Lady Blackbird – próbnie

Naomi Bishop (Monika) – ex-gladiatorka, ochroniarz (ochoniarka? :)) Lady Blackbird, silna, mocna i twarda jak skała.

Kaylee Arkam (Asia) – pierwszy oficer „Puchacza” i zarazem specjalista od dość awaryjnego silnika, pożałowania godna czarodziejka.

Snargl (Maro) – goblin, pilot „Puchacza” potrafiący zmieniać kształt, złośliwiec i urwis.

Kapitan Cyrus Vance i sama Lady Blackbird byli NPCami.

W związku z wakacyjnym wyjazdem zabrałem ze sobą na wszelki wypadek dwa erpegi, w obu przypadkach padło na niewielkie rozmiarami indiasy (mniej noszenia w plecaku:)) – The Shadow of Yesterday oraz Lady Blackbird. Po raz kolejny okazało się, że „na wypadek” to nawet ksiądz nosi, ale nie używa (no dobra, przynajmniej nie powinien :)). Czasu na granie nie było, poza jednym wieczorem. Padło na „Lady” jako systemik prościutki mechanicznie, a nastawiony na szybką i widowiskową akcję. Mechanika miała o tyle znaczenie, że ekipa zebrała mi się dość nietypowa. Ze stałych graczy był tylko Maro, poza tym Asia (moja żona), niegdyś zapalony gracz, obecnie sporadycznie bawi się w RPG, a dla Moniki było to pierwsze spotkanie z tego typu rozrywką (dość szokujące, heh). 

Po wyjaśnieniu mechaniki (co poszło dość sprawnie) oraz samej idei gry w RPG (rany, jak dawno tego nie robiłem) zaczęliśmy. Postacie zostały rozdane, gracze zdecydowali się (co ciekawe) na bohaterów, który domyślnie nie pełnią pierwszoplanowych ról. W dodatku Asia zmieniła imię Kale na Kaylee, jako bardziej kobiece. By było jasne (dla tych, którzy wiedzą, czym najbardziej inspirował się John Harper, autor gry), nie oglądała nigdy serialu Firefly! W czasie samej gry tak poprowadziła postać, że jak dla mnie była idealnym odzwierciedleniem sympatycznej pani mechanik z pokładu „Świetlika”.

Imperialny Krążownik „Ręka Smutku”, czas – nieokreślony, miejsce – mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Światami Imperium a Przystanią. Mroczna, zamknięta głucho cela. Stalowa gródź, niemal żadne szanse na ucieczkę, a jednocześnie strach, że prędzej czy później kapitan sprawdzi lady Blackbird i dowie się, iż jest uciekinierką. Dla kapitana Vance’a perspektywa więzienia też jest bliska. W zasadzie on i jego załoga zdołali podpaść niemal każdemu w znanej Przestrzeni, a już w szczególności władzom tyrańskiego Imperium. Pozostało tylko jedno sensowne wyjście – ucieczka!

Kaylee uważnie obejrzała drzwi. Owszem, były masywne i ciężkie, ale zamek miały nieskomplikowany, przynajmniej dla niej. Już miała zabrać się za otwarcie go (udał jej się ukryć przed strażnikami wytrych – specjalna zdolność), gdy Snargle wprowadził w życie swoją operację. Wpierw zmienił się w pokraczną, szpetną niczym listopadowa noc po opadzie promieniowania goblinią staruchę z cyckami do kostek (sic!), a potem zawołał strażnika. W tym samym czasie Cyrus Vance i Naomi ustawili się w pobliży drzwi, by jak najszybciej ogłuszyć draba Imperium. Strażnik dał się omamić gładkim słowom Snargle’a i otworzył drzwi… i ujrzał wywracającego oczyma goblina, który na dodatek machał obleśnie jęzorem, skrzeczał i machał obwisłymi cyckami. Szczena strażnikowi opadła, stanął jak wryty, a Naomi objęła rękoma jego szyję i w zasadzie urwała mu łeb. I dwóm kolejnym którzy nadbiegli.

Po walce. Trupy marines walają się na ziemi. Naomi stoi między nimi.

Snargle: Ale mogłabyś zostawić kogoś przy życiu.

Naomi: Że ja?

Snargle [ironicznie]: Nie, pytałem systemu podtrzymywania życia.

Kaylee też chciała pomóc, okryć ciemnością czyny bohaterów, ale niestety nigdy nie była zbyt sprawnym magiem. Wiecie, z trudem dostała się do Imperialnej Akademii Magicznej, potem studiowała 6 lat. 6 lat na pierwszym roku… Wyszeptała kilka słów i zapadła ciemność. Absolutna. Wszędzie wokół. Nawet dalej niż powinna. Bohaterowie po omacku wyszli na korytarz i obszukali strażników, zabierając im broń – ciężkie, nieprecyzyjne, ale o ogromnej sile rażenia karabiny sprężynowe, typowe giwery piechoty abordażowej Imperium.

