Technologia Ery Hyborejskiej cz. I

Tarantia

Wymyślenie całego świata nie jest tak proste, jak można by sądzić. Aby wszystko było wiarygodne, powinno dobrze do siebie pasować. Świat, w którym wszystkie zwierzęta są mięsożerne, nie mógłby istnieć, gdyż nie byłoby żadnych roślinożerców, stanowiących pożywienie drapieżników.

Tymi słowami rozpoczyna się esej Sprague de Campa pierwotnie opublikowany w fanzinie „Amra” ze stycznia 1963 roku. Z czasem trafił on m.in. do wydanej w 1979 roku antologii esejów The Blade of Conan (pol. Miecz Conana, 1999). Choć niektóre prace, tezy czy przeróbki de Campa są dość kontrowersyjne i zaburzające obraz oryginalnej prozy REHa, a biografia Two-Fist Boba wręcz jest odrzucana przez wielu miłośników (m.in. przez słynną tezę o kompleksie Edypa, na który miał cierpieć twórca Conana), to nie można zaprzeczyć, iż ogrom pracy jednego z pierwszych badaczy twórczości Howarda do dziś imponuje.

Jego esej jest podstawą dla poniższych rozważań precyzujących poziom technologicznego rozwoju w Hyborii. Odnosi się on do osiemnastu opowiadań o Conanie opublikowanych za życia Howarda i dwu odnalezionych po jego śmierci przez de Campa.

[Stosuję oryginalne nazewnictwo opowiadań, w związku z tym, iż mamy już kilka funkcjonujących na rynku polskim tłumaczeń prozy REHa]

Górnictwo i metalurgia

Ludzie ery hyborejskiej znali większość, jeśli nie wszystkie, metale (włączając w to stopy) starożytności: złoto, srebro, miedź, brąz (a co za tym idzie – cynę), ołów, żelazo, stal. Wspomniany m.in. w Shadows in Zamboula, The God in the Bowl oraz Queen of the Black Coast mosiądz jest mocno rozpowszechniony, ale wedle de Campa mało realne, by ówcześni rzemieślnicy znali cynk, skoro do Europy zawędrował on  dopiero w XVI-XVII w. Inna rzecz, że nazwany został w Indiach w XIV w., a wykorzystywano go nieświadomie do wytwarzania mosiądzu w Palestynie od XIV-X w. p.n.e. Można więc założyć, iż hyborejski mosiądz powstaje z połączenia miedzi i rud cynku (głównie galmanu, powszechnie występującego w dzisiejszej Europie, czyli ziemiach hyborejskich).

Stal jest znana, co nie oznacza, że powszechna. W wielu cywilizowanych państwach wciąż korzysta się z broni żelaznej. Jednocześnie niektórzy z metalurgów (pochodzący z Khorai) poznali tajemnice wytwarzania stali niespotykanej twardości (o ile założymy, że Zorathus stal nazywa potocznie żelazem:

— Moja żelazna szkatułka — mamrotał Zorathus urywanymi zdaniami jak w malignie. — Kufer wykuty w piekielnym ogniu płonących gór Koroshy z metalu, którego nie przetnie żadne dłuto.

Godzina Smoka, tłum. Z. A. Królicki

lub odpowiednika stali damasceńskiej – elastycznej, niełamliwej i ostrej:

Conan wcisnął sztylet w szczelinę i naparł żylastym przedramieniem. Klinga wygięła się, ale ponieważ wykonano ją z niełamliwej akbitańskiej stali, marmurowe odrzwia uległy i rozstąpiły się.

Klejnoty Gwahlura, tłum. Z. A. Królicki

Tak na marginesie wśród postaci wędrujących po wykreowanym na naszych sesjach Westermarcku stal akbitańska  jest niezwykle popularna – już kilka sztuk podobnej broni znajduje się na wyposażeniu herosów – w tym bastard i miecz dwuręczny.

Złoto i srebro było na tyle często spotykane, że wytwarzano z tych metali wielkie obiekty: gongi, posągi etc. Ozdabiano dachy czy pancerze, odlewano kolumny… Raj dla przedsiębiorczych awanturników.

Można również założyć, że rtęć była w ograniczony sposób wykorzystywana, skoro w wielu opowiadaniach pojawiają się zwierciadła wykonane ze szkła.

