Conan BRP odc. 1 – Eskorta

Siostry Zagłady (Doom Sistaz)

Aita (Ata) – aquilońska skrytobójczyni z hedonistycznym zacięciem.

Valeria (Madzia) – aquilońska złodziejka, nieodrodna siostra Aity.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem)

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Czarownik Zhuge Li nieobecny.

Damian (patrząc na kartę Guri Aziza): Ech, źle rozłożyłem punkty na umiejętności. Gdybym tak mógł zmienić.

Maro (głupio uśmiechnięty patrzy na swoją kartę): Damian, zmienić ci postać?

Minęło kilka, a może kilkanaście tygodni. Wielonarodowa banda rabusiów, najemników, tęgich chwatów, dla których przelew cudzej krwi to rzecz zwykła i codzienna, dotarła do zachodnich granic Aquilonii. Tutaj, w Westermarcku, prowincjach pogranicznych mieli szukać szczęścia, złota, skarbów, pięknych dziewek (tudzież młodzieńców) oraz przygód.

Rok Słońca (lub podając za kronikarzami 1289 Ery Aquilonii), 10 dzień miesiąca Wróbla. Początek wiosny. 

Velitrium. Graniczny fort i zarazem miasto w Conawadze. Niegdyś stolica Conajohary dwa lata wcześniej spustoszonej przez Piktów. Dawny garnizon, dziś liczące kilkuset żołnierzy, głównie krzepkich Bossończyków i Gunderów, otoczyły osiedla drwali, powstały handlowe faktorie, kilka tartaktów, solidne nabrzeża i magazyny. I wreszcie nowa siedziba Kompanii Westermarckijskiej – w zasadzie niewielki, lecz masywny fort z grubych belek. Poniżej, wzdłuż Potoku Tulliena, jak i Rzeki Gromu ubodzy osadnicy, nieliczni uciekinierzy z Conajohary, którzy nie ruszyli do Thandary, ale i rozmaita mierzwa ludzka wybudowała swoiste miasto szałasów, ruder i szop.

Dyskusja o kupcach czy aquilońskiej polityce.

Korgoth komentuje: Kurwa kurwie łba nie urwie.

MG: Cymmeryjska wersja: „kruk krukowi oka nie wykole”.

Bohaterowie czym prędzej udali się do jednego z szynków w osiedlu drwali – szopy z desek,w  której pożywili się, napili ciężkiego piwa oraz rozpytali wśród miejscowych, dowiadując się, że ludzi nawykłych do wojaczki nigdy dość, jednakże ostatnimi czasy szczególnie chętnie rekrutuje się ich do armii, ewentualnie wolni kupcy lub przedstawiciele Kompanii najmują wojaków do ochrony karawan i faktorii. Szczególnie ważną personą wśród wolnych kupców był Arcus. Do niego tez udali się BG.

Faktoria Arcusa położona była nieopodal głównego nabrzeża, ledwie 100 metrów od brzegu Rzeki Gromu. Okazałą się być ciężkim, drewnianym budynkiem otoczonym dwumetrową palisadą. Przed jej wrotami BG zaczepiła grupa aquilońskich wojaków, żądając po srebrniku na „fundusz wojskowy”. Jak łatwo się domyśleć, BG odrzucili żądanie. Ba, Korgoth nawet wystosował kontrprośbę: po złociszu od wojaka aquilońskiego na „fundusz bohaterów”.

Guri Aziz (hyrkański nomad ze stepów) zwraca się do karczmarza: Mogę u ciebie przyrządzić ryby? Nauczę cię jak je smażyć.

MG: Moment! Jakim cudem wiesz, jak ryby smażyć. Jesteś ze stepów hyrkańskich!

Korgoth: On widział ostatnio ryby, jak mu stary je na cycku dziergał.

Do bójki nie doszło, choć weterani armijni wyraźnie ostrzegli bohaterów, sugerując, iż ostatnią rzeczą, jakiej chcą, jest podpadnięcie jakiemuś „setnikowi”.

