Conan BRP odc. 6 – jak podzielić skórę na wężu?

Sekcja karków:

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem)

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą.

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny.

Zhuge Lin (Pablo) – khitajski mag z mocą sypania piaskiem po oczach (bez użycia łopatki!)

Valeria i Gerardo na wczasach, toteż nieobecni.

Drużyna wyleczyła rany, zebrała ekwipunek i opuściła Coyagę. Zadanie było jasne i proste – odzyskać wozy Artusa, które zaginęły w Vascacie, a przede wszystkim towary (płótno, pachnidła etc.)  Bohaterowie bez przeszkód opuścili miasteczko i ruszyli na zachód, tą samą drogą, którą przybyli tu ponad miesiąc wcześniej. W Thenitei zebrali garść informacji. M.in. o zbiegłym niewolniku, mistrzu sztuk gladiatorskich – nauczycielu z jednej ze szkół – Kushycie Larambe „Półdiable”. Ponadto dowiedzieli się, iż na pobliskich bagnach ani chybi musi żyć coś paskudnego, bo kto tam pójdzie, nie wraca. Przy okazji byli świadkami, jak kilku miejscowych rozpacza po kolejnym ataku czarnej pantery, która wybija im od wielu dni stada kóz i owiec.

Poszukiwanie zbiega oraz sprawdzenie bagien herosi zostawili na następny czas, jednakże jeszcze tego dnia zdecydowali się zapolować na panterę. Wpierw jednak Ronja, korzystając z uroku osobistego, podyskutowała z Ronem Toporem – starszym drwali, na temat ewentualnego wynagrodzenia.

Po kolejnym wykłócaniu się o kasę w wykonaniu Korgotha:

MG: Ty jesteś Cymmeryjczyk czy Shemita?

Korgoth (urażony): Aj waj!

Wytropienie pantery nie okazało się zbyt trudne. Thorr i Korgoth ruszyli zostawionymi śladami. Opuścili rozległą Theniteę i weszli do gęstego lasu położonego na południowy zachód od wioski. Wewnątrz matecznika odkryli, iż pantera jest oswojona, a co więcej, wykonuje rozkazy kobiety-trapera. Dziewczyna, zobaczywszy nieumiejętnie skradających się herosów, rzuciła się do ucieczki. Skończyło się więc na pogoni. Ostatecznie BG nakryli bohaterkę w niewielkiej osadzie złożonej z kilku budynków położonych na maleńkiej polanie. Wkroczyli do osady z ewidentnie wrogimi zamiarami, toteż zostali ostrzelani z łuków. Jednakże osadnicy nijak nie mogą się równać z wojownikami. Błyskawicznie osada została spacyfikowana po tym, jak Korgoth z zimną krwią zabił jednego z mieszkańców. Dziewczyna początkowo się opierała i nie zamierzała przywołać pantery (która umknęła w las), ale kiedy Thorr zagroził, że spali chatę, w której odkrył trójkę dzieci, zrezygnowała. Oskarżyła BG, że są gorsi od jakichś „tamtych” (prawdopodobnie mieszkańców Thenitei lub kupców Kompanii, bowiem w jednej z chat Thorr znalazł list gończy, który jak się później okazało opisywał ową traperkę, która byłą odpowiedzialna za kilka ataków na Kompanię), lecz ostatecznie ustąpiła i wezwała panterę. Chwilę potem piękne zwierzę wychynęło z puszczy. Tutaj BG zaczęli dyskutować co dalej. Guri sprzeciwił ubiciu się zwierza z zimną krwią, toteż Korgoth i Ronja zaatakowali kota. Ponownie jednak zawiodła komunikacja. Ronja wdałą się w dyskusję z Guri i nie dostrzegła ataku pantery. Kot padł po jednym ciosie Korgotha, lecz wcześniej solidnie pokiereszował Hyperborejkę.

Negocjacje w sprawie zapłaty za panterę.

Ron Topór (NPC): Dam za nią 40 lun.

Korgoth: Ron, na waciki kurwa?

Ronja: Na tampony.

Po wszystkim drużyna powróciła do wioski, zainkasowała nagrodę za panterę, a Ronja i Thorr przy okazji powiadomili Rona Topora o osadnikach w lesie. Tę noc BG spędzili w karczmie drwali, a rankiem wyruszyli dalej. Za osadą a przed mostem zaczepił ich urzędnik Kompanii (nie chcąc się przedstawić) wraz z kilkuosobową obstawą. Nie był wrogi, wręcz przeciwnie. Podziękował za wykonanie zadania, nawet nie tyle za ubicie pantery, co wskazanie władzom osady buntowników, którzy napadali na wozy Kompanii. Zaproponował też pracę dla tejże organizacji, tu jednak BG odmówili. Tak czy inaczej zasugerował, że postara się rozgłosić, iż BG pomogli Kompanii.