W kompletnych ciemnościach herosi poruszali się naprzód, starając się czynić jak najmniej hałasu, poza Kaylee. Ta utalentowana techniczka zaczęła grzebać przy karabinie, chcąc go udoskonalić. Niestety bez odpowiednich narzędzi i w kompletnych ciemnościach, popełniła fatalny błąd. Miast poprawić działanie blokady sprężyny ładowniczej, zwolniła ją. Ciszę rozdarł ryk karabiny, który jak żywe zwierzę zadrżał w rękach Kaylee. 30 wielkich, stalowych pocisków pognało wzdłuż korytarzu, rykoszetując od stali ścian i grodzi. I tak oto cicha ucieczka zamieniła się w pospieszne spierdalanie. BG pobiegli w ciemnościach, szczęśliwie docierając do krawędzi działania czaru. Zobaczyli leżące na podłodze zmasakrowane zwłoki dwu marines Imperium… Oczywiście Snargle, idący przodem, próbował wmówić, że to on uczynił. Oczywiście nikt w to nie uwierzył.

Snargle i jego talenty kształtowania ciała.

Kaylee: Snargle, rzuć okiem na korytarz!

Snargle [pstrykając palcami, jakby czymś strzelał]: Pstryng!

Na końcu korytarza znajdowała się zamknięta gródź. Tym razem to lady Blackbird zatrzymała innych. Jako arystokratka brzydziła się przemocą, więc grzecznie zapukała w drzwi, żądając ich otwarcia, a te otworzyły się, ukazując bodaj ośmiu piechociarzy Imperium celujących z karabinów i ciężkich, masywnych pistoletów w bohaterów.

Walka nie trwała długo. Naomi zmasakrowała wręcz kilku z przeciwników, a reszty dokończył Cyrus, waląc z dwu pistoletów na raz (a co, lans na akimbo!) Kaylee przy tym ponownie rzuciła czar ciemności. Zadziała wyjątkowo dobrze. Nie tylko sprowadził mrok, ale i oślepił lady Blackbird.

Na pokładzie panował chaos. Megafony ogłaszały ucieczkę więźniów, nawoływały do dyscypliny etc. Z miernym skutkiem. BG dopadli relingu, przeskoczyli na drugą stronę i, wisząc w na rękach, kilka tysięcy jardów ponad Głębinami ruszyli mozolnie wzdłuż kadłuba krążownika. Ich celem był zakotwiczony przy bakburcie „Puchacz”. Po drodze lady odpadła od kadłuba, lecz szybka reakcja bohaterów uchroniła arystokratkę od śmierci, niestety dama straciła krynolinę. Oczom pozostałych ukazały się jej kształtne nogi w białych pończoszkach. Tego było zbyt wiele dla lady. Przetrwała ucieczkę i aresztowanie. Dzielnie radziła sobie podczas ucieczki, nie bała się wrogów, nie panikowała nawet wtedy, gdy oślepła, ale golizna!? Przy obcych mężczyznach? Przy tym samczo męskim Vance’ie? Mówiąc krótko – wpadła w panikę. Na szczęście Naomi zakryła jej „goliznę” jakimś zdobycznym ciuchem.

Wreszcie BG udało się wejść na pokład „Puchacza”. Snargle wpasował się w wygodny fotel i sprawdził systemy. Kaylee odpaliła i skalibrowała silniki. Ruszyli! Z zapasem węgla na kilkanaście kilometrów lotu! 🙂

Załoga na pokładzie „Puchacza”.

Cyrus Vance [NPC]: Snargle, systemy!

Snargle: Wszystko ok!

Cyrus: Poleci?

Snargle [pewnie]: Poleci!

Cyrus: Daleko?

Snargle [wciąż pewnie]: 12,7 km!

Pozostało tylko zdobyć paliwo na krążowniku. Plan był szalony, ale kto by go nie miał dokonać, jak załoga najszybszego przemytnika w Przestrzeni? „Puchacz” wyleciał ponad „Rękę Smutku”, wieże działowe krążownika zaczęły go śledzić, wypluwając pocisk za pociskiem. Śmigły stateczek, wstrząsany wybuchami zrobił świecę, a potem pętlę. Naomi siadła po raz pierwszy w życiu za działkiem w wieżyczce „Puchacza”, Kaylee pieszczotliwie przemawiała do maszyn statku, Snargle wrzucił na oczy gogle, obleciał krążownik dookoła i skierował się wprost na jego dno, w miejsce gdzie znajdowały się ładownie. Naomi nacisnęła spust i dwie lufy działka wystrzeliły falą stali. Przeciwpancerne pociski uderzyły w kadłub „Ręki Smutku”, przebijając go na wylot. Rozpruta stal zajęczała i rozdarła się pod ciężarem tysięcy ton zgromadzonego węgla, który wysypał się prosto w pustkę… i „Puchacza”. Snargle bowiem zatrzymał precyzyjnie pojazd pod strumieniem sypiących się kamieni, otworzył ładownie, napełniając ją po brzegi.

Chwilę potem „Puchacz” na dopalaczach poszyb0wał w Głębiny, gdzie skrył się przed krążownikiem. Wszystko wydawało się być w najlepszym porządku, nawet lady Blackbird odzyskała wzrok.

