Wypalając Rzym

MG: 3Jane

Gracz:

Remus Litorius (Ja) – młody, ambitny medyk, zakochany w westalce Fauście. W imię tej miłości zabił już mężczyznę, który groził, iż wyda fakt romansu stosownym władzom.

BELIEFS:

1. Nie bogowie, lecz ludzie są kowalem losu.

2.  Spędzę resztę życia z moją ukochaną Faustą, ale wpierw muszę opłacić podróż do Arkadii.

3. Życie ludzkie jest zbyt cenne. Nie wolno go odbierać.

INSTINCTS:

1. Zawsze mam ze sobą narzędzia medyka (+ maszynę, która robi PING :))

2. Nie umiem zerwać kontaktu wzrokowego z Faustą.

3. Wpierw myślę, potem działam.

System: Burning Wheel Revised (mechanika obejmująca tylko dwie pierwsze części – The Hub&Spokes)

Setting: starożytny Rzym u schyłku republiki.

Sesja rozegrana przez sieć (Skype).

Rzym, 12.00

Zbliżają się saturnalia. Na ulicach Rzymu roi się od ludzi ogarniętych przedświąteczną gorączką. Kupcy, służący, niewolnicy, obywatele wszelkich klas i sfer społecznych. Bogaci patrycjusze w lektykach i ubodzy proletarianie – każdy szykował się do dorocznych obrzędów ku czci Saturna. W tym też to czasie niezwykle bogaty i szanowany senator Lucjusz Severus Priscus wezwał do siebie Remusa Litoriusa, młodego ekwitę, szanowanego lekarza, a przede wszystkim przyjaciela Marka Severusa Priscusa – syna Lucjusza.

Marek zaginął kilka dni wcześnie, zwyczajnie nie wróciwszy do domu. Jako że jako młody patrycjusz prowadził dość wystawne życie, początkowo nikogo to nie zdziwiło. W chwili obecnej jednak Lucjusz bardzo się niepokoił faktem zaginięcia jego jedynego syna. Właśnie tym miałby się zająć Remus, człek mądry, szanowany i wygadany. Odnalezieniem Marka. Do Lucjusza bowiem zgłosił się inny młody patrycjusz i przyjaciel Marka – Quintus Caecilius Lupinus, który twierdził, iż wie, co się stało z zaginionym.

Pech chciał, iż nim Remus zdołał się z nim rozmówić, Quintus nagle przewrócił oczyma i stracił przytomność. Szybka diagnoza – przedawkowanie wina z opium  a może próba otrucia?! Remus nieprzypadkowo uznawany był za jednego z lepszych medyków. Mając przy sobie stosowne zioła, zdołał pomóc Quintusowi. Ten jednakże zapadł w sen, z którego miał się przebudzić kilka godzin później – wieczorem.

Nie spędził jednak tego czasu bezczynnie. Najstarsza siostra Marka – Severa Maioa, poprosiła Remusa na prywatną rozmowę do pokoju swego brata. Tam przekazała mu 4 tabliczki woskowe, na których znajdowały się zapiski brata. Piątą znalazł Remus ukrytą pod łóżkiem po przeszukaniu pokoju (dzięki drobnemu podstępowi udało się mu zmusić Severę do opuszczenia komnaty).

Wedle tabliczek (zwłaszcza piątej) Remus zdobył kilka cennych informacji. Niektóre również dotyczyły jego osoby:

– Marek narobił sobie sporych długów u innych patrycjuszów,

– Zapłacił jakiejś „drużynie” (to słowa Marka) 10 sestercji, kwotę wystarczającą do obicia komuś twarzy a nawet poważniejszego uszczerbienia,

– Marek martwił się, że Remus zanadto interesuje się Faustą, ponadto sugerował, że Fausta chodzi gdzieś potajemnie do jakiegoś domu lub świątyni (była nawet sprecyzowana lokacja).

Ostatnią informację Remus zmazał z tabliczki.

Po wszystkim porozmawiał jeszcze z Lucjuszem, okłamując go co do losu Marka (nie wspomniał ani słowem o długach syna). Próba uspokojenia Lucjusza wizją porwania Marka spaliła na panewce niestety.

