Conan BRP odc. 18 – łowcy głów

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Ronja (Ata) – hyperborejska prostytutka porwana przez Thora, poza tym kartograf drużyny. W obecnej chwili topornik zagłady z dwucyfrowym licznikiem trupów na stylisku.

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Kush czy Zembabwei.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą. Z plemienia zapewne wygnany za marudzenie:).

Sekcja zamieszania:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang nieobecny

Po walce, dozbrajanie Umby, który przywdziewa kolczugę.

MG: Niewolnik za sześć dych w zbroi za 1500.

Korgoth: Czysta enkstrawagancja!

Po oczyszczeniu pola walki, zebraniu łupów (całość ekipy) czy skalpów (Korgoth), herosi podążyli śladami za tymi z bandytów, którzy umknęli z pogromu. Trakt prowadził na zbocze tajemniczego, zalesionego wzgórza, na którego szczycie wznosił się megalityczny, kamienny krąg. BG dotarli do krawędzi lasu i rozpoczęli obserwację zbocza, kamienistego, pozbawionego roślinności. Szanse na skuteczne podkradnięcie się dawał jedynie głęboki śnieg. Jakieś 200-300 metrów przed sobą bohaterowie zobaczyli rozległe wejście do pieczary, zapewne kryjówkę bandy. Przed nim stało dwu strażników. Po jakimś czasie cała banda, licząca wciąż ponad dwudziestu wojowników, wyroiła się na zewnątrz. Przewodził im ponaddwumetrowy, okazały Kushyta – zapewne legendarny Larambe Półdiabeł, ex-gladiator z Tarantii.

O jednym z NPCów

Ronja: Przystojny?

Korgoth: No wygląda na takiego, co to kutasa na śmietniku nie znalazł.

Czarny spacyfikował tych ze swoich wojowników, którzy śmieli mu się przeciwstawić, a jednego z panikarzy ściął potężnym ciosem dwuręcznego miecza. Chwilę później banda, ponownie karna i zdyscyplinowana, ruszyła zboczem w kierunku puszczy po drugiej stronie wzgórza.

Herosi odczekali chwilę, a potem podeszli do kryjówki bandy. W pieczarze, poza legowiskami, kilkoma sztukami broni i zawszonymi skórami, nie znaleźli niczego ciekawego. Najwidoczniej swoje łupy Larambe trzymał w innej kryjówce. Nie pozostało nic innego, jak ruszyć za rozbójnikami.

Finałowa walka:

Korgoth: Kto pierwszy zejdzie, gra Umbą!

Po jakimś czasie, tropiący Korgoth zauważył, że część grupy odłączyła się od bandy, a główny trop wytycza już jedynie kilku bandytów. Thorr zauważył też, że ślady, które znikały pośród drzew. Wszystko wskazywało na to, że przeciwnicy próbują wciągnąć bohaterów w pułapkę.

Drużyna podjęła decyzję. Zeszła ze zbocza i zagłębiła się w puszczę, chcąc wytropić wpierw większą bandę. Tę, która miała z zaskoczenia zaatakować bohaterów.

Jak celne okazały się przypuszczenia herosów, wyszło na jaw ledwie pół godziny później. Ostrożnie przekradający się leśnymi ostępami herosi nagle usłyszeli świst bełtów. Większość spudłowała, lecz jeden zranił Guriego. Chwilę potem bohaterowie musieli ustawić się w szyku, by odeprzeć szaleńczą szarżę bandytów prowadzonych przez Larambe. Głęboki śnieg spowolnił atak wroga, toteż BG zdążyli sprawnie otoczyć uzbrojoną w kuszę Aegeę i zasłonić ją i siebie tarczami. Jeden Guri odskoczył od kompanów, licząc, że wrogowie go przeoczą. Cóż, chwilę potem klął pod nosem, zbierając razy o kilku przeciwników na raz.

Uwolniona piękna Cymmeryjka Connala wpada w oko Korgothowi.

Korgoth: Zostanie moją żoną.

Ronja: Przecież ci ucieknie.

Korgoth: E tam. Zimą zabiorę jej buty, a latem zrobię dziecko, to zostanie.

Początkowo wydawało się, że bandyci zdołają przebić się przez gardę herosów. Kolejne ciosy znajdowały luki w obronie bohaterów. Guri po zebraniu kilku cięć i pchnięć niemal padł. Korgoth stanął do pojedynku z Larambe. Obaj giganci walili w siebie, aż pękało żelazo, a stalowe drzazgi ze świstem pryskały z brzeszczotów ich dwuręcznych miecz. Mimo ciężkich, płytowych pancerzy, obaj broczyli z głębokich ran. Pozostali jakoś dawali sobie radę. Thorr eliminował jednego bandytę po drugim, podobnie Ronja. Gerardo choć ponownie bez szczęścia, sam też nie był ranny.