Kupiec okazał się być grubym mężczyzną w średnim wieku. Co prawda znać po nim było, iż jest nawykły do dostatku. W rozmowie niezwykle grzeczny, układny, posługujący się mową aquilońską w sposób wręcz barokowy, okazał się jednak rozmówcą rzeczowym i stanowczym. Początkowo nie bardzo chciał skorzystać z usług BG, jednakże po krótkiej rozmowie zdecydował się wynająć ich jako ochronę karawany trzech wozów z ładunkiem do wioski osadniczej Bahors, położonej jakieś 40 km na wschód od Velitrium. Za zadanie bohaterowie mieli otrzymać po 10 złotych lun. Niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć.

szczęśliwy Gerardo (o ludziach setnika Vorenusa, którym BG podpadli): Przyjdą w nocy. Nie mogę się doczekać!

Arcus, który dowiedział się o zajściu z wojakami, przestrzegł też bohaterów, by uważali, bowiem weszli w spór z ludźmi setnika Vorenus – strasznego skurwiela, który wedle różnych plotek ma mieć konszachty z Kompanią Westermarckijską, Gildią i innymi szumowinami.

Bohaterowie popołudnie i wieczór spędzili w szynku, gdzie w rozmowie z miejscowymi dowiedzieli się, co się dzieje w Aquilonii (zamach na króla Conana, niedawna wojna domowa) i Zachodniej Marchii (Kompania gnoi wolnych kupców etc.) Na krótko przed północą do szynku zawitał tuzin wojaków, poszukując BG. Do walki jednak nie doszło. Okazało się, że sam setnik Vorenus chce z nimi rozmawiać.

Vorenus, szczupły, nieźle zbudowany Aquilończyk o aroganckiej twarzy przyjął ich w swej kwaterze garnizonowej. Trwała tam w najlepsze zabawa. Stół uginał się od najlepszych mięsiw i dzbanów wina z Kyros. Setnik siedział na drewnianym stolcu, na podwyższeniu, bawiąc się leniwie lokami jednej z dziewek. Jego oficerowie i pomagierzy żłopali wińsko, przekrzykiwali się, ryczeli sprośne piosenki. Ot, aquilońska fala się bawi.

Rozmowa była krótka. Vorenus ostrzegł BG przed Arcusem (który wedle niego miał handlować z Piktami i dopuszczać się najgorszych zbrodni), a także zaproponował im współpracę (i dużo więcej złota niż Arcus). Skończyło się zgodnie z przypuszczeniami. BG odrzucili propozycję (ale grzecznie:)), Vorenus pokiwał z politowaniem głową, klasycznie przestrzegł i pożegnał.

Rankiem BG przybyli przed faktorię Arcusa, gdzie czekały już na nich trzy wozy (typowe osadnicze conestoga wagon). Poza bohaterami załogę maleńkiej karawany stanowić miał jej dowódca – czterdziestoletni Tacius, wygadany, twardy najemnik, prawa ręka Arcusa. Towarzyszyło mu dwu najemników i zwiadowców, którzy mieli kierować wozami.

Tacius (na pierwszym wozie, z zawiązaną plandeką skrywającą ładunek) dał rozkaz do wymarszu. Karawana opuściła Velitrium, przejechała przez brzydki, lecz mocny most na Potoku Tulliena i potoczyła się wyboistą dróżką w kierunku celu. Korgoth dość szybko spiknął się z Taciusem, łamaną aquilońszczyzną dyskutując o Piktach, Marchii i Aquilonii. Guri i Aita maszerowali przed pierwszym wozem, uważnie opatrując teren. Gerardo z Umbą szedł obok drugiego wozu, a Valeria jechała na koźle trzeciego, uwodząc ponurego i milczącego Oiusa. Dość szybko Oius, klasyczny traper i zwiadowca uległ urokowi pięknej złodziejki. Pokazał jej swoje trofeum – pęk piktyjskich skalpów, a na koniec podarował naszyjnik z zębów pokonanych Piktów.

