Eclipse Phase – Glory cz. II

Amanda (Madzia) – neohominid, naukowiec z Konstelacji Mornigstar z wysoką reputacją w kilku społecznościach, specjalistka od medycyny, bioinżynierii, pilot. Właścicielka kilku botów, nanorojów. Muza: małpa Tytus de Zoo.

Noname (Ata) – futura ze Straconego Pokolenia, łowczyni ego, mieszkanka Luny. Utalentowana psionicznie, doskonale kontrolujące swoje emocje, a przy tym niezwykle sprawna i niebezpieczna. Muza: przystojny, twardy facet o imieniu Mike.

Pretty Boy (Damian)  – furia (bojowy morf) z Szumowin, specjalista od walki wszelaką bronią uzbrojona w peem, kinetyczny pistolet i miecz z monowłókien. Muza: dziki pies – Mad Dog

Maximillian Kershov (Jaro) – reaper (bojowy bot w kształcie kuli) pracujący dla hiperkorporacji Direct Action, kolonista księżycowy z rosyjskim pochodzeniem. Uzbrojony po zęby, opancerzony, ze specyficznym poczuciem humoru. Muza: archetypiczny, amerykański żołnierz – Sarge.

     Sesja rozpoczęła się od podsumowania dotychczasowej rozgrywki (minął miesiąc w końcu). Wyszło na jaw, że można by zadać jeszcze kilka pytań Mortezie, toteż grę wznowiliśmy w Cieplarni Pana Xiu – habitacie o szkatułkowej budowie (kolejne sfery ukryte w sobie nawzajem). Agenci Firewall dowiedzieli się o przygotowaniach poszukiwanej doktor Yu do akcji na terenie statku/habitatu Białych Chanów – przebudowanym frachtowcu ewakuacyjnym „Song Kai Flower”. Wpierw wynajęła na Casa Arturo (klastrowy habitat, którego mieszkańcy specjalizują się w tuningowaniu niewielkich pojazdów kosmicznych) SLOTV ( Small Lander and Orbit Transfer Vehicle) „Kesyrah” pokryty metamateriałami zmniejszającymi echo radarowe i cieplne. W nim podleciała do kadłuba statków gangu. Badacz weszła na pokład z dwoma botami – antropoidalną skrzynką w wersji stealth, która przenosiła Tortoise – specjalistyczne oprogramowanie do intruzji i archeologii obliczeniowiej. Jednocześnie Morteza ukrył swoją betę w jednym z niewielkich pojazdów orbitalnych ledwie 1000 km od „Song Kai Flower”, poprzez łącze lalkarskie mógł wspierać swymi umiejętnościami hakerskimi Yu. Nim wpadła ona w łapy Tajów, został odłączony (najpewniej zniszczono lub przejęto bota dr Yu). Młody Arab przypuszczał, że niedawny atak Chanów na Cieplarnię był zarówno ostrzeżeniem jak i zemstą gangsterów. Wytropili go zapewne poprzez przejętą betę Mortezy.

Kolejne kilka dni agenci poświęcili na przygotowania. Max wykorzystał swoje znajomości korporacyjne i wynajął u jednego z tajemniczych CEO, dla którego pracował wcześniej przebudowany SLOTV.  Na Casa Arturo Pretty Boy i Noname zdobyli moduły do implementacji osobowości beta oraz zakłócania wrogich sensorów, a także zautomatyzowaną instalację abordażową, która pozwalała na wyrzucenie (pneumatycznie) agentów w kierunku statku-celu. Choć cena modyfikacji była spora, to wyjątkowo udane mocy psi przez Noname sprawiło, że miejscowy spec jednej ze stoczni za darmo (a raczej za reputację) zdecydował się pomóc bohaterom. W tym samym czasie Amanda zgrała swoją betę do modułu statku. Miała tam pełnić rolę automatycznego pilota. Potrzebne jeszcze były urządzenia do siłowego wejścia na pokład „Song Kai Flower”. Pretty Boy przez znajomości załatwił plany ładunków termitowych, a następnie wynajął już na Locus przemysłowy nanofabrykator i stworzył kilka z nich.