Wreszcie nawet Guriemu, po długiej i ciężkiej walce, udało się pokonać kilku przeciwników i osłonić siebie przed większością ciosów. Wydarzeniem przełomowym była śmierć Larambe, który padł na ziemię po wyjątkowo silnym ciosie Cymmeryjczyka. Opętany żądzą krwi Korgoth przypadł do łba martwego wroga i zerwał zeń skalp. Tego było już zbyt wiele dla żyjących jeszcze bandytów. Większość z nich leżała martwa lub ranna. Nieliczni próbowali ucieczki, choć i tym w większości się nie udało. Krwiożerczy Aesir dopadał jednego po drugim i zabijał ciosem w tchórzliwe plecy!

Krytyczny moment walki. Korgoth ranny, Larambe (czarny ex-gladiator) z wolna wygrywa w starciu. Gerardo wybiera cel.

Korgoth: Ładuj czarnucha!

Ronja: On co wieczór ładuje czarnucha.

Po walce okazało się, że i BG nie wyglądają najlepiej. Większość była ranna, niektórzy dość poważnie (Guri chociażby). Z przeciwników zdarto pancerze (w tym lśniącą, ozdobioną czaszkami zbroję Larambe, a w tej chwili już Gerarda) i zabrano co cenniejszą broń. Na szyi herszta bandy BG znaleźli dziwny klucz-amulet. Jeden z jeńców, pochwyconych przez BG bandytów, wyjawił, że otwiera on wrota do skarbca bandy, który najprawdopodobniej znajduje się na szczycie wzgórza, między głazami megalitycznego kręgu.

I faktycznie. Po krótkich poszukiwania odnaleziono kamienne drzwi skryte wśród zarośli. Klucz otworzył drzwi. Wewnątrz herosi znaleźli towary złupionych karawan, złoto, kamienie szlachetne, doskonałe wino z Kyros i brankę – Cymmeryjkę Connalę, dziewczynę, którą Aquilończykom sprzedał wódz klany, a tym z kolei siłą odebrał Larambe.

BG spędzili w pieczarze dwa dni, lecząc się i odpoczywając, a potem wrócili do Lordar, gdzie w glorii i chwale pokazali zaszokowanym mieszkańcom oraz władyce miasta – lordowi Teutolusowi łeb Larambe. Oczywiście otrzymali nagrodę, za Larambe i osobno za jego bandytów (kolejne łby, z których można było usypać niezłą piramidkę). Kolejne dnie upłynęły na ucztowaniu, leczeniu ran i nauce. Wreszcie bohaterowie opuścili Lordar i w środku siarczystej zimy (ponad -30 stopni) wyruszyli na trakt prowadzący do Oriskonie.

Ledwie minął dzień stali się świadkiem dziwnego fenomenu. Wpierw dostrzegli silny blask bijący od północnego wschodu, a potem zaczęła rosnąć temperatura. Po dwu godzinach cały okoliczny śnieg stopniał, zapanował upał typowy dla stygijskich pustyni. Wszystko trwało kilka godzin, by pod wieczór wrócić do normy. Silny mróz ponownie skuł ziemię i wodę z roztopionego śniegu.

BG zmienili kierunek marszu, zeszli z traktu i ruszyli w kierunku niepokojącego światła. Nim dotarli, odnaleźli dziwaczne ruiny. Pozostałość po niezwykle starej budowli z czarnego kamienia, w zasadzie same fundamenty, oraz kilkanaście piktyjskich wysokich namiotów ze skór zwierząt. A w środku kości – ludzi, zwierząt, które wyglądały, jakby zmarły na jakąś chorobę. Co ciekawe wcześniej herosi mogli dostrzec wśród ruin widmowe postacie, jakby wizje sprzed setek lat. Urwane, niewyraźne a przecież niezwykle niepokojące.

Część BG dokładnie sprawdziło ruinę, ale Gerardo i Korgoth zdecydowali się zostać poza nią, obawiając się jakiejś choroby.

Podliczenie kalendarza.

Ronja [do Gerarda]: O, widzisz. A mówiłeś, że nie dożyjemy wiosny.

Gerardo: Jeszcze nie ma wiosny.

Advertisements

komentarzy 28

  1. Ha! Zgłaszam sprzeciw! Larambla czy jak tam go zwali, tchórzliwy pies nie walczył bronią dla prawdziwego wojownika – mieczem dwuręcznym a jakimś szmaciarskim ustrojstwem dla miękkich parówek!

