Wolsung odc. 11 – w drodze

Izabela Kartier (Ata) – orcza spirytualistka z Alfheimu, lubi duchy nie spirytus (niestety), urodziwa, egzotyczna i dość dynamiczna.

Fergus O’Casey (Damian) – alfeimski nizioł będący szanowanym myśliwym, któremu żaden zwierz nie jest obcy (choć niektóre pojawiają się nie tam, gdzie powinny:))

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

MG –  Madzia

Dzień bez nabijania się z Melissy, to dzień stracony. Wilkołaki FTW!

Skellbrooke: A jak jedziemy szybko powozem, to Melissa wystawia głowę za okno?

Złowrogi czarownik Dragomir został pokonany, jednak zrujnowaną wieżę dworu Milana wciąż nawiedzał duch jego tragicznie zmarłej żony. Zajęła się tym Izabela, która, jako zdolna spirytualistka, zdołała opanować niespokojną duszę i odesłać ją w zaświaty. Niestety musiała to zrobić bez pomocy Dragomira, który za nic w świecie nie chciał objawić swych tajemnic. Mało tego w wyniku dyskusji doprowadził do szału Skellbrooke’a (trolli berserk:)), który płonąc z gniewu dobył rapiera i wraził go Dragomirowi w gardziel. Choć czarownik zasłużył na swój los, to przecież czyn lorda nie był godzien prawdziwego arystokraty i dżentelmena. Skellbrooke będzie musiał żyć z tym piętnem. Pękła pierwsza granica prowadząca do szału, który zwykle jest kresem życia trolla.

Fergus: Jestem szlachcicem! Nie zwykłem kłamać!

Skellbrooke: No nie poznaję kolegi.

Po nocy spędzonej w dworze Milana (i sprawdzeniu księgi, w której znaleźli kolejne poszlaki prowadzące do kurhnu Gorana Żmija) bohaterowie wraz z profesorem, jego wilkołaczą córką i dwójką służących ruszyli dalej. Tym razem jechali wygodnie, w czarnym powozie podarowanym przez Milana.

Na jednym z postojów usłyszeli kobiece wołanie o pomoc oraz podniesione, pełne gniewu męskie głosy. Okazało się, że piękną chłopkę o pełnych kształtach goni grupa miejscowych. Jak łatwo się domyśleć, mieli dziewkę za czarownicą, toteż zamierzali z nią zrobić to, co zwykle z wiedźmami się robi. W toku dyskusji musiało paść sławetne pytanie o to, dlaczego czarownica nie tonie :). Wreszcie udało się przekonać chłopów, by odstąpili od pięknej dziewczyny. Ta z wdzięczności przyłączyła się do podróżników, choć zarówno Melissa jak i Izabela były wyjątkowo niechętne nowej towarzyszce. Spirytystka wyczuwała przy tym od dziewczyny magię.

Napięta sytuacja w powozie.

Skellbrooke: Dlaczego tak czepiasz się tej dziewczyny?

Izabela: Niech ona wie, że ja wiem, że ona wie, że ja wiem!

Skellbrooke: Poczekaj, zgubiłem się przy drugim „wiedzieć”.

Pod wieczór podróżujący czarnym powozem bohaterowie zdecydowali się stanąć na postój. Pech chciał, że Fergus wybrał miejsce, gdzie spokojnie skubał sobie trawkę wielki tur. Jak łatwo się domyśleć rozeźlony zwierzak zaatakował. Fergus po krótkiej walce wyfrunął w powietrze i padł ogłuszony. Tura dobił Skellbrooke.

W tym samym czasie wzrastające podczas podróży napięcie znalazło ujście podczas karczemnej kłótni pomiędzy paniami. Nowa towarzyszka, zaiste diablica i intrygantka, umiejętnie (prawdopodobnie wspomagając się magią) sprowokowała do przemiany Melissę. Dziewczyna zmieniła się w wilczą bestię. Korzystając z chaosu, wiedźma zaatakowała Izabelę, ta jednak zdołała się obronić. Kiedy na polanie Fergus z trudem podnosił się z ziemi, a Theodore wbijał rapier w gruby kark tura, w powozie oraz jego pobliżu powietrze aż jonizowało od nadmiaru mocy.

Awaria powozu i leniwy Fergus.

Izabela (do Fergusa): Koło!

Fergus: Chodź Melisso, przejdźmy się w koło.

Izabela: Koło naprawić!

Skellbrooke: Oj Fergusie, weź to koło i jebnij się w czoło.

Szczęśliwie udało się pokonać wiedźmę. Kiedy bohaterowie zastanawiali się, co dalej z nią uczynić, pojawiła się znana wszystkim babcia, która stwierdziła, że młoda wiedźma popełniła wiele złych czynów i za to spotka ją słuszna kara. Chwilę potem na oczach przerażonych członków wyprawy profesora Fusco dziewczyna zmieniła się w krzew.

Wreszcie powóz dotarł do wioski, gdzie miały znajdować się dalsze informacje dotyczące położenie kurhanu Gorana Żmija. Miejscowi jednak nie chcieli pomóc za darmo (c0ś nowego!) Okazało się, że dziwny ork zabrał dzieci z wioski i uwięził pod ogromnym drzewem. Jeśli BG uwolnią maluchy, to otrzymają to, czego oczekują od miejscowych. Problem w tym, że ork ów był albo jakimś duchem, albo czarownikiem, bowiem nie można go było pokonać o ile pozostaje w pobliżu owego drzewa.

W wiosce. Narracja MG na temat tragicznej sytuacji.

Wójt [NPC]: Oj panie. Krowy jaj nie noszą! Kury mleka nie dają!

Izabela: Eeee, ja co prawda z miasta, ale to chyba dobrze?

Po krótkim odpoczynku Izabela, Fergus i Theodore ruszyli poza wioskę w kierunku ogromnego drzewa. Tam też, na malowniczej polanie spotkali wspomnianego orka.

Odzyskiwanie żetonu w trakcie sesji.

Skellbrooke [do MG]: Ej! Zrobiłem wrażenie swoją pozycją!

Izabela: Chyba na pieska.

Walkę odłożono na kolejną sesję.

 

Advertisements

komentarze 2

  1. Dawno to było.. 🙂 w sumie mogłeś już wszystko w jednym wpisie zmieścić. 🙂
    Gwoli wyjaśnienia, nie ork zabrał dzieci, tylko Vesna z ekipą, chcąc szantażem zmusić starszego wioski do wyjawienia legendy o… Veśnie 🙂 No i złamała umowę, zostawiając dzieci drzewu, które było magiczne (a raczej było Wiekową Mityczną Istotą), jak wieść gminna niosła, w zamian mogła otrzymać trochę jego magicznej kory na jakże magiczny wywar. 😀

  2. Tak to jest, jak się po miesiącu spisuje dzieje. Dzięki za sprostowanie:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s