Evernight – podsumowanie

Opowieść, która miała być epizodem przerosła sama siebie. Wszystko to zasługa konwencji gry, świata (zgranego do szczętu, a przez to atrakcyjnego dla nas) oraz świetnych i jajcarskich graczy.

Ale po kolei.

Założenia miałem wyraźnie sprecyzowane jeszcze przed rozpoczęciem gry. Wpierw chciałem poprowadzić kilka-kilkanaście krótszych lub dłuższych przygód, które wprowadziłyby graczy w realia Waluzji. Skoro inwazja Władców miała być szokiem, to tylko wtedy, gdy wpierw BG poznają ten świat póki jeszcze świeci słońce, a piękne miasta zdobią krainę mlekiem i miodem płynącą.

Stąd też pierwsze scenariusze kładły nacisk na baśniowość świata, wykorzystałem większość znanych klisz fantasy. Nie zabrakło mrocznego klienta w karczmie, innych drużyn herosów, prostaczków dziękującym bohaterom za ratunek etc. Ba, pojawił się nawet ranking drużyn, który punktował czyny poszczególnych ekip i na którym BG mogli śledzić postępy i awans swoich postaci.

Wszystko to miało służyć związaniu postaci graczy ze światem przedstawionym w settingu. I ten element akurat zatrybił. Miałem wrażenie, że gracze nieco mocniej odczuli inwazję Władców.

Kolejną ingerencją, i to dużo silniejszą, w świat gry, była modyfikacja samej inwazji. Po pierwsze w settingu scenariuszy nie ma zbyt wielu, większość z nich przy tym da się rozegrać w 2-3 h. Cała inwazja, począwszy od Aktu I, wedle moich wyliczeń, potrwałaby 7-8 sesji maksymalnie. Nijak nie pozwoliłoby mi to na ukazanie takich założeń fabularnych, jak:

– wzrost siły Podziemia

– apokaliptyczność świata

– przemiany technologiczne pod wpływem toczącej się wojny

– przemiany w myśleniu etc.

– niemal nieodwracalnego zniszczenia Waluzji.

Zdecydowałem się włączyć do kampanii poboczne misje, losowane przez graczy z kart misji. Co sesję dany gracz losował 1-3 kart i wybierał misję, którą miała wykonać ekipa graczy. Część z nich byłą stosunkowo prostymi scenariuszami o ściśle zadaniowej budowie (sprawdź, znajdź, zniszcz etc.), niektóre miały nieco bardziej rozbudowaną fabułę. Łącznie przeprowadziłem 12 takich misji, większość z nich jest do pobrania na blogu.

Na jakim nastroju zależało mi? Inwazja Władców, których technologia dalece przekraczała możliwości pojmowania mieszkańców Tarth, miała być globalną katastrofą, za sprawą której inteligentne rasy miały stanąć na krawędzi zniszczenia. Inspiracji było kilka, ale wśród głównych mogę wymienić:

– wizja życia w Królewskiej Przystani, walki w Królewskim Porcie etc. – sceny z „Terminatora”, zrujnowane miasta, wieczna noc, wiązki energetyczne przecinające ciemność, niewielkie grupki bojowników przemykające w ruinach, polujące na nieludzkie i niezrozumiałe maszyny, brud i smród w enklawach ocalałych, powszechna rozpacz i brak perspektyw;

– wnętrza kompleksów Władców – pierwszy tom dylogii Kołodziejczaka, czyli „Kolory sztandarów” i kompleksy korgardów penetrowane przez komandosów, niezrozumiałe urządzenia, dziwne biologiczne maszyny i roboty, skatowani ludzie, na których przeprowadza się groteskowe ekperymenty

– technologie – część to ekstrapolacje magii/techniki Władców z settingu: magiczne laski asasynów stały się energetycznymi muszkietami, latające mózgi dronami, kudry i szalupy – latającymi masyznami szturmowymi. Na ich bazie powstały ewolucje: kilkanaście odmian pająków, tupaczy, usychaczy, nowe maszyny (gigantyczne czołgi biologiczne, wielki okręt desantowy, broń masowego rażenia etc.) Główny doradca Podziemia, czyli nawrócony komputer taktyczny LUNA, to zrzynka z SI pomagającej rebeliantom w powieści Heinleina „Luna to surowa pani” (polecam!)

Zresztą inspiracji było mrowie. Prawie każda wylosowana misja nawiązywała do różnych dzieł kultury. Pojawiły się „Działa Nawarony”, „Obroża”, „Moby Dick”, „Predator”, nawiązanie do historii Polski (obrona Westerplatte) i wiele, wiele innych. Setting wspierał takie bezczelne korzystanie z różnych motywów, bowiem cały świat był parodią klasycznego fantasy (czymkolwiek by ono nie było:)).

