Conan BRP odc. 14 – przeszłość, dinozaury i nielojalni niewolnicy

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny. W obecnej chwili topornik zagłady z dwucyfrowym licznikiem trupów na stylisku.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą. Z plemienia zapewne wygnany za marudzenie:).

I złowróżbna reszta:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang (Pablo) – khitajski czarownik specjalizujący się w tumanach, wydmach i plaży.

Gandavus zdołał umknąć, lecz wieści o świątyni Seta pod Scandagą i bluźnierstwach, które tam miały miejsce szybko się rozeszły m.in. dzięki uratowanym dzieciom, które BG przekazali kultowi Mitry. W mieście więc wrzało od plotek, wedle których herosi raz byli oprawcami biednego kupca, a raz wyzwolicielami i pogromcami okrutnego czarownika. Z czasem te drugie zaczęły przeważać.

Zakupy, zakupy, zakupy. Okazuje się, że chain bikini daje bonus do pancerza zależny od urody noszącej.

Korgoth: A jest męska wersja? Chain Borat bikini?

W ciągu tego czasu BG wyleczyli się, niektórzy podszkolili swe umiejętności. Mało tego, zdobyte w kompleksie Gandavusa złoto i klejnoty umożliwiły niektórym solidne dopancerzenie się. W drużynie na stałe zawitały ciężkie pancerze łuskowe, kolczugi czy lamelki. Thorr nawet zdołał dotrzeć do jednej z shemickich karawan, gdzie kupił sobie niewolnika (Shemitę).

Wreszcie, po 3 tygodniach odpoczynku w karczmie, kiedy większość ran się zasklepiła, BG zdecydowali się działać dalej. Tym razem na cel wzięli potężnego gladiatora, uciekiniera z Tarantii – Larambę zwanego „Półdiabłem”, który wedle starego i pomiętoszonego listu gończego wziętego jeszcze w Thenitei był warto 700 złotych lun.

Zebrane plotki i informacje wskazywały, że Laramba zaczaił się w okolicy Scandagi i nęka teraz podróżnych i kupców, stojąc na czele bandy podobnych sobie renegatów. Wreszcie od jednego z rybaków herosi dowiedzieli się, że kryjówka Laramby znajduje się na jednej z wysp.

25 dnia miesiąca Dziewicy, w połowie jesieni, bohaterowie wyruszyli w łodzi rybackiej na jezioro. Celem była jedna z wysp, być może kryjówka Laramby.

Potężny tyranozaur atakuje.

MG [z powątpiewaniem]: Wiecie, że go nie ubijecie?

Gerardo&Korgoth [oburzeni]: Myyyyy?

Ronja [do MG]: Tyle lat z nimi grasz i co? Nadal taki naiwny.

Zapewne BG dotarliby do celu, gdyby nie zerwał się okrutny wiatr, a następnie rozpętała wielka burza. Ulewa, a w zasadzie oberwanie chmury zmusiły drużynę do schronienia się na najbliższej z wysp. Licząca sobie ok. 2 kilometrów długości, była jedną z większych na jeziorze Scandaga. W całości porośnięta gęstym lasem wydawała się dziwnie cicha i tajemnicza. Herosi zapuścili się w głąb lasu. Kurtyna deszczu ograniczała widoczność do kilkudziesięciu metrów.

W samym centrum odkryli wysoką, marmurową kolumnę, na której szczycie znajdował się posąg wielkiego, latającego gada o błoniastych skrzydłach i długim dziobie. I nic poza tym. Żadnego wejścia do podziemi, żadnych ukrytych przejść, skrytek. W samym lesie, po żmudnych poszukiwaniach udało się im jeszcze odkryć kilka mizernych pozostałości, które wyglądały na starsze niż Kataklizm. Wreszcie przy brzegu znaleźli na wpół zatopione wejście do długiego, marmurowego tunelu.

Latający gad sprzed eonów

Tunel ciągnął się przez ponad kilometr. Początkowo zalany wodą, z czasem pobiegł ku górze, odsłaniając starożytną podłogę zasłaną pyłem, gruzem a gdzieniegdzie zmurszałymi kośćmi. Nie były to ludzkie szkielety, lecz humanodialne, wyższe o pół metra do człowieka, ale dziwnie szczupłe, o podłużnych głowach. Korytarz kończył się zawaliskiem. Pod głazami leżała czaszka takiej samej bestii, której posąg znajdował się na kolumnie. Przed rumowiskiem znajdowała się łódź. Dziwaczna łódź, niezwykle lekka, pozbawiona wioseł i żagli.  Większa jej część zajmowała platforma, na której leżał szkielet przedstawiciela owej dziwnej rasy, której pozostałości leżały wszędzie wokół.

