Wolsung odc. 14 – ponury kres Reginalda Montgomery’ego

Izabela Kartier (Ata) – orcza spirytualistka z Alfheimu, lubi duchy nie spirytus (niestety), urodziwa, egzotyczna i dość dynamiczna.

Fergus O’Casey (Damian) – alfeimski nizioł będący szanowanym myśliwym, któremu żaden zwierz nie jest obcy (choć niektóre pojawiają się nie tam, gdzie powinny:))

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

MG –  Madzia

Czas naglił. Wedle słów miejscowych tajemnicza pani (zapewne lady Marion) opuściła zamek, zostawiając elfa (sir Reginalda – parszywego wilkołaka) wraz z piętnastoma bandziorami. Nadchodzącą akcję utrudniał fakt, iż pan zamku (Ernest Trodilic) wraz z żoną i dwójką dzieci był zakładnikiem przybyszów. Fergus z Theodore’em zaczęli organizować sprzęt (liny etc.) oraz szykować się do brawurowej akcji w zamku. W tym czasie Izabela zbierała informacje dotyczące zamku i możliwych dróg wejścia.

Nim Fergus i Theodore opuścili miasto, doszło do ostrej wymiany zdań z profesorem Fusco. Otóż jego córka, piękna Melissa zdecydowała się razem z BG wejść do zamku. Co prawda miała niezły potencjał bojowy (wilkołak!), to jednak jej stan emocjonalny pozwalał przypuszczać, że więcej z jej udziału w akcji będzie problemów niźli pożytku. Mało tego, stary Fusco też zapragnął nagle przygód. Po żywiołowej dyskusji (konfrontacja) profesor przyznał BG rację i zdecydował się wraz z córką czekać poza zamkiem.

Kiedy nadeszła noc, cała trójka bohaterów (wraz z zamaskowanym Skellbrooke’iem jako kawaler de la Fere) podkradła się pod zamek. Już na miejscu herosi się rozdzielili. Izabela i Fergus, jako że nie umieli się skradać, zdecydowali się wejść do zamczyska przez zsyp i powoli je eksplorować od piwnic po wyższe piętra. W tym czasie Theodore miał wspiąć się po ścianie na dach, tam zneutralizować ochronę oraz zsabotować znajdującą się na dachu wiwernę, by uniemożliwić ewentualną ucieczkę Reginaldowi.

Od samego początku akcja była majstersztykiem, dobry plan oraz świetne rzuty kośćmi sprawiły, że wszystko szło jak z płatka. . Izabela i Fergus w zupełnej ciszy przedostali się przez cuchnący zsyp i z piwnicy wyszli na parter zamku. W tym czasie Skellbrooke wszedł na dach, ogłuszył strażnika, a następnie przedostał się przez właz na strych. Ze strychu wyjrzał na piętro, gdzie usłyszał rozmowę kilku bandytów. Udało mu się hałasem sprowokować bandziorów do wejścia na strych. Dwu wpuścił, a trzeciego ogłuszył klapę. Obaj zaskoczeni rozbójnicy nie zdążyli nawet zareagować, gdy ostrze rapieru przecięło ich nić żywota. Następnie kawaler de la Fere opuścił strych, by na piętrze załatwić ostatniego zbójcę.

Nie zdążył, bowiem zrobił to już Fergus kolbą swego sztucera. Tak oto BG połączyli znów swe siły. Fergus sprawdził jeden z pokoi na piętrze, a Iza i Fergus stanęli na galeryjce nieopodal drzwi do pokoju, mając świetny widok na całe piętro. Kiedy w ciemnym pokoju Fergus rozłożył dwu kolejnych przeciwników (i przy okazji uwolnił żonę Trodolicia oraz jego dwie córki), bandyci wreszcie wszczęli alarm. Fergus i Iza początkowo musieli sami dać odpór Reginaldowi (wciąż w postaci elfa) oraz żyjącym jeszcze rozbójnikom (ośmiu). Ci na szczęście nadeszli w dwu grupach, toteż początkowo Fergus skutecznie odstrzelił kilku z nich, a przywołany przez Izę duch dziadka w zbroi zablokował drogę pozostałym. Niestety mimo świetnych rzutów i planu nie mogło to długo trwać. Kolejne ataki bandziorów i Reginalda osłabiały Fergusa, który wreszcie padł ranny (bodaj postrzelony z muszkietu). W tym czasie żył już tylko Reginald i trzech zbójców. Ostatnią trójkę załatwił Skellbrooke, ale jednocześnie pokonany został duch dziadka Izabeli i sama Izabela.

Skellbrooke (już ranny) stanął do pojedynku z Reginaldem. Skrzyżowały się ostrza szpad, trysnęła krew. Tutaj jako gracz wykorzystałem jedną z zasad Wolsunga i poddałem konflikt (nie chcąc otrzymać rany). Zaowocowało to pełnymi emocji słowami oskarżającymi Reginalda o próbę zamordowania niewinnych dzieci etc. Kiedy elf już miał zamiar wprowadzić swe mroczny plany w życie, Skellbrooke jak i pozostali ocknęli się, a potem powstali do ostatecznej walki. Wóz albo przewóz. Zginie Reginald lub bohaterowie [czyli eskalowaliśmy konflikt do va banque).

Pełni nowych sił i zmotywowani bohaterowie przygotowali broń. Reginald w tym czasie zmienił się w wilkołaka i, rycząc w szale, zaatakował. Na nic jednak była jego siła i furia. Zdesperowani herosi, brocząc krwią ze swoich ran, zdołali pokonać pomagiera lady Marion Monroe oraz ocalić prawowitych właścicieli zamku w Starej Srebrenicy.

UWAGI:

1. Ponownie sesja zdominowana przez walkę. Bardzo udana i mięsna mechanicznie. Walka w Wolsungu faktycznie jest swego rodzaju grą taktyczną.

Reklamy

Komentarze 2

  1. O kurczę, o kurczę, jesteśmy w teraźniejszości! Aleś ponadrabiał 🙂 W ogóle gratuluję pamięci 🙂

    Co do sesji, to mam zupełnie inne odczucia – wymęczyła mnie ta walka, dłużyła się niemiłosiernie i czułam, że mechanika mnie pokonała… zupełnie nie o to mi chodziło. Ale najważniejsze, że innym się podobało 😀
    Się cieszę 🙂

  2. Są sposoby, by taką walkę skrócić. Fakt, lepiej by za często się nie powtarzała, bo się znudzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s