Evernight (odc. 29) – Czerwony Niszczyciel

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

W związku z przejściem na rozgrywanie EN co drugi tydzień z ekipy wypadł sławetny Fuks 0 dzielny niziołczy złodziej. Dziękuję za wkład wniesiony do gry. Nieco mniej jestem wdzięczny za to, co ten przeklęty nizioł podpieprzył na drodze do sławy. Tak czy inaczej, część jego pamięci :).

Sezon 2 Odcinek 16 Czerwony Niszczyciel

Analiza znalezionego pierścienia, magicznego.

MG: Po odsunięciu klejnotu widzisz małą niszę wielkości niewielkiej monety, ale dzięki magii możesz do niej włożyć przedmiot wielkości sztyletu.

Cavas (uśmiechnięty): Pierścień Głębokiego Gardła.

Od zakończenia walk o Sanktuarium upłynął miesiąc. Żołnierze Harreka toczyli ciężkie walki o kolejne kwartały ruin w Królewskim Porcie, gdzieś wysadzono kilka szalup Władców, gdzie indziej udana akcja Pogromców i elitarnych wojsk odbiła kolejną grupę więźniów z niesławnych obozów śmierci Władców. Wojna toczyła się już ponad rok i nikt nie mówił o poddaniu się czy ucieczce. Podziemie rosło w siłę, Jaskinia 51 wraz z naukowcami z Uniwersytetu tw0rzyły kolejne, zabójcze wynalazki mające ułatwić eksterminację pająków, elfy z powierzchni szarpały szlaki komunikacyjne Władców, kuźnie Sanktuarium produkowały broń, której wreszcie przestało brakować.

W Jaskini 51 naukowcy badają zdobytą szalupę Władców, co wyraźnie zaciekawiło Mirabellę. Za wszelką cenę chce się tam dostać.

MG: By wejść do Jaskini, trzeba mieć kartę dostępu.

Mira: O! A ja na jakie nazwisko mam kartę?

MG: Gagarin!

Maszyny Śmierci głównie patrolowały Katakumby czasem jeno zabezpieczając pozycje na powierzchni – w Królewski Porcie. Utarło się, że tak jak Pogromcy stanowią szturmową forpocztę wojsk Herreka, Czarne Kły dokonują operacji dywersyjnej w Katakumbach i na powierzchni, a Młoty na Golemy głównie szkolą, prowadzą akcje dyplomatyczne i reprezentują Herreka w innych enklawach, tak Las Maquinas stały się specjalistami w szczególnie trudnych, niemal samobójczych zadaniach.

Tymczasem Herrek wezwał ich do siebie i zlecił zadanie ubicia jednego z połykaczy (wciąż służyły one do wyrobu eliksirów widzenia w ciemnościach oraz oliwy do latarń). Dziwne, nieprawdaż? Dość szybko się okazało, że znany z plotek i mrocznych opowieści Król Szczurów rozszerzył swe włości na obszar zalanych jaskiń, do których jakieś dwie doby wcześniej udały się Czarne Kły. I nie wróciły.

Rozmowa z Adenem, na temat nowych metod walki z Władcami.

MG (jako Aden): Próbujemy wykorzystać inne dziedziny magii do walki z Władcami. Na przykład… ehm… no więc… powołanie do chwilowego życia wojowników…

Cavas: Aaaaa, nekromancja!?

MG (Aden): Nie ważcie się mówić tak przy ludziach. To źle wpływa na morale!

Mira: To może „animacja resztek organicznych”?

BG po konsultacjach z Adenem, który powiedział nieco więcej niż Herrek, dozbroili się w Jaskini 51 (nowe eliksiry, kusze energetyczne, bomby) i wyruszyli.

