Wolsung odc. 16 – finał kampanii

Izabela Kartier (Ata) – orcza spirytualistka z Alfheimu, lubi duchy nie spirytus (niestety), urodziwa, egzotyczna i dość dynamiczna.

Fergus O’Casey (Damian) – alfeimski nizioł będący szanowanym myśliwym, któremu żaden zwierz nie jest obcy (choć niektóre pojawiają się nie tam, gdzie powinny:))

Theodore Skellbrooke, lord Kleinbautten (Ja) – trolli arystokrata z Alfheimu, birbant, który nocą zmienia się w zamaskowanego mściciela – Kawalera de la Fere.

MG –  Madzia

Przed wejściem do podziemi znana już Jaga (broń bogowie Baba) wręcza magiczne prezenty bohaterom (które potem się bardzo przydały w walce):

Skellbrooke [patrząc sceptycznie na dary]: Ja dostałem kamień, bo jestem tępy. Fergus jajko, bo jebnięty, a ty Izo żołędzie, bo się za kutasami oglądasz?

Iza: Nie, bo z dwoma podróżuję!

Tak oto herosi zanurzyli się w mroczne, wilgotne i głębokie korytarze podziemi skrytych w kurhanie parszywego Gorana zwanego Żmijem (ewentualnie lokalnie, w grupie bohaterów – „tym sukinsynem, przez którego muszą się szwendać po dzikim Czarnoborzu”).

W ciągu długich godzin, które spędzili w katakumbach musieli zmierzyć się z pułapkami miotającymi ogień i stal, uwięzionymi potworami – nieumarłymi bluźnierstwami, które zrodziły się w chorych umysłach nekromantów. No i z własnym nieudacznictwem. 🙂

Dotarli do miejsca, gdzie nieznany rzeźbiarz wyrył na ścianie wizerunki rozmaitych zwierząt i stworów. Wszystko wskazywało na to, że dotknięcie niewłaściwej płaskorzeźby sprowadzi potwora pomiędzy nich, lecz nie otworzy zamkniętego korytarza, do którego dotarli. To Iza wybrała, iż właściwym będzie obraz żubra, potężnej bestii o zwalistym cielsku i wielkich, zakrzywionych rogach. Zwierzę zmaterializowało się między bohaterami, a że korytarz był wąski, nie było gdzie uciec, ni nawet odskoczyć przed szarżą rozwścieczonych dwu ton żywego mięsa. Choć Fergus ostatecznie odstrzelił zwierzę, to biedna spirytystka została stratowana i sponiewierana.

Straszne epizody ze starcia z żubrem:

Heroiczna walka Izy:

Iza [zadając cios]: Giń chuju!!!

MG: !!! [pełne oburzenia spojrzenie]

Iza: Giń cny żubrze!!!

Iza obrywa kopytem i pada wyłączona z walki.

Skellbrooke: Iza lubi poleżeć przy żubrze.

Szczęśliwie otworzyło się przejście do dalszej części grobowca Żmija. Tam herosi odkryli zapomniane pracownie nekromantów strzeżone przez nieumarłe abominacje. W jednej z komnat odkryli ogromnego minotaura. Zzombifikowana paskuda straszyła pożółkłymi kośćmi i wyschłym, nadgniłym ciałem. Bohaterowie pokonali go siłą swego umysłu.

Oto w kolejnym korytarzu natknęli się na pułapkę. Potężna prasa podnosiła się z podłogi i miażdżyła nieszczęśnika o sufit, jeśli tylko ktoś chwycił z klamkę jednych z dwojga pobliskich drzwi.

Lord Skellbrooke otworzył kratę do komnaty, w której miotał się minotaur (eufonia zamierzone :)) i pognał w kierunku kompanów, uciekając przed potworem. Przeskoczył miażdżącą pułapkę, a biedny minotaur wbiegł prosto na nią. Fergus szarpnął klamkę i z paskudztwa została zgniła plama na suficie.

W podobny sposób uśmiercono wielkiego, starego trolla, na którego awanturnicy napatoczyli się w kolejnej komnacie. Tym razem jednak Fergus nieco ucierpiał w starciu.

Nic jednak nie mogło zatrzymać bohaterów w ich dążeniach do celu. Gdzieś tam czekał Goran, którego zamierzała wskrzesić Vesna i tylko oni mogli temu zapobiec. Wędrując coraz głębiej i dalej starli się ze szkieletami. Pokonali ghule zamieszkujące dziwny labirynt. Weszli do ogromnej komnaty zasnutej pajęczynami. Ostatni ze sług Vesny tu spotkali swój marny koniec. Coś wyssało ich, pozostawiając pomarszczone, zasuszone ciała.

