojne Sanktuarium (ok. 20 wojów i kilkunastu zwiadowców) miało zabezpieczać wylotu osiemnastu korytarzy wpadających do głównej komory (komina lub jak kto woli studni) Sanktuarium. Przywódca, Julius Averalla zarządzał wszystkim przy pospiesznie skonstruowanej rozdzielni, która odbierała sygnały alarmowe z pospiesznie skonstruowanej przez rzemieślników Sanktuarium sieci alarmowej. Sieć ta dość skutecznie wskazywała, w którym miejscu pająki próbują się przebić do osady. Rzemieślnicy również stworzyli dziesiątki prostych pułapek, które rozmieszczono w korytarzach wokół osady. Miały one spowolnić postępy Pająków.

Edi wyciąga nieprzetestowany wynalazek Jaskini 51 – eliksir czarnowidzenia zrobiony z wnętrzności pająków.

Fuks: Nie pij!

Edi: Dlaczego?

Fuks: Bo ja bym wypił.

Po kilku godzinach przygotowań herosi zapuścili się w korytarze. Prowadzeni przez Ediego, który wypił eliksir czarnowidzenia, uzyskując pajęczy wzrok, krążyli w tunelach, chcąc odnaleźć ewentualne patrole najeźdźców. Udało im się to po ok. 2 godzinach. Pierwsza grupa pająków licząca nieco więcej niż tuzin bestii, została zaskoczona, wpierw napoczęta przez Cavasa, Zonga i Mirę, a potem kompletnie zniszczona bombą Fuksa. W ciągu kilku kolejnych godzin rozbito jeszcze 3-4 podobne grupy. Po korytarzach niósł się huk eksplozji, skwierczenie trawionych kwasem ciał pajęczych, wizg wystrzeliwanych promieni śmierci z prototypowej kuszy energetycznej Ediego, trzask piorunów Dalai. W kolejnych starciach herosi odnosili rany, topniał potencjał magiczny Miry i Dalai, ale łącznie wyrżnięto ok. 40-50 pająków. Co prawda w zasadzce dwu asasynów Władców ciężko raniono kilku BG, ale jeden z asasynów został rozstrzelany przez Ediego, a drugi – ranny – z trudem uciekł.

Kłótnia na temat strategii walki z pająkami w Sanktuarium. Cavas chce zgromadzić ludzi w świątyni Terraksa i tam się bronić. Edi chce walczyć w korytarzach.

Cavas (do Ediego, zły): To lepsze jest ganianie?

Edi (pewny siebie, jak zwykle): TAK

Cavas (kulawy i powolny): To ja nie ganiam! Bo nie ganiam!… [do Miry, pilotki kufrów] I nie latam!

Po kilku godzinach ciągłych walk w korytarzach Maszyny powróciły do Sanktuarium, gdzie okazało się, iż pająki zdołali innymi korytarzami się przebić do komory. |ginęło kilku wojowników Juliusa, mieszkańcy Sanktuarium poukrywali się w co większych komorach. Gros z nich zamknęła się w świątyni Terraksa położonej na szczycie całej osady.

Herosi tym razem gnali po spiralnych, kamiennych schodach obiegających całą, gigantyczną komorę. Przemierzali drabinki sznurowe, mostki, wspinali się po linach. Dochodziło do iście epickich, bohaterskich a czasem wręcz niemożliwych wydarzeń.

Ciężko ranny Zong, zablokowany w korytarzu (przyszpiliła go do ziemi pułapka z gwoźdźmi stworzona przez rzemieślników) przez długi czas odpierał ataki dwudziestki pająków. Choć padł, kompani przybyli na czas, by zniszczyć zagrożenie.

Innym razem pająk-samobójca z ładunkiem wybuchowym wyskoczył u szczytu komory, 600 metrów nad ziemią, i zanurkował w stronę punktu dowodzenia Juliusa (rozdzielni alarmów). Mirabella jednakże skoczyła za nim, w locie zmiotła go. Pająk eksplodował, a ciężko ranna Mira cudem zdołała się chwycić jednej z drabinek sznurowych przecinających komorę Sanktuarium.

Asasyn wrzucił między BG niewielki, metalowy przedmiot. Herosi umknęli. W ostatniej chwili, bo cały korytarz nagle został wymieciony przez falę płynnego ognia.

Edi (zafascynowany, do Fuksa): Widziałeś, jak działają te bomby?!

Fuks: Nie, zesrałem się.

