Wolsung odc. 18 – wotańska myśl pancerna

MG: Madzia

Selena Stark (Ata) – prywatny detektyw skłócona z ojcem (także detektywem), człowiek, Alfheimka.

Sebastien Mouton (Damian) – paromobilista, sportowiec i odważny Akwitańczyk. Dupcyngiel Uwodziciel ze specjalizacją „studentki”.

Profesor Gillinghausen (Ja) – krasnoludzki technomag z Wotanii, nieśmiały i wycofany świr. Niemal zawsze w towarzystwie kilkunastoletniego ulicznika z Lyonesse – Briana.

Nie minęło wiele czasu od kłopotów z „Tłuściochem” Williamsem, a do siedziby „Różowej Kakadu” przybył kolejny list zaadresowany do profesora Gillinghaussena. Pisał nie kto inny, jak pan Drake van Blick, inżynier z kopalni, w której swego czasu sprawę sabotażysty rozwiązali bohaterowie. Pan van Blick zaprosił swoich przyjaciół do rodzinnego Freidorfu w Wotanii, by ci mogli uczestniczyć w chrzcinach jego wnuczki – Oliwii. Selena i Sebastien, słysząc, że wyjeżdżają z Alfheimu, od razu się ucieszyli na myśl o egzotycznych wakacjach.  Co prawda miny im zrzedły, kiedy okazało się, że to Wotania, ale ostatecznie wszyscy się spakowali i radośnie zameldowali na pokładzie pasażerskiego statku zmierzającego do ojczyzny profesora. Po przybyciu do portu ruszyli koleją żelazną do malowniczego miasteczka Freidorf, gdzie spotkali się z Drakiem van Blickiem.

Trzeba przyznać, że nieczęsto spotykali się z taką gościnnością. Rodzina van Blicka okazała się być niezwykle uprzejma, miła i szczera. Czas upływający do wielkiej uroczystości upłynął bohaterom na zwiedzaniu miasta i poznawaniu jego historii. M.in. dowiedzieli się, że mieszkał tu i pracował Ferdynand Wetter – szanowany i uznany twórca behemotów pancernych i golemów bojowych. Oczywiście nikt nie opowiadał o tym, że Wetter służył Wotanii (ale faktycznie nie podobały mu się rządy ven Riera) podczas Wojny, bo to nie było w zbyt dobrym tonie. Zasadniczo w Wotanii po Wojnie każdy obywatel stwierdzał, że był w opozycji, a jak już służył, to w kluczowych momentach walk znajdował się na urlopie lub w lazarecie. Tak czy inaczej pan Wetter w końcu zmarł, lecz pozostawił po sobie dwu utalentowanych

Wreszcie nadszedł ów wielki dzień. W niewielkim, freidorfskim kościółku zgromadziła się rodzina, goście i miejscowi notable. I wszystko by się pewnie zakończyło dobrze, gdyby … no gdyby się nie zaczęło dziać źle. Nagle zatrzęsła się ziemia. Ludzie wylegli na zewnątrz i zobaczyli, jak z pracowni Ferdynanda Wettera (w zasadzie wielkiej stodoły) wyłania się ogromny, przynajmniej dziesięciometrowy golem bojowy. Pan Franz, siedząc na platformie sterowniczej pociąga za dźwignie, naciska rozmaite guziki, rusza przełącznikami  i wrzeszczy, wyzywając swego brata na pojedynek. No i na reakcję Josefa długo nie trzeba było czekać, bo drugi golem, podobny wielkością, choć nieco różniący się zapewne parametrami taktyczno-technicznymi rusza przez Freidorf.

No i tu był pies pogrzebany. Bo bracia, jak chcą, to niech sobie testują zabawki i obijają stalowe gęby w golemach, jednak nie na terenie malowniczego miasteczka. Niestety w starciu z taką maszyną bojową ceglana kamienica ma równie wielkie szanse, co piechociarz alfhemski z karabinem sprężynowym. Nim bohaterowie otrząsnęli się z szoku, nim zareagowali we Freidorfie rozpętało się piekło. Mieszkańcy wyroili się na ulice, w panice uciekając od zagrożenia. Bracia, lżąc się straszliwie, ruszyli w swoją stroną, zaciekle ostrzeliwując się z broni pokładowej. Pociski armatnie, haubiczne, moździerzowe ryczały w powietrzu. Karabinowe tylko gwizdały, ale za to chórem i unisono. Pandemonium, proszę Państwa, pandemonium, Sodomnia i Gomoria! profesor zdecydował się zająć Franzem i jego maszyną.

