Conan BRP odc. 30 – pierwsze starcie z Torh

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Sekcja karków:

Gerardo Suarez (Jaro) – herbowa śmierć w tabardzie. Poitaiński, zubożały rycerz, posiadacz czarnoskórego niewolnika o imieniu Umba, potwornego nieudacznika z Keshanu.

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Sekcja zamieszania:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang i Thorr nieobecni.

Bohaterowie czym prędzej odnaleźli fatalnie ukrytą przez Korgotha tratwę i wrócili na swój brzeg. Tam też poinformowali swoich podwładnych (a konkretnie dziesiętnika najemników oraz przywódcę osadników z Tauranu) o nadchodzącej inwazji. 

Następnego dnia opuścili miejsce budowy Wieży Zemsty, której pierwsze piętro właśnie powstawało, i ruszyli najkrótszą drogą z powrotem do fortu, by poinformować o wszystkim gubernatora. Dwudniowa podróż przebiegła bez zakłóceń. Spotkali jedynie grupę drwali wysłaną przez gubernatora, by trzebili puszczę i pozyskiwali drewno na palisadę.

Co to by była jednak za podróż, gdyby herosi po drodzy nie spuścili komuś manta? Kilkaset metrów od Griset, które tworzyło kilka osad umownie zwanych  Fortem, Miastem, Bazarem i Tartakiem, dosłyszeli niepokojące dźwięki. Znalezione tropy doprowadziły grupę do zwiadowców piktyjskich, którzy rozstawili się w tyralierze co kilkadziesiąt metrów jakieś 200-300 kroków od części Griset nazywanej Miastem. Wyraźnie na coś czekali. BG nie udało się ich podejść. Piktowie wykryli ich i zniknęli pośród zarośli.

W forcie bohaterowie poinformowali lorda Glyco o nadciągającej inwazji Piktów, a sami dowiedzieli się, że poselstwo barona Torh przybyło do fortu. Poseł, jeden z rycerzy, zachował się arogancko i buńczucznie, żądając, by Oriskonie złożyło hołd lenny. Gubernator odrzucił żądania, zasłaniając się, że baron Flavius – władca prowincji, wciąż jest w Aquilonii. Po wyjściu od lorda bawiący się w fortowej kantynie żołnierze z orszaku Torh próbowali sprowokować do bójki Korgotha, obrażając go wszetecznie, ale tym razem Cymmeryjczyk zdołał powstrzymać się od ataku, wiedząc, że zabicie kogoś z poselstwa, postawi w bardzo złym świetle gubernatora Oriskonie  [w rozpisce charakteru Korgoth ma  aż 90 % na działaniu pod wpływem emocji, a tylko 10 % na cierpliwości, należy docenić :)].

Tego samego dnia BG podjęli, co dalej. Racząc się ale w kantynie fortowej zdecydowali się wybadać, w jakim celu zwiadowcy szczepu Mangust oczekiwali pod palisadą Miasta. Zachowywali się tak, jakby ktoś zza palisady miał im wysłać wiadomość. Jako że BG przeszkodzili im, zapewne powrócą. Korgoth opuścił fort i zaczaił się pośród drzew i krzewów ok. 100 kroków od miejsca, gdzie wykryto Piktów. W tym samym czasie pozostali herosi opuścili Fort i weszli przez niską palisadę do Miasta. Tam też każdy z nich zajął pozycję: Aegea skryła się na szczycie jednej z wież obserwacyjnych zaopatrzonych w niewielki dzwon, Guri wszedł na jedno z drzew, a Gerardo z Umbą zajęli inne.

Gerardo z Umbą siedzą na drzewie. Umba jak zwykle rozgadany.

Umba [NPC]: Panaa, Panaa…

Gerardo: Ech… czego?!

Umba: Bo ja… te drzewa… Czuję się jak w domu.

Gerardo [kiwając głową]: Korgoth pewnie też.