Fuks zwinnie niczym małpa wspinał się do kolejnych korytarzy, a gdy trzeba skakał w przepaść Sanktuarium i, łapiąc się po drodze lin, drabinek czy poręczy mostków, likwidował zagrożenie. Jedno po drugim. Raz jeden pająk-samobójca zdetonował się w komorze pełnej ludzi. 60 ofiar śmiertelnych.

Kiedy wreszcie odparto wszystkie  z ataków, herosi ponownie zanurzyli się w korytarze. Idąc tropem odkrytym przez jednego z nich, podążali wprost na spotkanie grupy pająków dowodzonych przez Władcę. Przypuszczali, iż ubicie przywódcy uniemożliwi pająkom skuteczne atakowanie osady.

Odpoczynek po jednym ze starć. Mieszkańcy częstują herosów. Bimbrem też.

MG (ostrzegawczo do Fuksa): Jak się najebiesz, będziesz mieć minusy do cech.

Fuks: Ż-żże cco?

Do decydującego starcia doszło w dość szerokim jak na panujące warunki korytarzu. Poleciały ostatnie bomby Fuksa. Przerzedziły się szeregi pająków pod magicznymi ciosami Dalai, Mira i Cavas wymietli pierwsze szeregi. Władca opanował psionicznie Mirę i ta stoczyłą pojedynek z Cavasem. Bratobójczą walkę przerwałą Dalai wybuchem, który położył obu bohaterów i solidną grupę pająków. Ciężko ranny został także Zong. To umożliwiło Fuksowi atak. Niziołek przebył biegiem pierwsze metry, wskoczył na ścianę, ogłupił pająki, przedarł się przez ich kilka szeregów i dotarł na dystans rzutu od Władcy. Po raz kolejny siekiera w rękach Fuksa okazała się zabójczą bronią. Ciężko ranny Władca zaczął uciekać. Zong próbował go ustrzelić. Bezskutecznie. Najeźdźca nie miał jednak szczęścia. Kilka minut wcześniej Edi odłączył się od przyjaciół i jednym z korytarzy próbował przeniknąć na tyły wroga. Uciekający Władca wyszedł prosto na złodzieja, który jednym ciosem Miecza Tragora przeciął go na pół (rzut na obrażenia 25-27). To wystarczyło, by oddział najeźdźców zmienił się w bezrozumną hordę, z którą herosi poradzili sobie bez większych problemów.

Ciężko ranny Cavas.

Mira (Czerwony Rycerz władający cudami leczenia): Z cudu ci pociągnąć?

[wyjątkowo udany rzut, Cavas zdrpwy]

Cavas (uśmiechnięty): Tak możesz zawsze ciągnąć.

Dzień później do Sanktuarium dotarły forpoczty wojsk Herreka. Kolejna enklawa Waluzjan przyłączyła się do Podziemia.

STAN PODZIEMIA (Siła 5)

6930 mieszkańców, w tym 400 elfów

800 żołnierzy (w tym 100 łuczników elfich, wstrzymano póki co szkolenia ze względu na to, w broń wyposażono dobrze już 70 % wojów), choć nieco żołnierzy przybyło w wyniku szkoleń, to jednak stracono kilkudziesięciu podczas walk na powierzchni.

4 drużyny herosów (Czarne Kły,  niedobitki Młotów na Golemy, niedoświadczeni Pogromcy Pająków, Las Maquinas de la Muerte). Wszystkie ekipy poza Królewskim Portem.

5 Czerwonych Rycerzy, 9 Kapłanek/-ów Solariona, 7 czarodziejów z Mizrindoru

Jaskinia 51 – Ośrodek badawczy ma już wsparcie kilkunastu mędrców i naukowców z dawnego uniwersytetu. Opracowano kolejne wynalazki na bazie technologii/magii Władców i za poradami Luny. Udoskonalono część poprzednich. Pojawiły się pierwsze typy broni miotającej proste pioruny. Na razie dość prymitywne konstrukcje.

Morale wysokie. Ludzie chcą walczyć.

Społeczność w zasadzie skonsolidowana, przy Tawny Downsie zostało zaledwie 200-300 ludzi.

Żywności starczy w chwili obecnej na ok. 8 tygodni. Ekipy żywnościowe odważniej penetrują Górne Katakumby i Dolne Katakumby (ci z Uniwersytetu), niestety coraz trudniej zaopatrzyć wzrastającą społeczność. Połowy ryb trwają, eksperymentuje się z uprawą zbóż poprawionych przez magów. Efekty mizerne na razie.

