Conan BRP odc. 2 – Pierwsza śmierć

Siostry Zagłady (Doom Sistaz)

Aita (Ata) – aquilońska skrytobójczyni z hedonistycznym zacięciem.

Valeria (Madzia) – aquilońska złodziejka, nieodrodna siostra Aity.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem)

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Lin (Pablo) – khitajski czarownik władający mocą powietrza i ziemi.

Banda najemnych zbirów po doprowadzeniu z powrotem do Velitrium karawany kupca Arcusa zdecydowała się pójść za ciosem i szukać nowego pracodawcy. Przez kilka dni pobytu w Westermarcku pojawiło się już kilka opcji: Kompania Westermarckijska, armia aquilońska, kupcy… Wpierw zdecydowali się dokładniej obejrzeć sobie Velitrium i jego dystrykty (Nabrzeże, Groblę, Posiadaczy i Fort). Na targu Valeria próbowała ukraść kupca, z miernym efektem. Tymczasem Korgoth w zamtuzie „Kwiat Lotosu” nie tylko skorzystał z usług jednej z delikatnych, aquilońskich dzierlatek, ale także usłyszał smutną historię jej miłości. Zakochana w nemedyjskim najemniku – Alanniusie (przybocznym samego Teodoryka – wodza jednej z najsłynniejszych w Westermarcku Wolnych Kompanii) jednocześnie przeżywała męki. Jej kochanek powrócił z jednej ze swoich wypraw całkowicie odmieniony, jakby opętany przez demony, a potem ruszył za Rzekę Gromu, by ubić któregoś z szamanów piktyjskich. Słuch po nim zaginął. Wedle dziewczyny Alannius miał przyjaciół w Forcie, żołnierzy aquilońskich.

Komentarze na temat Hyrkańczyków i Khitajczyków (BG mijają bodaj kupców z Hyrkanii):

Korgoth: A się najechało żółtków.

MG: A drogi niewybudowane.

Ostatecznie stanęło na tym, że gieroje ruszyli do wojskowego fortu (już po obowiązkowych odwiedzinach w bezimiennej tawernie na Nabrzeżu prowadzonej przez Kothyjczyka), by w kantynie wypytać o Alanniusa. Oczywiście każdy pamiętał, że to teren przeklętego setnika Vorenusa i oczywiście nikt sobie z tego nie zrobił.

W samej kantynie BG zebrali garść nowych wieści i plotek, Korgoth łamanym aquilońskim zaznajomił się z grupą łuczników bossońskich, poznając nieco lepiej losy Alanniusa. W tym samym czasie kilku popleczników Vorenusa opuściło knajpę, a krótko potem Aita wyszła na przeszpiegi.

Praktycznie zaraz za drzwiami kantyny dostała pałką w łeb i osunęła się bez życia na ziemię. W ten oto sposób Vorenus zdobył swego zakładnika. Wysłannik setnika odnalazł pozostałych gierojów i w krótkich, żołnierskich, lecz barwnych słowach przedstawił, co czeka Aitę, jeśli ekipa nie opuści Velitrium. Dziewczyna dołączy do BG cała i zdrowa około 10 km za miastem.

Bohaterowie, chcąc nie chcąc, zgodzili się na warunki Vorenusa, jednakże po opuszczenie fortu odnalazł ich jeden z żołnierzy lojalnych wobec dowódcy fortu – kapitana Varanniusa, mówiąc iż kapitan (a zarazem gubernator Velitrium, które nie podlegało władzom Conawagi) chętnie by się z nimi spotkał.

Valeria próbowała zwinąć igły z nićmi na targu. Skończyło się pościgiem.

Korgoth: Ale złodziejka. W pasmanterii wpadka.

