Eclipse Phase – Glory cz. I

To nasze pierwsze spotkanie z EP i osobiście mam nadzieję, że nie ostatnie. Scenariusz, w który graliśmy, to gotowiec zrobiony przez ludzi z Poshuman Studios (trzon napisał Jack Graham, jeden z twórców systemu) – „Glory”, jako że jednak była to pierwsza sesja w EP, zdecydowałem się rozpocząć przygodę od sekwencji, której akcja toczyła się niemal dwa miliony lat temu. Dzięki temu mogłem wprowadzić w podstawy mechaniki (testy proste i przeciwstawne, założenia walki etc.), bez mieszania w głowach wszelkimi zasadami dodatkowymi (traits, implanty etc.)

Gracze otrzymali pregenerowane postaci – reprezentantów gatunku homo habilis (postacie wzorowane na prawdziwych modelach homo habilis zrekonstruowanych na podstawie szczątków odkrytych w Kenii i Tanzanii, jak ktoś nie wierzy, niech pogugla nazwy). Otrzymali też jeden szczególny zakaz – nie mogli ze sobą rozmawiać. Wszak mowa narodziła się od 530 do 50 tysięcy lat temu.

Model „Twiggy” OH 24  (Madzia) – młoda osobniczka, dość sprawna, po prostu KOBIETA J

Model KNM ER 1813 (Ata) – stary osobnik płci żeńskiej, doświadczona, ale bliska odejścia z tego świata, gdzie ludzie jeszcze byli niezbyt daleko od początku łańcucha pokarmowego.  STARUCHA.

Model „Johnny’s Child” OH 7 (Damian) – młody osobnik płci męskiej, niezwykle inteligentny, mistrz wyrabiania pięściaków. NERD.

Model KNM ER 1805 (Jaro) – niezwykle rosły osobnik płci męskiej (całe 145 cm :)), silny i jedyny uzbrojony w ciężką maczugę z kości udowej jakiegoś zwierzaka. MIĘŚNIAK.

Postacie do ściągnięcia

Tanzania, wąwóz Olduvai, 1,75 miliona lat temu

Ciepło wdarło się do jaskini, ogrzewając stad przytulonych do siebie hominidów. Pierwsi ludzie powoli budzili się. Pochrząkując, wstali i uważnie rozejrzeli się wokół siebie. Światło dnia ledwie docierało do wnętrza pieczary. Starucha jako pierwsza stanęła u wejścia i zaczęła węszyć, podparłszy się górnymi kończynami. Do jej rozwartych nozdrzy dotarła cudowna woń padliny, gdzieś niedaleko stado czworonożnych, agresywnych torbaczy podobnych do thylacosmilusa ubiło giraffokeryxa. Starucha zaczęła pochrząkiwać i gwałtownie podskakiwać, chcąc przywołać do siebie rodzinę. Wkrótce stado hominidów wspięło się po stromym, kamienistym zboczu i stanęło na rozległej równinie. Zza horyzontu wyjrzał krwawy rąbek słońca, zalewając potokiem światła rdzawe góry i zieloną sawannę. Stado umilkło, jedynie KOBIETA pochrząkiwała i porykiwała, starając się wynaleźć mowę (o ponad milion lat za wcześnie :)). [Oczywiście do całej sceny musiało polecieć „Also Sprach Zarathustra”, jak nawiązania do klasyki, to na całego :)]

Magda, słuchając opisu postaci Damiana: Pierdzielony wynalazca!

Wreszcie stado pognało  (obowiązkowo wpółwyprostowane, co któryś krok podpierając się rękoma). Do padliny dobrało się stado thylacosmilusów, toteż nie zostało nic innego, jak stoczyć walkę z torbaczami. Starucha rzuciła pięściakiem, raniąc jednego z nich, lecz chwilę potem padła pod ciężarem zwierzęcia. Rycząc i piszcząc z bólu, próbowała zrzucić wgryzającego się w jej bark drapieżnika. W tym czasie Mięśniak  jednym ciosem powalił skaczącego przeciwnika, choć sam oberwał pazurami w nogę. To jednak nie powstrzymało człowieka. Podskakując i bijąc oburącz wielką kością, zrobił ze zwierzęcia mokrą plamę. W walce szczególnie ucierpiała Kobieta, poszarpana przez szczególnie okazałego thylacosmilusa. Szczęśliwie jednak pomogli jej członkowie stada. Wreszcie hominidy odegnały zwierzęta i mogły wrócić do jaskini ze ścierwem oraz jednym z upolowanych torbaczy. Ten dzień zaczął się niezwykle pomyślnie dla naszych przodków, ale jak się okazało, już wtedy swą słuszność potwierdzało nieistniejące jeszcze przysłowie: „Nie chwal dnia przed zachodem słońca”.