Czas oczekiwania dłużył się. Gerardo ze swoim Keshaninen nawet się zdrzemnęli. Szczęśliwie Aegea zachowała czujność i sporo po północy dostrzegła, jak z tawerny Nemedyjki Albuthy wychodzi, zataczając się bossoński łucznik. Mężczyzna podszedł do ściany jednego z masywnych domów z dyli, odstawił pod ścianę łuk, wysikał się, a potem błyskawicznie zniknął między domami. Chwilę wcześniej był pijany jak bela, by nagle działać trzeźwo i zdecydowanie! Nim Aegea i pozostali zdołali zejść i podejść Bossończyka, ten wyciągnął ze skrytki pod jednym z domów inny łuk i wystrzelił w powietrze strzałę. Chwilę potem Aegea i Gerardo go ogłuszyli.

Strzała poszybowała pod niebo, przemknęła nad palisadą i spadła w pobliżu ukrywających się Piktów, którzy przybyli nocą w to samo miejsce. Korgoth szczęśliwie dostrzegł upadek pocisku (pierwszy z serii niezwykle udanych rzutów), więc prześlizgnął się w jej pobliże. Kiedy nadeszli Piktowie, cicho i skutecznie wyeliminował jednego po drugim. Bodaj z piątki zwiadowców tylko jednemu udało się uciec. Do strzały przywiązany był cieniutki zwitek pergaminu, na którym ktoś wypisał setki stygijskich hieroglifów.

Przesłuchany Bossończyk niewiele powiedział. Okazało się, że ostatnie, co pamięta, to załatawienie potrzeby poza tawerną. Prawdopodobnie za wszystkim stała czarna magia! Herosi przedstawili sprawę gubernatorowi, który jednak nie wiedział, jak odcyfrować stygijskie bazgroły. Co prawda w Griset mieszkał vendhyański mędrzec – Adenagath, jednak BG podejrzewali, że jest przeklętym czarownikiem i nie chcieli skorzystać z jego pomocy. Przypomnieli sobie jednak, że w Conawadze, a konkretnie Forcie Athacastrum mieszka sławny nemedyjski uczony i medyk – Oloric. O świcie opuścili fort, pożegnawszy się pierwej z gubernatorem, który przestrzegł ich przed żołnierzami barona Torh, którzy zapewne już szykowali się do ataku. Czas naglił, więc tym razem każdy z herosów dosiadał konia (podarowane przez gubernatora) i gnał naprzód, ile sił. Co prawda Cymmeryjczyk i Argosanka jeźdźcami byli wyjątkowo kiepskimi, ale mimo to tempo podróży wzrosło. Nim przeminęło południe przekroczyli granicę prowincji i wjechali na teren Conawagi. Tam spotkali kilku zwiadowców z Oriskonie, którzy przestrzegli ich, by dalej nie jechali traktem. Żołnierze Torh rozbili tam obóz i łapali każdego, kto opuszczał prowincję.

Dyskusja, w jakim czasie da się konno dojechać do Ft. Athacastrum:

MG: W sumie, 1,5 dnia, ale musicie trochę zmęczyć konia.

Gracze: …

MG: Ech… wierzchowce.

Herosi zaufali zwiadowcom i pojechali na północ, w stronę majaczących na horyzoncie wzgórz, gdzie zimą stoczyli bój z bandą Laramby. Nie dojechali jednak do nich. Podróżując porośniętą rzadkim lasem doliną czuli, że ktoś ich obserwuje. Wreszcie dostrzegli po obu stronach, kilkaset kroków dalej grupy uzbrojonych nieznajomych. Niedługo potem dotarli do dwu złupionych wozów, kiepsko ukrytych pośród drzew. Ciała kupców leżały wokół, straszliwie okaleczone. Wtedy zrozumieli, że zwiadowcy wprowadzili ich w pułapkę. Z przodu w zagajniku kryli się strzelcy, w tym kilku łuczników bossońskich. Po z lasku wyjechało kilku lekkich kawalerzystów w lekkich opończach, z oszczepami w dłoni – ophirscy spahisi będący na służbie Arpella z Pellii. A z lewej podjechało 3 odzianych w stal rycerzy wraz z grupą pieszych żołdaków. Hełm jednego z nich przypominał wilczą paszczękę, zbroja drugiego zdobna była w smocze sploty. Trzeci najznaczniejszy, trzymał się z tyłu. Na jego tarczy widniał herb barona Torh – labrys stylizowany na literę T. On przemówił do bohaterów, którzy skupili się przy jednym z wozów, widząc, że są okrążeni. Zażądał, by rzucili broń i liczyli na łaskę jego pana.