Oczywiście powrót BG do fortu nie został mile przyjęty przez Vorenusa. Pozostająca w niewoli Aita straciła ucho odcięte przez rozwścieczonego setnika. BG u kapitana dowiedzieli się, że Alannius pozostawał na jego usługach i starał się za Rzeką Gromu zebrać informacje o Piktach. Jeśli BG odnajdą go lub sami zdobędą te informacje, Varannius im godziwie zapłaci.

Bohaterowie opuścili Velitrium, a Aita dołączyła do nich, choć niestety nie w całości.

Oczekiwanie na towarzyszkę trochę im zajęło, toteż do końca dnia udało im się dotrzeć do Rzeki Gromu (skierowali się z traktu na północny zachód). Ponad połowę następnego dnia zajęła im przeprawa przez liczącą ponad 200 metrów szerokości rzekę. Doszło przy tym do dramatycznego starcia z wielkim aligatorem. Co prawda forfiter robił co mógł, by pożreć spanikowanego Umbę, jednak Korgoth, Gerardo i szyjący strzałami z tratwy Guri ubili gadzinę. Na drugim brzegu zdecydowali się rozbić obozowisko.

Korgoth i Aita udali się na zwiady. Po drodze odnaleźli tropy mokasynów (nie wiedzieć czemu Cymmeryjczyk uznał, że to z pewnością poszukiwany Alannius), które doprowadziły ich do miejsca kaźni aquilońskich (prawdopodobnie pochodzących z Tauranu) osadników, którzy pewnie chcieli szukać szczęścia po tej stronie rzeki Gromu.

Tymczasem w obozowisku także nie było nudno. Rozpalono niewielkie ognisko, a Gerardo wręczył Umbie szpadel. Czarny pod dyktando rycerza z Poitain miał wykopać rów chroniący choć częściowo obozowisko przed atakiem. Wbity w ziemię szpadel zazgrzytał na czymś twardym. Po chwili Umba odsłonił szczyt bloku z nieznanego zielonego kamienia. Rzecz jasna do Gerarda przyłączyli się pozostali BG. Po 2-3 h kopania odsłonięto fragment niewielkiej, zrujnowanej budowli z jadeitu, malachitu czy innego zielonego kamienia, w którym pod światłem pochodni opalizowały złote żyłki. Nie był to jednak koniec znalezisk. Umba wreszcie dokopał się do ludzkich szczątków. Zaiste musiały być niezwykle stare, skoro z całego odzienia szkieletu ocalał tylko pokryty nalotem kirys. Gerardo wziął pancerz, zeskrobał patynę i otworzył szeroko oczy, bowiem kirys okazał się być wykonany ze złota! Konkretnie był zapewne ozdobą skórzanego napierśnika – pięknie ukształtowany na wzór męskiego torsu. Oczywiście pozostali BG oczekiwali, że właściciel kirysu nagle ożyje.

Po obcięciu ucha Aicie

Korgoth: I chuj trafił prezent. Nauszniki chciałem jej dać.

MG: E tam, na dwa lata będziesz mieć.

Nie ożył. Nie on, lecz jego dziesięciu przybocznych, którzy wygrzebali się na oczach przepełnionych lękiem bohaterów. Rozgorzała walka, która ostatecznie zakończyła się zwycięstwem BG, lecz nie obyło się bez ran.

Rankiem cała drużyna (Aita i Korgoth wrócili do obozu jeszcze przed odkopaniem złotego kirysu) ruszyła wzdłuż rzeki, kierując się do miejsca, gdzie miał się wznosić prosty pomnik mieszkańców Conajohary poległych podczas inwazji piktyjskiej. Pod kamienną kolumną, na których wyryto nauki Mitry znajdowały się dary wotywne – dzbany z piwem i winem, owoce, mięsiwo etc.

Kiedy BG odpoczywali pod pomnikiem, Guri udał się na zwiady (czy może chciał upolować coś do żarcia). Niestety nie dostrzegł na ziemi dziwnego znaku ułożonego z patyków. Gałązki trzasnęły pod stopą Hyrkańczyka, a chwilę potem z gęstwiny wyskoczył lew, obalił zaskoczonego łucznika na ziemię i nieźle go potarmosił, poważnie raniąc jedną z rąk. BG czym prędzej rzucili się na pomoc towarzyszowi i wilk padł pod ciosami, ale Aita została ponownie ranna.