Pajęczyca, a raczej dziwna hybryda człowieka i pająka o umyśle bardziej pokręconym niż sprężyny w szalonym wynalazku. Herosi byli już zmęczeni i ranni, mimo to stanęli do pojedynku… Na słowa. Zdołali przekonać stawonoga, by przepuścił ich dalej.

A dalej była już tylko komnata nekromanty.

Goran, już wskrzeszony, lecz okryty magicznym polem, niepozwalającym mu się ruszyć, popędzał Vesnę, która odczytywała ze starożytnej księgi ostatnie zaklęcia. Po raz kolejny herosi wznieśli się na wyżyny bohaterstwa. W brawurowej dyskusji pokonali Vesnę. Przekonali ją, że jest jedynie narzędziem w rękach swego potężnego ojca. Goran szalał, miotał klątwy, lecz ostatecznie jego córka uległa i rzuciła księgę. Nie chciała przywołać na świat upostaciowanego Zła!

Goran powrócił tam, gdzie jego miejsce. Do Piekła.

A Vesna? Chciała odejść ze swą księgą pełną tajemnic nekromancji, a na to nie mogli pozwolić bohaterowie. Obezwładnili ją i wywieźli wiele kilometrów dalej. Nie potrafili jej zabić, mimo że poprzysięgła im zemstę.

Puścili ją wolno, by potem ruszyć po swoich śladach, odwiedzając tych wszystkich, z kim zetknął ich Los (w postaci Mistrzyni Gry :)) – Karychową z mężem, profesora w Czerngradzie czy przemiłych mieszkańców Starej Srebrenicy. Melissa uwolniona z wilczej klątwy tuliła się do swego przyszłego męża (biedny Fergus :)), a jej ojciec, profesor Fusco nie rozstawał się ze swoim notatnikiem, który zapisywał dniem i nocą ładnym, równym pismem. Ani chybi wkrótce w Alfheimie opublikuje swe wspomnienia.

A po wielu dniach awanturnicy wreszcie zawitali do Lyonesse.

Iza przyciska do piersi księgę nekromancji odebraną Vesnie. Fergus i Skellbrooke zamierzają zniszczyć tomisko.

Iza: Ale tylko małe badania!

Fergus&Skellbrooke: Nie!

Iza: Ale…

Fergus: Nie wolno ci tego robić!

Iza: Nawet na chomiku?

 

1. Epickie i niebywale zabawne zakończenie czarnoborskiej kampanii :).

Reklamy

Komentarzy 6

  1. A pamiętacie, że prezenty od Jagi nie wszyscy zużyli? O ile pamiętam tylko kamień poszedł… reszta Wam została. 🙂

    Mam nadzieję, że Kampania się podobała? Co prawda trwała dłużej niż przewidywałam… ale chyba nie było źle 🙂

  2. Albo mi się już popierdzieliło z tymi prezentami, co kto użył… dawno było 🙂

  3. O ile pamietam, ja zuzylem kamien a Damian swoje jajko. Kampania fabularnie bardzo fajna. Przeszkadza jednak mechanika. Mam wrazenie , ze probujemy na niej zrobic wiecej niz sie da. Wniosek: albo zmienimy cos w mechanice, albo przestaniemy kombinowac i silic sie z nia na realizm. Vide casus Damian (np. Ostatnia sesja i konflikt z wchodzeniem na golema parowego).

  4. Ja bym się przestała silić na realizm… bo nie mam pomysłu co zmienić, żeby się reszta nie sypnęła. No, chyba że ktoś ma jakieś konkretne propozycje.

  5. Nie, dzięki. Nie chce mi się grzebać z systemem :). Tu bardziej chodzi o mentalność. Skoro mechanika jest do sesji awanturniczych, to nie ma sensu rozpatrywać, co i jak się dokładnie dzieje. Symulacji na tym nie zrobimy. Trochę czasu tracimy na tych ustaleniach.

  6. Po pierwsze dlaczego biedny Fergus? Młoda jest i piękna i ma duże oczęta jeśli pamiętam.
    Jeśli zaś chodzi o mechanikę i realizm, zagrajmy według tego co daje nam podręcznik. Żadni z nas hakerzy, żeby hakować zasady. Bądźmy awanturnikami pełną gębom. 🙂

    Kampania super. Pomysły Madzi – niezastąpione.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s