Rzym, świątynia Izydy 14.00

Remus zdecydował się sprawdzić zdobyte informacje. Wpierw, dowiedzieć się, gdzie potajemnie chodzi Fausta. Miejsce owo, skrzyżowanie via Appia z jedną z podrzędnych ulic, znajdowało się w fatalnej dzielnicy. Stare, rozpadające się insulae, gangi ciemnoskórych przybyszów z południa (m.in. Egipcjan), smród, gwar, tłok. Odziany w piękną togę Remus wyróżniał się spośród tłumu, budząc niezdrową ciekawość. W pewnym momencie dostrzegł zgrabną sylwetkę znanej mu kobiety. To jego ukochana Fausta, najpiękniejsza z westalek, podążała ulicą w sobie tylko znanym kierunku. Remus ruszył za nią. Po dotarciu do skrzyżowania (na środku którego pyszniła się falliczna herma), o którym wspominał Marek, zobaczył jak dziewczyn wchodzi do jednej z insul. Podobnie uczyniłby Remus, lecz wejścia pilnowało kilku krzepkich ogorzałych młodzieńców, być może Egipcjan lub synów Izraela. Szczęśliwie medykowi udało się przekonać przywódcę mężczyzn, by wprowadził go do środka. Jakież było zdziwienie Remusa, gdy został zaprowadzony przed oblicze kobiety w średnim wieku, ubranej skromnie, lecz frywolnie rozpartej na poduszkach. Po krótkiej rozmowie Remus został wyproszony na ulicę.

W tłumie po raz kolejny wypatrzył Faustę (jakim cudem opuściła niewidziana insulę?) Podążył za nią, by kilka przecznic dalej zaczepić. Rozmowa niemal wszystko wyjaśniła. Westalka, również zakochana w Remusie, zdecydowała się poprosić o pomoc kult Izydy. Pulcheria (owa kobieta, którą w insuli spotkał Remus) zgodziła się pomóc dziewczynie w ucieczce, jednak za cenę tego, że Fausta wyrzeknie się Westy i zostanie kapłanką Izydy (to akurat w żaden sposób nie przeszkadzało w związku dziewczyny i medyka). Fausta wyraziła zgodę, toteż już wkrótce miała wraz z Remusem opuścić potajemnie Rzym na pokładzie galery kapitana Tytusa Flawiusza (służącego kultowi Izydy). Niezbyt to się uśmiechało Remusowi, bowiem wyznawcy bogini płodności nie byli zbyt popularni w Rzymie, będąc oskarżanymi o wiele ohydnych zbrodni.

Remus odprowadził Faustę niemal pod samą świątynię, a potem udał się do jednej z dobrze sobie znanych karczm położonych w jednej z gorszych dzielnic. Tam rozpytał o niejakiego Maximusa Parszywego, wrednego bandytę i pośrednika w handlu informacjami, ponurego mężczyznę o grubych, etruskich rysach. Zamierzał się dowiedzieć, czy Marek nie próbował wynająć ludzi do „mokrej roboty”. Okazało się, że Maximus przybędzie, ale dopiero późnym wieczorem.

Nadszedł czas powrotu do domu Lucjusza Severusa.

Rzym, Dom Sewerusa Lucjusza 18.00

Willa senatora tonęła pod girlandami kwiatów, rozświetlona pochodniami. Saturnalia były coraz bliżej. Remus został ciepło przyjęty przez pana domu i zaproszony na kolację.  Po posiłku udał się do Quintusa, który ocknął się z głębokiego snu. Przyjaciel Marka wyjaśnił, iż zaginiony za 10 sestercji wynajął tzw. „drużynę” (za pośrednictwem Maximusa Parszywego!), by go porwała. Marek zamierzał wymusić od ojca zapłatę okupu, by spłacić nim swoje długi. Niestety mężczyzna zaginął, a Quintus przypuszczał, że „drużyna” na serio porwała swojego mocodawcę.

Co ciekawe Quintus jeszcze poinformował, że podejrzewa, iż we wszystkim maczał paluchy kult Izydy. Wedle rozmówcy Remusa Marek przez przypadek był świadkiem przemytu ogromnej ilości opium do Rzymu, za którym stali wyznawcy egipskiej bogini. Mało tego syn Lucjusza miał znać położenie magazynu z opium.

