Evernight (odc. 34) – złamana strzała

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) , o ile tylko rycerz zechce jednooką.

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Postawa Ediego i Cavasa na koniec sesji zasłużyła na docenienie 🙂

Sezon 2 Odcinek 20 Złamana Strzała

Proch dotarł do Królewskiego Portu, co stało się ostatecznym argumentem za przygotowaniem kontrofensywy. Od wielu tygodni siły Podziemia wzrastały, ostatnio przyłączyły się kolejne enklawy, a orki zadeklarowały uczestnictwo w ostatecznym starciu z Władcami. W Królewskim Porcie powstawały kolejne nowoczesne bronie tworzone w laboratoriach Jaskini 51. Morale osiągnęło wysoki poziom. Ludzie chcieli wreszcie wziąć odwet, wyjść na powierzchnię po dwu latach spędzonych w Katakumbach i spuścić solidny łomot pająkom.

Herosi po powrocie zdali raport Herrekowi i Adenowi, od tego pierwszego dowiedzieli się zresztą, że nie mają co liczyć na odpoczynek. Ledwie dzień, dwa wcześniej jedna z większych szalup szturmowych Władców oberwała z eksperymentalnej broni przeciwlotniczej Podziemia i ciężko uszkodzona rozbiła się w Górach Grozy. Zadaniem Maszyn było przejęcie rozbitego pojazdu, zabezpieczenie go lub wymontowanie i dostarczenie Podziemiu wszystkiego co cenne (czyli w zasadzie wszystkiego, co się da zdemontować:)). Towarzyszyć im miała Luna komputer taktyczny Władców, który przeszedł na stronę Podziemia.

Edi o naukowcach i magach z Jaskini 51: Oni jak przystało na nerdów nie mają dziewczyn, ale oglądają gołe baby na Lunie.

Drużyna wyekwipowawszy się ruszyła w kierunku kanałów. Tym razem ich akcja była dużo lepiej zaplanowana. W kanałach miał ich odebrać przewodnik-zwiadowca z oddziałów rozpoznania powierzchni, a następnie przeprowadzić wśród ruin do jednej z powierzchniowych enklaw-baz partyzantki. Stamtąd Maszyny, pod opieką bojowników, miały się przedostać tunelem pod barierą energetyczną Władców, odgradzającą Królewski Port od reszty Waluzji. W puszczy przejmie ich elf z partyzantki waluzyjskiej i zaprowadzi aż do podnóża Gór Grozy, gdzie ostatecznie bohaterów przejmą ludzie z enklawy górskiej i zaprowadzą w obszar operacyjny.

Po kolejnym ultraseksualnym tekście Mirabelli.

MG (rozżalony): Przez ciebie ta sesja ma R zamiast PG13.

Królewski Port prezentował się jeszcze gorzej niż ostatnio. Dwa lata ciągłych walk zamieniło niegdyś dumne miasto w zeszklone gruzowisko. Pomiędzy ruinami przemykali bojownicy, kryjąc się przed biomonstrami Władców oraz wszechobecnymi latającymi mózgami i kuframi. Co i rusz coś eksplodowało, ciemność przecinały promienie czystej energii, głuche pomruki eksplozji przypominały, że gdzieś tam toczy się walka. Z wielu pomniejszych baz Sa Karanów pozostała jedna, w miejsce pałacu królewskiego. Wielki kompleks otoczony barierami energii, chroniony przez wieże działowe, instalacje bezpieczeństwa, magiczne oczy i asasynów uzbrojonych w rusznice i muszkiety energetyczne. Widać partyzanci Podziemia solidnie dali się we znaki Władcom.

Padają informacje o kolejnych sekcjach pająków i Władców Jaskini 51.

Dalai: A mają nogę tupacza? Zrobilibyśmy stolik do siedziby.

MG: Przynieś wirnika, będzie klimatyzacja.

Dzięki przewodnikom herosi bez problemu wydostali się z ruin. Elfi przewodnik czekał na nich zaraz na krawędzi puszczy. Ta również zmieniła się nie do poznania. Pojazdy Władców od prawie roku rozsiewały nad lasem zarodniki, z których wyrastały w błyskawicznym tempie trujące powoje, bluszcz, drzewa harpunowe. Wszystko o dziwnych, intensywnych barwach. Las stał się być może gorszym miejscem od Królewskiego Portu.

Maszyny, uwaga! Poszły się umyć! Być może po raz pierwszy od inwazji.

MG (O Zongu): Dajcie spokój krasnoludowi. Śmierdzi dwa razy mniej od każdego z was, bo ma tylko jedną nogę.

Już po kąpieli.

Dalai: A gdzie jest Fulko de Lorche? Przywitałabym się po jego powrocie.

MG: Później się przywitasz.

Dalai: Teraz byłam umyta!

