Wolsung odc. 10 – W Czarnoborzu

Fergus O’Casey (Damian) – alfeimski nizioł będący szanowanym myśliwym, któremu żaden zwierz nie jest obcy (choć niektóre pojawiają się nie tam, gdzie powinny:))

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

Atka niestety z ważnych powodów nieobecna.

MG –  Madzia

 

Jedna z większych tajemnic wyszła na jaw na poprzedniej sesji. Melissa Fusco – krasnoludka, córka profesora jest wilkołakiem. Stało się to powodem wielu zajść 🙂

MG (w trakcie narracji): Widzicie, że Melissa nadstawia uszu.

Skellbrooke & Fergus: Hehehehehe

MG: Nie tak!

Noc minęła. Fergus (już opatrzony przez najlepszych lekarzy w stolicy Czarnoborza) i Theodore wraz z profesorem, jego wilkołaczą córką i służbą opuścili Czarnograd i ruszyli do Pedrovic, gdzie mieli spotkać się lokalnym panem i watażką – Milanem, właścicielem starej księgi mówiącej o Goranie Żmiju.

Podróż rozklekotanym wozem (na lepszy nie było stać profesora) poprzez leśne ostępy Czarnoborza dłużyła się niesamowicie. Trakt był stary i nieuczęszczany, las mroczny, a pogoda nienajlepsza. Szczęśliwie napotkana babuleńka o aparycji Baby Jagi zaprosiła (po podwiezieniu) profesora i pozostałych na noc do swej sadyby. Chatka babuleńki szczęśliwie nie wyglądała na zrobioną z piernika, a i wewnątrz nie było klatki, w której podtuczone dzieci wystawiałyby paluszki na zewnątrz. Mimo to jakoś nieswojo było. Zwłaszcza, że komin okazał się zapchany, a Fergus zaoferował się go przepchać, niemal w nim znikając. Obawy lorda Skellbrooke’a, iż za chwilę babcia zmieni się w wiedźmę, odpali ogień w piecu i uwędzi Fergusa w kominie, okazały się płonne. noc upłynęła bezpiecznie, babcia nakarmiła bohaterów, a następnie o poranku pożegnała.

Fergus: Melisso, Melisso, czemu masz takie wielkie oczy?

Po kolejnym dniu podróży stary wóz profesora dotarł do Pedrovic. Próba wypytania miejscowych o Milana spaliła na panewce. Miejscowi bali się swego pana, ale jednocześnie przestrzegli przed nim bohaterów. Straszyli szczególnie Dragomirem Ponurym, mrocznym i okrutnym sługa Milana, który regularnie nawiedzał wieś, ściągając z chłopów należności.

Likantropia  w świecie fantasy budzi wiele wątpliwości.

Skellbrooke: Moment, ale krasnoludka przy jej budowie powinna zmieniać się w buldoga.

MG: Taaa, a elf w charta?

Skellbrooke (patrząc na Fergusa): A niziołek w shitsu.

Już po zmierzchu wóz profesora dojechał do leżącego kilka mil za wsią dworu Milana. Tenże, okazały, piętrowy, zbudowany z drewna, opierał się o zrujnowaną kamienną wieżę, a cały kompleks otoczony był palisadą. BG pełni dobrych intencji zastukali do wierzei dworu. Otworzył im wysoki mężczyzna o długich czarnych włosach, szpiczastej bródce i ostrych rysach twarzy. Był to nie kto inny, lecz Dragomir, który opryskliwie potraktował bohaterów, a co gorsza odrzucił ich prośbę o gościnę!

Po rozmowie z profesorem Fergus i Theodore zdecydowali się po cichu wejść przez palisadę, wkroczyć do dworu i skraść księgę Milanowi. Zachowanie może niegodne dżentelmenów, jednakże zaistniałe okoliczności zmusiły BG do tak haniebnego zachowania.

