Wolsung odc. 6 – laleczka, która nienawidziła ludzi

Selena Stark (Ata) – prywatny detektyw skłócony z ojcem (także detektywem), człowiek, Alfheimka.

Sebastien Mouton (Damian) – paromobilista, sportowiec i odważny Akwitańczyk

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

MG – Madzia

Dyskusja w Bridgebank z miejscową żulerką, która zaczepia Skellbrooke’a

MG (do Skellbrooke’a, krytycznie): Ty nawet tutaj, w takiej dzielnicy reputację stracisz.

Kolejny wieczór w klubie „Różowa kakadu” upływał przyjemnie i spokojnie przy herbatce. Przynajmniej do czasu aż nie pojawiła się delegacja z Bridgebank, jednej z najuboższych dzielnic Lyonesse. W tym gnieździe biedy i nieprawości ktoś zaczął mordować niewinnych obywateli. Ci złożyli się, by poprosić o pomoc dżentelmenów (i dżentelłomena), bowiem policja czy Alven Yard ani myślał pomóc biedakom.

Bridgebank. Dzielnica biedoty, ruder, wiecznego dymu i smogu snującego się nad spękanym, ulicznym brukiem. Miejsce, gdzie na chodnikach wystają damy lekkich obyczajów, a obszarpani młodzieńcy straszą nożami nielicznych przechodniów. Przybyłych bohaterów nie spotkała żadna nieprzyjemność, wszak miejscowi wiedzieli, iż celem BG jest odkrycie zagadki zabójstw i zaginięć.

Skellbrooke przebrał się bezdomnego. Selena oponuje, ale wreszcie się zgodziła.

Selena: Dobrze, to weź mój gwizdek, taki policyjny. Jak zagwiżdżesz, to przyjdziemy z pomocą.

[Po jakimś czasie]

Skellbrooke: To policyjny gwizdek? Tak? W takiej dzielnicy? Zagwiżdżę i mnie miejscowi zmasakrują? Dzięki.

Przywódczyni miejscowej społeczności – Ludmila, szefowa pubu w Bridgebank, nie tylko ugościła bohaterów oraz serdecznie przyjęła, ale także przedstawiła wraz z innymi mieszkańcami dzielnicy (w tym Vanesą Maloney, uroczą nauczycielką biednych sierot) sprawę, do której BG zostali wezwani. Od pewnego czasu giną ludzie, najczęściej nocą, niekiedy znajduje się zwłoki, zawsze pozbawione ręki lub nogi.

Bohaterowie nie zamierzali tracić czasu. Kiedy Sebastien i Selena udali się na miasto, by poszukać śladów i przepytać ewentualnych świadków, Theodore przebrał się za bezdomnego (a przy tym ostro wypitego) bywalca portowych tawern i ruszył w Bridgebank, licząc na to, że uda mu się sprowokować nieznanego sprawcę mordów do ataku. Co ciekawe cały kwartał pokryła gęsta, dziwna mgła. Kiedy już Skellbrooke był pewien, że morderca lada chwila zaatakuje, objawiła mu się stara kobieta. Co ciekawe Theodore znał ją z legend miejskich. Licząca kilkaset lat kobieta w poszarpanych szmatach, która równie dobrze mogła poradzić, co rozszarpać na strzępy. Tym razem Skellbrooke ocalał, jedynie szalony i rozedrgany śmiech wiedźmy postawił włosy na jego czaszce. Kobieta po krótkiej rozmowie wyjaśniła, że za morderstwami stoi ktoś, kto za bardzo kocha.

Skellbrooke niedługo potem spotkał się z kompanami i po przebraniu się w stosowniejsze szaty, mógł dalej działać. Bohaterowie zaczęli składać do kupy posiadane poszlaki. Wszystko wskazywało na to, że ktoś zakochał się w swoim golemie i być może próbuje go powołać do życia.

Pozostało sprawdzić, kto produkuje lalki golemiczne. Konkretnie, w okolicznych dzielnicach były tylko trzy takie osoby:

Angelina Lorenzstrock – producentka lalek scenicznych

Richard Richmond – twórca golemów do towarzystwa

Howard McKinton – po prostu twórca golemów.

