Conan BRP odc. 13 – świątynia Seta

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny. W obecnej chwili topornik zagłady z dwucyfrowym licznikiem trupów na stylisku.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą. Z plemienia zapewne wygnany za marudzenie:).

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang (Pablo) – khitajski czarownik specjalizujący się w tumanach, wydmach i plaży.

Przypomnienie poprzedniej sesji, czyli walki w domu Gandavusa i próba ewakuowania otumanionych winem Korgotha i Gerarda.

Zhuge: Była walka, a oni nic? Dlaczego opancerzeni spali?

Korgoth: Henryka było.

Herosi kolejne trzy dni spędzili na wyspie. Niewielka łacha piasku (ok. 400 metrów na 300) porośnięta w jednej części gęstym zagajnikiem dała schronienie BG przed najemnikami i szpiegami Gandavusa – jednego z najbogatszych płatnerzy i kupców w Scandadze a jednocześnie przeklętego czarownika i kapłana Seta. W tym czasie Aegea zdołała podleczyć ranną nogę, dzięki czemu znów stała się mobilna. Wartość bojowa ekipy dodatkowo wzrosła, kiedy Korgoth i Gerardo potajemnie przepłynęli do miasta i odebrali opłaconą wcześniej ciężką, łuskową zbroję dla Poitaińczyka.

Wreszcie nadszedł czas przerażającej, okrutnej i krwawej zemsty, o której mieszkańcy Scandagi mieliby opowiadać jeszcze sto lat później.

Nadszedł czas, ale wyszło jak zwykle:).

Drużyna ciemną nocą, gdy gęste, jesienne chmury przykryły sierp księżyca, opuściła wyspę i łodzią podpłynęła do scandagańskich nabrzeża portowego. Wcześniej zdobyte informacje, podejrzenia, wrodzona inteligencja oraz oszlifowane szmaragdy, które ukazywały oczom rzeczy magiczne i ukryte pozwoliły herosom odnaleźć wylot tunelu prowadzącego pod posiadłość Gandavusa.

Rzucony oszczep przez jednego ze strażników trafia Gerarda w głowę. Obrażenia specjalne. Nie dość, że większe, to jeszcze omijają zbroję.

Gerardo (filozoficznie): Może trzeba było przyłbicę zamknąć?

BG opuścili łódź i po szyję w wodzie, pod drewnianą keją przekradli się w pobliżże gęstych zarośli oddzielających port w Scandadze od dzielnicy mieszkalnej. Tam też dostrzegli wartownika, rosłego najemnika, który niezbyt starannie wypełniał swe obowiązki. W ułamku sekundy w jego kierunku pomknął oszczep Gerarda, strzała z nowego, bossońskiego łuku Guriego oraz sztylet Aegei. Wszystkie pociski sięgnęły celu i nieszczęśnik osunął się martwy na ziemię.

BG szybko odkryli, iż wejście do kryjówki Gandavusa, kamienną, podnoszoną płytę ukryto pod leśną darnią. Chwilę później zeszli po solidnej, drewnianej drobinie w głąb wąskiego szybu, który prowadził kilkadziesiąt metrów pod ziemię.

Tam rozpoczęli eksplorację. Po opuszczeniu starej komnaty z drabiną i szybem wyszli na stary, pokryty kurzem korytarz. Kamienne płyty były starte, gdzieniegdzie popękane. Od lat nikt w tym rejonie podziemi nie bywał. Panujące ciemności rozświetlała pochodnia trzymana przez Umbę.

Poruszając się ostrożnie, herosi dotarli do skrzyżowania. Daleko na południu migotały pochodnie, widać było strażników, dobiegał pomruk chóralnego śpiewu przerywanego uderzeniami w gong. Tutaj też doszło do pierwszego starcia z mieszkańcami podziemi. Oto BG dostrzegli, iż do skrzyżowania zbliża się trójka człekokształtnych istot. Przygarbione bestie głośno węszyły, wyraźne wyczuwając intruzów. Gerardo, Thorr i Korgoth zaczaili się w korytarzu i zaatakowali znienacka, kiedy nieludzcy strażnicy dotarli do nich. Kilka ciosów i potwory z rozrąbanymi cielskami padły na ziemię, dygocząc w śmiertelnych drgawkach. Światło pochodni ukazały obrzydliwe oblicza pozbawionych oczu ghouli. Widać agonalne charkoty zwróciły uwagę strażników, bowiem herosi w daleko na południu dostrzegli, iż grupa strażników ruszyła w ich kierunku.