    Ps: Thorr to Ty to zajumaleś? 🙂 🙂 🙂

  2. No… pasuje mi do osranej zbroi…. A co?

  3. Czyli rozwiązaliśmy sekret Twojego powodzenia u płci przeciwnej… „Dziewczyny lubią brąz” 🙂 🙂

  4. Teraz mi to mówisz? Gdybym wiedział nie płaciłbym Ronji zlotem….

    • Nie zapłaciłeś…wynosiłeś, zadziałałeś w myśl zasady „towar dotkniety uważa się za sprzedany” …poczekam na resztę, niech Panowie się wyzłośliwią:). BTW Ronja znika ale jak się okazało na niezbyt długo raczej….Tomaszu wytłumaczę.

  5. Wysłośliwią? Phi! 🙂 Odrobina uszczypliwości i już się czepia…! Thorr, a Ty przestań wywalać kasę w błoto. Trzeba było w kunia zainwestować, albo kozę 🙂 Małomówne to, opier%@#$% wszystko a jak człowieka przypili… to i na kolacje może być 🙂

    • Korgocie drogi…. a gdzie Twe celne ripost 😀 Kogut mówi, że tylko dzięki nim ratowanie Ronji miało sens

  6. Na kolację i do wyra. A co tam. Dobra koza bo uniseks…. tfu, uniwersalna.

    Ata, to jak coś czekam na priv.

  7. W ramach pytań które pewnie się pojawią na sesji „co dalej robimy” chciałem zaproponować pewien pomysł. Jak już pisałem Foxowi, jakoś opornie idzie na odnalezienie się w „ogromie” zdarzeń. Sandbox oferuje nam tak dużo, że wybór czegokolwiek zabiera nam pół sesji. Może zostańmy na jakiś czas w tej okolicy. Mamy już kilka namiarów a pewnie będzie ich dużo więcej. Jeśli podniesiemy tutaj swoje notowania, zaskarbimy sobie trochę przychylności to na pewno nam się to opłaci. Całość będzie miała jakąś ciągłość i może dźwigniemy się troszkę na drabinie najemniczej. Nie mówię tutaj o pozostaniu farmerem 😉 ale jak widać roboty dla fachowców naszego pokroju jest tu sporo. A za jakiś czas można szukać czegoś na wyższym levelu…. Generalnie, mi osobiście brakuje osi której moglibyśmy się czepić i manewrować bliżej lub dalej ale mieć wyznaczony kierunek działania. Dajcie znaka jakie Wasze zdanie.

    • Gadaliśmy o tym na priv. Jestem jak najbardziej za. Przyznaję, że ten rok szkolny jest dla mnie dość wyczerpujący, co odbija się na jakości sesji zapewne. Dlatego bardzo proszę o feedback, bo jakoś mało od Was (poza Marem) zbieram informacji o tym, jak się gra, co jest dobrze, co źle etc. Ja nie strzelam focha, nie obrażam się, więc nie przejmujcie się i walcie z uwagami krytycznymi.

      Ze swej strony postaram się lepiej łączyć wątki w większe opowieści niż tylko questy „przybyć-zabić-powrócić”.

      Mam tez prośbę. Jeśli się pod koniec sesji zadeklarujecie do czegoś, to w miarę możliwości starajcie się tego nie zmieniać na początku następnej. Mówię tu o takim przypadku jak Fort Athacastrum. Na koniec sesji i podczas rozmowy na blogu padło info, że zaciągacie się do zwiadu. Przygotowałem kilka plotek, 4 questy, jedną większą fabułkę związaną z przemytem broni, a potem się okazało, że jednak wyjeżdżacie. Trochę żal tego wysiłku z mojej strony.

  8. po 1 ja byłem przeciwny temu pozostaniu w force na takich warunkach.
    co do propozycji marka jestem tym rozwiązaniem . ponieważ chce tu prowadzić cywilizacje i postęp. chce żeby bardziej moje nazwisko było kojarzone z postępem i rozwojem niż zabijaniem potworów lub pików.

  9. No to się rozkręciła dyskusja.

  10. tak i to bardzo

  11. Ale Paaaanowie i Panie! Nie wszyscy na raz!

  12. Spokojnie, ja czasami, o zgrozo, przez cały weekend komputera nie włączam.
    Poza tym ja byłam za przyłączeniem się, ale na sesję chyba dotarłam już po głosowaniu czy jakoś tak… w każdym razie zdania nie zmieniłam.

