BRP Conan – Wprowadzenie dla pewnej bandy

Kiedy w 1932 roku, dokładnie w grudniowym numerze Weird Tales pojawiło się pierwsze opowiadanie o Conanie wprowadzał je cytat z fikcyjnych Kronik Nemedyjskich, który przeszedł niemalże do legendy:

Know, O prince, that between the years when the oceans drank Atlantis and the gleaming cities, and the years of the rise of the Sons of Aryas, there was an Age undreamed of, when shining kingdoms lay spread across the world like blue mantles beneath the stars – Nemedia, Ophir, Brythunia, Hyperborea, Zamora with its dark-haired women and towers of spider-haunted mystery, Zingara with its chivalry, Koth that bordered on the pastoral lands of Shem, Stygia with its shadow-guarded tombs, Hyrkania whose riders wore steel and silk and gold. But the proudest kingdom of the world was Aquilonia, reigning supreme in the dreaming west.

Hither came Conan the Cimmerian, black-haired, sullen-eyed, sword in hand, a thief, a reaver, a slayer, with gigantic melancholies and gigantic mirth, to tread the jeweled thrones of the Earth under his sandalled feet.

Z Feniksa na Mieczu trafił do komiksowej serii o Conanie wydawnictwa Marvel, otwierając niemal każdy album o Cymmeryjczyku. Pojawił się w seriach conanowskich Dark Horse. Wreszcie, zmodyfikowany, otwiera filmowe przygody barbarzyńcy z 1982 roku w reżyserii Milliusa. Co ciekawe w polskim tłumaczeniu opowiadania ten fragment zdaje się został opuszczony (pewien całkiem nie jestem, w tej chwili oryginał papierowy mam w pożyczeniu, pozostał mi ebook, gdzie stosownego cytatu brak). Pojawia się ono natomiast w przetłumaczonym pierwszym albumie doskonałego cyklu wydawnictwa Dark Horse autorstwa Kurta Busieka:

Wiedz, o Książę, że między czasami, gdy oceany zatopiły Atlantydę i pełne blasku miasta, a czasami, w których panowali Ariowie nastała niewyobrażalna epoka, gdy wspaniałe królestwa rozrzucone były po świecie niczym gwiazdy na niebieskim firmamencie. Nemedia, Ophir, Brythunia, Hyperborea, Zamora – kraina ciemnowłosych kobiet i wież, kryjących pajęcze sekrety, rycerska Zingara, Stygia z grobowcami, których strzegły cienie, Hyrkania, gdzie żyli jeźdźcy odziani w stal, jedwab i złoto. Ale najdumniejszym królestwem była Akwilonia, niepodzielnie rządząca na zachodzie świata.

W tym właśnie czasie pojawił się Conan Cymeryjczyk o czarnych włosach i ponurym spojrzeniu, z mieczem w dłoni, złodziej, rozbójnik, zabijaka, przepełniony głęboką melancholią, ale i skory do uciech. Pojawił się, by zdobne w klejnoty trony Ziemi zdeptać swymi obutymi w sandały stopami.

Mało kto jednak wie, że nie był to jedyny wielki bohater Hyborii. Owszem, była jeszcze hyrkańska piękność o czerwonych włosach 0 Sonja.

I byli ci, o których zachował się zapis w Nemedyjskich Kronikach, sporządzony jednak na marginesie, drżącymi niestarannym pismem, jakby mnich spisujący dzieje Hyborii, chciał ująć coś, o czym wszyscy inni kazali mu zapomnieć.

Wiedz także Książę, iż nie jeden Conan zwykł deptać to, co stworzyła dumna cywilizacja. Byli też ci, których los połączył w mrocznych zaułkach Shadizar, gdzie błysk stali lub cios mieczem kończy nędzny żywot awanturnika, który nieopatrznie zanurzył się dusznej i cuchnącej otchłani zamorańskich slumsów. Tam w domu uciech pełnym półnagich dziwek fatum złączyło ich losy, ku rozpaczy połowy hyborejskich królestw.

I przybyli do dumnej Akwilonii, gdzie podniósł się krzyk żałości, a możni, uczeni i kapłani jęli rwać włosy ze swych głów.  Set czy inne przeklęte bóstwo przywiodło ich do Zachodniej Marchii liżącej rany po wojnie domowej, z trudem odpierającej inkursje dzikich Piktów o śniadych ciałach i dzikim spojrzeniu. Tak w Velitrium, fortecy granicznej zjawiły się Siostry Zagłady, Valeria i Aita – akwilońskie renegatki, dla których nie istniały rzeczy niemoralne czy zakazane. Przybył hyrkański nomad, dzielny Guri Aziz, który wciąż słuchał zewu wiatru, oddając się rozkoszom szwendaczki. Dumnie wkroczył Gerardo Suarez, dumny rycerz z dumnego Poitain, niosąc dumny herb na dupnej tarczy. Zubożały gołodupiec, którego cały majątek niósł przygłupi niewolnik z odległych Czarnych Królestw – Umba. Pojawił się Korgoth, cymmeryjski barbarzyńca-albinos, którego twarz wywoływała samorzutne poronienia wśród żon osadników. Zjawił się wreszcie Zhuge Li – skośny i żółty, bo z Khitaju. Akolita zakazanych sztuk, czarownik, a mimo to gamoń. I Tegan Rudobrody, bossoński mistrz łuku, który uciekł z rodzinnego domu.

I wiedz Książę, że jeśli ktoś jest winien Wielkiemu Kataklizmowi, który zmiótł ów świat, to z pewnością ta zdziczała i zdegenerowana banda!

Reklamy

komentarze 3

  1. Guri Aziz – syn wiatru i kurzu, potocznie nazywany Tumanem 🙂 🙂 🙂

  2. No teraz to nie wypad się zachowywać. „Siostry Zagłady ” to brzmi dumnie 😀

  3. Jak to nie ma rzeczy zakazanych?? Bycie głodnym jest zakazane… i mało złota jest zakazane… i kilka innych rzeczy…

    A oto nasza Pieśń Zagłady!! Kto ją usłyszy, ma przechlapane!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s