Sword & Wizardry odc. 7 – ocalić od zapomnienia

Gracze:

Nalia (Tess) – młoda uczennica czarodzieja, która na maginię w ogóle nie wygląda, biorąc pod uwagę, iż ze wszystkich śmiałków dysponuje największą si łą. Cóż, potrafi przyje…walić kosturem.

Awer (Michał) – młody potomek rodu rycerskiego, woj, który patroluje Stonemarch i Cairngorm Peaks, zwalczając potwory. Spokojny, lecz żądny przygód. Zazwyczaj głos rozsądku w drużynie.

Gnorum (Adam) – krasnoludzki kucharz w ciężkiej zbroi i wielkim hełmie opatrzonym drzwiami do piecyka (jaaasne, to taka przyłbica). Wesołek, dusza towarzystwa i nieodrodny syn krasnoludzkiej braci, co to żadnego niebezpieczeństwa się nie lęka (ze względu na wyłączenie odpowiedniego ośrodku w mózgu). Zazwyczaj pierwszy w działaniu :) .

Bedwyn (Ja) – myśliwy i drwal z Timbervale mający na utrzymaniu matkę i dwie kilkuletnie siostry. Silny i wielki rębajło i świetny strzelec. Sprytny, cwany, ale niezbyt mądry. Śmiały i dzielny poszukiwacz przygód. Zazwyczaj komentator.

MG: Paladyn

Nalia. Kwintesencja uroku osobistego i finezji czarodziejskiej.

Gnorum: A jak nas dostrzegą w Mistwatch, to jak zrzucimy z siebie ich zarzuty?

Nalia: Spierdolimy.

Po załatwieniu kolejnej grupy fanatyków Pelora i zagłuszeniu wyrzutów sumienia, pozostała tylko jedna rzecz – ukryć ciała. Bedwyn sprawnie wyszukał miejsce w pobliskim jarze, niemal całkiem zakrytym śniegiem, a jego towarzysze szybko i elegancko wrzucili do niego trupy. Noc herosi spędzili u Sigrid, której na wszelki wypadek nie poinformowano o kolejnym starciu z „moherami”, ale ostrzeżono przed ewentualnymi problemami ze strony pelorytów.

A kolejnego dnia drużyna ponownie zawitała do Timbervale. Kiedy Nalia zajęła się (z pomocą Marchana) przepisywaniem agro-zwojów z osady, Awer, Gnorum i Bedwyn odpoczywali…No dobrze, starszyzna wioskowa skutecznie uniemożliwiła byczenie się herosom i zagoniła ich, jak to twierdzono, do „uczciwej roboty”. Dnie upływały na odkuwaniu studni (temperatura znów spadła do poziomu „kurwa, zimno, że jaja klekoczą”), opieki nad bydłem czy wyczyszczeniu obory! Nic czym należało się chwalić w przyszłości, kiedy kronikarze zechcą spisać historię wielkich herosów z doliny Nentir.

Nalia. Ponownie pokaz delikatności.

MG: Ledwie zasnęłaś, ledwie zmrużyłaś oczy, a ktoś cię obudził na wartę.

Nalia: Kurwa.

Wreszcie Nalia skończyła przepisywanie zwojów, a Marchan wszedł na wyższy poziom marudzenia na temat opieszałości BG. Chciał wyruszać jak najszybciej, bowiem jego wizje pełne były apokaliptycznych obrazów „ognia z niebios”. Tak, stary wariat wciąż myślał, że świat się wkrótce skończy, toteż należy ocalić dorobek ludzkości. O świcie wyposażeni w prowiant bohaterowie opuścili przytulną osadę i wyruszyli na szlak. Góra, w której znajdowała się jaskinia-cel wyprawy leżała ledwie kilka kilometrów od wioski, lecz teren był wyjątkowo ciężki, a warunki fatalne. Szczęśliwie, podróż przebiegała bez zakłóceń, podobnie noc… do czasu warty Bedwyna.

Próba rozpoznania w nagiej dziewczynie-wilkołaku znajomej osoby.