Po opatrzeniu ran drużyna, która straciła łucznika (Guri z ranną ręką nie mógł się posługiwać łukiem, poza tym o wiele gorzej opatrywał rannych, mimo wysokiego poziomu umiejętności First Aid) ruszyła wzdłuż wąskiej ścieżki, która jeszcze 2-3 lata temu była traktem wiodącym do Fortu Tuscelan – stolicy Conajohary.

Mimo ostrożności BG byli obcymi w nieznanej sobie krainie. Korgoth nagle wpadł do płytkiej zapadni, nadziewając się jedną z nóg na drewniane szpikulce. W koronach drzew zabrzęczały cięciwy. Trzy strzały trafiły. Jedna niegroźnie raniła Gerarda, dwie pozostały dosięgły Aity. Jedna z nich wyjątkowo pechowo przecięła tętnicę udową. Nim skończyła się walka (trzech Piktów zginęło), a bohaterowie oderwali się od przeciwnika i umknęli w las, Aita wykrwawiła się. Tak oto pierwszy bohater znalazł swój kres w Puszczy Piktyjskiej.

Jej ciało towarzysze zabrali ze sobą, chcąc urządzić godny pochówek.

Co dalej? Iść w głąb Puszczy? Aita nie żyje, Guri ranny i niezbyt zdolny do walki? Wycofać się i oddać pola dzikim Piktom?

Zbadany teren na koniec 2 sesji

UWAGI:

1. Ata, jak mówiłem, dawno takiego pecha nie widziałem. Ewidentnie Mitra, Crom i Set mieli sojusz przeciwko Tobie.

2. Na najbliższej sesji poza nową postacią Aty, pojawi się kolejny awanturnik. Grzegorz wraca do gry.

Reklamy

Komentarzy 25

  1. Bywa pech pechem ale włażenie w las to pomyłka i tyle. Ja odrazu mówię, że moja nowa postać nie wlezie przynajmniej nie teraz.

  2. Atka, tutaj kwestia dyskusyjna. Znaczy Puszcza faktycznie niebezpieczna. Tabele losowe są dużo wredniejsze niż te z Conawagi, która jest przedszkolem w porównaniu z dziczą. Jednak to BRP, tu nie będzie mocnego awansu na poziomy. Skille wzrosną, ale cechy raczej nie. Istnieje szansa trenowania cech fizycznych (STR, DEX), ale rosną one bardzo powoli. Musicie inaczej cobie radzić, może z czasem minionów wynajmować, ewentualnie podciągnąć Stealth, Hide, bo siłą to się przez plemiona nie przebijecie.

  3. Zdaje sobie z tego sprawę :), niestety wynająć to ja chwilowo mogę komuś…stado pcheł co najwyżej. Zresztą bardziej tutaj chodzi o to, ze …no właściwie to po co ja mam tam włazić( biorąc pod uwagę, że nadal nie wiem czym zagrać ) . Kasa za tym nie stoi, ciekawie wszędzie być może nie koniecznie w paszczy lwa, krokodyla czy innego Pikta no…zresztą i tak się zobaczy na sesji:)

  4. Jak to kasy z tego nie ma? Ja już złoty pancerzyk znalazłem a jeszcze nagroda za Alanniusa czeka. A przykład uczy tylko tego, że skrytobójca to nie wojownik i powinien trzymać się z tyłu 😛

  5. Znalazłem zdjęcie dla postaci Grześka 🙂
    http://kwejk.pl/obrazek/237981/zajebi%C5%9Bcie,%C5%9Bmieszne.html

    • JARO….
      jak robisz sweetaśną fotkę przed lustrem nie zapominaj o dzióbku….