Przygotowani do akcji wyruszyli na wynajętym orbiterze w kierunku habitatu Białych Chanów. Plan był prosty. Odpowiednio zaprogramowana beta miała poprowadzić statek w taki sposób, by trajektoria lotu i szybkość wskazywały na przelot jednej z licznych tutaj asteroid. Odpowiednie tło sensoryczne zapewniał zdobyty moduł maskujący. Fałszywa asteroida miała zbliżyć się na ok. 200 km od „Song Kai Flower”, lecąc z prędkością kilku kilometrów na sekundę. Przygotowani do abordażu (w swoich skafandrach) agenci zostaną wówczas wystrzeleni przez sprzężone z betą Amandy urządzenie abordażowe (wymagana precyzja!) i polecieć w kierunku statku. Połączeni ze sobą i prowadzeni przez Maxa (reaper ma własny napęd jonowy, więc może korygować lot) po kilkudziesięciu minutach lotu powinni dotrzeć do celu.

Przygotowanie do dokowania w Casa Arturo.

Obsługa habitatu [MG]: Ilu was jest na pokładzie?

Amanda: Trzy i kulka.

Max: Powiedz tak jeszcze raz, a rozwalę Ci betę!

Jak zaplanowali, tak zrobili. Plan zadziałał perfekcyjnie. Nic nie wskazywało na to, że mieszkańcy „Song Kai” odkryli intruzów. Statek Chanów miał stosunkowo prostą konstrukcję. Połączone ze sobą habitaty zakończone były z jednej strony silnikami fuzyjnymi, a z drugiej cylindrem mostka. W 1/3 długości znajdował się największy z modułów – mieszkalny torus o średnicy kilkudziesięciu metrów, który obracał się z wystarczającą prędkością, by wytworzyć sztuczne przyciąganie grawitacyjne podobne do panującego na Lunie. Cały statek/habitat liczył sobie ok. 200 metrów długości i z daleka przypominał srebrzystą igłę z nanizaną na nią pączkiem-oponką. Agenci z wolna zbliżali się do celu podróży w zupełnej ciszy. „Song Kai” rósł w oczach i już wkrótce mogli dostrzec, iż został w dużym stopniu zmodyfikowany. Pobrane plany klasycznego ewakuatora dla Azji Południowo-Wschodniej prawdopodobnie tylko w przybliżeniu wskazywały na kolejne pomieszczenia. Statek miał rozbudowane silniki, kilka z nich najwidoczniej wymontowano z mniejszych maszyn, zwiększając dzięki temu potencjalny ciąg statku. Będąc 1-2 kilometry od celu, agenci dostrzegli przycumowane do kadłuba okaleczone orbitery – pozbawione napędu. Sponad mostku wyrastała też ogromna antena do przesyłania wielkich ilości danych, np. egoemisji (egocasting), zdecydowanie nietypowe urządzenie jak na tego typu statek.

Wreszcie agenci przybili do kadłuba „Song Kai Flower”. Chcąc uniknąć wykrycia, zdecydowali się wejść nie przez główną śluzę, lecz tę, która na planie łączyła się z wąskim tunelem konserwacyjnym. Amanda sprawnie podłączyła się do działającej sieci „Song Kai” i za pomocą oprogramowania sforsowała firewall, a następnie podszyła pod admina. Dzięki temu ekipa mogła wejść na pokład. Amanda próbowała też odłączyć AI zarządzającą siecią, lecz po nieudanej próbie straciła status admina i przezornie rozłączyła się.

Ksenomorfy atakują agentów.

Pretty Boy: Czy może coś ugryźć reapera [dop. bojowy bot o kształcie kuli]?

MG: Jeśli ma szczęki z diamentu lub nanowłókien? Tak, to możliwe. Reaper będzie wyglądał jak Gwiazda Śmierci w „Powrocie Jedi”.

Max: Raczej jak logo Apple.

Max, jako najbardziej ofensywny, wkroczył pierwszy do kiepsko oświetlonych wnętrz siedziby gangu. Po chwili dołączyli do niego kolejni agenci. Znajdowali się w ciasnym doku naprawczym, gdzie walały się rozmaite części, kable, podzespoły botów remontowych. Ciężka, hermetyczna gródź oddzielała ich od modułu podtrzymywania życia. Tam też nikogo nie było, czarne sarkofagi stacji uzdatniania życia pracowały bez zarzutu. Zmodyfikowane genetycznie algi sprawiały, że atmosfera na statku nadawała się do oddychania.