Mało brakowało, a pierwszy nocleg, okazałby się ostatnim. Droga wiodła do Bahors przez równinny teren porośnięty wysokimi trawami, na którym gdzieniegdzie znajdowały się zagajniki i niewielkie leśne mateczniki. Kiedy zapadł zmierzch Tacius zdecydował się zjechać z drogi i rozłożyć obóz w jednym z takich zagajników. Wozy połączono w trójkąt, a pomiędzy nimi, w zagłębieniu Oius ze swym towarzyszem rozpalili ogień. Po posiłku wszyscy poza wartownikami udali się na spoczynek.

Noc, obozowisko karawany.

MG: Zauważacie, że nie ma Umby. Czarny zniknął.

Gerardo (znudzony): Noc jest.

Guri: Oczy zamknął.

Nie wiadomo, czy to bogowie, czy zwykłe szczęście czuwało nad bohaterami. Nocą do legowiska Guriego wpełzł jadowity wąż, którego dostrzegł Korgoth. Cymmeryjczyk ubił gada (którego Tacius nazwał „szarą śmiercią”), a truchło wrzucił na drzewo, gdzie spał Umba.

Czarnoskóry niewolnik krzyknął w wielkim strachu i pognał w las. Wtedy właśnie Korgoth usłyszał cichy brzęk cięciwy i dźwięk wbijającego się grotu w drewno. Podkradł się i dostrzegł kilku najemników, równie przerażonych jak Umba, który z pewnością wbiegł prosto na nich. Czarny pognał dalej, a najemnicy wciąż dyskutowali, czy widzieli leśnego czy bagiennego diabła. Do porządku przywołał ich dowódca. Wszak mieli zaatakować karawanę razem ze swoimi kompanami czającymi się po drugiej stronie.

Korgoth powrócił do kamratów i zrelacjonował Taciusowi, co widział. Czym prędzej ułożono pledy, by imitowały śpiących, a sami BG, Tacius i jego ludzie ukryli się pod wozami.

Niedługo potem dostrzegli skradających się z obu stron najemników. Ośmiu zbirów w skórzanych zbrojach, z mieczami i kuszami. Zaskoczenie było zupełne. Łuk Guriego i dwie kusze ludzi Taciusa wyeliminowały trzech najemników. Pozostali padli po krótkiej walce z ochroną karawany. Od jednego z ciężko rannych Tacius dowiedział się, że rozkaz do ataku na karawanę wydał nie kto inny, lecz setnik Vorenus.

Po walce Gerardo ruszył w las na poszukiwanie swego utrapienia. Umby nie znalazł, lecz za to sprowadził grupę osadników (kolejne dwa wozy), którzy po spotkaniu Umby (też go wzięli za demona), chcieli wspólnie podróżować z Taciusem i jego ludźmi. Czarny oczywiście się znalazł, sam wrócił do karawany.

W połowie następnego dnia wozy Taciusa przybyły do Bahors, dużej i ufortyfikowanej (palisada, brama) osady. Tam też Tacius przywitał się ze starszym (póki co nieznanym BG z imienia) osady, rosłym mężczyzną, niewątpliwie byłym wojownikiem. Część BG stanęła na warcie, a część zajęła się wozami. Ładunek z pierwszego wozu, miał być rozładowany w wielkiej stodole. Tam też Gerardo dowiedział się od jednego z mieszkańców (który nieopatrzenie wyjawił tajemnicę Taciusa), że w wozie jest broń. Krótko potem Korgoth i Valeria podkradli się do stodoły. Ładunek stanowiły miecze i topory z świetnej stali oraz skórzane, ćwiekowane kaftany, jednakże szyte na kogoś mniejszego niż typowy Aquilończyk.

Krótko potem jeden z BG (Guri?) dostrzegł pośród drzew otaczających Bahors przemykających Piktów z czarnymi piórami we włosach. Tacius, usłyszawszy meldunek, zaklął, rzucił coś o „przeklętych Krukach”, które „jakimś cudem się dowiedziały” o czymś, a następnie wydał rozkazy.

