Conan BRP odc. 5 – Na służbie u Grakchusa

Valeria (Madzia) – aquilońska złodziejka.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem)

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą.

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny.

Zhuge Lin nieobecny.

Po pięciu sesjach.

Deloya. Ostatnia osada na południu Conawai, za mostem przez Potok Noża rozciągała się już Schohira – kolejna z prowincji Westermarcku. Wioska z bliska okazała się nie być tak dobrze przygotowaną do obrony jak Bahors. Palisada otaczała co prawda całą osadę, ale w wielu miejscach byłą przegniła, a w niektórych wręcz ziała dziurami. Mimo to mieszkańcy byli spokojni, pogodni, choć dziwnie ospali. Grakchus dość szybko załatwił swoje sprawy, ale zdecydował się za poduszczeniem bohaterów, przespać noc w osadzie. 

Valeria sprzedaje Grakchusowi znalezione bobrze skóry. Kiepski rzut na targowanie oznacza kiepską cenę.

MG: Sprzedajesz skórę bobra za 3 złote luny.

Gerardo: Jakiś kiepski ten twój bóbr. Pewnie siwy.

Korgoth: Pomarszczony.

MG: Wyleniały.

Noc upłynęłaby spokojnie, gdyby nie pewien incydent. Oto do wioski galopem wjechało pięciu jeźdźców w tunikach armii aquilońskiej. Żołnierze na tarczy mieli wymalowany kielich czarnego lotosu. Ich dowódca wlazł bezceremonialnie do chaty starszego wioski i zaczął go brutalnie wypytywać, Dalai Valeria podkradła się do chaty i usłyszała, że oficer Czarnych Lotosów grozi starszemu i żąda informacji na temat jakiejś skradzionej przez awanturników (pytanie jakich?) skrzyneczki wysadzanej klejnotami. W tym czasie Thorr był świadkiem jak czterech żołnierzy dla uciechy wywraca stojący na środku wioski stary, kamienny posąg Boriego – najstarszego z bogów Hyborejczyków.

Guri chowa się podczas ataku Piktów pod wóz.

Korgoth: Próbuje się schować pod TIRem i przekroczyć granicę?

Po tym jak Guri spod wozu ubił Pikta.

Korgoth: Bo to potwór spod łóżka. Łapie za nogi wciąga i pożera.

Nad ranem karawana Grakchusa w obstawie bohaterów opuściła wioskę i przekroczyła Potok Noża. Dzień był ciepły i słoneczny, prawdziwie wiosenny. Ścieżka wpierw wiodła przez rzadki las, by z czasem wyjechać na równinę i wreszcie połączyć się z utwardzonym, szerokim traktem, który wedle słów Grakchusa miał prowadzić aż do Coyagi. Kilometr lub dwa za rozstajami jadąca na czele karawany Dalai Valeria dostrzegła siedzącego na kamieniu wojownika. Mężczyzna odziany w kolczugę, trzymał miecz położony w poprzek ud i ciężko nad czymś dumał. Dopiero z bliska BG dostrzegli, iż mężczyzna jest ranny. Na twarzy zaschła mu już krew spływająca z głębokiej rany głowy. Zapytano, odpowiadał zdawkowo, tajemniczy, coś o walce ze złymi ludźmi. Opatrzony przez Guriego, wstał i zniknął między drzewami w pobliskim zagajniku. Dopiero wówczas niektórzy z BG skojarzyli, iż mimo słońca mężczyzna ów nie posiadał cienia. Mimo to nikt nie zdecydował się sprawdzić, co kryło się w cienistym lasku. Karawana Grakchusa ruszyła w dalszą drogę do pobliskiej Thenitei. Nie dane jej jednak było dojechać bez problemów. Ledwie kilka kilometrów dalej, już po przekroczeniu mostu wozy Grakchusa wpadły w zasadzkę. Z lasu na pobliskim wzgórzu posypały się strzały, raniąc Dalai Valerię i Guriego, a potem z wyciem zaatakowali Piktowie ze szczepu Jastrzębia. Guri początkowo (zostąło mu 3 HP) skrył się pod wozem, ale z pomocą Wyrwiflaka (tak nazwał psią bestię, która kilka dni wcześniej przybłąkała się do niego) pokonał swoich dzikusów. Dalai Valeria, mimo iż uzbrojona tylko w sztylet, również sprawnie wyrżnęła atakujących. Korgoth kilkoma zamachowymi cięciami miecza roztrącił Jastrzębie i po kolei pozabijał, choć sam przy tym ucierpiał. Thorr i Mirabella, przy jednym z wozów, skutecznie powstrzymali Jastrzębie, lecz Gerardo miał nieco pecha, a to nie trafiał, a to bywał trafiany. W końcu ubił dwu dzikusów, a trzeciego zarżnął Cymmeryjczyk. Ostatecznie ledwie kilku dzikich uciekło do zagajnika, z którego chwilę później wyleciała główka kilkuletniego dziecka i poturlała się pod nogi bohaterów. W lasku Korgoth i Gerardo znaleźli już tylko ciała kilkunastu zamordowanych osadników. Tymczasem przy wozach Thorr i Aita Ronja znaleźli przy jednym z Piktów niewielką kartkę pergaminu, a na niej namalowany znak Kompanii Westermarckijskiej. Czyżby dzicy pomylili ich z Kompanią? A może wręcz odwrotnie, ktoś ich wynajął, by atakowali wszystkich poza wozami Kompanii?