To prowadziło do kolejnej konkluzji. Quintus nie tyle przedawkował opium, co ktoś próbował go otruć. Kielich wina otrzymał z rąk Milczka (Tacitusa:)) – wyzwoleńca Lucjusza Severusa. Wszystko by się zgadzało, bowiem Remus przypomniał sobie, iż widział służącego wychodzącego z tajnej świątyni Izydy.

Pozostało jedno. Dyskretne przesłuchanie Milczka. Uczta trwała, czas mijał, a trudno było znaleźć odpowiednią okazję. Wreszcie Remusowi udało się przyłapać Milczka w wychodku. Tam, kombinacja cwaniactwa, kłamstwa, zastraszania i wredoty (tutaj szczególnie ważną rolę pełniła pewna gąbka na kiju zabrana siedzącemu z gołym tyłkiem Milczkowi przez Remusa:)). Tacitus, zagrożony faktem, że jego pan się dowie, iż wyznaje Izydę, wszystko wyśpiewał. Marka porwali  wyznawcy Izydy i uwięzili na statku Tytusa Flawiusza, który o świcie miał wyruszyć do Egiptu. Ten sam okręt, na pokładzie którego Remus miał uciec z Faustą, stał się miejsce niewoli młodego patrycjusza.

Rzym, karczma 2.00

Remus wyjątkowo późno opuścił dom Lucjusza Severusa. Udał się wpierw do swego domu, gdzie przebrał się w zwykłą tunikę i zabrał ze sobą solidną, drewnianą pałkę. Następnie udał się do karczmy, gdzie rozmówił się z Maximusem. Twardy bandyta przy dzbanie wina opowiedział, jak skontaktował Marka z grupą chwatów, którzy mieli go porwać. Problem w tym, ze wpierw Marek zniknął. Znać, iż syn Lucjusza nie zdołał wprowadzić w życie swego planu.

Rzym, nabrzeże, galera Tytusa Flawiusza 3.00

Pozostało tylko jedno. Remus powlókł się do portu, gdzie bez trudu znalazł galerę Tytusa. Tam, podając się za medyka, którego kapitan wezwał do jednego z wiezionych niewolników, niezwykle cennego mężczyzny, zdołał przekonać strażnika, by zaprowadził go do ładowni (to był kolejny ładny test z nadmiarem sukcesów:)). Marek od razu go rozpoznał, ale nie dał tego po sobie poznać. Remus opatrzył go, a jednocześnie poczęstował strażnika winem – zaprawionym opium. Mężczyzna padł nieprzytomny. Marek czym prędzej przebrał się w jego szaty i w towarzystwie Remusa opuścił galerę. Kiedy na statku wybuchł rwetes przyjaciele byli już bezpieczni.

Rzym, dom Lucjusza Severusa 4.00

Oczywiście radości nie było końca. Remus zachował dla siebie garść faktów, nie informując Lucjusza, w jakie bagno tak naprawdę wdepnął jego syn. Marek w zamian wykreował legendę bohaterskiego Remusa. Senator, nieprzytomny wręcz ze szczęścia, zaoferował medykowi, by on i jego całą rodzina stała się klientami Severusów! Niebywały awans społeczny!

Rzym, spotkanie z Faustą 8.00

W zasadzie epilog. Remus przekonał Faustę (okłamując ją niestety), że póki co nie jest bezpiecznie opuszczać Rzymu, zwłaszcza pod opieką kultu Izydy, który znany jest z ohydnych praktyk. Westalka, choć smutna, zaakceptowała wolę Remusa.

Na tym przygoda się zakończyła. Pół dnia i noc śledztwa ukazały nowe talenta Remusa Litoriusa. Być może pierwszego prywatnego detektywa w starożytnym Rzymie.

UWAGI:

1. Mechanika BW naprawdę fajnie działa podczas sesji. Rzuty są nieliczne, ale kluczowe dla rozwoju fabuły. Wykonałem 7 testów (6 udanych!) w ciągu 2,5 h gry.

2. Rzym jest niezwykle nośny fabularnie. Cholernie podobał mi się jego klimat wykreowany przez Jane :).

3. Gra przez sieć oparta tylko na komunikacji głosowej jednak czasami utrudnia poprawne zrozumienie komunikatów. Brakuje wybranych kodów niewerbalnych, siłą rzeczy trzeba bardziej pracować słowami.