Gandavus zmienia się w malutkiego węża i ucieka.

Aegea: Cholera, teraz go będzie trzeba analogowo

Z pewnością umknęliby im, jednak w kolejnej komnacie kryła się pułapka. Całą powierzchnię podłogi pokrywał fresk przedstawiający wijącego się, splątanego węża o złowrogich oczach. Bestię Seta. Kiedy Gerardo wkroczył na nią, i przeszedł z jednego zwoju na drugi potężna siła rzuciła nim z powrotem. Zaiste, gdyby nie był potężnym mężczyzną, na pewno pogruchotałby kości o kamienną ścianę, w którą uderzył z ogromną siłą. Okazało się, że przebyć komnatę można jedynie wzdłuż zwojów węża, a im dalej przekroczy się granice cielska gada, z tym większą siłą nieszczęśnik jest miotany. Problem w tym, że dotarcie do pierwszego przejścia w komnacie (na północy) zajmowało ponad minutę, a strażnicy byli zbyt blisko, by BG mogli się ukryć.

Cóż plan skrytej eksploracji spalił na panewce, ale to nie znaczy, że herosi się poddali. Kiedy strażnicy dotarli do komnaty z wężem, BG właśnie schodzili z węża do północnego wyjścia z sali. Strażnicy ruszyli wzdłuż zwojów (no prawie wszyscy, pierwsze chciał na skróty i magia pułapki zgruchotała go o ścianę). Nim jednak dotarli do BG ci wykorzystali moc pułapki. Ot, wystarczyło w odpowiedni sposób rzucać kamienie ponad freskiem, by te nabrały ogromnej prędkości i zaczęły dziesiątkować wyznawców Seta. Odstraszeni strażnicy umknęli, a BG spokojnie sprawdzili północną komnatę.

Na jej ścianach wiły się lśniące, wężowe arabeski. Migotały milionem barw. Na środku sali stało kilku plemiennych wojowników. Dzierżyli prymitywną broń, nosili starożytne pancerze, a ich oblicza dziwnie przypominały twarze dawnych Hyborejczyków. Rysy, które dziś można dostrzec jedynie wśród Gunderów, najmniej zmieszanych z obcymi ludami. Mężczyźni z pustką w oczach wpatrywali się w owe malowidła. Thorr wpierw chciał podejść do barbarzyńców, lecz intuicja typowa dla dzikiego ludu powstrzymała go nagłą falą dreszczy, która spłynęła po karku, wzdłuż kręgosłupa aż po lędźwie. Kiedy Guri zarzucił arkan na jednego z barbarzyńców i przyciągnął go do siebie, ten rozsypał się w proch, nim dotarł do bohaterów. Jego oczy przed śmiercią stały się świadome i pełne bólu. Starożytny Hyborejczyk zdał sobie sprawę, iż tysiące lat spędził, wpatrując się w hipnotyczne obrazy.

Aegea prawie martwa. Korgoth ciężko ranny, a wąż szaleje. W tym czasie Gerardo dziwnie opieszale przebija się przez akolitów, z którymi radzi sobie bez problemu.

Korgoth [wściekły]: Nie po to ci zbroję kurwa kupiłem, byś pacanów napierdalał!

Herosi nie zamierzali ryzykować. Wrócili na zwoje i podążyli nimi do południowego wyjścia z komnaty. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, na podłodze zalegał kurz. Za kolejnym z zakrętów kilkunastu akolitów i strażników próbowało zatrzymać herosów, lecz zdecydowany atak rozbił prowizoryczną zaporę. Uciekających dorżnięto bez litości.

Po walce BG odkryli kolejną komnatę, a w niej ciała ofiar, w tym dzieci. Tych samych dzieciaków, które w ciągu ostatnich miesięcy były porywane w Conawadze i Schohirze.

Nic więc dziwnego, że kolejna walka, stoczona w westybulu (w zamieszkałej części kompleksu) była niezwykle zażarta. BG nie zamierzali zostawić przy życiu żadnego z przeklętych setytów. I nie zostawili. Kilkunastu najemników walczyło najlepiej, jak potrafiło. BG broczyli krwią z ran, lecz to osłabiło ich furii (i żądzy skarbów). Po walce odkryli schowek z płaszczami kapłańskimi oraz schody prowadzące do domu Gandavusa (te same, do których ukryte wejście znaleźli kilka dni wcześniej w sypialni czarownika).