Wnętrze hyborejskiego pałacu

Szkło (i podobne)

Szkło było znane szeroko, choć wciąż pozostawało raczej materiałem luksusowym. Wytwarzano zeń szyby okienne (Hour of the Dragon), ale także tafle odporne na stłuczenie (Rogues in the House):

– Szarpnięcie za linę zamyka ów korytarz – chichotał Nabonidus. – To proste: szklane tafle zsuwają się w rowkach wyżłobionych w futrynie; pociągnięcie liny zwalnia sprężynę trzymającą tafle. Opadają one, a zatrzask uniemożliwia ich podniesienie. Podnieść je można tylko z zewnątrz. Szkło jest odporne na uderzenia – nawet kowalski młot nie mógłby go rozbić.

Dom pełen łotrów, tłum. Z. A. Królicki

Rzemieślnicy potrafią także obrabiać kryształ górski (Shadows in the Zamboula – kryształowe kielichy) czy diament, by przypominał wyroby ze szkła (ponownie naczynie do picia w The God in the Bowl). Oszlifowane klejnoty pojawiają się m.in. w The Tower of the Elephant. Pod względem obróbki szkła Hyborejczycy sytuują się w okresie renesansu, a w przypadku obróbki klejnotów – średniowiecza lub nawet XIX-XX w. (obróbka diamentu).

Tkaniny

W Hyborii powszechnej jest płótno i wełna w rozmaicie przetworzonej postaci, co widać na przykładzie odzienia Balthusa w „Beyond the Black River”:

Szaty miał zwykłe dla tych regionów – szorstką ściągniętą pasem tunikę, spod której wystawały krótkie skórzane pludry i sięgające niemal kolan miękkie kozłowe buty.

Za Czarną Rzeką, tłum. A. Ziembicki

Jednocześnie większych, cywilizowanych ośrodkach wysoko urodzeni gustują w szatach z jedwabiu, który występuje w postaci weluru (The God in the Bowl, Hour of the Dragon) lub satyny (The Slithering Shadow) czy atłasu (Red Nails). Znany jest aksamit (Red Nails) w Europie produkowany od XII w., a w Polsce od XVII. Pojawiają się także nieznane, delikatne i niezwykle piękne tkaniny (The Tower of the Elephant, Red Nails, Queen of the Black Coast).

Rozplanowanie miast

Pod wieloma względami największe metropolie ery hyborejskiej przewyższały nie tylko osiągnięcia starożytności czy średniowiecza, ale niejednokrotnie wykraczały poza znaną nam historię. Wiele z nich (chociażby miasta Zamory – vide The Tower of the Elephant lub Zamobula – Shadows in Zamboula) jest oświetlonych w nocy (pierwszy taki przypadek w naszej historii – Antiochia, ok. 350 n.e.) Powszechny jest podział na dzielnice, pojawiają się kwartały świątynne (dla porównania podobną osadą był Pireus w V w. p.n.e. czy miasta doliny Indusu w drugim tysiącleciu p.n.e.) Natomiast próżno szukać podobnego uporządkowania w większości miast starożytnych, w większości niechlujnie zaplanowanych w porównaniu do takich hyborejskich metropolii jak Shadizar, Arenjun, Tarantia czy Belverus.

Osobną, niemającą swego odpowiednika w naszej rzeczywistości, są miasta-budowle. Imponujące kompleksy budynków skrytych pod jednym dachem takie jak Xapur (starożytne miasto wybudowane przez przodków Hyrkańczyków na wyspie położonej pośród fal morza Vilayet, The Devil in Iron), Xuchotl (miasto-kompleks budynków z jednym potężnym sklepieniem wybudowane przez starożytnych Kosalan – Red Nails) czy wreszcie Xuthal (pięciokątne jadeitowe miasto-pałac, The Slithering Shadow):

Xuthal jest miastem, ale zarazem jednym pałacem, wszystkie bowiem budowie w obrębie murów połączone są między sobą tysiącem przejść, więc moglibyście godzinami całymi, całymi dniami wędrować przez te izby – a nie wyszlibyście z pałacu i nie spotkali żywego ducha. A innym znów razem ujrzałbyś setki ludzi.