Górne Katakumby już od kilku miesięcy znajdowały się pod niemal pełną kontrolą Podziemia, toteż przemarsz przez nie nie sprawił BG kłopotów. Nieco gorzej było w Dolnych… Nie, nie nieco. O wiele gorzej. Dzielni herosi weszli do jednej z gigantycznych kawern, wtem coś w ciemnościach potężnie zaryczało, tunel za bohaterami zniknął pod zwałami kamieni. Bohaterowie czym prędzej skryli się za ogromnymi stalagnatami, których nie brakowało w kawernie. Edi, kryjąc się w ciemnościach i oczekując ryczącego potwora, nagle poczuł, iż opiera się o worki wypełnione zimnymi krążkami z metalu. Obrócił się, zapalił latarnię i ujrzał stos skarbów, monety, złoto, klejnoty, wysadzane diamentami czary, broń inkrustowaną srebrem i złotem! Olśniony złodziej stał jak wmurowany. Świadomość przywróciło mu dopiero gorące tchnienie na plecach. W tym czasie Zong, który pierwszy zobaczył wyłaniającego się z ciemności smoka, już wpadł w panikę i odbiegał, wrzeszcząc z przerażenia.  Edi, także przestraszony, udowodnił swój talent do multitaskingu, jednocześnie popuszczając w spodnie i spieprzając przed smokiem, który właśnie nabrał powietrza, by spopielić śmiałka. Niedługo potem Dalai przeżyła swój kolejny zawał serca. Jedynie Cavas i Mira dobyli mieczy i ruszyli do ataku. Walka była epicka, ale cóż mogą zrobić miecze i magia herosów kilkudziesięciometrowemu smokowi? Mira wlazła pod brzuch bestii i cięła ją kilkukrotnie, raniąc niegroźnie. Smok usiadł i Mira niemal odeszła w zaświaty. Edi wciąż krył się, unikając strumienia ognia. Zong strzelił. Raz, drugi, a potem smok machnął ogonem, fundując kulawemu krasnoludowi darmowy lot. Edi nadal się krył. Cavas przebiegł obok smoka, słysząc, w ciemnościach za bestią odgłosy jeszcze innej, mniejszej istoty. Wypadł wprost na nią. Maleńkie, kilkumetrowe smoczątko. Zaskoczenie obopólne, ale to Cavas pierwszy się opanował i dosiadł istotki, która wrzasnęła całkiem po waluzjańsku: „Mamo, ten człowiek na mnie siedzi!” Jak łatwo przypuszczać smok, a raczej smoczyca skupiła swoją uwagę na Cavasie. Któryś z ciosów ogonem zmiótł dzielnego wojownika z grzbietu smoczego dziecka. A Edi nadal się chował, szykując się do być może największego ze swych perwersyjnych czynów.

Smok przeraził Zonga. Wynik w stosownej tabeli strachu mówi, że krasnolud ma teraz piętno.

MG: Proponuję piętno: „Wiecznie nasrane w gacie”

Cavas: Syndrom brązowego paska.

Wydawało się, iż wszystko stracone, Zong, Mira i Cavas ciężko ranni, Dalai miota czar za czarem, lecz bez skutku. Wtem Edric zwany Dupcynglem wyszedł na wprost smoczycy, która spojrzała na niego złowrogimi, żółtymi oczyma wielkości kół młyńskich. Edi bez strachu spojrzał w ślepia bestii i rzekł: „To ty jesteś smoczycą? Piękną smoczycą!”

Edi i smoczyca Hergilda razem.

Mira: Edi, ty się ratuj. To jest toksyczny związek.

Użyta w kluczowym momencie Adventure Card „Love Interest” mówiła jasno. NPC (dowolny) wchodzi w romantyczny związek z bohaterem. Walka skończyła się równie nagle, jak się zaczęła, herosi błyskawicznie ewakuowali się z kawerny, zostawiając Ediego na pastwę smoczycy Hergildy (i to bez pożegnania i podziękowania!)

Edi zadowolony: W razie czego moja smoczyca będzie mogła moich wrogów analogowo napierdalać patykiem. Patykiem? Drzewem!

Pierścienie telepatyczne pozwalające na kontakt Ediego i smoczycy też stały się obiektem wrednego natrząsania się:

Dalai: Już to widzę, jak ona mówi: „Kochanie, gdzie byłeś? Nie było cię przy pierścieniu!”

Kompani witają powracającego od Hergildy Ediego.

Mira: Rypnąłeś coś czy dopiero po ślubie?

Edi (dumnie): Ona nie z tych.

Dalai: Aha, nie ryćka się, lecz trzeba z nią chodzić?

Edi dowiedział się, że smoczyca uciekła ze Smoczych Wysp wraz z dzieckiem (i skarbem). Była wiekową istotą, pamiętającą jeszcze Pogrom, toteż przekazała Ediemu co nieco nowych informacji o Władcach (m.in. wedle niej wszystkie portale to dawna robota Władców). Co najważniejsze powiedziała złodziejowi, kim jest poszukiwany przez wszystkich ludzi Podziemia Walador. Dawny król Waluzji!

Po słodkim pożegnaniu (nie na długo:)) oraz wymianie pierścieni zaręczynowych, które pozwalały „kochankom” porozumiewać się telepatycznie, Edi ruszył za swymi kompanami.

Dalai: Edi, ty się zakochałeś?!

Edi (rozpaczliwie): Ja się jej boję!

Dalai: W sumie bogata, ustawiona.

Mira: Dziecko odchowane.