Awer [rzuca k20]: 20! [krytyczny pech]

Bedwyn: Z rzutu wynika, że po raz pierwszy widzisz nagą kobietę.

Dzielny drwal opatulił się pledem i siadł przy ognisku, trzymając broń na podorędziu. Nagle, na zasięgu widzenia dostrzegł jakiś ruch. Podkradł się bliżej i zobaczył niewielkiego zajączka wesoło dokazującego pośród krzaków. Bedwyn napiął łuk i wystrzelił, za pierwszym razem spudłował, lecz zajączek, niespeszony, wciąż podgryzał sobie jakieś paskudztwo. Druga strzała przyszpiliła długouchego do ziemi… i wtedy z ciemności wypadła wielka, przerażająca wilcza bestia!!! Potwór zaszarżował na Bedwyna, a Bedwyn wykonał manewr zająca, czyli pognał do ogniska „a co kic, to kloc!” Zdążył jeszcze obudzić pozostałych nim wilkołak zdołał machnąć pazurzastą łapą. Szczęśliwie nie trafił.

Po pokonaniu wilkołaka. Wersja Bedwyna:

Bedwyn: Kurwa, strzeliłem do zajączka, a ta nawiedzona ekolożka mnie zaatakowała!

Walka nie była długa, bestia zdążyła ranić Bedwyna i (bodaj) Gnoruma, ale sama padła ciężko ranna, lecz wciąż żywa. Wówczas to na oczach zdumionych herosów i dużo spokojniejszego Marchana zmieniła się w szczupłą, brudną dziewczynę o rudych włosach. Wilkołaczyca w ludzkiej postaci wciąż zachowywała się dziko (syndrom Mowgliego), choć BG dowiedzieć, jak się nazywa – Skelkin. Uwolniona przez Awera pognała w las. Tripy doprowadziły BG do nory Skelkin, ale opuszczonej. Dzika wilczyca znów zdołała ujść. Chcąc nie chcąc (a zwłaszcza z powodu przeraźliwie marudzącego staruszka) drużyna wróciła na szlak. Ten zrobił się dużo mniej bezpieczny. Prowadził skałami, stromymi zboczami, oblodzonymi szczytami coraz wyżej i wyżej.

Kolejnego dnia podróży herosi znaleźli potwornie okaleczone ciało mężczyzny. Na jego widok oczy Marchana rozszerzyły się i zalśnił w nich strach. Starzec wyszeptał „A więc się stało”, a potem wyjaśnił, że to początek końca świata. Ciało miało wedle niego należeć do anioła, ofiary wojny w niebiosach! Herosi niezbyt uwierzyli nawiedzonemu starcowi, choć poczuli się nieswojo, widząc dziwne rany na plecach trupa – jakby ślady po wyrwanych skrzydłach.

MG: Zabiliście drugiego ogra.

Nalia: To go ograbmy!

Po południu drużyna dotarła do celu – wąskiego wejścia do jaskini niemal na samym szczycie jednej z gór Stonemarch. W przedsionku pieczary Marchan pożegnał się z nimi, pobłogosławił i dalej ruszył sam. BG nie pozostało nic innego, jak powrót. Zapewne wpadliby w pułapkę zastawioną przy wejściu przez dwa dzikie ogry, lecz szczęśliwie Gnorum, dość sceptyczny wobec Marchana, wcześniej wyszedł z jaskini i dostrzegł obu paskudników zamierzających zmiażdżyć wychodzących herosów potężnymi maczugami. Niewiele czekając, zaatakował z bojowym okrzykiem na ustach. Słysząc to, bohaterowie wypadli na zewnątrz i uderzyli na ogry. Po raz kolejny BG sprzyjało szczęście, ogry okazały się powolne i potwornie głupie, żaden z ich ciosów nie doszedł celu. Po krótkiej walce ich trupy padły u wejścia do świętej groty Marchana.

MG: Przy ciele ogra znajdujesz piękny, okryty skórą młot. To magiczna broń +3.

Gnorum: Nazwę go Młotem Walenia W Nerę!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s