Korgoth [wściekły, po tym jak Ronja ubiła mu pterodona, z którym walczył]: Każdy ma swoją robotę! Kurwa, czy ja ci się do garów wpierdalam?

Nagle powietrze zafalowało, a uszu herosów dobiegły dziwne krzyki, głosy mówiące w nieznanym języku, skrzek dzikich bestii, ryk płomieni. To wszystko było dziwnie odległe, jakby dobiegało spoza ściany – głuche, przytłumione. Powietrze jęło opalizować, a wokół bohaterów zaroiło się od widmowych kształtów, które z każdą chwilą ucieleśniały się. Rumowisko było realne, ale coraz realniejszy stawał się obraz wielkiej komnaty pałacowej, przepysznie zdobionej, a w tej chwili ogarniętej chaosem. Szkielety spoczywały spokojnie na spękanej posadzce, ale ich właściciele, coraz bardziej materialni uciekali przed latającym gadem, które potężnym uderzeniami dziobał powalał nieszczęśników, którzy nie zdołali umknąć.

BG stali jak zamurowani, rozglądając się wokoło. Wreszcie rozległ się cichy grom i nagle wszechogarniające crescendo wrzasków, płaczów, huku płomieni, skrzeków i ryków bestii niemal powalił herosów. Wszystko stało się materialne, prawdziwe, a świat, z którego przybyli BG zwyczajnie zniknął.

Wciąż znajdowali się w tunelu, ale tym razem przepięknie zdobionym. Na łódź miejscowi (wysokie istoty, chude o błękitnawej skórze i wielkich oczach, za to pozbawione nosów) wnieśli ciało jakiegoś dostojnika. Być może swego władcy. W pobliżu pękła ściana tunelu i do środka wdarł się latający gad. Guri cudem uniknął ciosu twardym dziobem. Korgoth rzucił się do ataku z okrzykiem bojowym, ranił bestię,. Kolejne ciosy, Aegei i Roni, dobiły potwora.

Wreszcie całą drużyna wyszła, a raczej wybiegła z tunelu przez rozbitą ścianą. Ich oczom ukazał się olśniewający widok. Miasto, gigantyczna metropolia gargantuicznych budowli ciągnęła się po horyzont. Tonęła w potokach słonecznego światła, które zdawało się świecić mocniej, jakby było silniejsze – młodsze.

Zaiste były to jednak ostatnie chwile potężnej cywilizacji. Na niebie krążyły setki, jeśli nie tysiące wielkich gadów. Co i rusz zlatywały na ziemię, miażdżąc dziobami, rozrywając pazurami oszalałych ze strachu mieszkańców. Wielki tłum kłębił się na placu, wzdłuż którego biegł korytarz, z którego wyszli herosi. Ocaleli biegli ogarnięci paniką w kierunku pobliskiego portu i statków (podobnie jak łódź w tunelu pozbawionych żagli i wioseł). Wielu nie było dane dotrzeć do celu. Oto spomiędzy wyższych od gór budynków wyłonił się pierwotny koszmar. Gad, stąpający nad dwu wielkich nogach, balansujący w biegu długim, masywnym ogonem. Jego górne łapy, choć mniejsze od nóg, zaopatrzone były w metrowe szpony, a łeb… najbardziej odrażający łeb, jaki kiedykolwiek widzieli BG był w zasadzie gigantyczną paszczęką pełną kłów wypełniających 3.4 czaszki. Niewielka oczka, osadzone po obu stronach głowy jarzyły się prymitywną choć złośliwą inteligencją. Bestia od niechcenia rozgniotła jednego z uciekinierów, a dwu innych rozgryzła, a potem rzuciła się w kierunku tłumu.

Okrutna gadzia bestia sprzed tysięcy lat.