Co wyszło:

– Postacie – tutaj zasługa graczy. Każdy był inny, ewoluował, rozwijał się. Mira od aroganckiej, pochodzącej ze slumsów wojowniczki stała się Czerwonym Rycerzem (szlachetnym choć nadal wrednym). Edric z jebaki i złodzieja stał się czołowym negocjatorem Podziemia, wojownikiem i strzelcem (złodziejem i jebaką pozostał). Przykłady można mnożyć. Zresztą wiele specyficznych cech postaci urosło do rozmiarów legend: pech sprowadzany przez Dalai na kompanów, łatwopalność Cavasa (i niechęć do latania) itd.

– Technologia – początkowo Podziemie było zbieraniną ocalałych z nieliczną bronią palną i białą. Pod koniec w oddziałach partyzanckich bojowników pojawiły się rozmaite bomby, kusze energetyczne, pajęcze pancerze, lokalizatory etc. Można rzec, że po inwazji pająków Waluzja na pewno nigdy nie będzie taka jak wcześniej.

– Heroizm – nie grałem jeszcze w kampanię tak nafaszerowaną scenami rodem z hollywoodzkich blockbusterów. W ciągu drugiego sezonu kampanii eksplodowały dwie iglice i jeden wielki kompleks Władców, BG toczyli walkę wręcz z pająkami skacząc w kilkusetmetrowym szybie, walczyli z dziesiątkami bestii, bronili wraz z desperatami na Westplatte pooranej lejami fortecy, przemykali ruinami Królewskiego Portu, toczyli walki powietrzne itd. itp.

– Humor – moja przepona nadaje się do wymiany. Tyle powiem.

– Spójność opowieści – wydaje się, że było czuć, że Podziemie wzrasta w siłę, a rozpaczliwa walka o przetrwanie zmienia się w heroiczny bój o wolność.

 

Co nie wyszło:

– Rozpacz i strach – no cóż, liczyłem na sceny rodem z „Terminatora” właśnie. Zmęczenie po akcji, dzieci polujące w enklawach na szczury, płacz i lęk. Jednak chyba za starzy jesteśmy już na takie granie.

 

Podsumowując. Wielki setting, świetna kampania. Absolutnie warto zagrać.

Reklamy

Komentarzy 10

  1. No cóż… na początek wypadałby podziękować za prowadzenie i za wspólną grę, i jak zwykle za mnóstwo wspólnej zabawy 🙂 DZIĘKI WIELKIE!! Postacie wyszły wyjątkowo charakterne, a okazji do bohaterskich akcji od zarąbania 🙂

    No i niech żyje Jaśnie Nam Panujący Cavas I Łatwopalny, założyciel Dynastii Burningów, 🙂 Zastał Waluzję zrujnowaną, a zostawi zaoraną 🙂

    Wpadła bym czasem do Męczyworów, zobaczyć, jak mu idzie 🙂

  2. Moczydołów oczywiście, błagam o wybaczenie 😀

  3. Obserwowałem Wasze granie, niejako zza kotary. Nie komentując, ale pilnie śledząc. Gratuluję. Zgrania i kapitalnych pomysłów drużyny, lekkości prowadzenia Tomka oraz cierpliwości i konsekwencji – bo 36 sesji to poważna sprawa. A przecież dopiero co zaczynaliście kampanię… Kiedy te 36 sesji się wydarzyło!? 🙂

  4. @ Męczywory przejdą do legendy 🙂

    @ Grzegorz
    Dzięki, dzięki. A sesje wydarzyły się dokładnie w rok, podobnie jak rok wcześniejszy poświęcony był Sylvanii, a ten jeszcze wcześniejszy niemal w całości kampanii w ZC.

  5. ja tez dziękuje za grą i mnie sprzedawanie 😛
    niech żyje król

  6. To ja trochę spóźniony (jak zwykle) ale też z podziękowaniami za grę. Foxowi za prowadzenie i pozostałym za wspólną rozgrywkę, nawet tym co do końca nie doczekali (Maro).

    • UUUUU 🙂 Dziękuyyyyje 🙂 Farcika wspomniałeś!!! Obiecuje nie ubijać postaci żony Twej przynajmniej przez 10 sesji 😉

  7. a ja będę jak zwykle na opak i się troszkę poszwendam. ha ha ha. nie podziękuję za wspólną grę, bo jeszcze nie zamierzam zakańczać. przecież po prostu zmieniliśmy system. oczywiście bawiłem się przednio i z zabawy jak na razie nie mam zamiaru rezygnować. system mi bardzo odpowiada. lubię być hiroł. a jak jeszcze wspaniała droga za mną, od zera przez bohatera do króla. ehhh. żal tylko, że klimat partyzanckiej Waluzji już nie wróci.

    nich życie kwitnie i płonie wielkim ogniem miłości. tako ja rzekłem Król Cavas płonnie Wam panujący.

  8. miało być płomiennie Wam panujący. ale wyszło jak zwykle.

  9. […] że w znajomych mam wiele fajnych ludzi – w tym przypadku sporo pomysłów podsunął mi sprytny lisek – co jak co ale ten gość na Evernightcie się zna Widzę pewną tendencję. Pamiętacie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s