Wolsung odc. 15 – Kwiat paproci

Izabela Kartier (Ata) – orcza spirytualistka z Alfheimu, lubi duchy nie spirytus (niestety), urodziwa, egzotyczna i dość dynamiczna.

Fergus O’Casey (Damian) – alfeimski nizioł będący szanowanym myśliwym, któremu żaden zwierz nie jest obcy (choć niektóre pojawiają się nie tam, gdzie powinny:))

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

MG –  Madzia

Zamek w Starej Srebrenicy został uwolniony od bandytów, a wilkołaczy renegat, prawa ręka lady Marion  – Reginald Montgomery poległ podczas epickiej walki z bohaterami. Szczęśliwie ocalał Ernest, pan zamku oraz jego żona i dzieci. Teraz pozostało odnaleźć informacje, które pozwolą ustalić precyzyjne położenie kurhanu Gorana Żmija. Wedle Ernesta Marion kilka dni wcześniej zeszła do katakumb pod zamkiem, a kiedy po jakimś czasie je opuściła, czym prędzej się spakowała i ruszyła w drogę w orszaku kilku bandytów.

Trzeba się pozbyć trupów z zamku Ernesta.

Skellbrooke: Przywołaj ducha swego dziadunia, niech poporcjuje.

Izabela: Dziadunio się brzydzi trupami.

Bohaterom nie pozostało nic innego, jak ruszyć śladem potomkini Gorana. Z dziwnie podekscytowaną Izabelą na czele otworzyli ciężkie, poczerniałe ze starości drzwi prowadzące do nekropolii pod zamkiem i zagłębili się w korytarze. Tym razem obyło się bez starć z ghulami czy innym ożywionym tałatajstwem. Spirytualistka (uśmiechnięta od ucha do ucha, wszak ukochała sobie cmentarze, krypty etc.) poprowadziła kompanów korytarzem do głównej sali grzebalnej, gdzie już wspólnie bohaterowie odnaleźli wyryte na ścianie wskazówki (mapę wraz z położeniem gwiazd na niebie), dzięki którym można było nie tylko ustalić miejsce pochówku niesławnego czarownika, ale także określić datę koniunkcji gwiazd, która miała umożliwić Cesnie przywołanie Gorana z piekła. Czasu zaiste było niewiele, ledwie półtora dnia dzieliło świat od katastrofy.

MG: I tam będzie Kwiat Paproci, i ten kwiat może dać mądrość, piękno, bogactwo… i … i +1 do czegoś tam.

Ostatnią wskazówką, jaką odnaleźli BG, był piękny ryt ukazujący egzotyczny kwiat – legendarny Kwiat Paproci , który rosnąć miał w kamiennym kręgu na szczycie kurhanu. To dzięki niemu można było zdjąć klątwę z Melissy, córki profesora Fusco.

Czas naglił, toteż bohaterowie, opuściwszy podziemia, ruszyli w dalszą drogę. Ich powóz pomknął traktem na spotkanie przeznaczeni… i dwu dam, którym popsuł się paromobil. Kilka godzin przed Szarymi Wzgórzami, miejscem pochówku Gorana, bohaterowie dostrzegli kuriozalną scenkę. Śliczna, dobrze ubrana krasnoludka siedziała w terenowym paromobilu, obok stała rosła, solidnie zbudowana kobieta, trzymając w solidną strzelbę, a na drodze leżał trup niedźwiedzia. Panie przedstawiły się jako Esmeralda Castleparty i Reginalda Strommenhopf – damy w podróży. Szybko jednak wyszło na jaw, że spotkanie było dużo mniej przypadkowe niż mogłoby się wydawać. Esmeralda podczas spaceru ze Skelbrooke’iem zbyt dopytywała się o cel podróży profesora. Podejrzenia BG potwierdziły się. Izabela odkryła w paromobilu (kto zostawia ważne dokumenty na widoku?) mapy, które jasno wskazywały, że panie także poszukują Kwiatu Paproci. BG pożegnali się z damami i ruszyli w dalszą drogę, jednakże panie nie dały za wygraną. Niedługo potem ich pojazd („dumnie pyrcząc” jak to stwierdziła MG) przegonił powóz bohaterów. Rozpoczął się pościg. Iza chwyciła za lejce i z pomocą sztuk magicznych oraz swoich przyjaciół dopędziła paromobil. Fergus celnym strzałęm ze swej niezawodnej strzelby utrącił pokaźną gałąź, która spadła przed pojazd kobiet. Ten nie wyhamował i trzasnął w przeszkodę. Huk oznajmił, że podróż dam została przerwana do czasu naprawy ośki – na kilka godzin.