Skellbrooke, przebrany w czarne szaty, pelerynę i maskę kawalera de la Fere, przekroczył palisadę. Jako że był niezwykle zwinny, udało mu się nie tylko wejść na dach zrujnowanego budynku, z którego wyrastała ruina wieży, ale i pomóc w tym swemu towarzyszowi. Udało im się przy tym uciszyć dwa cerbery, trzygłowe psy, które szczekały w tercetach na intruzów. Wpierw Theodore, słysząc ze szczytu wieży dziwne łkanie, wspiął się po spękanej ścianie. Przez wąską strzelnicę ujrzał przerażający widok. Widmo pięknej kobiety, przykutej do ściany grubym łańcuchem, szarpane było i kaleczone przez równie widmowe psy. Skellbrooke zszedł na dół i opowiedział Fergusowi, co widział. Sprawa wydawała się dużo poważniejsza niż na początku. To już nie chodziło tylko o księgę, lecz o mroczne czary, których dopuścił się tutaj najwidoczniej Milan z Pedrovic!

Bohaterowie weszli do dworu przez jedno z okien na piętrze. Szybko przeszukali pomieszczenia, głównie sypialnie i magazyny, znajdując kilka informacji wskazujących na to, że ktoś się para tutaj czarną magią. Zostali przy tym zaatakowani przez nieszczęśników, dawną służbę Milana, odzianych w płytowe zbroje wrośnięte w ciało. Pojedynczo nie były one zbyt trudnym przeciwnikiem. Gorzej było, gdy rumor poczyniony w jednym z pomieszczeń (otwarcie siłą skrzyni) sprowadził bohaterom na kark aż czterech biedaków w zbrojach. Walka w wąskim korytarzu okazała się dość pechowa dla herosów (cholerne rzuty!), a to ktoś się przewrócił, a to uwięzła broń w draperii. Ostatecznie wszyscy przeciwnicy legli martwi.

Przed walką z Dragomirem. Ustalanie stawki:

Fergus: A może go po prostu zabijemy?

Skellbrooke: Zabijanie jest niegrzeczne.

Fergus: To może uwolnimy jego duszę, by uleciała wniwecz?

Skellbrooke: Strzelaj, milordzie.

Na parterze BG znaleźli ukryte przejście do zrujnowanej wieży. Tam, w lochu znaleźli uwięzionego w celi Milana! Okazało się, że władyka od lat był więziony przez swego dawnego sługę – Dragomira! To Dragomir też uśmiercił jego żonę (upiór na dachu wieży). Bohaterowie, ogarnięci zimną furią, zmierzyli się z czarnoksiężnikiem. Jego czary były niczym wobec stali szpady Skellbrooke’a i ołowiu miotanego przez sztucer Fergusa. Dragomir ostatecznie został pokonany!

Atak animowanych zbroi.

MG: Na początek zbroje was analogowo…

Skellbrooke: ….napierdalają patykiem?

Ostatnim aktem była próba uspokojenia i okiełznania dwu cerberów niegdyś należących do Milana. Niestety Fergusowi nie udało się uspokoić zwierząt i skończyło się na tym, że musiał je zastrzelić.

Po wszystkim Milan zaprosił BG i profesora do siebie.

Na tym sesja się skończyła. Na następnej nasza nieobecna spirytystka będzie musiała się zająć duchem żony Milana.

Skellbrooke (do Melissy): Oooo, pani ma ciepły nosek. Spać się chce?

MG (zimno): Ja naprawdę ci obniżę reputację.

 

Advertisements

komentarzy 10

  1. Zdecydowanie bardziej muszę Wam wypakowywać Bosów… :/

  2. E tam. To nie pomoże:)

  3. To co pomoże?? 🙂

  4. Hmmm, skurwysyństwo, mówiąc w skrócie. 😉

  5. Tia… 🙂 nie obiecuję, ale będę się starać 😀

  6. Ogólnie mam wrażenie, że bez przekonania nas tłuczesz. Podbicie statystyk nic nie da (poza złamaniem mechaniki). Więcej pomoże skuteczne wykorzystanie kart, żetonów, magii, pomocników bossa. W zasadzie boss tychże powinien zawsze mieć (lub prawie zawsze). W dworze Milana na nasze szczęście zbroje kasowaliśmy osobno a ich pana osobno.

  7. Ja znam rozwiązanie. I Herkules d..pa kiedy wrogów kupa.
    Jedno Zombie Apocalypse i po bohaterach. 🙂

    P.S. I każdy z osobna może być cienki jak zupka chińska.

  8. popieram jara

  9. […] pokonać wiedźmę. Kiedy bohaterowie zastanawiali się, co dalej z nią uczynić, pojawiła się znana wszystkim babcia, która stwierdziła, że młoda wiedźma popełniła wiele złych czynów i za to spotka ją […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s