Conan BRP odc. 27 – wizja Epemitreusa

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Keshanu.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Thorr  (Grzegorz) – aesirski kolos z wielką pawężą i obitą stalą wekierą (a od pewnego czasu nawet dwiema). Z klanu zapewne wygnany za marudzenie:).

Sekcja zamieszania:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang nieobecny.

Epemitreus – król-mędrzec Aquilonii.

Po ostrym wpierdolu najmilej się odpoczywa w domu, ale co jeśli dopiero powstaje i nie jest dużą osadą? Przyjąłem zasadę zgodną z koncepcją „points of lights” – nieliczne ośrodki cywilizacji są niczym wysepki pośród dziczy. Jedynie w większych osadach BG mają możliwość przezimować, leczyć się i szkolić, korzystając z przywileju przewinięcia czasu. Tymczasem powstająca Wieża Zemsty do takowych się nie kwalifikowała. Jasne, herosi nadal się mogli leczyć, ale nie omijałyby ich spotkania losowe, generowane wydarzenia etc. Dlatego, mimo iż większość z nich była w opłakanym stanie (po kilka, kilkanaście punktów Wytrzymałości), sytuacja narzuciła im działania. Ledwie dzień spędzili pośród swoich osadników, żołnierzy i robotników, a następnie ruszyli do Wieży Śmierci. Zależało im na spotkaniu z Primusem Secundusem (dowódcą) i zacieśnieniu przyszłej współpracy.

Marsz zajął im półtora dnia, minęli nemedyjskie ruiny i wkroczyli w puszczę. Szczęśliwie udało im się nie spotkać żadnej ludzkiej czy zwierzęcej bestii. Primus Secundus (już awansowany na setnika) przyjął ich niezwykle gościnnie. Okazało się, że od czasu zimowych walk ze zjednoczonymi plemionami Mangusty i Niedźwiedzia, na granicy jest stosunkowo spokojnie. Czasem jedynie patrolujący żołnierze zetrą się z piktyjskimi zwiadowcami.

Noc herosi spędzili w wieży, na samym jej szczycie w kwaterach oficerskich. Równo o północy coś obudziło Aegea. Argosanka otworzyła oczy, czując, że ktoś ją obserwuje. Dostrzegła ledwie metr od siebie postać starca. W jego oczach lśniła mądrość setek lat, a z całej postaci biła charyzma. Ale nie to było najdziwniejsze. Starzec nie był materialny, zdawał się być utkany ze światła.

Mara przemówiła z chwilą, gdy bohaterka obudziła towarzyszy. Okazała się być duchem Epemitreusa – pierwszego króla Aquilonii, najwyższego kapłana Mitry i nieprzejednanego wroga Seta. Stary król przestrzegł bohaterów przed nadchodzącym czasem krwi i pożogi. Wieszczył, że Piktowie wrócą i nieprzebraną masą lada dzień przekroczą Rzekę Gromu, by zniszczyć Oriskonie,  a potem całe królestwo. Za wszystkim miał stać złowrogi Set, którego szpieg w Forcie Griset stanie się przyczyną klęski Aquilończyków. Jedynie herosi mogą zapobiec katastrofie: zniszczyć Piktów, przeszkodzić Demonicznemu Wężowi, uratować pogranicze. Muszą jednak działać! Z jakiegoś powodu Piktowie po raz kolejny wkroczyli do Dolin Karihton, szukają tam czegoś. Może tam kryje się jedna z ich tajemnic. Zwłaszcza, że rzekę przekroczyła grupa wojowników ze szczepu Węża, który praktycznie nigdy nie zbliża się do pogranicza, żyjąc od niego ponad 30 dni drogi.

Bez zbędnych ceregieli, rankiem herosi pożegnali się z Primusem i jego żołnierzami, a potem ruszyli do swoich. Chcieli sprawdzić, jak posuwają się prace oraz przekazać wszelkie rozkazy i dyspozycje, nim ponownie powrócą do Fortu Griset i złożą meldunek przed lordem Glyco. Pierwszego dnia podróży nie spotkało ich nic specjalnego. Rankiem jednak dostrzegli na horyzoncie dym. Płonął las i to w miejscu, gdzie miała stanąć Wieża Zemsty. Marszem forsownym dotarli do puszczy, widząc po drodze całe połacie wypalonych łąk. Dalej było jeszcze gorzej. Gdzieniegdzie straszyły ich spalone kikut drzew, gdzie indziej puszcza wciąż płonęła, toteż musieli omijać ogniska pożaru. Wreszcie dotarli do celu. Szczęśliwie okazało się, że osadnicy i żołnierze całkiem dobrze poradzili sobie z zagrożeniem. Pożar ponoć pojawił się w kilku miejscach na raz i szybko zaczął się zbliżać do budowy. Jednak wycięte przesieki i gaszenie uchroniły budowę. Jeden  osadników twierdził, iż będąc na polowaniu, krótko przed pożarem widział tańczące kobiety, co dość mocno skojarzyło się BG z przeklętą Flavią i innymi wiedźmami, z którymi spotkali się podczas zimowej kampanii, pod Wieżą Śmierci.