Żołnierze są do pełnej dyspozycji Herreka. Na powierzchni (głównie w stolicy) i w tunelach walczy ok. 500 z nich. Herrek zaczyna specjalizować żołnierzy. Pojawili się specjaliści od walki w tunelach, strzelcy, grenadierzy oraz zwiadowcy, ponadto elfy zapewniają świetnych łuczników. Reszta to zwykli żołnierze.

Portal skonfigurowany, droga na drugi kontynent otwarta. Magowie teraz współpracują z Jaskinią 51 (głównie badają zdobyte egzemplarze istot Władców).

Zdarzają się problemy z istotami zamieszkującymi Katakumby (nieumarli, zgrzytniki, morskie trolle etc.). Pająki próbują się zapuszczać w Katakumby. O ile wszelkie inkursje w Górnych są szybko likwidowane, to w Dolnych istot Władców jest dużo więcej.

Ekipy z powierzchni uderzyły na dawne magazyny broni w Królewskim Porcie. Mimo ciężkich straty udało im się je zdobyć, w tym sporo broni oraz wiele beczek prochu. Teraz starczy go na jakieś 6 tygodni walk.

Przywiezione zapasy leków z Westplate starczą na 6 tygodni.

Oleju do lamp zmagazynowano na tyle dużo oraz zapewniono sobie na tyle skuteczne jego źródło, że przestał być problemem.

W Górnych Katakumbach znajduje się już 9 placówek Podziemia, które pełnią głównie ostrzegawczą rolę. Poza tym założono kolejną enklawę – Pomstę (na terenie Jaskini Kryształów), w której mieszkają głównie uwolnieni niewolnicy. W Dolnych kolejne 5 (dwie odziedziczone po Uniwersytecie) oraz jedna enklawa na kilkaset osób (Uniwersytet) a druga na 600 (Sanktuarium). Na powierzchni enklawa ok. 80 osób (Królewski Port). W lesie pod Dalamet enklawa elfów.

Kontakt z Przedpieklem – bez zmian.

Ewentualne cele:

1. Obóz pracy na powierzchni.

2. Szczątki kufra (tylko jak się do niego dostać?)

Ps. Swoją drogą to wpis nr 300 na blogu :).

Pps. Przypominam o terminie. Do 10 V czekam na opisy postaci. W pierwszej sesji grają ci, którzy je dostarczą na czas.

Reklamy

Komentarzy 11

  1. Smartfoxowi gratulujemy 3-setnego wpisu a Magdzie lądowania w ogródku 🙂 🙂 🙂 🙂

  2. Hehe, Madzia pokazała, jak wygląda prawidłowy manewr ataku rydwanem:).

  3. Bardzo widowiskowe to było, jeśli wierzyć kibicom… Tylko teraz trzeba zderzaki zmienić w tym rydwanie. I chłodnicę do koni…. :/
    FUCK!!

  4. Liskowi gratulacje, ze ci się chce podziwiam :). Madzia luzik , wiesz o mój rydwan zawadził most na wjeździe do kumpla…tydzień po kupnie :). Pierwsze koty za płoty teraz to już tylko lepiej będzie !

  5. Dokładnie, Madziu, pierwsze koty zza płoty. Teraz to już na luzaku wszędzie wjedziesz. Do piwnicy, w śmietnik, do otwartego samochodu-chłodni :).

  6. Ja niedługo po otrzymaniu prawka urwałem w taty rydwanie lusterko zaczepiwszy o inny zaparkowany rydwan …. 🙂 Także spokojnie – będzie ok.

  7. szydercy :p

  8. Taaaa, Wasze historie to wujowe są. Pabla to rydwan nawet potrącił, trzy razy i raz przejechał po nim. Tak miał ciężko. O!

  9. jazda jest fajne tylko że egzamin jest zły. alebo ja :d

  10. „Bardzo widowiskowe to było, jeśli wierzyć kibicom” 🙂 ubaw może i mieli ale teraz pytają o obiecane w szoku powypadkowym duże ilości alkoholu 🙂 Jeden już nawet numer telefonu wziął 😉

  11. No o tym też pamiętam.. 🙂
    Chyba trzeba będzie przez jakiś czas pozostać przy rydwanie szkoleniowym – z desek i sklejki… Najlepiej z chłodnicą z tyłu i żadnych złoceń po bokach! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s