  6. O Jeżu, mistrzowska fota!!!:)

    A za Alanniusa dostaniecie, jak przeżyjecie.

  7. Jaro Ty stara blacharo! Się chyba podzielisz nie? 😉

  8. Chyba tak. Umbą się dzieli:).

  9. @ATA
    Oj tam puszcza niebezpieczna 😉 Ucho Ci w cywilizancji łoberwali 🙂 A skrytkobójcą możesz przecież spokojnie grać dalej. Akurat jesteśmy w miejscu gdzie co krzak to się zabójca chowa 🙂 🙂

  10. @Maro
    W cywilizancji…TAK jak najbardziej przez was bando niecywilizowanych…no.
    Skrytobójców się chowa pod krzakiem.

    • Przez nas???? Oj nie ładnie 🙂 A Jarecki ma racje, skrytobójca w szarży na lwa to tak troszkie nie profesjonalnie;)

  11. Bo to histeryczny emmm no heroiczny skrytobójca był…a teraz będę siłami tyłowymi i tyle FOCH i już !!!!!

  12. @ Jaro lew mnie nie zabił, zabili mnie Piktowie. Takie małe popaprane „plisnoły” …strzałami…gdzie, no gdzie ja się miałam schować ??? Zresztą może i skrytobójca to nie wojownik ale …co to by była za zabawa robić tylko to co się potrafi 🙂 NUUUUDA trzeba czasami zaszaleć a pech był i tyle.

  13. Ech, łatwo błędy innym wypominać po fakcie. Ciekawe co byś powiedział, Jaro, gdybyś utonął w skórzanej zbroi w Rzece Gromu? Uznałbyś za błąd płynięcie na forfitera? Się zdarza, i tyle. Nie chcę być prorokiem, ale wątpię, by skończyło się na postaci Aty.

    Tak tylko przypomnę, że jesteś za pchaniem się w głąb Puszczy. Bez odpowiednich zapasów jadła, bez myśliwego, bez znajomości terenu, bez znajomości nawet, jaki szczep rządzi tymi ziemiami. Pewnie, każdy problem da się obejść, ale jak ktoś zginie, to co? Błąd postaci czy wredny, złośliwy pech?

    @ Maro
    Ata dostała w dwu strzałach ok. 26 punktów ran. Druga strzała i Korgotha by położyła (ciężka rana nogi i do czasu wyleczenia Korgoth jest noszony).

  14. @smartfox Ja nigdzie nie lezę ja sobie zarobie w forcie na utrzymanie jakoś, poczekam …w końcu wszyscy się tam pewnikiem pojawią za jakiś czas…w innym wcieleniu 😀

  15. i tak sie skończyło wielkie palowanie na magie. wiem ze zadanie epickie sa fajne może trzeba zacząć od deptania karaluchów, a później tworzyć historie

  16. Na Croma ale się poważnie zrobiło 🙂 Trzeba więc wrócić i podciągnąć się w kilku dziedzinach bo troszkie chyba jeszcze „leszczem” podajemy 🙂

    Ale jak to powiedział zółty patałach „i tak się skończyło wielkie palowanie”, ech, My Ci dopiero palowanie urządzimy 🙂 🙂 🙂

    • 😀 oj tam oj tam nie strasz, nic mu nie zrobisz no ja to wiem, za miękki jesteś jak nic 😀

  17. tak rzekł wielki inkwizytor mitry 😛

  18. ale żółty patałach nie pada pułapki , taki dziki człowiek dał sie w pułapką prowadzić 😛

  19. Ale( wiem się nie zaczyna od ale/..) jak nie jak tak..byleś z nami , fuksa miałeś nic cie nie trafiło. Żółty patapiach tfuu patałach wlazł w pułapkę jak nic.

  20. tak ja wchodzie ale wy jesteś zawodowcami nie je tych rzeczach 😛

  21. 8 / 12006

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s