Przebudzenie po bijatyce w karczmie.

MG (do Gerarda): Budzisz się i nic nie widzisz! Przez chwilę bałeś się, że masz jaskrę, a to tylko ryj obity i oczy zapuchnięte.

Pod wieczór karawana zawinęła do Thenitei, wielkiej, liczącej niemal 900 mieszkańców osady drwali i traperów. Niegdyś niewielka wioska zmieniła się w ogromne centrum wyrębu. Osada położona była w środku malowniczej kotliny i rozrastała się błyskawicznie dzięki napływowi osadników. W pobliskim, niewielkim forcie stacjonował oddział pograniczników, a z samej Thenitei wznosiły się magazyny drzewne, tartak i kilka faktorii kupieckich. W tej chwili również było widać, iż gdzieniegdzie ludzie gaszą pożary, na na rynku ochotnicy znoszą ciała zabitych Piktów i układają wraz z drewnem w wielki stos. Widać, iż atak na karawanę był tylko częścią większego rajdu na Theniteę. Wedle Grakchusa było to o tyle dziwne, iż od pewnego czasu Schohira miała podpisany pakt z Piktami szczepu Jastrzębia.

Już w osadzie Grakchus przedstawił bohaterów Ronowi Toporowi starszemu drwali i zarazem całej wioski. Ron zachwycił się Ronję, próbując ją kupić (jako żonę, nie dziewkę!) od Thorra. Niestety interes spalił na panewce ze względu na brak zainteresowania ze strony Hyperborejki.

Ostatecznie BG zawitali do karczmy „Pod Siekierą”. Tam Ronja dała popis taneczny, co wyraźnie podochociło drwali i traperów. Podobnie jak Korgotha i Gerarda znudzonych podróżą. Pod lada pretekstem wywołali wielką bójkę, w dodatku Korgoth rzucił karczmarzowi 200 złotych lun z wrzaskiem: „Gorzała dla wszystkich!”

Bohaterowie obudzili się rano. Jedni wyspani, inni z kacem, inni z obitymi mordami i kacem, co tylko poprawiło im humory. Miejscowi widać też docenili gest Cymmeryjczyka, bo pozdrawiali bohaterów już z daleka. Nie było jednak czasu na powtórkę. Grakchusowi zależało na jak najszybszym dotarciu do Coyagi, która leżała ledwie 20 kilometrów od Thenitei. I szczęśliwie wozy kupca przejechały przez bramę miasteczka po południu. Przed samymi bramami BG porozmawiali jeszcze z napotkanym awanturnikiem aquilońskiem, słynnym Varusem Żelaznym.

Varus Żelazny widząc herb Gerarda: O Suarezowie. Tyś silnoręki czy członek rodu?

Korgoth: Wąskobarkowiec.

Ronja: Mordostrzelny.

Miasteczko, w większości drewniane, nie wydawało się zbyt okazane. Jedyne w pełni kamienne budynki (2-3 zamki, kilka donżonów, wież i dworów) znajdowały się na północy miasta i zamieszkiwała je arystokracja. W Coyadze Grakchus odstawił towar i zaznajomił BG z Zarraneo, zingarańskim kupcem, który od wielu lat żył i handlował z Schohirze. Zarraneo podobnie jak Arcus okazał się zaangażowany w walkę z Kompanią i jednoczenie wolnych kupców, toteż po dwu-trzech dniach skontaktował bohaterów z Arcusem. Od niego bohaterowie dowiedzieli się o przebiegu wydarzeń w Velitrium i konieczności ucieczki przed siepaczami Kompanii. Teraz miał dla BG kolejne zadanie. Oto jego dwa wozy z płótnem, jedwabiem, bronią, zbrojami i drogocennymi pachnidłami. Szczególnie owe pachnidła były z jakiegoś powodu ważne dla Arcusa. Ponoć zrobiono je na bazie ambry, wydzieliny wieloryba, co sprawiało, że były cenniejsze od złota. Wozy ostatnio znajdowały się w Vascacie, wiosce leżącej nieopodal Scandagi – stolicy Conawagi, ale co się z nimi stało, Arcus nie wiedział. Wysłał już po nie Taciusa, swego faktora (znanego BG, bo razem z nimi eskortował karawanę do Bahors), ale ten zaginął.