To wystarczyło, by BG dotarli do celu przed paniami. Kurhan okazał się być imponującą piramidą omszałych, starych głazów. NA jego szczycie pysznił się kamienny krąg. Bohaterowie, Melissa i profesor po mozolnej wędrówce wspięli się na górę. Tu pogrzebano szczątki Gorana. Gdzieś w ciemności (bowiem nadeszła już noc) jarzyło się białe światełko – delikatny kwiat o miękkich płatkach lśnił niczym klejnot. Zerwać go mogła jedynie osoba o czystym sercu i szczerych zamiarach. Po krótkiej, lecz żywiołowej dyskusji wybrano Melissę. Dziewczyna zniknęła w ciemnościach, a po chwili BG usłyszeli, jak z kimś rozmawia. Fergus próbował podsłuchiwać, ale na próżno.

Kłótnia o to, kto powinien iść po kwiat, czyli rzeczy uniwersalne, kto w drużynie ma czyste serce i szczere zamiary.

Izabela: Ja mam szczere zamiary!

Skellbrooke: Tu się, „lady Makbet” lepiej nie odzywaj!

Izabela: Ja chcę szczerze oddać kwiat Melissie, nie zależy mi na nim!

Skellbrooke [sarkastycznie]: Jasne! Siostrze też tak mówiłaś, jak maliny zbierałyście dla Kirkora, co?

Wreszcie córka Fusco wróciła – szczęśliwa i zarumieniona, niosąc upragniony kwiat. nieco później opowiedziała Skellbrooke’owi, jak to spotkała ubogą, wiejską dziewczynkę, która przybyła po kwiat paproci dla swej chorej matuli. Melissa zaoferowała swą pomoc, a wtedy dziewczynka zmieniła się w młodą druidkę. Melissa przeszła próbę, mogła zabrać ze sobą to, po co tu przybyła. Z tej samej rozmowy ze Skellbrooke’iem wynikło, że młoda krasnoludka kocha szczerze i ponad życie Fergusa. Troll zapewnił ją, że jest to odwzajemnione uczucie, lecz niziołek, będąc osobą nieśmiałą, potrzebuje zarówno czasu jak i zachęty [BTW, żądam pedeków i osiągnięcia za swatanie kumpli 🙂 ]

Skellbrooke: Dlaczego chciałeś podsłuchiwać Melissę? Tak nie robi dżentelmen!

Fergus: Ja nie podsłuchuję, ja chciałem się tylko dowiedzieć, co mówią.

Melissa: Fergus kocha mnie?

Skellbrooke: Fergus? Fergus?! Fergus kocha cię obsesyjną miłością. Mówi o tobie, pisze o tobie, pragnie ciebie… [Do Damiana – Czujesz to pod dupą? To zapalnik miny przeciwpiechotnej!]

Po wszystkim nie pozostało nic innego, jak zmierzyć się z lady Marion – praprawnuczką Gorana. Przez odkryte w kręgu wejścia do na wpół zasypanego grobowca przeszli jedynie bohaterowie. Nim to jednak zrobili, spotkaną im już starowinkę, Jagę, cholerną wiedźmę, która po raz kolejny stanęła po ich stronie, obdarowując magicznymi przedmiotami, dzięki którym ich szanse na pokonanie zła zwiększyły się.

Dary od Baby Jagi:

Skellbrooke [spogląda nieufnie na podarunek]: Ja mam kamyk.

Izabela: A ja żołędzie…

Skellbrooke: U ciebie to rozumiem, ciągle rozglądasz się za żołędziami…

Izabela: Jak cię walnę!

Podziemia były zatęchłe, wszędzie zalegał kurz i pył. Można było jednak dostrzec mroczne piękno metropolii: stare kolumny, spękane mozaiki, płaskorzeźby na ścianach. Omijając przeszkody i unikając pułapek BG pospieszyli, by przeszkodzić pięknej lady Marion Monroe w przyzwaniu swego przodka. A czas naglił…

Skellbrooke: Ona cię kocha!

Fergus [zimno]: Widziałem, jak się tobie na szyję rzuciła. Dwa razy.

Skellbrooke: Ej! Przecież znasz mnie!

Fergus [zimno i dobitnie]: Właśnie!

UWAGI:

1. Madziu, podaj pedeki. Trza się trochę rozwinąć przed finałem :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s