Cała drużyna dotarła wreszcie do zalanych jaskiń. Tylko po to, by znaleźć tam potwornie zmasakrowane zwłoki Czarnych Kłów. Zginął Scott i jego towarzysz Griff, zginęli pozostali członkowie ekipy, także dzielny brygar – Kieł. Ślady wskazywały na morskie trolle, które jednocześnie obszabrowały zwłoki. BG nie uwierzyli, że dwie morskie pokraki ubiły drużynę herosów. Wytropione trolle zabił Cavas.

Niedługo potem przyszło się Maszynom zmierzyć z dużo większym zagrożeniem. Wpierw usłyszeli zgrzyt szponów po skałach, a potem pokazała się sylwetka odzianego w pokryte zakrzepłą krwią szmaty wojownika ze szponami na dłoniach. Czerwony Niszczyciel! Chwilę potem z obu stron BG zaatakowały pająki. Dwie grupy po tuzin bestii. Rozpoczęła się bezpardonowa walka. Niszczyciel przebiegł przez Maszyny, znacząc swój ślad strugami krwi. Dalai i Zong zostali ranni. BG zajęli się w tym czasie pająkami. Edi dobył wyżebranej z Jaskini 51 ciężkiej bomby zrobionej z niewybuchu pocisku Władców, odpalił lont i potoczył z wysiłkiem masywny cylinder. Gigantyczna eksplozja zmiotła wszystkie bestie. Dalai swoim wybuchem uczyniła to samo  z drugą grupą pająków.

Dwie eksplozje wymiotły pająki.

Dalai (dumna pokazuje stos pająków po rzuceniu „wybuchu”): Patrz na to!

Edi (pokazuje swoje dzieło): Patrz na ten krater!

Pozostał tylko Niszczyciel. A raczej aż Niszczyciel. Trzeba powiedzieć, że o wyniku walki zdecydowały karty. Pierwsze 2-3 rundy były pechowe dla BG. Niszczyciel dwa razy wylosował jokera i zmasakrował herosów. Tornado plus magiczne szpony to zabójcze połączenie. W zasadzie nie było chyba rannego bohatera. A potem to gracze zaczęli dostawać jokery, a ich wróg (mimo losowania 3 kart na raz) ciągle był najwolniejszy. Mimo to, poraniony (kilkukrotnie Eliminowany!) zabójca wciąż walczył i to wcale skutecznie. Wreszcie padł zasypany ciosami herosów. Na chwilę przed śmiercią z jego szyi wypełzła dziwna skolopendra, którą złapała Mira (na testy do Jaskini 51:))

Zdjęta maska ukazała Maszynow oblicze Spike’a, zaginionego złodzieja Siedmiorga – najsłynniejszej ekipy herosów. BG zdecydowali się poinformować o tym, kim był Niszczyciel jedynie Adena i Herreka. Łatwo było się domyśleć, jak wpłynęłoby to na morale mieszkańców Królewskiej Przystani.

Pogrzeb Czarnych Kłów stał się uroczystością, która choć w smutnych okolicznościach, to jeszcze bardziej zintegrowała ocalałych.

Sezon 2 Odcinek 17 Wyprawa do Domu Oldhama

Minęły kolejne tygodnie. Śmierć Czarnych Kłów miała swój wpływ na działania Podziemia. Pogromcy, dotychczas kierujący na powierzchni najważniejszymi akcjami Waluzjan, zostali przesunięci do zadań, którymi dotychczas zajmowały się Kły. Siłą rzeczy działania na powierzchni skierowane przeciw Władcom nieco osłabły. W dodatku epidemia ciemnoskóru wpłynęła negatywnie na mieszkańców Królewskiej Przystani.

Pogromcy, którzy mieli znaleźć na powierzchni źródła zdrowego pożywienia (warzywa, owoce), powróciły niemal z niczym. Wykorzystał to Tawny Downs, którego wpływy wydawało się, że zmalały niemal do zera. Tym razem niemal udało mu się podburzyć tłum. Nawet niektórzy BG chcieli włączyć się do „pacyfikacji wichrzyciela”, ale szczęśliwie powstrzymał ich Edi.

Pogromcy powracają do Przystani z pomarszczonymi, małymi jabłuszkami.

Dalai i Mira (niemal jednocześnie): Pfff, takie psiury?

Chwilę potem, kiedy Aden wysłał BG po owoce:

Ktoś (Dalai?): Psiura wyborcza!

Nic dziwnego, że Aden, szef wywiadu Herreka, wyznaczył Maszynom nowe zadanie. Mieli udać się na powierzchnię, a konkretnie do Domu Oldhama leżącego u stóp Gór Grozy. Poza tym, że niegdyś znajdował się tam dom wariatów, to otaczały go wielkie sady cytrusowe. BG mieli za zadanie rozpoznać teren, sprawdzić, czy nadal są tam owoce oraz czy teren jest w miarę bezpieczny.