Jak się okazało oddziały Władców, głównie setki pająków w różnych odmianach już od dwu dni próbowały przedostać się do wraku, jednakże bojownicy, głównie elfy i ludzcy partyzanci z enklaw górskich powstrzymywali ich na przełęczach. Bohaterowie przedostali się przez kordon pająków a następnie spotkali się u podnóża gór z przewodnikiem. Pół dnia później znaleźli się zaledwie kilka godzin od wraku.

Teren był dość ciężki, liczne wzniesienia, zbocza, żleby porośnięte były gęstą, suchą roślinnością. Widoczność była tu dużo większa niż na nizinach. Co prawda, za sprawą smogu panował tutaj półmrok, jednak poruszającą się istotę można było dostrzec z 300-400 metrów.

Rozmowa z bojownikami na powierzchni.

BG: A Władcy mają jakieś nowe maszyny?

Bojownik (MG): Taaaa, tupacze się nie sprawdziły w terenach zabudowanych. Stworzono mniejszą wersję. Mają bombę i wybuchają przy naszych pozycjach. To… Tupaki.

[konsternacja]

Edi (po chwili): Eeeee, żaden problem, zastrzelą go.

MG: Chyba że się wysadzi.

Dalai: Tupakadze.

Dość szybko okazało się, że co prawda pająki ani cięższe monstra nie dotarły tutaj, jednak Władcy ciężkimi szalupami przerzucili kilka grup Myśliwych (w wersji wzbogaconej biologicznie, ze zintegrowanym z ręką miotaczem energetycznym oraz dziwną instalacją na twarzach), poza tym asasynów, latające mózgi. Nad polem działania ciągle unosiły się dwa bezzałogowe kufry szturmowe.

Przez kilka godzin Maszynom udawało się unikać grup Myśliwych oraz innych pułapek (heh, cudem przebrnęli przez zaminowane pole – dziękować moim kostkom:)), a jednocześnie przybliżać do wraku. Jednak w końcu szczęście się odwróciło od nich. Po ominięciu kolejnego komanda Myśliwych zeszli z kamienistego żlebu i znaleźli się na kilkusetmetrowej równinie dzielącej dwa strome grzbiety górskie. Idealne miejsce na zasadzkę.

Rozmowa. Tym razem z elfem. W lesie. O nowych roślinach Władców.

Elf (MG): Tak. Są groźne, ale dość łatwo póki co je rozpoznać. Władcy rbią dziwaczne błędy, jakby kompletnie nie rozumieli miejscowej flory. Możesz zobaczyć gigantyczną trawę, lub dąb sięgający kolan. Wtedy wiadomo, że coś jest nie tak.

Edi: Bonsaie.

MG: Banzaie.

Dalai: Robią „Banzai!!!” i wybuchają?

Wpierw Cavas wprowadził grupę na kolejne pole minowe, a potem wiązki energetyczne zaczęły trafiać w herosów. Cavas rzucił się na ziemię, ale uruchomił minę. Sam został poważnie ranny, a oberwało się jeszcze dwu innym herosom. Edi odbiegł nieco dalej i skrył się wśród zarośli, lecz snajper Władców trafił w leżącą w pobliżu minę! Edric poważnie ucierpiał i stracił przytomność. Szczęśliwe Mirabella dobiegła do niego i wlała mu do ust eliksir leczenia.

Sytuacja jednak nie była za ciekawa. Maszyny na otwartym terenie, a snajper w umocnionym stanowisku ok. 300 metrów dalej na grzbiecie jednego ze wzgórz. Ani się cofnąć, ani ukryć, ani zaatakować. Mira wypuściła feniksa z tarczy i podpaliła zarośla, a Dalai pokierowała żywiołem ognia, pchając przed grupą ścianę płomieni. To na chwilę oślepiło snajpera, którego strzały zaczęły częściej chybiać. Co prawda wiązką energetyczną strącił feniksa, a potem ranił jednego z BG, ale herosi otrząsnęli się z zaskoczenia i zaczęli w sposób zorganizowany zbliżać się do pozycji wroga.

Cavas, ex-chłop z wioski waluzyjskiej (o mieszkańcach górskich enklaw): Bo to są wieśniaki.

MG: Na twoim miejscu nie odzywałbym się w temacie wieśniactwa.

Edi: Męczywory, he he!

Cavas (wściekły): Moczydoły, baranie!

To nie był jednak koniec. Do snajpera dołączyły dwa kufry Władców. Jedna z rakiet objęła polem rażenia Dalai i Cavasa, inna co prawda spudłowała, ale spowolniła marsz bohaterów. Nie obyło się przy tym bez strat najeźdźców. Podczas jednego z nalotów Mirabella trafiła kufer wiązką wystrzeloną z miecza Tariany. Pojazd Władców zadymił, a potem z trudem odleciał w kierunku Królewskiego Portu. Drugi kufer wzniósł się na kilkaset metrów, gdzie co prawda był bezpieczny, ale trudniej było mu trafić w herosów. Tym z kolei udało się przebyć jakieś 200 metrów. Zong co prawda został wyeliminowany, a i inni nie wyglądali najlepiej, ale przeciwnik znalazł się wreszcie w ich polu działania. Edric uruchomił swój talent teleportacji, przeniósł się kolejne kilkadziesiąt metrów, a potem z ok. 80 metrów precyzyjnym strzałem w łeb spalił snajpera z kuszy energetycznej.