Pełzający cień, tłum. A. Ziembicki

Architektura

Xuthal

Z opisu wynika, że ludziom ery hyborejskiej znana była konstrukcja łuku i kopuły (chociażby The Tower of the Elephant, The Devil in Iron, Jewels of Gwahlur). Biorąc pod uwagę rozmach opisywanych przez Howarda budowli, można przypuszczać, iż są to konstrukcje charakteryzujące się konstrukcją żebrową, rozpowszechnione w okresie średniowiecza.

Wydaje się, że w czasach Conana o wiele częściej występował w naturze jadeit i inne rzadkie minerały, skoro wyjątkowo często Cymmeryjczyk na swej drodze spotykał budowle wzniesione ze wspomnianego materiału (np. The Scarlet Citadel). Niekiedy z marmuru tworzy się sklepienia szczególnie znaczących budynków. Znane są piramidy typu egipskiego (Hour of the Dragon), choć bardziej rozbudowane, oraz wysokie, kilkudziesięciometrowe wieże o cylindrycznym przekroju (The Tower of the Elephant) przypominające po części legendarną latarnię w Faros (ponad 100 metrów wysokości).

Domy i ich wnętrza

W zależności od regiony domostwa przyjmowały różną postać. W Westermarcku domy osadnicze były proste, zbudowane z drewnianych bali lub dyli, przypominające domy osadników na Dzikim Zachodzie w XIX w. Mocne i solidne, o niewielkich oknach i niskich drzwiach, miały stanowić ochronę przed piktyjskimi rajderami. Niejednokrotnie otaczane były palisadami, tworząc miniaturowy fort.

Dla odmiany domostwa w cywilizowanych regionach monarchii hyborejskich mogą przywodzić na myśl starożytne, rzymskie wille. Podobnie jak one posiadają wewnętrzny dziedziniec lub dziedzińce (atrium o perystyl), na który wychodziły okna i drzwi. Z zewnątrz budynek prezentował jedynie nagie ściany. Takie właśnie jest argosańskie domostwo Publia w Hour of the Dragon:

Conan skierował konia ku jednej ze złoconych furt i wjechał na podwórze, gdzie szemrała fontanna, a gołębie przelatywały z marmurowych zwieńczeń murów na marmurowe płyty dziedzińca. Paź w obszytym frędzlami, jedwabnym kubraku i trykotowych pończochach wyszedł mu naprzeciw. Kupcy z Messantii handlowali z wieloma dziwnymi i nieokrzesanymi ludźmi, lecz większość z nich była ludźmi morza. Najemnik wjeżdżający tak swobodnie na dziedziniec handlowego potentata stanowił z pewnością niezwykłe zjawisko.

Godzina smoka, tłum. Z. A. Królicki

Tymczasem dom demonicznego Nabonidusa (miasto-państwo między Corinthią a Zamorą) prezentuje się bardziej renesansowo lub nawet wiktoriańsko – wielka bryła o wielu komnatach i korytarzach otoczona wielkim ogrodem i wysokim murem.

Zamki w drzwiach potrafią być bardzo skomplikowane, skonstruowane z wykorzystaniem zapadek (kultura helleńska) lub kombinacyjne (ponownie Hour of the Dragon). Wnętrza domów oświetla się świecami lub lampami oliwnymi, ale Xuthal i Xuchotl – prastare miasta, mają zapewnione światło dzięki płonącym klejnotom lub kryształowym kulom.


Advertisements

komentarzy 6

  1. Niezwykle smakowity tekst, już niecierpliwie czekam na jego kontynuację. Z ciekawości, czym charakteryzuje się mechanicznie w waszej kampanii broń wykonana ze stali akbitańskiej?

  2. Świetny artykł. Moim zdaniem powienienś przeożyć go na angielski i spróbować publikacji w jakimś magazynie, związanym z prozą REH-a.

  3. Akbitańska stal to mniej więcej – +1 do obrażeń, prawie dwa razy większa wytrzymałość no i cena 4-5 razy wyższa, ale tu musieliby się szczegółowo moi gracze wypowiedzieć, którzy na karcie mają zapisane cechy.

  4. Dzięki, Paladynie, ale jest za mało odkrywczy, za dużo korzystałem z de Campa, za mało od siebie dodałem.

  5. HA! Akbitański bastard może i ujdzie…. Ale to wojownik decyduje w tym jak kroczy ostrze!!!!!

  6. A tacy wojownicy jak Wy zwykle decydują, że ostrze trafia w krocze:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s