Wyekwipowawszy się, wyruszyli w drogę. Pierwszy przystanek – ruiny Królewskiego Portu.

MG (Aden): Dlaczego nie powiedzieliście mi o spotkaniu ze smokiem, co? Chcecie ponieść konsekwencje?

Dalai (zadziornie): A co? Zabijesz mu żonę?

Ktoś (Mira?): Życie osobiste mojego kolegi nie powinno was interesować.

STAN PODZIEMIA (Siła 5)

8000 mieszkańców, w tym 700 elfów

940 żołnierzy (w tym 150 łuczników elfich), choć nieco żołnierzy przybyło w wyniku szkoleń, to jednak stracono kilkudziesięciu podczas walk na powierzchni. 1/3 żołnierzy jest dopiero po przeszkoleniu, pozostali to przynajmniej weterani (ciągłe walki na powierzchni).

3 drużyny herosów (niedobitki Młotów na Golemy, Pogromcy Pająków, Las Maquinas de la Muerte). Wszystkie ekipy poza Królewskim Portem.

5 Czerwonych Rycerzy, 9 Kapłanek/-ów Solariona, 7 czarodziejów z Mizrindoru

Jaskinia 51 – Ośrodek badawczy ma już wsparcie kilkunastu mędrców i naukowców z dawnego uniwersytetu. Opracowano kolejne wynalazki na bazie technologii/magii Władców i za poradami Luny. Udoskonalono część poprzednich. Pojawiły się pierwsze typy broni miotającej proste pioruny. Na razie dość prymitywne konstrukcje.

Morale wysokie. Ludzie chcą walczyć.

Społeczność w zasadzie skonsolidowana, przy Tawny Downsie zostało zaledwie 200-300 ludzi. Niestety brak zdrowej żywności i epidemia ciemnoskóru może pomóc Downsowi odzyskać wpływy).

Żywności starczy w chwili obecnej na ok. 6 tygodni. Ekipy żywnościowe odważniej penetrują Górne Katakumby i Dolne Katakumby (ci z Uniwersytetu), niestety coraz trudniej zaopatrzyć wzrastającą społeczność. Połowy ryb trwają, eksperymentuje się z uprawą zbóż poprawionych przez magów. Efekty mizerne na razie.

Żołnierze są do pełnej dyspozycji Herreka. Na powierzchni (głównie w stolicy) i w tunelach walczy ok. 500 z nich. Herrek zaczyna specjalizować żołnierzy. Pojawili się specjaliści od walki w tunelach, strzelcy, grenadierzy oraz zwiadowcy, ponadto elfy zapewniają świetnych łuczników. Reszta to zwykli żołnierze.

Portal skonfigurowany, droga na drugi kontynent otwarta. Magowie teraz współpracują z Jaskinią 51 (głównie badają zdobyte egzemplarze istot Władców oraz udoskonalają broń).

Pająki próbują się zapuszczać w Katakumby. O ile wszelkie inkursje w Górnych są szybko likwidowane, to w Dolnych istot Władców jest dużo więcej.

Odnaleziono 3 nowe enklawy,w tym jedną elfów. Wszystkie na powierzchni (dwie w Górach Grozy – Kalamit, Ostatni Dom, oraz elfią w puszczy nieopodal ruin Sotham – Raennil)

Zapasy leków wystarczą na ok. 5 tygodni, jedna z enklaw w Górach Grozy (Ostatni Dom) hoduje zioła, toteż problemem będzie tylko transport leków do podziemia.

Oleju do lamp zmagazynowano na tyle dużo oraz zapewniono sobie na tyle skuteczne jego źródło, że przestał być problemem.

W Górnych Katakumbach znajduje się już 9 placówek Podziemia, które pełnią głównie ostrzegawczą rolę. Poza tym założono kolejną enklawę – Pomstę (na terenie Jaskini Kryształów), w której mieszkają głównie uwolnieni niewolnicy. W Dolnych kolejne 5 (dwie odziedziczone po Uniwersytecie) oraz jedna enklawa na kilkaset osób (Uniwersytet) a druga na 600 (Sanktuarium). Na powierzchni enklawa ok. 80 osób (Królewski Port). W lesie pod Dalamet enklawa elfów.

Kontakt z Przedpieklem – bez zmian.

Ewentualne cele:

1. Obóz pracy na powierzchni.

UWAGI:

1. W zasadzie Władcy przy Was to święte aniołki. Już dawno powinni spiżdżać z Waluzji :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s