Dzień upłynął w podróży, dopiero wieczorem wydarzyło się coś, co zachęciło Bg do działania. Wpierw jeden z herosów ujrzał, jak w ciemnościach, 200-300 metrów dalej pełznie coś ogromnego. Jak można było nie wykorzystać takiej okazji. Drużyna ruszyła za bestią, by po jakimś czasie stanąć przed pieczarą. Zapaliwszy pochodnie, weszli do środka. Znaleźli się w dość dużej kawernie, a raczej systemie połączonych jaskiń. W gnieździe trzydziestometrowego węża o łbie wielkości człowieka.

Tropienie bestii:

Guri: To wąż?

MG: Nie wiesz, może.

Guri: A może wielki ślimak?

MG: Nie ma śluzu na kamieniach.

Guri: Miał suchoty?

Walka była zażarta, lecz wąż ostatecznie legł martwy. Po drugiej stronie ranny został jedynie Korgoth. BG odcięli łeb węża, przeszukali jaskinię (znajdując nieco złota i klejnotów), a następnie rozbili obozowiska.

Następnego dnia dotarli do Encoji – wioski zamieszkałej głównie przez Bossończyków otoczonej wałem ziemnym z wielką, obronną wieżą pośrodku. Wokół osady jak i w niej rosły sady owocowe, które były podstawą bytu mieszkańców. BG porozmawiali chwilę z patrolem łuczników bossońskich, a potem opłacili dwu traperów, z którymi zamierzali wrócić do jaskini, by zdjąć z truchła gada piękną i twardą skórę.

I wrócili. Tylko po to, by zobaczyć grupę Piktów, którzy nie tylko już zdjęli skórę i pocięli ją na małe kawałeczki, ale nawet pożywili się ścierwem. Oczywiście BG złodziejstwa w tę stronę nie akceptują, toteż po krótkiej walce trzynaście trupów piktyjskich dołączyło do jednego, pociętego w dzwona trupa węża.

W Encoji.

Ronja: Potrzebujemy kogoś kto pomoże nam zdjąć skórę z węża.

Korgoth (wskazując na Thorra): Bo kolega ma stulejkę.

Do Encojo drużyna wróciła późną nocą, przenocowała do rana i ruszyła na północ. Po raz kolejny przekroczyła Potok Noża i znalazła się na trakcie prowadzącym do Vascaty. Przed osadą spotkali hufiec wojska aquilońskiego ze Scandagi prowadzonego przez tysięcznika Arrigusa Allusa (zapewne powinowatego z gubernatorem). Łucznicy bossońscy, ciężka piechota Gunderów, kilka pocztów rycerskich, najemnic hoplici argossańscy z Wolnej Kompanii Teodoryka – łącznie 600 wojów. Od zwiadowców dowiedzieli się, że wielka banda Piktów przedostała się przez Rzekę Gromu (zapewne kilka tygodni wcześniej, kiedy doszło do ataku Kruków na Conawagę) i teraz atakuje mieszkańców, debuszując w okolicy Vascaty. Przy okazji okazało się, że dziesiętnik zwiadowców to stary znajomy Ronji – gwiazdy jednego z podrzędnych zamtuzów w Scandadze. Jak się okazało w maszerującej armii tych znajomych było więcej :).

Ronja: Jedziemy zdjąć skórę z węża.

Korgoth: Ty to robiłaś pół życia.

Późnym popołudniem BG dotarli wreszcie do Vascaty.

Po sześciu sesjach.

UWAGI:

1. Nowe zahaczki:

a) Poszukiwany Larambe „Półdiabeł” – gladiator kushycki, przywieźć żywego.

b) Na bagnach, nad Potokiem Noża, w pobliżu Thenitei giną ludzie.

c) Duża banda Piktów działa w pobliżu Vascaty.

d) Urzędnik Kompanii z Thenitei chętnie by Was wynajął od roboty.

2. Tak mi się przypomniało, że mi się nie przypomniało na sesji, by pilnować, że w hełmach to tacy spostrzegawczy nie jesteście, right?

Advertisements

komentarze 3

  1. Ech, uwielbiam czytać raporty z waszych sesji. Zazdrość.
    Tekst : „oczywiście BG złodziejstwa w tę stronę nie akceptują” rozłożył mnie na kolana :).

  2. Dzięki wielkie, zasługa tych pożal się bogowie „herosów”:).

  3. No nie, nie kurczaczki nie zgadzam się !! Proszę szanownego MG nie i już. My jesteśmy heroiczni, histeryczni i chaotyczni czasami chronologiczni i proszę nas nie umniejszać !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s