Korgoth i Gerardo wypadli przez bramę i zaatakowali dzikich od boku, a przygotowali się do odparcia ataku wewnątrz wioski. Piktowie przystawili sękaty pniak do palisady i zwinnie wspięli się na nią, tylko po to, by dostać salwę  z kusz i łuków. Tymczasem Gerardo i Korgoth czynili okrutną rzeźbę, stając naprzeciw ósemki pomalowanych dzikusów. Co prawda Poitaińczyk żadnego z wojowników nie utłukł, lecz zajął kilku z nich an tyle, by Guri zdołał ich ustrzelić z palisady. Korgoth natomiast potężnymi zamachami dwuręcznego miecza odrzucał przeciwników (Sweep Attacks – s. 233). Wreszcie ubito kilkunastu dzikusów.

Tacius po tym wydarzeniu zdecydował się skrócić pobyt w wiosce i bohaterowie jeszcze wieczorem opuścili Bahors i zanocowali kilka kilometrów od osady.

Powrót doVelitrium zajął karawanie (obecnie liczącej dwa ozy) dwa dni. Korgoth i Gerardo rozmawiali z Taciusem. Valeria mizdzryła się do Oiusa. Guri i Aita opatrywali teren. Po drodze minęli złożoną z kilkunastu wozów karawanę handlową Kompanii Westermarckijckiej (obyło się bez incydentów) oraz spotkali kilkuosobową grupę konnych najemników dowodzonych przez potężnego Shemitę – niejakiego Alefa Zębatego, wedle Taciusa – okrutnego siepacza i psa bez czci i wiary. Shemita i jego kamraci minęli bohaterów, obdarzając pogardliwym spojrzeniem.

Wreszcie 15 dnia miesiąca Wróbla karawana powróciła do Velitrium, gdzie bohaterowie przyjęli od Arcusa zapłatę oraz zapewnienie, że z pewnością jeszcze skorzysta z ich usług.

Zbadany dotychczas teren

 

Reklamy

Komentarzy 11

  1. Tak jak zakładałem gra rozkręca się zajebiście 🙂 . Klimat i odgłosy w tle super wypełniają całość. A wygranie silnika BRP było baaardzo trafne 🙂 🙂 🙂 Wiec pozostaje powiedzieć tylko… I’m a banana!!!!

  2. Chicken! Chicken! Chicken! Chicken!

    Zobaczymy co dalej. Na razie przeciwnicy są dla Was wyjątkowo słabi. Granie na strefy trafienia powoduje, że błyskawicznie odpadają Wam wrogowie. A to rączka złamana, a to brzuszek przecięty i flaczki lecą. A to nóżka odlatuje:).

  3. Hej,

    Nie miałem okazji podziękować za wyczerpującą odpowiedź na poprzedni komentarz, co też czynię w tym miejscu. Nie mniej jednak mam kilka dodatkowych pytań.

    Dorwałem już BRP i trochę sobie odświeżyłem tą mechanikę. Rzeczywiście wersja, która była dostępna w ZC jest mocno okrojona w stosunku do tego co jest w podstawce.

    Pierwsze pytanie dotyczy poziomów żywotności danej „lokacji” i ogólnej ilości HP. Jak to wygląda w praktyce? Nie do końca pojąłem tą konstrukcję. Wartości są od siebie niezależne? HP ogólne i lokacji dublują się?

    Jak Wam idzie wyliczanie „wartości” sukcesu i porażki? Nie przeszkadza to za bardzo w prowadzeniu rozgrywki? Mam wrażenie, że szczególnie w sytuacjach gdy mamy do czynienia z walką, gdzie rzutów jest dużo może być to dość trudne. Chyba, że korzystacie z dodatkowego rzutu k20 na sprawdzenie sukcesu/porażki, ale w ten sposób mocno dewaluuje samą wartość rzutu k100 (np. rzuciłeś 02 na k100 i tak jest zwykły sukces, bo na k20 wypada inaczej). Mam wrażenie, że to chyba najsłabszy element całej (imho bardzo fajnej) mechaniki.

