Conan BRP odc. 11 – w pogoni za rubinową czaszką c.d.

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek.

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem)

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą.

I złowróżbna reszta:

Zhuge Liang (Pablo) – khitajski czarownik specjalizujący się w tumanach, wydmach i plaży.

Krótko po odejściu uwolnionego ze stryczka najemnika BG ruszyli w stronę Velitrium. Jako że Kompania Teodoryka też zmierzała w tamtym kierunku, a herosom nie zależało na spotkaniu krewkich żołdaków Nemedyjczyka. Przede wszystkich BG zamierzali dowiedzieć się w Velitrium o Gaspara – kupca, który zbiegł z rubinową czaszką. Po drodze zupełnym przypadkiem odkryli, klucząc między wzgórzami, kamienny dolmen, legowisko dziwacznej staruchy, która zdawała się dysponować magiczną mocą. BG zaufali babie, która za pomocą wizji wskazała im dalsza drogę za Gasparem. Poprosiła także o przysługę. Przekazała Korgothowi fiolkę w kształcie czaszki z tajemniczym płynem, który barbarzyńca miał dolać niejakiemu Gravinusowi – najbogatszemu drzewnemu kupcowi w Velitrium, który wedle Babci (jak ją nazwali herosi) wynajął skrytobójców przeciw biednej kobiecinie.

W ciągu kolejnego dnia bohaterom udało się ominąć patrole konnych zwiadowców Teodoryka i dotrzeć do lasu pod Velitrium. Tam też znaleźli uwięzionego w klatce wojownika, który okazał się być ochroniarzem Gaspara. Mężczyznę uwięzili Piktowie, tak przynajmniej sam twierdził. Nie został ubity, lecz pozostawiony na ofiarę. Uratowany przez BG początkowo kłamał, lecz złapany na łgarstwach przyznał się, że uciekł od Gaspara, gdyż ten był przeklęty (spotykały go wszelkie możliwe nieszczęścia). Poinformował herosów, że Gasparo zmierza do Scandagi, gdzie zamierza sprzedać czaszkę. Piktowie, którzy pochwycili pechowca, również ścigali Gaspara, a przewodził im stary, siwy szaman. Po wszystkim BG wypuścili nieszczęśnika, lecz Thorr zabił go zdradzieckim ciosem w plecy (nie chciał zostawiać świadków?)

Przed samym Velitrium doszło jeszcze do spotkania z piechociarzami Teodoryka. Walki nie było, lecz setnik, coś podejrzewając, starał się zatrzymać bohaterów. Ostatecznie BG wymknęli się wiarusom Wolnej Kompanii (m.in. dzięki ulewnemu deszczowi) i dotarli do Velitrium.

W forcie spędzili ponad dzień. Odpoczęli, zebrali informacje i plotki, Aegea i Ronja przepytali wojaków aquilońskich z garnizonu (Argosanka przy okazji ograła w kości kilku bossońskich łuczników), uzupełnili prowiant. Wyszło na jaw, że garnizon podzielił się na lojalne Aquilonii wojsko pod dowództwem komendatna Valanniusa i renegatów setnika Vorenusa służących sprawie Kompanii Westermarckijskiej. Nocą Korgoth z pomocą Aegei zakradł się do faktorii Gravinusa i niepostrzeżenie wlał płyn od Babci do pucharu z winem, z którego kupiec co chwilę pociągał sążnisty łyk. Kiedy Aquilończyk zaczerpnął zatrutego trunku, jego twarz pociemniała. Kupiec zerwał się targany wielkim bólem. Na oczach Korgotha oblicze Gravinusa zaczęło się starzeć w zastraszającym tempie. Cymmeryjczyk zdołał jeszcze porwać szkatułę z majątkiem kupca i uciekł. Dzień później mrożące krew w żyłach plotki obiegły całe Velitrium – Gravinus padł ofiarą czarnej magii.

Dyskusja o wierzchowcach Cymmeryjczyków.

MG: Zapewne jeździli na mastodontach.

Ronja: Chyba masturbantach.

O świcie drużyna opuściła fort. Bramę obsadzali ludzie Vorenusa, zaprzysięgłego wroga herosów, jednakże Ronja wykorzystała swój dawny talent. Jej kusicielski i pełen erotyzmu taniec ogłupił strażników (rzadko w takim teście ktoś rzuca 01 na k100:)), toteż BG bez problemu opuścili osadę. Wedle zebranych plotek Gasparo z ostatnim żywym ochroniarzem pojechał na północ do Bahors, a stamtąd miał zamiar dotrzeć do Scandagi. Kupiec poruszał się pieszo, a wedle świadków był już dość osłabiony. Z tej przyczyny, choć miał kilka dni przewagi nad bohaterami, ci liczyli, że uda im się doścignąć Aquiloczyka nim dotrze do stolicy Conawagi.