Nim homo habilis dotarli do wąwozu, omijając stada brontopsów i mamutów, do ich nozdrzy dotarła ostra woń sierści i moczu. Obcy znaleźli ich jaskinię! Stado przyspieszyło, zbiegło po skarpie, by na miejscu przed wejściem do pieczary odkryć kilka innych hominidów – sporo mniejszych (miast 130-140 cm, zaledwie 110-120) i na niższym poziomie rozwoju. Nasi bohaterowie ewolucji przystąpili do tego, w czym później ludzie zaczęli się specjalizować – eksterminacji słabszych. Bada australopiteków nie miała żadnych szans. Jeden został ciężko ranny rzuconym kamieniem przez Nerda. Dwu innych ubił Mięśniak. Przetrzebione stado z piskiem uciekło, pozostawiając na placu boju triumfujących (czyli porykujących, skaczących i szczerzących zęby) „ludzi zręcznych”.

Starcie z thylacosmilusami

Nerd: Poradzę sobie, jestem najinteligentniejszy.

MG: Wiesz, to inne czasy. To jak w gimnazjum, inteligencja ma przejebane.

Ale nagle… chyba Nerd pierwszy dojrzał płomienną kulę przemieszczającą się szybko przez nieboskłon. Ognisty punkt zamienił się w okrąg, a ten w wielką, płonącą kroplę, która z rykiem przeleciała ponad Olduvai. Hominidy skuliły się ze strachu, a chwilę potem co inteligentniejsze (udowadniając słuszność darwinizmu) pogalopowało do jaskini. A kropla wysunęła 3 pajęcze, długie nogi i, tryskając ogniem, wylądowała wprost przed wejściem do pieczary. Wszystko nagle ucichło. Mijały długie godziny. Wreszcie co odważniejsi (czyt. postacie graczy :)) wychynęli ze swej kryjówki. Nerd opukiwał pięściakiem nogi dziwnego zwierzęcia, którego ciało lśniło w słonecznym świetle, a twardsze było niż kamień. Mięśniak, wyczuwając kojące ciepło, wygniótł sobie legowisko prosto pod kroplą i zapadł w sen. Kobieta i Starucha przerzucały się znaczącymi chrząknięciami (bodaj dominowało „gugi”, wedle graczek określenie „zagrożenia” :)).

Poważna dyskusja pomiędzy samicami.

Kobieta: Gugu?!

Starucha: Gugi!

Wtem kropla zadrżała, a w jej korpusie pokazał się otwór. Mięśniak udowodnił, że instynkt samozachowawczy ma wyjątkowo rozbudowany. Nie tylko błyskawicznie się obudził, ale w mgnieniu oka znalazł się w jaskini. Kobieta i Starucha też, „gugając” w podnieceniu. A Nerd… cóż, rzucił kamieniem prosto w otwór, w którym właśnie ukazała się dziwna istota sześciu pajęczych odnóżach (w tym dwu chwytnych) i ni to ślimaczym, ni gadzim ciele. Kamień trafił obcego prosto w głowę. Ten zatoczył się, a potem wycelował z dziwnego urządzenia w Nerda. Z łapy pająkoluda trysnął snop ognia i spopielił jedną z nóg Nerda, który z trudem odczołgał się w głąb pieczary.

Przez całą noc z zewnątrz dochodziły dziwne odgłosy, lecz hominidy nie zamierzały sprawdzać, co robią przybysze. Dopiero rankiem  ostrożnie wyjrzeli na zewnątrz. Kropla i jej pasażerowie zniknęli. Miast tego przed wejściem do pieczary wznosił się kilkumetrowy prostopadłościan z gładkiego, czarnego kamienia!