    Nie masz problemów przy tworzeniu npców? W BRP ilość statystyk (i ich znaczenie) jest chyba o wiele większa niż w wypadku SW. Mam wrażenie, że przygotowanie do krótkiej przygody może przerodzić się w iście benedyktyńską robotę.

    Wielkie dzięki za fajny raport i setting 🙂

    Pozdrawiam
    Av

  4. Po kolei:
    1. Poziomy żywotności – ja traktuję poziomy żywotności danej lokacji jak progi, czyli nie odliczam jej od lokacji a od ogólnej. Poziom na lokacji określa po prostu łatwość zadania poważnej rany. Wartość żywotności jest jedna – całościowa. Dzięki zastosowani progów na lokacjach trafień, nie musimy stosować wartości „major wound”. Ogólnie wychodzi całkiem nieźle. Walka jest szybka, bo standardowy NPC (ze zwykłą żywotnością) ma dość niskie progi. BG zadaje przynajmniej kilka ran w jednym ataku (moi wojownicy potrafią pizdnąć na 10-16 obrażeń), toteż przeciwnik wypada z walki z ciężką raną (zmiażdżona/odcięta kończyna, rozpruty brzuszek). BG o wiele rzadziej obrywają poważnie, dzięki czemu nie tak łatwo ich zdjąć (choć powtarzające się walki w inicjalnej przygodzie prawie zdjęły mojego Hyrkańczyka).
    2. Sukces i porażka – my dość sprawnie liczymy, toteż nie korzystamy z dorzutu K20. Wychodzi dość szybko. Same specjalne i krytyczne sukcesy to piękna sprawa. Gracze sami ich pilnują u siebie (ha, profity!:)), poza tym ta zasada pozwala na bardziej taktyczne podejście do walki. Przykłądowo z zasadzki BG ma test Easy na skillu (czyli x2). Może podzielić więc skilla i zadać 2 lub więcej ataków (takiego house rule’a wprowadziliśmy(, ale może też walnąć na Easy. Po co? Popatrz. Mój Cymmeryjczyk ma bodaj 88 na Sword. Easy daje mu 176 % na trafienie. Aż się prosi o podzielenie. Równie dobrze, może wykonać jeden rzut, w końcu ma dużo większe szanse na specjalny sukces (36 %) lub krytyczny (8 %).
    3. NPCów dopiero będę tworzyć. Niestety to chyba najbardziej żmudny element. Szczęśliwie w podręczniku jest sporo gotowców, są też inne suplementy (darmowe) z NPCami, zwłaszcza potworami. No i można skorzystać z generatora Chaosium BRP i wykreować cały zestaw NPCów.

    Jest też inne wyjście. Jeśli tworzysz ważnego NPCa, to faktycznie należy się napracować, ale przy mięsie armatnim najlepiej uprościć sobie. Dajesz tylko skille od walki, inne tylko jeśli mają znaczenie (np. tropienie, kiedy BG mają być tropieni), atrybuty tylko podstawowe. Równie dobrze można opisowo (rosły, szczupły, niski, wysoki) a damage bonus dać uznaniowo.

    Jako że prowadzę sandboxa, NPCów szykuję sobie wcześniej (podobnie robiłem w Sylvanii WFRP) i korzystam potem w biegu modyfikując.

    • Witam.
      Świetna robota z Conanem. Jakiś czas temu grałem z moją drużyną w wersję d20 ale nas pokonała 🙂
      Czytając Twoje materiały czuję jak rośnie we mnie entuzjazm do grania.
      Używacie standardowych kart postaci czy macie jakieś wypaśne Conanowe ?
      Pozdrawiam
      bart

  5. Korgoth miał 88% – sword w wieku 13 lat…. teraz ma 97 🙂 🙂 🙂 A z wyliczaniem sukcesów, tak jak wspominał Fox nie ma żadnego problemu…

  6. Widziałem to 300 razy i nadal smarkam ze śmiechu 🙂

  7. masz czym chwalić

  8. @ Bart
    Karty póki co oryginalne. Ja wkrótce zrobię swoją. Jedna z graczek już wykonała swoją, dopasowaną do settingu. Całkiem fajna, czytelna etc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s