Chwilę potem przebrani za wyznawców Boga-Żmii herosi ruszyli w głąb kompleksu, za odgłosami mantr, litanii i chóralnych śpiewów. Po drodze znaleźli dwu ukrywających się akolitów. Łotry, przekonane, że mają do czynienia z kapłanami, kornie wysłuchali BG i poprowadzili ich w stronę świątyni. Zginęli z ręki BG przed korytarzem prowadzącym wprost do głównej sali świątynnej. Do miejsca gdzie kilkudziesięciu akolitów i Ganadavus wznosili modły do Seta, by ten obronił ich przed niewiernymi, którzy śmieli naruszyć spokój świętego miejsca.

Finałowa walka była odpowiednio epicka. Na ołtarzu pyszniła się rubinowa czaszka, w której (wedle informacji posiadanych przez herosów) zaklęta była dusza pradawnego, iranistańskiego czarownika Salah-sana, który wieki wcześniej służył Acheronowi. Gandavus w arcykapłańskich szatach za sprawę artefaktu przyzywał moc Seta. Rozdarła się przestrzeń i z płonącej piekielnym ogniem szczeliny wyślizgnęła się bestia – gigantyczna żmija o kolorowych łuskach. Wąż seta.

Kilkudziesięciu akolitów, nie bacząc na swe życie, rzuciło się ze sztyletami na herosów. Ronja potężnymi zamachami odpierała ich ataki. Wkrótce usypała przed sobą wał trupów. Dzielnie wspierał ją Thorr. Guri strzelił do Gandavusa, ten jednak wyrwał z piersi strzałę i odrzucił ją w stronę Hyrkańczyka. Pocisk zmienił się w jadowitego węża i ukąsił syna stepów. Guri cudem przeżył. Ciężko ranny do końca walki szył ze swego łuku strzałami do akolitów. Korgoth i Aegea złapali łańcuchy (wiszące z sufitu) i przefrunęli ponad głowami akolitów, chcąc dopaść Gandavusa, jednak przeszkodził im wąż. Z nim musieli stoczyć walkę. Argosanka niemal zginęła, a i Cymmeryjczyk w pewnym momencie został ciężko ranny. Kolejny atak potwora niemal zmiażdżył mu nogę. Gerardo wraz Umbą z mozołem przebijał się przez akolitów, by wreszcie stanąć u boku Korgotha walczącego z wężem Seta. W tym czasie Zhuge toczył wyczerpującą walkę magiczną z Gandavusem. Powietrze iskrzyło się od magii. Wreszcie Khitajczyk wygrał i zrzucił na łeb czarownika kilka ton piachu. Gandavus nie zginął, lecz zmienił się w małą żmijkę. Przerażony zaczął umykać. Czego nie próbowali herosi, chcąc zabić Gandavusa? W kierunku małego węża poleciały sztylety, włócznie strzały. Korgoth próbował go zdeptać. Jakimś cudem upokorzony i ranny mag umknął tajnym przejściem. BG nie mogli go ścigać, bowiem wciąż toczyli walkę ze sługami Seta. To nie był jednak koniec. Oto z pustki wyłoniły się pazurzaste łapy demonicznego czarownika – Salah-sana, które sięgnęły po czaszkę. Demon niemal cały przeszedł do naszego świata, lecz Korgoth dopadł ołtarza i dwoma ciosami miecza roztrzaskał rubin na setki kawałków. Salah-san wrzasnął upiornie i zniknął. Być może na zawsze.

Kiedy wreszcie w świątyni zapanował śmiertelny spokój, stosy okaleczonych ciał zaległy w bezruchu, a wąż niemal posiekany przez bohaterów padł martwy, herosi mogli opatrzyć rany i przeszukać komnatę. Ich łupy były wcale pokaźne, jednak kto wie, jakie skarby mogły kryć się w całym kompleksie, który nawet w połowie nie został zbadany przez BG? Przy ołtarzu herosi odnaleźli także kilkoro żywych jeszcze dzieci, najwidoczniej przeznaczonych na ofiarę.