Korgoth, znany cymmeryjski botanik i zoolog odkrywa dziwne tropy.

MG: Dziwne, niczym ślady gryzoni, ale dużo większe…

Korgoth (ze znawstwem): Pizdoszczury chaosu!

Herosi widząc, że nie ma już większego zagrożenia, następnego ranka ruszyli na południe, zdążając najkrótszą drogą do fortu. Pierwszego dnia podróży spotkali odpoczywającego pod drzewami kupca. Armoniusz, okazał się być przy okazji twardym człowiekiem, ale ktoś wędrujący po pograniczu z dwoma mułami i bez ochrony nie może być miękki, a przy tym i całkiem normalny. Kupiec przekazał im kilka plotek, w tym najgorszą: król Conan nie żyje. Ponoć zdradził go król Ophiru  Amalrus, który wezwał na pomoc sojuszniczą Aqulonię. Conan miał przyjechać ledwie z tysiącem rycerzy, a wziął ze sobą pięćdziesiąt setek kwiatu rycerstwa. Na równinach Shamu, w Ophirze stanęły przeciw niemu armie Ophiru i Koth, obaj królowie – Amalrus i Strabonus oraz przeklęty czarownik Tsotha Lanti. Wszyscy Aquilończycy zginęli. Herosi nie dali temu wiary.

Dzień później BG wciągnęli w zasadzkę kilkuosobową grupę Piktów ze szczepu, którego nigdy nie spotkali. Po walce BG sprawdzili ciała. Piktowie mieli długie, proste włosy i ciała wytatuowane (barwnik i blizny) w wężowe wzory. Tak oto potwierdziła się część przepowiedni Epemitreusa. Szczep Węża po raz pierwszy przekroczył Rzekę Gromu.

Po walce z Piktami, dwóch bodaj jeszcze żywych.

MG: Nie oskalpujesz ich. Są żywi.

Korgoth: [znaczący uśmiech]

MG: No dobra oskalpujesz, ale o to zmieni?

Gerardo: Sporo w życiu Pikta.

Pod wieczór BG dotarli do Fortu Griset, kilkaset metrów od zabudowań fortu wyrósł ufortyfikowany obóz. Najemnicy, słynni z walk podczas wojny domowej Bracia Krwi pod wodzą Aquilończyka, Vandosa. Vanados, potężnie zbudowany łysielec o aparycji wilka i charakterze skorpiona, wystawnie ugościł herosów. Ba! Chciał ich nawet zwerbować. Rzecz jasna odmówili. Vanados przybył do Oriskonie, by nająć się na służbę gubernatora. Coś jednak mówiło bohaterom, że nie jest zbyt lojalny i równie dobrze mógłby zacząć łupić okoliczną ludność, co zaprzedać się wrogom lorda Glyco.

Ostatnie spotkanie, już późną nocą, miało miejsce w samym forcie. Herosi opisali swe spotkane z Epemitreusem. Glyco powtórzył złe wieści ze stolicy. Król Conan nie żył, władzę przejął Arpello z Pellii, które rozpoczął rządy terroru, jak tylko miasto opuścili Poitaińczycy z hrabią Trocerem na czele. Źle się działo i to bardzo. Raz, że Ophirczycy, Kothyjczycy oraz renegaci aquilońscy Arpella zalali kraj (niewiele z głównych miast opierało  się jeszcze rządom „Rzeźnika z Pellii”), dwa – obecny baron Torh chciał na powrót objąć władzę nad Westermarckiem. Zapewne skorzysta z sytuacji w kraju i spróbuje wszelkimi sposobami przejąć władzę w Oriskonie. Prowincja musiała się liczyć więc z dwoma wielkimi zagrożeniami: Piktowie z zachodu oraz baron Torh ze wschodu i (lub) południa.

Dyskusja była dość owocna, ale faktycznie roboty tyle, że nie wiadomo było, w co łapy włożyć. Lord nalegał, by BG wrócili na granicę i tak dowiedzieli się, co kombinują Piktowie, ewentualnie pojadą w kierunku Torh (300-400 km na południe) i sprawdzą zamiary barona. BG natomiast optowali za wejściem do doiny rzeki Karihton i znalezieniem przyczyny, dla której ostatnio kolejne partie Piktów przeczesywały ten obszar. Pojawił się też pomysł, by załatwić skrytobójczo barona Torh.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s