Reklamy

komentarzy 6

  1. Wypalając Rzym? Burning Rome? Burning CHRome?
    http://en.wikipedia.org/wiki/Burning_Chrome ? 😛

  2. Dobrze wyłapane źródło 🙂

  3. Burning Chrome, 3Jane, zgrywa się 🙂 Po polsku to opowiadanie bodajże przetłumaczyli „Wypalić Chrom”

    Btw: Quintus wiedział tylko o próbie sfingowania porwania. To Milczek wyjaśnił że Marek znalazł magazyn opium, oraz przyznał się do otrucia Quintusa (bo podejrzewał, że Quintus jakimś cudem wiedział o prywatnym śledztwie Marka).

    Dla ludzi, którym podoba się motyw prywatnego detektywa w Rzymie, polecam autorkę Lindsey Davis, której książkami się zainspirowałam: http://www.lindseydavis.co.uk/

  4. Takie małe uwagi dotyczące Beliefs and Instincts. To moje zdanie i jeśli chciałbyś o nim podyskutować czekam na odpowiedź.

    „1. Nie bogowie, lecz ludzie są kowalem losu.
    3. Życie ludzkie jest zbyt cenne. Nie wolno go odbierać.

    2. Nie umiem zerwać kontaktu wzrokowego z Faustą.
    3. Wpierw myślę, potem działam.”

    Nie było problemu z wykorzystywaniem tych Belief’ów i instynktów? Bo wydaja mi się one cokolwiek ‚rozmyte’. Nie było ciężko stawiać ich w konflikcie?

    Np. 3 Belief byłby bardziej podatny na konflikty (i co za tym idzie zdobywanie Arthy) jakby był bardziej osobisty: „Życie ludzkie jest zbyt cenne. Nie pozwolę by komukolwiek odebrano życie w mojej obecności.” Bo jak masz to aktualnie opisane to nie wiem co dla postaci znaczy: „Nie wolno go dobierać”. Jak się przeciwstawi? Do czego się posunie?

    Podobnie pierwszy belief. Jest za mało osobisty.

    Jeśli chodzi o instynkty. Trzeci instynkt jest bardzo zachowawczy. A instynkty to takie triggery: „zawsze, nigdy, jeśli … to”. Teoretycznie jako MG powinienem jako MG stawiać Twoją postać w takich sytuacjach byś musiał się zastanowić czy podążać zgodnie z instynktem kiedy sytuacja kieruje ją w niekorzystną stronę. Ile czasu zajmuje postaci myślenie? W jakich sytuacjach postępowanie zgodnie z instynktem sprowadzało by na postać problemy? Już bardziej widziałbym ten instynkt jako Belief: „Zanim podejmę jakiekolwiek działanie, zastanawiam się i analizuje wszelkie możliwe konsekwencje”. Dzięki takiemu opisaniu Beliefa jako MG mógłbym często stawiać przed graczem trudne decyzje które procentowałyby zdobywanie punktów Arthy.

  5. Z mojej perspektywy był pewien problem z ich wykorzystaniem. Z drugiej strony kiedyś już próbowałam z innym graczem polerować BITy przed rozgrywką i rezultat był taki, że gracz się zniechęcił, bo nie potrafił „wyczuć” postaci i tego gdzie chce dążyć bez uprzedniego zagrania. W tym przypadku doszłam więc do wniosku, że BITy są wystarczająco dobre jak na początek, a dotrą się podczas dalszych sesji.

  6. BiT omówiliśmy kilka dni przed sesją z Jane.

    Po kolei, odnosząc się do Twoich uwag:
    B3: Odnosi się do czynu postaci, która już kiedyś zabiła. Chodzi ogólnie o to, że jako medyk nie chce odbierać innym życia.
    B1: Ma stawiać Remusa w opozycji do społeczeństwa. Już wyszła z tego jedna fajna scena, kiedy sobie w rozmowie za sprawą beliefa spieprzył nieco relacje z ukochaną.

    I3: Miał podkreślać fakt, że postać zawsze ma chwilę na przeanalizowanie sytuacji i nie działa pod wpływem emocji. Bodaj tak to z Jane ustaliłem.

    Zachowawczy to na pewno jest I3 i chyba trzykrotnie na sesji się przydał:). Dwójka z kolei ma przynosić problemy postaci, stawiać ją w ciekawych sytuacjach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s