    Tak czy inaczej, też brakuje mi jakiegoś punktu zaczepienia, takiego wyraźnego. Bo to, że zbieram na statek… to trochę odległa wizja.
    Czacha była dobra i sama byłam zdziwiona, że tak szybko się ten watek skończył… a takiego czegoś mi właśnie brakuje. Takiego konkretnego celu albo konkretnego wroga za plecami czy kultu do zlikwidowania. A przeważnie idziemy i robimy coś albo nie po półgodzinnej kłótni (przyznam, rzadko biorę w nich udział, bo przeważnie jest mi wszystko jedno, gdzie pójdziemy, byle gdzieś pójść, a nie chcę jeszcze ja zamieszania robić). Mam np. cichą nadzieję, że nasz analogowo skopany mag jakoś się pozbiera i zapała rządzą zemsty… Wiem, są jeszcze wątki polityczne, ale mnie (moją postać również) polityka jakoś nie wciąga…
    Poza tym trudno mi się tutaj wymądrzać, bo sama prowadzę i wiem z doświadczenia, że to nie łatwe…

  13. Czacha odeszła, bo zniszczyliście ją. Taki był Wasz wybór. Skoro do tego dążyliście tak desperacko, to na siłę odbieranie Wam czaszki byłoby oszustwem (wiadomo, MG wszystko może, ale trzeba też być uczciwym wobec graczy).

    Co do reszty wątków. Nie ma żadnych. Absolutnie żadnych, jeśli Wy ich nie ruszycie. Czyli politycznych nie będzie, skoro przykładowo nie chcesz się w nie mieszać.

    Mag powróci, możesz być tego pewna. W końcu nie odpuści Wam, ale od wpierdolu za mało czasu upłynęło.

    Co do punktu zaczepienia. Może nim być każda plotka czy wydarzenie bez wyjątku. Byle było rozkręcone przez Was. To jak z tą czaszką. Planowałem coś innego z nią zrobić, ale wyraźnie było widać, że chcecie ją zniszczyć, więc się wszystko zmodyfikowało.

  14. Ja chciałam ją sprzedać w całości…. 🙂
    A co do wątków, to są, ale jakoś tak ciężko się ich uchwycić. Zawsze komuś nie pasuje. A część trudno jakoś rozkręcić… jak np. te ruiny, mnie zainteresowały, zarówno i to miasto i te, gdzie czas się zmieniał, ale tematu jakoś nie pociągnęliśmy. Mam nadzieję, ze do nich wrócimy, i do tej kopalni czy co to tam było też. Poza tym (znowu) jestem za propozycją Mara, żeby zostać tutaj i piąć się po drabinie.. 😀

  15. Na kopalnię liczę, naprawdę (to w zasadzie naturalne korytarze, wy chcecie z tego kopalnię zrobić). Co do ruin, ech, sporo w tym mojej winy. Nuda wyszła, choć pomysł do nich mam.

    Z czaszką właśnie na jej sprzedanie liczyłem. Raz, ze sporo kasy byście mieli. Dwa, ze sporo syf by się narobiło.

  16. PO co kupić jeden statek można flotę . a czacha było i jej nie juz

  17. No ja też własnie na problemy liczyłam 🙂
    Poza tym, jakie naturalne korytarze??? W moich planach to już KGHM… :)) O, to może być dobra zahaczka: oczyścić korytarze, zacząć wydobycie, pozbyć się konkurencji, otworzyć szlak handlowy, zostać potentatami…
    Poza tym ja zasadniczo jestem za eksploracją, w tym względzie możesz na mnie liczyć że będę chciała takich wątków się łapać. 🙂

  18. spłóka z.o.o
    🙂

  19. Widzę, że Cię do eksploracji ciągnie, ale co z tego, skoro regularnie pół ekipy się opiera i odpuszcza sobie takie zaczepki „bo hapeków za mało i leczyć się trzeba”? KGHM powiadasz? No super, ale tam na dole ryczało i w ogóle:)/

  20. Oj tam, ryczało zaraz…. wie że nadchodzimy, to i ryczy…. Btw, słyszałeś ostatnie nagrania „dziwnych dźwięków” na świecie? Noże to to… 🙂
    Co do dogadania się z ekipą, to własnie chyba jest najtrudniejsze. Ale myślę, że jak nad tym popracujemy, to się wypracuje kompromis i ja czasem z nimi kogoś zabiję, a oni czasem coś ze mną zwiedzą… Mam nadzieję że pomysł przejdzie i się tu osadzimy na czas jakiś. Poza tym taka kopalnia to może być niezła szansa na dorobienie się. Trzeba będzie u władz zasłużyć na ten kawałek ziemi, potem wydobyć co nieco. O ile w ogóle będzie co z niej wydobywać 😀

  21. co to ryków są śmiałkowie co nie boja się wyznań wiec to to sie nie boje
    😛

  22. Ryczy i jedzie Wam wpierdolić:).

    Nagrania? Nie bardzo wiem, o co chodzi.

    Kopalnia to nie tyle niezła szansa, co bardzo dobra szansa na dorobienie się i poczucie przynależności do świata, który się przemierza, eliminując pod drodze faunę i mieszkańców:)

  23. Od siebie dodam, że w jaskini to znienacka odgryzają ręce. Opancerzoną.
    Komary robią się coraz bezczelniejsze.

  24. E tam. Odgryzają tylko cipkom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s