Dwa dni później BG w Bahors dowiedzieli się, że Gasparo spędził ponad dzień w  osadzie, a potem ruszył na wschód w stronę Enerul – miasteczka położonego na szlaku łączącym Scandagę z Oriskonie – północną prowincją. Wedle obliczeń Gasparo miał już niecałe trzy dni przewagi nad herosami. Nic dziwnego, że BG przyspieszyli, choć i tak już od wielu dni przemierzali trakt forsownym tempem (co odbiło się na odporności niektórych).

Dzień później dotarli do lasu położonego na południowy zachód od Enerul. Jak się okazało zaledwie kilka kilometrów od zbawczej osady Gaspara i jego ochroniarza dopadli Piktowie. Kupiec przez ponad dzień ukrywał się w lesie, lecz w końcu malowane diabły pochwycili go. Obaj zginęli straszną śmiercią. Gaspara dzikusy poćwiartowali i wypruli flaki.

Herosi nie mieli jednak czasu na dywagacje, bowiem zostali zaatakowani przez kilkunastu wojowników ze Szczepu Kruka. Walka była krótka, lecz zażarta. Herosi, rozproszeni po lesie (przeszukiwali zarośla, szukając tropów Gaspara), musieli stanąć do walki nie w pełni przygotowani. Mimo ran, udało im się odeprzeć atak, po raz kolejny ubijając ponad tuzin wojowników. Jeden Thorr miał pecha. Przeciw niemu stanął do walki prawdziwy weteran, piktyjski heros. Pojedynek przeciągał się. Thorr zdołał jednym ciosem poważnie ranić w rękę Pikta, sam jednak oberwał w nogę i ramię. Cios Pikta ominął tarczę i niemal odrąbał rękę Aesira. W pewnym momencie Thorr był już bliski śmierci, jednak Pikt, widząc, że jego kompani są już martwi, uciekł, pozostawiając swego przeciwnika przy życiu.

MG: Zwykła wyspa, ale unosi się nad nią dziwny zapach. Poza tym widzicie ciała Piktów. Potwornie okaleczone ni to przez szpony, ni przez kolce.

Korgoth [głosem znawcy]: Szponokolc pachnący. W Cymmerii hoduje się go w doniczkach i daje dzieciom na komunię.

Po walce drużyna (nie bez sporów) ruszyła tropem Piktów, którzy prawdopodobnie weszli w posiadanie czaszki. Ślady wiodły prosto na Moczary Duchów. Po dniu ciężkiego marszu przez grzęzawiska dotarli do suchego obszaru, kilkusetmetrowej wyspy, która w porównaniu do otoczenia była idealnym miejscem na postój. Coś jednak tknęło BG. Po pierwsze dziwne pnącza porastały ziemię. Po drugie na wyspie można było dostrzec świeże trupy Piktów pokryte ranami zadanymi ni to kolcami, ni szponami. BG przezornie ominęli wyspę, odpoczęli wśród błota i ruszyli za Piktami.

Następnego dnia odnaleźli kolejne trupy Piktów. I fortecę. Stertę starożytnych, z grubsza ociosanych głazów, ogromną megalityczną budowlę pokrytą mchem. Przed jej murem leżało kilkanaście ciał dzikusów, a po pozostałych ślad zaginął. Wszystko wskazywało na to, że Piktowie wpadli w łapy Dzieci Nocy, z którymi BG mieli już niegdyś do czynienia. Ta mała, lecz wredna i zażarta rasa prymitywnych humanoidalnych gadów (płazów?) prawdopodobnie władała Moczarami Duchów.

Herosi zdecydowali się odpocząć (forsowny marsz od Verrilun po Moczary Duchów, ciężki teren i ulewny deszcz wykończyły bohaterów), a następnie zakraść się do Fortecy Dzieci Nocy.

Uwagi:

1. Jak coś przeinaczyłem, to proszę o poprawki. Tak to jest, jak się po długim czasie pisze raport.

2. Ata, sprawdź mapę, czy na pewno dobrze zaznaczyłem odkryty teren. Szczególnie w rejonie Moczarów.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Sprawdziłam mapę wygląda na to, że jest ok :)…tylko legenda jakaś taka inna 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s