I wtedy cały obraz zadrżał, zamazał się i znikł, a postacie graczy przebudziły się na jednej ze stacji orbitalnych organizacji Firewall. Cała sekwencja z małpoludami była symulacją XP, wirtualną rzeczywistością, w którą wciągnięta postacie graczy – agentów Firewalla (tzw. sentinels), którzy zginęli w poprzedniej akcji, a dziwnym trafem ich backupy zostały uszkodzone, czego efektem jest amnezja. Sim o homo habilis pozwolił ich wyleczyć, teraz pozostało na nowo wprowadzić ich w świat, o którym zapomnieli w wyniku amnezji. Osobisty, wciąż bezimienny proxy  bohaterów (czyli agent-weteran Firewalla, który kontroluje poszczególne komórki sentinelów) opowiedział im o świecie [od strony MG – wykorzystałem przygotowaną w Prezi.com prezentację multimedialną].

Po opisie australopiteków, którzy zajęli jaskinię stada.

Mięśniak [smutno]: Niestety, muszą wyginąć.

Po wszystkim gracze po raz kolejny wybrali postacie, ponownie pregenerowane zamieszczone w podstawce do Eclipse Phase oraz suplemencie Sunward.

Amanda (Madzia) – neohominid, naukowiec z Konstelacji Mornigstar z wysoką reputacją w kilku społecznościach, specjalistka od medycyny, bioinżynierii, pilot. Właścicielka kilku botów, nanorojów. Muza: małpa Tytus de Zoo.

Noname (Ata) – futura ze Straconego Pokolenia, łowczyni ego, mieszkanka Luny. Utalentowana psionicznie, doskonale kontrolujące swoje emocje, a przy tym niezwykle sprawna i niebezpieczna. Muza: przystojny, twardy facet o imieniu Mike.

Pretty Boy (Damian)  – furia (bojowy morf) z Szumowin, specjalista od walki wszelaką bronią uzbrojona w peem, kinetyczny pistolet i miecz z monowłókien. Muza: dziki pies – Mad Dog

Maximillian Kershov (Jaro) – reaper (bojowy bot w kształcie kuli) pracujący dla hiperkorporacji Direct Action, kolonista księżycowy z rosyjskim pochodzeniem. Uzbrojony po zęby, opancerzony, ze specyficznym poczuciem humoru. Muza: archetypiczny, amerykański żołnierz – Sarge.

Akcja przenosi się na Tytana, do miasta Aarhus rozłożonego na brzegu płytkiego, metanowego morza. 10 lat po Upadku. Bohaterowie, członkowie jednej z lepiej wyszkolonych komórek Firewalla, przybywają do TAU – Autonomicznego Uniwersytetu na Tytanie, by spotkać się z profesorem Magnusem Qiao-Sen Mingiem (Wydział Archeologii Obliczeniowej). Zadanie jest jasne, lecz niekoniecznie proste. Przyjaciółka profesora – doktor Tara Yu, archeolog-programista wpadła na trop Myrmidona – jednego z Tytanów, zbuntowanych SI (konkretnie seed AI), który przed Upadkiem nadzorował obronę plot i kilkanaście baz pocisków balistycznych na wschodnim wybrzeżu USA. Po zarządzeniu ewakuacji flota Yokyai Kong ewakuująca Azję Południowo-Wschodnią a prowadzona przez uderzeniowe tajskie eskadry stoczyła bitwę o punk L4. Prawdopodobnie wówczas zasiedlony przez Myrmidona zautomatyzowany krążownik został rozstrzelany przez rakiety i broń kinetyczną tajskich okrętów. Wedle dr Yu bazy danych Myrmidona zostały przejęte przez ludzi. Tara uważała, że wpadła na trop Tytana i chyba coś w tym jest, skoro od miesiąca nie daje znaku życia. BG mają dowiedzieć się, jaki los ją spotkał.

Mięśniak jednym ciosem ubił thylacosmilusa.

Kobieta: Kurcze, zaimponował mi! Chyba mu się wieczorem wypnę.