Ale od czego są herosi, jak nie od bycia w odpowiednim miejscu i czasie. Selena starała się pomóc ludziom w ucieczce, a Sebastien miał spacyfikować Josefa. Gillinghaussen zdołał dobiec do golema bez przeszkód. Dopiero wtedy Franz go dostrzegł. Nie zdołał jednak zrobić mu krzywdy, a stary, lecz jak się okazało ruchliwy Wotańczyk wlazł do pobliskiej kamienicy, wszedł na strych, potem na dach i z niech spróbował się przedostać na szczyt golema. Nie było sensu strzelać do ciężko opancerzonej maszyny, skoro jej mózg siedział na w zasadzie odkrytej platformie. Profesor odpalił swój Emiter Przenośnych Dziur i po wspaniałym pokazie technomagii (czyli użyciu karty, żetonu, drugiego żetonu za moc, atutu oraz jednego z osiągnięć) kompletnie zaskoczył Franza [patrz: wielka przewaga w teście :)], teleportując mu się za plecy. Ogłuszenie Wettera było już tylko formalnością, wszak profesor niegdyś był mistrzem bokserskim. Kiedy tylko Franz padł, profesor chwycił go na plecy i zaczął schodzić z golema. W samą porę, bo kolejne pociski wystrzelone z golema Josefa poszatkowały maszynę i wreszcie zainicjowały wielką eksplozję.

Pozostał już tylko jeden golem. Sebastien zaczął się na niego mozolnie wspinać [mechanika pościgu – ogólnie chybiona w tym wypadku]. Ostatecznie po drugiej i mozolnej walce Sebastien dotarł w końcu na szczyt (głównie z pomocą Seleny) i pokonał Josefa.

Freidorf został ocalony.

Ps. Sesja wyszła nam dość krótka, stąd też  raport niedługi. Konflikty zdominowały grę.

Ps 2. Pomysł, by wspinaczkę na golema uznać za konflikt typu pościg pozornie wydaje się fajny, ale w starciu z mechaniką poległ. Po pierwsze w klasycznym pościgu są dwa podmioty, które ścigają się po jakimś torze/scenerii. Tutaj jeden z uczestników pościgu był zarazem scenerią. To generuje problemy z manewrami. Przedstawię tylko dwa:

manewr pozwalający na zmianę typu terenu – jak to uzasadnić? Josef w golemie blokuje wygodną drogę wejścia na siebie i biedny BG musi wleźć po np. gładkiej płycie pancernej a nie siłownikach ręki? Niby da się, ale IMO potwornie naciągane.

manewr wysadzenie z siodła – umożliwia nie tylko pozbawienie wroga środka transportu. Jeśli w tym przypadku wyszedłby ów manewr bohaterowi, to Josef musi wyleźć z golema. Stawką było wejście na szczyt golema do Josefa, czyli BG, wygrywając konflikt, wszedłby na szczyt, gdzie już nie ma Josefa (po co, skoro zależało mu na zbliżeniu się do NPCa i pokonaniu go w walce), a jak by zszedł do „wysadzonego z siodła” Josefa, to by poddał konflikt (zrezygnował z wchodzenia na golema). Paradoks.

Poza tym o wiele łatwiej było wklepać po prostu golemowi. Kij, że miał pancerz i był duży. Każda z postaci ma jakieś gadżety, a te wedle mechaniki umożliwiają walkę z wielkimi, opancerzonymi celami.

Niestety, ale to u nas kolejny przypadek, że mechanika Wolsunga użyta niezgodnie z przeznaczeniem (czyli jasno określona konwencja awanturnicza, rozgrywana jak najmniej symulacyjnie), kompletnie się wykrzacza.

Ps 3.  Mam wrażenie, że autor przygody (zakładam, że to nie Twój scenariusz Madziu – nie pasuje do Twojego jakże charakterystycznego stylu :)) czerpał inspirację z krótkiego filmiku: Gentlemen’s Duel.