Agenci odkryli, że od pobliskiego reaktora ciągną się grube kable prowadzące na tył statku, popłynęli więc w tamtym kierunku (0 G), ostrożnie opatrując teren. Emiter terahercowy Maxa, elektryczny zmysł Amandy, moce psi Noname i wzmocniona sensoryka wizji u wszystkich okazały się kluczowe na tej sesji. Praktycznie za każdym razem to agenci byli w stanie namierzyć zagrożenie pierwsi i odpowiednio zareagować.

Wedle planów za modułem podtrzymywania życia znajdować się miał moduł dekontaminacyjny, a dalej habitaty. Owszem dekontaminacja była i działała, ale dalej… Wpierw bohaterowie poczuli wilgoć, woń gnijącej roślinności i mokrej gleby, a potem zobaczyli iż cały obszar aż po napęd zapełniały kadzie hodowlane, hydroponiczne uprawy oraz bujna, dżunglowa roślinność. Wszystko wydawało się zbyt rozrośnięte, dzikie, co gorsza – niezadbane. Tutaj też doszło do pierwszego starcia. Jeden z członków gangu ukrył się pośród roślinności, lecz wykryty przez sensory agentów został błyskawicznie wyeliminowany Pretty Boya, który zwinnie przepłynął kilkanaście metrów w powietrzy i ściął przeciwnika kataną z mikrowłókien. Co prawda ganger nie odpalił trzymanego w ręku shreddera, co mogłoby się marnie skończyć dla bohaterów, ale zapewne zdążył przed śmiercią wysłać w wewnętrznym meshu info do swoich kompanów. Agenci czym prędzej przezbroili się, przygotowali cięższe giwery. Koniec z infiltracją. Szybko sprawdzili hodowle. Jak się okazało Chanowie musieli mocno zmienić nawyki żywieniowe. W kadziach hodowano ludzkie mięso: wątroby, serca, kończyny. Wszystko jako wysokobiałkową żywność dla prawdziwego tajskiego transhuman macho.  W module napędowym odkryli nie tylko mocno zmodyfikowane silniki i zasilanie (m.in. przez energię przekierowaną z reaktorów), ale także silne promieniowanie, czym prędzej więc wynieśli się stąd.

Powrócili do modułu dekontaminacyjnego. Po raz kolejny wzmocnione sensory dały im przewagę na polu walki. Max odkrył, że za grodzią znajduje się przynajmniej dwu przeciwników. Noname wykryła mocami psi kilku kolejnych. Wszyscy przygotowani, zapewne z bronią palną bądź strumieniową (beam – wiązkową brzmi lepiej?).  Max nie zamierzał szturmować. Wydobył pasy termitowe i zamocował na grodzi oraz ścianie modułu. Agenci wycofali się do hodowli i odpalili ładunki. Termit błyskawicznie przepalił gródź i ścianę z ogniotrwałych stopów metali. Dekompresja była kompletny zaskoczeniem dla gangerów. Różnica ciśnień rzuciła nimi o ściany, krawędzie grodzi. Dwu wyssało poza statek, pozostali wkrótce umarli, dusząc się z braku powietrza.

Okazało się, że wśród przeciwników znajdowali się zwykli gangerzy (choć „nieco” przekształceni) oraz postacie żywcem wyjęte z filmu, jaki BG pokazał Morteza – dziwne istoty o zielonkawej łusce i oczach z podwójną źrenicą, ksenomorfy rodem z niskogatunkowej simulspace sf.

Nie pozostało nic innego jak szybko napierać w kierunku mostku. Po drodze doszło jeszcze do dwu starć. Dzięki wsparciu Amandy, która ponownie włamała się do meshu oraz sprawności bohaterów, gangerzy ginęli jeden po drugim. Raz jeden oberwał Max, ale solidnie bo z działka plazmowego (ostre nadtopienie kadłuba J). Amanda zdołała odkryć, szperając po meshu, los dr Yu. Okazało się, że popieprzeni Chanowie przerzucili jej ego do morfa porucznika szefa gangu (Dextera Vu), a tegoż do ciała Yu. Następnie uszkodzili jej stos rdzeniowy i żywcem przemielili w jednej z maszyn do przygotowania posiłków. Te nudle z mięsem, które na oglądanym dzięki uprzejmości Mortezy filmie wcinał Dexter, były wzbogacone proteinami biednej pani archeolog.