Agenci po rozmowie dotarli lądownikiem na pokład liniowca napędzanego antymaterią „Valley Forge” i ruszyli w podróż na Locus. Tam po raz ostatni widziano Tarę Yu. Locus – klastrowy habitat zamieszkały przez ponad milion kolonistów, znajdował się w punkcie L5 Jowisza, pośród Trojańczyków. W ciągu 7 dni podróży bohaterowie zdołali zebrać w sieci (Mesh) nawet sporo informacji, które podaję w skrócie:

– Pretty Boy, korzystając ze swej reputacji pośród anarchistów i autonomistów dowiedział się, że doktor Yu nawiązała kontakt z programista i hackerem – Masonem Wangiem. Ów człowiek był utalentowanym programistą, który przygotował dla niej sprzęt przeznaczony do infiltracji, ale jak i gdzie, nie wiadomo.

– Amanda wyjątkowo skutecznie (krytyczny sukces na Research) przeszukała sieć i znalazła imiona trójki współpracowników Tary. Byli nimi wspomniany wyżej Mason Wang, Morteza Bey – haker anarchistyczny, specjalista od teleoperacji oraz tajemnicza kobieta – Nia.

– Mason Wang okazał się być nie tylko dobrym hakerem, ale i biznesmenem, który po kilkuletniej pracy na Marsie zakupił sobie habitat w pobliżu Locusa. Przy okazji lubił się nieźle zabawić, ponoć niedawno zamówił do rozrywek seksualnych bota w morfie case (toporny, stalowy robot) z implantowanymi genitaliami kobiety.

– Kolejne poszukiwania Amandy pozwoliły stwierdzić, że Tara sporo czasu spędziła na Locusie, lecz przesłała swoje kopie beta (beta forks) na stację „Vishnukam” (orbita Ziemi), siedzibę Tajskiego Rządu Na Wygnaniu. Tam zbierały informacje o Myrmidonie. Okazało się, że trop prowadził do tajskiego gangu Białych Chanów, których siedziba znajduje się na statku, dawnym habitacie ewakuacyjnym – „Song Kai Flower”, który z niską prędkością od ok. 10 lat podróżował w rejon Trojańczyków Jowisza.

Maximillian Kershov to poważny bot ofensywny o kształcie sfery, co nie przeszkadza każdemu z bohaterów nabijać się z „kulki”.

Pretty Boy: Co tam u ciebie? Jakoś się toczy?

Noname: Poobijamy się?

Amanda: Zagramy w kulki?

U Masona Wanga

Na Locusie agenci wynajęli SLOTV (Small Lander and Orbit Transfer Vehicle), który dowiózł ich do habitatu firmy Blue Pod (należącej m.in. do Wanga) specjalizującej się w artystycznym projektowaniu AI i AGI (kolejno SI o niepełnej i pełnej psychice i umysłowości człowieka). Wang dał się przekonać do spotkania, kiedy BG powołali się na profesora Minga (dawnego wykładowcę Masona). Rozmowa okazała się owocna. Tara była nie tylko dawną nauczycielką i późniejszą współpracowniczką Wanga, ale także jego kochanką. Haker zaprojektował dla niej oprogramowanie dla dwu botów, z którymi miała przedsięwziąć jakąś akcję: Achillesa (klasycznego syntetycznego morfa typu case) oraz Tortoise’a – drony zwiadowczej przenoszonej przez Achillesa wyposażonej w oprogramowanie z dziedziny archeologii informatycznej. Wang stworzył także swoją kopię beta, która załadowana w Achillesa miała pomagać w hakowaniu zabezpieczeń. Same boty udoskonalił jakiś zaprzyjaźniony technik – Antoine Saul. Następnie Tara zniknęła, prawdopodobnie włamała się gdzieś. Agentom udało się wyciągnąć od Masona także inne informacje. Oto haker wrzucił na Achillesa skrypty, które tunelowanym kanałem przerzucały wszelkie zdobyte dane przez bota. W ten sposób wszedł w posiadanie plików Myrmidona! Wniosek – Tarze udało się odkryć pozostałości Tytana.