Bohaterowie zgodzili się odkryć tajemnicę zaginionych wozów, wpierw jednak chcieli wyleczyć swe rany. Pięć tygodnie spędzili w Coyadze, ugoszczeni przez Zarraneo, a opłacony medyk (oraz Guri) opiekowali się nimi. W tym czasie jeszcze Thorr wygrał walkę na pobliskiej arenie. Jego przeciwnik, wygłodniały, krwiożerczy tygrys, niemal wygrał, został jednak wreszcie powalony ciosem wekieryAesira. Nieco wcześniej Gerardo (w towarzystwie Korgotha, nasmarowanego oliwą przez Ronję, by prezentował się dużo potężniej) spotkał się ze zniewieściałym, homoseksualnym lordem Nennusem, najbogatszym nobilem Coyagi i sprzedał mu odnalezioną w ruinach z zielonego kamienia złotą zbroję.

Po walce na arenie.

Właściciel areny (NPC) do Thorra: Dam ci jeszcze 150 lun jak drugi raz wyjdziesz na arenę.

Thorr: Teraz? Ranny jestem.

Właściciel areny: Nie chcesz być gwiazdą?!

Ronja: Jednego wieczoru.

Wreszcie przeminął miesiąc Jastrzębia, nastał Barana, wiosna z wolna dobiegała końca, a herosi szykowali się do opuszczenia Coyagi. Czekała ich długa podróż do Vascaty.

Dyskusja o tym, skąd wziąć pieniądze.

Korgoth: Lord Nennus powiedział, że mogę mu zapewnić nieziemską przyjemność.

Arcus (NPC): Lord Nennus lub chłopców.

Korgoth (nie rozumiejąc): Ej, i co z tego, ja też lubię, na przykład lubię Gerarda.

Arcus: Lord lubi chłopców tak jak ty dziewki, Korgothie.

Korgoth: Bleh!

Valeria: Dopiero zajarzyłeś?

UWAGI:

1. Szybkie zestawienie zahaczek:

– Alannius – nemedyjski najemnik zaginał za Czarną Rzeką. Tęskni za nim dziwka z Velitrium i kapitan Varannius z fortu Velitrium (Nemedyjczyk był jego zwiadowcą).

– Arcus chce odzyskać wozy z towarem z Vascaty.

– Jeźdźcy z czarnym lotosem na tarczy poszukują zdobionej klejnotami szkatułki.

– Ktoś wynajął Piktów do ataku na Theniteę.

Reklamy

Komentarzy 19

  1. Chyba odruchowo przeniosłeś jedną z bohaterek Evernight do Hyborei 😉

  2. Fuck, dzięki. Bo Dalai to niby czarodziejka, ale ogólnie bandzior i skrytobójca:D.

  3. Oj tam, imiona się pierdylą:)

    Za szybko umieracie:)

  4. Thorr walczy wekierą…. ale nie czepiam się szczegółów 🙂

  5. No tak, fakt. Aczkolwiek czasem walczy mieczem, że przypomnę starcie na wozie.

    Poprawione.

  6. Fox, dzięki za uwagi. Jeśli po każdej sesji będziesz spisywał taki „dziennik liźniętych questów” na danej sesji to zajebiaszczo. Próbuje notować, ale wiesz jak to jest w barbarzyńskim notatniku 😉

  7. Ech, ja spisuję też swój dziennik wydarzeń, ale póki co jeszcze wszystkiego dobrze nie ogarniam. Choć tabele etc. mam wszystkie do modułu, to jeszcze sporo pisania i opisywania lokacji. Stąd też pewnie czasem chaotycznie to wygląda. Poza tym trochę jeszcze mam problem z konwencją. Tyle lat grania w WFRP i nawet głupie „Drogi panie” mi zostało, zamiast hardcorowego „Cymmeryjczyku, Poitaińczyku” etc.

    Pewnie część wątków zgubiłem i nie zapisałem. Jak coś będę na bieżąco uzupełniał. Ogólnie fajnie, że już kilka osób (Madzia, Ty, Ata na pewno) zapisują informacje i wątki. A Jaro ma notesik, taki ładny :D, czarny, jakby obłożony skórą Umby:).

    • Jakby? Ty widziałeś żeby Umba siadał he?? Nie on albo klęczy albo pada nieprzytomny ale nie siedzi…patrz niby rycerz a kompletnie bez sumienia:D.

  8. Bo Gerardo ciągle bije Umbę!!! Za nic!!!

  9. Podła prowokacja. Nie dam się podpuścić ;p

  10. http://demotywatory.pl/3364647/Kapsle

    pierwsza fota… odpowiednik kolczego bikini dla facetów….

  11. http://demotywatory.pl/3368439/Czarni

    Pozdrowienia dla Umby…. ///liski przypadkiem…. słowo…..

  12. Nie wszyscy biją. Ostatnio nawet Korgoth nie uderzył Umby, a niektórzy chcieli mu hełm kupić. Poitaińczyk jest rasistą, ot co! A dobrze się zapowiadało, myślałem: ludzki pan. Raz nawet piwo Umbie kupił. A teraz co chwila: „Chlaaast!” po ryju, bo Umba mówi, co myśli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s