Po słowach Korgotha (łatwo się domyśleć jakich:)) dwaj przyboczni możnego rycerza ruszyli do ataku. Gerardo, niewiele myśląc, pochylił kopię i pogalopował na ich spotkanie. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego. Jeden z rycerzy, weteran wielu pojedynków i bitew, twardy wojownik przypadkowo zdzielił korbaczem swojego towarzysza. Nie wiadomo, czy opętał go szał berserkerski, czy podjechał zbyt blisko towarzysza, tak czy inaczej kolczasta kula trafiła rycerza między hełm a naplecznik, rozerwała kołnierz i zgruchotała kark [Od strony MG wyglądało to tak: rzut 100 na trafienie, pech, a potem w tabeli pecha krytyczne trafienie w sojusznika, było ok. 0,1 % szans na podobny splot wydarzeń]. Korgoth, korzystając z zamieszania, wskoczył na rumaka owego rycerza, co tak niefortunnie zaatakował, przystawił mu sztylet do gardła i skutecznie zastraszył. Chwilę potem cała grupa galopowała naprzód, przebiwszy się przez kordon żołnierzy Torh. Guri zdołał nawet zabrać rumaka zabitego rycerza.

To nie był jednak koniec. Spahisi rzucili się w pogoń za herosami na swoich małych, kudłatych konikach, a łucznicy szyli z łuków do uciekających. Pościg wyszedł całkiem fajnie. Spahisi siedzieli na karku bohaterom i miotali oszczepami. Guri posyłał z siodła końskiego strzałę za strzałą, udowadniając, że jest godnym synem hyrkańskiego stepu. Ubił nawet dwu kawalerzystów. Aegea oberwała solidnie od jednego Bossończyków w nogę. Strzała przebiła udo na wylot, nie była w stanie jechać samodzielnie, ale zabrał ją Guri. Umba spadł ze swojego konia, ale Gerardo podjął go.

Kiedy wreszcie herosi wyjechali daleko poza zasięg łuków wojaków Torh, a ich konie zaczęła pokrywać piana, zwolnili. Gerardo zawrócił i natarł na pozostałych Ophirczyków. Jednego nawlókł na kopię, a drugiego ubił konwencjonalnie. Guri pomógł mu z pozostałymi. Dwu ocalałych spahisów przerwało pościg.

Jakiś czas potem dotarli do wzgórza Laramby, gdzie odpoczęli. Udało im się wyrwać z łap Torh, ale znacząco spowolnili swą podróż. W dodatku Aegea nie mogła za bardzo jechać, a już na pewno chodzić.

Ps. Maro, trzeba Korgothowi trochę podnieść „Cierpliwość”. Miałem to zrobić na sesji, ale zapomniałem. Proponuję o 5.

Reklamy

komentarzy 7

  1. Z tymi piktyjskimi zwiadowcami to troszkę inaczej było. Przy pierwszym spotkaniu prawie ich podeszliśmy i Guri z Aegeą i Korgothem 2 wykończyli i jednego ranili. W efekcie, później przy przechwytywaniu wiadomości Korgoth miał tylko 2,5 przeciwników.

  2. O, dzięki. Jak to się zamazuje w pamięci. A spłoszył ich za pierwszym razem Korgoth chyba?

  3. Nie pamiętam dokładnie. Ale chyba mu test na skradnie nie wyszedł

  4. W dolinie ja wypatrzyłem coś niepokojącego przy strumieniu. Gdy podjechałem bliżej zauważyłem ślady wielu kutych kopyt przy wodopoju i w dodatku całkiem świeże, mimo że ktoś próbował je skutecznie zatrzeć. Czy jakoś tak. W każdym bądź razie wyszedł mi trudny test. 🙂

  5. Racja, Damianie, teraz sobie przypomniałem.

  6. ehhh. Wszędzie trzeba walczyć o swoje. ha ha ha.

  7. Raporty conanowe i w ogóle cała idea jest genialna. Ja chce grac w Conana!:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s