U Mortezy Beya

Tym razem bohaterowie spotkali się w sieci z kontaktem Tary. Morteza – młody, niezwykle elegancki i grzeczny haker arabskiego pochodzenia był dość zaniepokojony spotkaniem. Gdy wreszcie bohaterowie przekonali go do szczerej rozmowy, opowiedział, że ledwie tydzień wcześniej na teren Cieplarni Pana Xiu, gdzie mieszkał i pracował, wtargnęła grupa szturmowa Białych Chanów wyposażona m.in. w broń plazmową. Gengerom towarzyszyło kilka dziwnych morfów o potężnych szczękach, ciałach pokrytych zielonkawą łuską, oczach o podwójnych źrenicach bardziej przypominających drapieżne ksenomorfy niż ludzi. Nim system bezpieczeństwa uporał się z zagrożeniem, kilku transludzi z Cieplarni zginęło. Morteza jest pewien, że to wszystko związane jest z śledztwem Tary. Haker brał udział w jej operacji, a  konkretnie we wtargnięciu na pokład „Song Kai Flower”. Tara wpierw poleciała z Locusa do Casa Arturo – niewielkiego klastrowego habitatu na obszarze Greków Jowisza (punkt L4), gdzie wynajęła lub wypożyczyła SLOTV w wersji stealth i poleciała w kierunku

Dzięki modułowi teleoperacyjnemu kierował Achillesem i monitorował miejscowy system zabezpieczeń. Pokazał przy tym nagrania z pokładu statku nim oba boty zostały zlikwidowane. Jedno ukazywało Taja o okrutnych oczach i szpiczastych zębach zachłannie pochłaniającego chiński makaron, w tle było widać zaniedbane wnętrza statku (rodem z „Nostromo”). Badania w sieci wykazały, że jest to Dexter Vu – od kilku miesięcy szef Białych Chanów. Drugie nagranie przedstawiało Tarę na chwilę przed pochwyceniem przez gang.

Stało się jasne, że jeśli agenci chcą poznać los Tary Yu, muszą przedostać się na pokład „Song Kai Flower”.

PS.

1. System ma niesamowite możliwości, przed którymi chowa się magia w fantasy. Morfy, ego, kopiowanie samego siebie… Czuję się czasem przytłoczony. O ile mechanikę dość szybko wyłożyłem graczom, to tłumaczenie, do czego służy posiadany przez nich sprzęt zajęło mi sporo.

2. Mam nadzieję, że po tej przygodzie wciąż będzie chęć do gry w EP u czwórki graczy :). 

Advertisements

komentarzy 7

  1. nie złę super pomysł :). kojaży mie z pewnym filmem z lat 80 czy 70 co kiedyś widziałem .

    • jestem po przeczytaniu podręcznika eclispe . nie zły system , tomek masz nosa do takich rzeczy .
      Ja też bym zagrał kiedy by było można

  2. U mnie jest chęć 🙂 Jak najbardziej, zwłaszcza że jeszcze nie grałam małpką – naukowcem z Tytusem de Zoo, który jest jej „muzą”, w towarzystwie złośliwej kulki, która zdenerwowana najeża się bronią jak rybka rozdymka :D. I była pierwszą podrywaną postacią w ekipie :)))
    Świat jest faktycznie niesamowity, tylko boję się czy się w nim znajdę – ja bardzo niepewnie się czuję w takich „stechnicyzowanych” systemach.

    • Chęć też mam, podobnie jak Madzia obawiam się tylko jak się znajdę w świecie ale po pierwszej próbie podoba mi się :D. Świat w którym najbardziej pożądane są męskie kulki …jakoś tak mnie porwał ;).

    • Rany zostaw człowieku kompa na moment to ci trzylatek wklei i wstawi i wyśle i w ogóle..może to ona powinna zagrać. Bo technicznie sobie radzi:D to wyżej to też ja jakby kto pytał.

  3. Heh, pufter :). Fajna ksywa.

    Ok, planuję kampanię pod ekipę Wolsungową i Jara, na którego oczywiście liczę. Pablo, niestety nie mam miejsca. Chcę pograć z tą ekipą.

  4. Rewelacyjne. Aż mam większą niż zwykle ochotę w to zagrać, co jest o wiele mniej rewelacyjne z uwagi na brak wartych wzmianki MG do EP na dzikiej, barbarzyńskiej i zimnej północy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s