„Puchacz” na dopalaczach. Wszystko zgrzyta, coś strzela, pękają rury.

Snargle [pieszczotliwie do Naomi]: Słyszysz jak grzechocze? To rdza spierdala.

Co dalej? Lady Blackbird chciała dotrzeć do swego ukochanego – Króla Piratów Uriaha Flinta, tylko gdzie go szukać? Ponoć miał swoją bazę gdzieś w Resztkach, ale nikt nie znał jej dokładnego położenia. Ostatecznie BG zdecydowali się polecieć do Nocnego Portu i tam zdobyć potrzebne informacje. Po drodze dostrzegli podniebne kałamarnice, ale szczęśliwie wielkie zwierzęta nie zainteresowały się statkiem.

Nocny Port. Nędzna przystań piratów, mętów, wyrzutków i przestępców. Burdele, knajpy, nędzne speluny oświetlone jarmarcznym światłem migoczących neonów. Wszystko co rozrosło się po ciemnej stronie tej planety wokół lokalnego portu powietrznego. „Puchacz” gładko przysiadł na tafli lądowiska i bohaterowie zeszli z pokładu na ciemne i niebezpieczne uliczki Nocnego Portu. W jednej z tawern bohaterowie rozpytali o Króla Piratów, dowiadując się, że Uriah Flint planuje rajd na jeden z podbitych przez Imperium światów. Potrzebuje chętnych śmiałków wraz z okrętami. Tego m.in. dowiedziała się Kaylee od barmana i Snargle od kilku pilotów.

Tym samym bohaterowie mieli dwa tropy. Po pierwsze mogli polecieć na pograniczne światy Resztek, gdzie na jednym z nich gromadzić się miała flota Uriaha Flinta. Po drugie mogli zostać, rozpytać dokładniej o Króla Piratów i znaleźć tych, którzy rekrutowali dla niego ludzi. BG wybrali pierwszą opcję. Wkrótce „Puchacz” ponownie uniósł się w powietrze i poszybował w kierunku Resztek. Bohaterowie zdołali namierzyć jeden ze statków pirackich, który prawdopodobnie należał już do floty Flinta. Dzięki manewrom Snargle’a i pomysłowości Kaylee „Puchacz” zdołał podczepić się (wykorzystanie improwizowanego harpuna) pod kadłub korsarza i tak polecieć w stronę Resztek.

Na tym sesję zakończyliśmy.

Ps.

1. Świat i mechanika niezwykle barwne. Od razu czuć, jak wiele autor czerpał z „Firefly”.

2. Do momentu ucieczki z krążownika było fajnie, dynamicznie i śmiesznie, ale potem jakoś nam akcja zwolniła i miejscami było nudnawo. Czuć było, że ekipa nigdy nie grała ze sobą. Różnica w erpegowych doświadczeniach graczy też miała swoje znaczenie.

3. Ale przyznam, że zagrałbym jeszcze w „Lady Blackbird”. Zagrał chętniej niż poprowadził. To naprawdę fajna i dobrze pomyślana gra. Fajnie wychodzą rzuty, intuicyjnie stosuje się atrybuty, sekrety i klucze.

Reklamy

komentarzy 7

  1. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale to jest jakiś taki mini system będący jednocześnie przygodą? Brzmi ciekawie. Zaraz. Przecież mogę zguglowac…:-)

  2. Ciesze sie, ze sie podoba. Jesli nic sie nie wysypie, wersja PL powinna pojawic sie na dniach. 🙂

  3. @ atomicturist
    Tak, mini gra, jest dostępna w wersji angielskiej za darmo. Już wkrótce też w polskiej, o czym Seji tu napisał. Polecam. Gra mocno inspirowana serialem „Firefly” (dzięki tej sesji moja żona zechciała go obejrzeć ze mną i tak się wkręciła, że od wczoraj walnęliśmy już 9 odcinków:)), ale także filmami Miyazakiego.

    @ Seji
    O tak, bardzo fajna rzecz. BTW, wpierw TSOY, teraz LB. Macie coś jeszcze w planach?

  4. rzecz widze jak najbardziej awrta wydania pieniażków:-) Tylko i tak nie będę miał z kim grać bo limit nowosci wyczerpałem ‚zmuszając’ moich co-graczy do grania w Moderna, ale za to bedzie ladnie na pólce wyglądało:-)

  5. @Smartfox

    Darken planuje: http://gindie.pl/ – ja tam jestem dochodzaco tylko.

    @atomicturist
    LB jest darmowa i w pdf. Ale zawsze mozna wydrukowac, choc to tylko kilkanascie stron.

  6. > moja żona zechciała go obejrzeć ze mną i tak się wkręciła

    He robbed from the rich and he gave to the poor
    Stood up to the Man and he gave him what for
    Our love for him now ain’t hard to explain
    The Hero of Canton, the man they call Jayne!

    You know what the chain of command is? It’s the chain I go get and beat you with ’til ya understand who’s in ruttin’ command here. Now we’re finishing this deal.

    Chyba czas obejrzeć Fireflaya ponownie.

  7. My wczoraj skończyliśmy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s