Reklamy

komentarze 4

  1. No nie mój, ale właśnie zawsze zastanawiało mnie, jaką mechanikę użyć w takich sytuacjach, jak właśnie wspinaczka po golemie, czy np. pościg z czasem, czy kilka innych pomysłów, jakie miałam, ale z nich zrezygnowałam, bo ewidentnie były do rozegrania za pomocą konfliktu, a nie wiedziałam, jakiego i jak użyć, żaden w pełni nie pasował :/ A tutaj mogłam spróbować, w razie czego zawsze mogąc zwalić na autora przygody, że mi kazał 😀 No niestety niezbyt wyszło 😦

    Szczerze mówiąc, w Wolsungu świat rewelacyjny, mechanika na pierwszy rzut oka świetna, ale na drugi coraz częściej mnie wkurza…

  2. Rozpisując to na cztery akcje z Mouseguarda (zupełnie hipotetycznie, bo nie mam pojęcia jakie umiejętności były w grze):

    kierowca atakuje i wyprowadza manewry mylące (Feint) za pomocą Strzelania (z broni golema) lub Sterowania golemem, a broni się i manewruje (ustawia w lepszej pozycji) za pomocą Sterowania golemem lub Inżynierii.

    Przykładowy atak: próba zestrzelenia wspinacza; próba strząśnięcia go z nogi. Przykładowy manewr mylący: zastraszenie za pomocą broni, która akurat pozbawiona jest pocisków. Przykładowa obrona: otarcie robota o ścianę budynku, by zgnieść przyczepionego wspinacza. Przykładowy manewr: poluźnienie stawów robota, by zwiększyć mu obrotowość wieżyczek (i ułatwić strzelanie do wspinacza).

    wspinacz atakuje i wyprowadza manewry mylące za pomocą Wspinaczki, a broni się i manewruje za pomocą Inżynierii lub Zastraszania/Perswazji.

    Przykładowy atak: wspięcie się na kolejny staw. Przykładowy manewr mylący: przeskoczenie z jednej nogi na drugą. Przykładowa obrona: „Pan nie wie, kim ja jestem!! Ja jestem Andriei Sapkowina! No! To chodźmy pić!” Przykładowy manewr: wrzucenie piasku w smar na stawach, by spowodować zatarcie się stawów robota.

    Oczywiście łatwo mi tak sobie teoretyzować, jak się nie jest w trakcie rozgrywki 🙂

  3. Wiesz, Jane, MG czy BE są jednak lepiej przemyślane i bardziej uniwersalne. Właśnie w tym rzecz, ze Wolsung całkiem dobrze hula, jeśli nie bawimy się w udziwnianie akcji. Natomiast mechanika wykrzacza się w momencie, kiedy wprowadza się podobne rozwiązania, na które narzekałem. To nie pierwszy zresztą przypadek, bo my mamy za sobą kilka podobnych dyskusji na sesji. Co ciekawe w systemach starej daty (mechanika procentowa etc.) byłoby o niebo łatwiej, bo MG uznaniowo, by pewne rzeczy ustalił, w Wolsungu gra zakłada jednak wierność mechanice.

  4. Pościg nie był zbyt fortunnym wyborem, patrząc że przy takim rozwiązaniu (wspinaczka po golemie) odpadają de facto pojazdy i sceneria jest (prawie) zdefiniowana. Oczywiście można to było robić na tej zasadzie – tylko wtedy wysadzenie z siodła jako dostępna akcja wylatuje, z zmianę terenu jest całkiem łatwo przedstawić (bohater wchodzi do ‚wnętrzności’ golema albo ten zmusza bohatera do powolnej wspinaczki i unikania uderzających pięści; również zmiana szybkości, zanurzenie w wodzie czy przebiegnięcie przez budynek/ogień można fajnie wpasować).
    Niemniej wydaje mi się, że taka scena aż prosi się żeby była walką – z tym żeby była zachęta do wspinaczki na golema (przykładowo robionej testem, który nie odbiera znaczników – IMHO powinien być rzędu ST 25) powinien on mieć relatywnie niewiele znaczników odporności, za to trafienia bez 2-3 podbić nie wykonywane przeciwko pilotowi (czyli z lotu, po wspięciu się albo podobnie) powinny zdejmować tylko kostki.

    Szczur

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s