Dalai obrywa od snajpera. Pada wyeliminowana. Ktoś podaje jej eliksir leczenia. Wstaje.

MG: Wizg silników, coś odrywa się od kadłuba kufra i uderza w ziemię. Potężna eksplozja obejmuje zasięgiem Dalai! Rzut na obrażenia: 25!

Dalai (kwaśno, po podliczeniu ran): Minus kurwa cztery! Znowu!

Ostatecznie Maszyny nie tylko przeszły strefę śmierci, ale i Edric zdobył doskonałą rusznicę energetyczną dalekiego zasięgu. Co prawda broń była dość niewygodna, ale Cavas pomógł Ediemu w jej transporcie (jak sowieccy strzelcy rusznic ppanc – jeden z kolbę, drugi za lufę:)).

Do kolejnego starcia doszło już w pobliżu wraku. BG przekradli się przez kilka posterunków Myśliwych, ale ostatnia grupa coś zauważyła. Walka byłą jednak krótka, choć wrogów było aż ośmiu, to musieli podejść na kilkadziesiąt metrów. BG skryli się w zaroślach i czekali, Edi oddał jeden strzał ze zdobycznej broni i spalił jednego z przeciwników. W tym czasie Mirabella z prototypowym miotaczem ostrzy (masywna broń miotająca dyskami lub ostrzami połączonymi na wzór skrzydeł wiatraka, tnąca wszystko na trasie lotu) przekradła się na flankę Myśliwych. Wirujący dysk kompletnie zaskoczył przeciwnika. Fontanny krwi i odcięte kończyny (a czasem przecięte korpusy) zasygnalizowały pozostałym, że komando Myśliwych przestało istnieć.

Wreszcie grupa dotarła do wraku, gdzie odpalono Lunę i dzięki jej poradom nie tylko prowizorycznie naprawiono kufer, ale także zdezaktywowano bombę znajdującą się na pokładzie szalupy. Bombę o potwornej sile rażenia, która mogłaby zniszczyć całe Dolne i Górne Katakumby na raz!

Po naprawieniu szalupy Zong zasiadł za sterami, a Mira przy uzbrojeniu. Czas był ku temu najwyższy, bowiem nad góry nadleciały kolejne kufry Władców. Prowizorycznie naprawiona szalupa może i doleciałaby do Królewskiego Portu, ale trzy kufry wsiadły na ogon pojazdu BG. Zong i Mira robili co mogli, udało im się nawet strącić jeden z kufrów, jednak uszkodzenia szalupy były zbyt wielkie. Edi i Cavas katapultowali się jeszcze w trakcie walki (tchórze!:)), a Zong w trybie awaryjnym posadził pojazd w pobliżu elfich enklaw  w puszczy.

Tak czy inaczej zadanie zostało wykonane.

Już niedługo ofensywa!

Reklamy

Komentarzy 12

  1. Jakie seksualne teksty?? No jakie no…żadnego nie przytoczyłeś oświadczam, że to pomówienia, ja tam takowych tekstów nie rzucam…często. 😀

  2. Poczekaj, jak to było? Coś o NPC, który „ciumlkał” (czyli coś tam żuł).

    Ata: Usunął sobie dwa żebra i sobie ciumka.

    • Nie o Npcu tylko o Zongu to było. Madzia ma rację się mi wymsknęło … i to jest odosobniony przypadek. Aaa i Zong nie ciumkał tylko memłał ooo !

  3. Atce się „wysmyka”, sama nie wie kiedy 😀 ;D

  4. ej ej. wcale sie nei katapultowaliśmy. przecież ja myślałem, że guzik wzywający stewardesse. przecież nie mogłem wiedzieć, że służy do zupełnie innych celów.

    • Tak Damian tak, my wiemy kurde nie chciałeś guzik sam ci wskoczył do ręki. Nie dobry guzik, nie dobry …taki podstępny, pajęczy wynalazek 😀 .

  5. @ Damian
    Heh, ja wiem, kto tu jest kombinator, że przypomnę, kto regularnie próbuje mnie w ciula przyciąć na mechanice?:D

    @ Ata
    Racja, zrekonstruowaliśmy to z Grzesiem wczoraj, ze to o Zongu, ale prawie pewien jestem, że ciumkał.

    • Mi się zdaje, że memła,ł ciumkanie zdecydowanie mi się nie kojarzy jakoś tak…hmmmm.

  6. Tobie się wszystko kojarzy!:)

  7. Auuuu, zabolało :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s