Korgoth i Gerardo zastawili drogę bestii. Cymmeryjczyk potężnie ciął dwuręcznym mieczem, niemal odcinając nogę potworowi, ten jednak jednym ciosem szponów odrzucił go na kilkanaście metrów. Gerardo kilkoma ciosami trafił gada, lecz z trudem przebijał się przez guzowatą skórę koszmaru. Korgoth wkrótce powrócił do walki, a Aegea i Ronja wspięły się na jeden budynek i zrzuciły na łeb gada gigantyczny sztandar, podpaliwszy go pierwej. Ostatecznie potwór legł martwy ubity przez Cymmeryjczyka.

W tym czasie Thorr z Gurim zaczęli w innym rejonie eksplorować wnętrze jednego z pałaców. Po drodze ubili latającego gada i nazbierali sporo suwenirów, głównie złotych.

Po walce ze „smokiem” pozostali herosi zajęli się tym, co umieli najlepiej. Unikając gadów i nie reagując na panikę miejscowych, zaczęli plądrować domostwa. Kiedy Gerardo z Umbą i rannym Korgothem wrócili do łodzi, wokół leżeli martwi tubylcy, którzy sami odebrali sobie życie. Ciało ich pana leżało na łodzi.

W tej samej chwili powietrze znów zafalowało, a głosy jęły zanikać. Pozostali herosi (a szczególnie Guri, który jak zwykle oddalił się zbytnio) z trudem zdążyli do łodzi. Wszyscy poza niewolnikiem Thorra. Ten zabrał złoto swego pana i uciekł pomiędzy budynki. Kiedy wreszcie ów świat sprzed eonów rozmył się, bohaterowie ponownie mogli odetchnąć cuchnącym stęchlizną powietrzem. Wrócili do swoich czasów.

Poza nielojalnym niewolnikiem Thorra.

Ta mimowolna przygoda co prawda pozwoliła obłowić się BG, ale nie było mowy o szukaniu Laramby. Niektórzy byli bardzo poważnie ranni. Nie pozostało nic innego jak powrót do Scandagi.

I tak jak herosi zaczęli, tak skończyli, spędziwszy w Scandadze kilkadziesiąt dni aż do 9 dnia miesiąca Niedźwiedzia (koniec jesieni). O Larambie można było zapomnieć, bowiem najwidoczniej usłyszał, kto na niego poluje i opuścił wraz ze swoją bandą okolice stolicy Conawagi. Z tego powodu plany drużyny uległy zmianie. Miast szukać gladiatora, zdecydowali się ruszyć do Oriskonie, wciąż dzikiej prowincji Westermarcku.

Na północ, do krainy, gdzie zimne wiatry z Cymerri omiatają korony starożytnych drzew Puszczy Piktyjskiej!

Mapa narysowana przez jednego ze znajomych BG w Scandadze. Trasa do Oriskonie.

Advertisements

komentarzy 6

  1. Już nie chce ciałem dobijać biednego barbarzyńce jego wielka zdobycz by się skurczyła 😀
    a to coś innej beczki 😛
    http://bellechere.deviantart.com/art/Red-Sonja-Queen-of-the-Frozen-Wastes-272635017?q=favby%3ARubusTheBarbarian&qo=2

  2. Niezbyt uważnie przeczytałem i przez chwilę myślałem, że to Umba okazał się nielojalnym niewolnikiem. I że przepadł marnie…

    Przy okazji – dla całej bandy – wielu udanych akcji, stosów złota i klejnotów, bycia zawsze po właściwej stronie halabardy i mnóstwa pedeków w 2012 roku życzy wierny kibic.

  3. A dzięki, dzięki.

    Gdziezby Umba, wczoraj niemal nie zginął w walce na drugim brzegu Rzeki Gromu, stojąc u boku swego ukochanego pana. Pan go obronił, przyjmując kilka ciosów na siebie:)

  4. Za życzenia dziękuje :). Generalnie to ja chciałam pokazać jak za ro czy dwa , w waszym spędzone w waszym towarzystwie będzie wyglądać Ronja…http://diablo.phx.pl/diablo3/postacie/barb_kobieta.jpg. Zacznijcie się bać 😀

  5. Kurde dziecko klikające ze mną efekt widoczny :D.

  6. […] Zresztą dla BG nie było to pierwsze spotkanie z tymi potworami, choć pierwsze w tej epoce. Swego czasu przecież, poszukując na jeziorze Scandaga kryjówki Laramby przenieśli się w czasie …. Problem w tym, że tam był jeden tyranozaur, tu kilkanaście, poza tym herosi mieli pod opieką […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s