Spotkania z Angeliną i Richardem pozwoliły zdjąć podejrzenia z obojga szacownych rzemieślników i biznesmenów. Richmond nawet zaoferował sprzedaż któregoś z pięknych golemów w wersji żeńskiej do towarzystwa. Póki co Skellbrooke odmówił.

Rozmowa z szalonym golemem – Dianą.

MG: Ona proponuje ci niezwykle miłym i uprzejmym głosem koniak.

Sebastien (wrednie uśmiechnięty): Konia?

MG (ostrzegawczo): Stracisz Reputację przez rozmowę z golemem!

Gorzej z McKintonem. Okazało się, że jego dom spłonął, a sam twórca golemów zaginął. Wedle sąsiadów jednak ktoś lub coś nawiedzało ruderę. BG podając się za przedstawicieli służb miejskich (w tym policji i bodaj Biura ds Szacowania Szkód), weszli do budynku.

McKinton żył, ale był przerażająco oszpecony przez wypadek. Jego nogi gniły, podobnie jak korpus podłączony do dziwnej maszynerii. Opiekowała się nim Diana – przepiękny golem, który w sposób zmanierowani i afektowany okazywał strzępkowi człowieka bezgraniczną miłość. To Diana stała za morderstwami. Zabijała ludzi, by im odebrać kończyny, a potem przyszyć podtrzymywanemu przy życiu McKintonowi. Kiedy te gniły,  znów ruszała na polowanie.

Po wejściu do budynku, to Sebastien pierwszy wpadł w jej ręce. Udało mu się jednak na tyle długo omotać maszynę rozmową, że Selena i Skellbrooke dotarli na czas. Cała trójka wiedziała jednak, że starcie fizyczne może być trudne, toteż zdecydowali się na konfrontację społeczną – dyskusję.

Sebastien podsłuchuje jak Diana czule szepcze do okaleczonego McKintona. Golemica coś zauważa. Sebastien kryje się, ale oczywiście wybiera najgorszą opcję. Chowa się w miejscu, z którego nie ma ucieczki.

Ja: To jest ta dramatyczna chwila, w której Damian podejmuje decyzję, dzięki której akcja zmierza do nieuchronnej katastrofy.

Początkowo nie było łatwo, lecz umiejętnie dobrane argumenty przekonały Dianę, że McKinton umiera i nic tego nie zatrzyma, a ona sama musi ponieść konsekwencje tego, co uczyniła.

MG: Golemica uśmiecha się do was. Wyraźnie was taksuje. Chce wam odebrać po jednej ręce.

Skellbrooke: Moja się nie nadaje!

Selena: Ja mam grzybicę!

Sebastien: Niech bierze lewą, jestem praworęczny!

To zakochana golemica odłączyła ukochanego od bluźnierczej maszyny i po raz ostatni spojrzała w jego gasnące oczy.

A potem pozwoliła się ująć funkcjonariuszom Alven Yardu.

Ustalanie stawki dyskusji:

MG: Jak wygracie, to ona się podda i pozwoli McKintonowi umrzeć, tak?

My: Tak!

MG: A jeśli ona wygra…

Ja: To może wyjechać z McKintonem. My kłamiemy ludziom, że oni zginęli, mamy wyrzuty sumienia i jesteśmy szmatami.

Ata: Oni! Ja nie!

 

Reklamy

Komentarze 4

  1. Ej, zakończenie było bardziej dramatyczne! 😀 Diana sama, kawałek po kawałku, się rozmontowała, ponieważ jej życie, a raczej funkcjonowanie bez ukochanego nie miało dalszego sensu.
    Wiesz, ile mnie kosztowało wysiłku wykrzesanie z siebie takiego romantycznego zakończenia?? 😀

  2. Oj, jakoś mi z głowy wyleciało. Kurcze, za Chiny nie mogę sobie przypomnieć, jak się zwał ten dziwny babsztyl, którego spotkałem podczas peregrynacji w przebraniu bezdomnego.

  3. Hettie 🙂 Wg legend ponoć pierwsza elfka, która urodziła ogra, szmaty sprzedaje, i jest szalona, ale nie powinno się jej wkurzać:D

  4. […] podziwiać zwodowany niedawno wielki liniowiec pasażerski i już mieli wjechać w Bridgebank, gdy po raz kolejny musieli zmierzyć się z Mgłą.  Kłęby mlecznej, gęstej pary spłynęły ulicami, burząc się i rozdymając. Objęły w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s