Ostatecznie wszyscy wrócili tą samą drogą, którą przyszli. Skarby (w tym odłamki rubinu) zostały podzielone, a dzieci oddane do świątyni Mitry.

UWAGI:

1. Jakie dalsze plany macie? Może czas trochę pobohaterzyć? Wiecie, uwolniliście dzieciaki. Te i tak opowiedzą, kto je porwał, dlaczego i, co najważniejsze, kto je uwolnił. Zapomnijcie o anonimowości. Już wkrótce świątynia Mitry pozna Wasze czyny:).

 

Reklamy

Komentarzy 13

  1. „Już wkrótce świątynia Mitry pozna Wasze czyny:)”- generalnie jeśli interesuje się Tobą kler( jakikolwiek i gdziekolwiek) „to wiedz, że coś się dzieje”. Ja tam po zrobieniu zakupów,nastąpił bowiem niejaki zastrzyk gotówki, obiciu komuś paszczęki w knajpie i paru „takich tam…” potuptałabym dalej…a gdzie no cóż mamy jeszcze spore białe place na mapie 😀 ja je z chęcią pokoloruje !

    Ps. Licznik… nie ja nie jestem wojownikiem :).

  2. Ja bym tam zobaczyła z chęcią, co wymyśli gandavus, zeby się zemścić 😀
    I dalej zbierać na okręt, bo jak na razie to mam ledwo na luk bagażowy, a jeszcze trzeba będzie tę korwetę uzbroić 🙂 A i tak kasę trzeba będzie zainwestować w jakieś lepsze żelastwo do zbierania kasy… ech, życie pirata jest ciężkie 🙂

  3. Gandavus musi ochłonąć i zbudować nową bazę. Opcje są dwie. Albo Scandaga całkiem przejdzie na stronę Seta, albo ludzie rozpieprzą tę świątynię:). Pierwsza opcja mało realna.

    A co do kolorowania miejsc.
    Na bagnach była możliwość. Tam był taki potworek. Biedny, umierający, a nie chcieliście iść za nim. Buraki!

  4. Ten motyw z mozaiką-wężem-labiryntem to z „Dworców Chaosu” Rogera Zelaznego?

  5. Wiesz, możliwie, ale to było podświadome jak już. W sumie fakt, Wzorzec nieco podobnie działał.

    Tu bardziej chodziło mi o wykręcone pułapki w stylu Seta. Mało praktyczne, ale jakie widowiskowe?!

    Moje mendy opancerzone z ekipy oczywiście od razu przeinaczyli sens pułapek, celowo wrzucając przedmioty na węża, które nabierały prędkości i bombardowały przeciwników.

    Zasada mechaniczna byłą proste. Za przejście przez każdy zwój +1k6 ran. Więc rzucali przez 6-7 zwojów. W mechanice BRP 6k6 ran… Sam rozumiesz:)

  6. Tak, zwłaszcza ja się celowo zbombardowałam własną strzałą :/

  7. No cóż. Nauka wykorzystania pułapki niesie pewne zagrożenia:)

  8. Ha! Seto-pułapka wykorzystana w 100% 🙂 Szkoda że to nie przenośny dywanik… ech jakie możliwości! A teraz czas zacząć zarabiać grubsze sumy bo płytówka sama się nie kupi!

  9. Kurcze, całe szczęście to była mozaika nie dywan. Przypominam, że z Jarem chcieliście podłogę zrywać :).

    Kasa jak kasa. Ale władza! Wpływy! Znajomości!

    A Wy kogo tylko poznacie, to zaraz chcecie zabić.

  10. To nie nasza wina, że tworzysz wybitnie mordostrzelnych NPC- ów tak??Jak taki podchodzi i ma na gębusi wypisane”tu wal” to co mamy się opierać ..no cię proszę. Sekcja karków musi dbać o reputację nie?

  11. Ha! Znalazłem miejsce gdzie klonują Korgoth’y 🙂
    http://luckybogey.files.wordpress.com/2010/08/albino_1700699c.jpg?w=674&h=422

  12. […] zsunęli się bezszelestnie w ciemność. Jakieś 30 metrów niżej dotknęli nogami podłoża. Było tu zupełnie inaczej niż rok wcześniej, kiedy podziemia te zamieszkiwali wyznawcy Seta. Setki na wpół rozkładających się trupów leżało stosem na kamiennej posadzce. W komnacie, […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s