Pytanie, co się stało, że, owszem z natury brutalni Tajowie, stali bandą popieprzonych degeneratów, wyjaśniło się w module technicznym. Tam też BG znaleźli części Myrmidona, a na nim odkryli ekssurgenta (exsurgent virus – dosłownie „wirus powstający, wzrastający etc.”), którego szczep przyjął imię „Glory”. Działał wielopłaszczyznowo. Infekcję rozpoczynał od ofiary, która miała jakiekolwiek zdolności techniczne. Cyfrowo reprogramował ją, kreując  idee fixe budowy nanoula a następnie zmieniając w matkę roju. Nanoul infekowałpozostałych członków społeczności i z wolna ich przekształcał. Twórca nanoula po wykonaniu zadania zmieniał się w matkę roju. część stawała się trutniami, którzy wciąż przypominali istoty ludzkie, a ich zadaniem była ochrona roju, a pozostali stawali się rozpłodnikami (owymi ksenomorfami), którzy tworzyli w sobie jajo i przenosili je do matki, by umieścić je w jednej z jej macic za pomocą pokładełka. Z chwilą gdy wirus wszystkich przekształcił lub doprowadził do zniszczenia lokalnej społeczności (niezainfekowani byli źródłem pożywienia dla zarażonych) wytwarzał w matce imperatyw rozmnożenia się na inne grupy ofiar.

Przed wkroczeniem do centrum kierowania „Song Kai” agenci bez skrupułów rozwalili ostatnich obrońców, w tym Dextera Vu i jego porucznika w morfie doktor Yu. W tym samym czasie zagrożony wirus wymusił na zakażonych gangerach odpalenie silników statku. Wedle wyliczeń bety Amandy, kierującej SLOTVem bohaterów, „Song Kai Flower” skierował się prosto na Słońce. Po niespełna dwu lat miał do niego dolecieć i spłonąć w koronie słonecznej. Zarodki wirusa, niezwykle odporne na czynniki zewnętrzne przetrwałyby katastrofę, a wiatr słoneczny rozniósłby je po całym układzie. Słysząc to, Amanda uruchomiła posiadany przez siebie nanorój sabotujący i uszkodziła napęd. Statek co prawda nabrał przyspieszenia, ale przynajmniej było pewne, że dotarcie do celu zajmie mu dużo więcej czasu.

Po rozwaleniu gangu agenci na obszarze mostku odkryli matkę, splątaną masę materii organicznej, pokrytą śluzem, cuchnącą i obrzydliwą. Nieruchawa istota nie mogła się obronić. Agenci spalili ją (nie pamiętam czy zdobycznym plazmiakiem czy termitem), a następnie wysłali raport do swego proxy z Firewall.

Uwagi:

  1. Uff, jeśli ktoś to przeczytał, to pewnie rozumie, że „Eclipse Phase” wymusza nieco inne podejście do gry, graczy etc. Technologia przytłacza, daje gigantyczne możliwości (przy następnej sesji, którą mam nadzieję niedługo opiszę, jeden z graczy w zasadzie zhakował założenia scenariusza, rozwiązując wyjątkowo szybko zagadkę). Na tej sesji też gracze, którzy w sumie nie znali jeszcze zbyt dobrze świata, pięknie korzystali z posiadanego potencjału.
  2. Mimo tych wszystkich problemów system rajcuje mnie straszliwie. Klimat nieziemski.
  3. Obrażenia zadawane przez broń wcale nie są tak wielkie, jak się wydawało na początku. Jeśli agent trzyma w łapach railguna w wersji SMG i posyła długą serię w gangera, a ten jest w stanie oddać (choć ciężko ranny), to nie jest tak źle, prawda?
  4. Przy poprzedniej sesji mówiłem, że reputacja tutaj to potęga. To prawda, pozwala załatwić sobie nawet niewielki statek kosmiczny, jednak dorównuje jej umiejętność Infosec (czyli hakowanie). Dobry spec od rozwalania sieci jest na wagę złota. Kreatywny gracz-haker to mocarz przy netrunnerze z CP2020.
Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. Nie da się ukryć Tomaszu, że klimat jest Nie-Ziemski. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s