Wszyscy ludzie Firewall odc. 2-3

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

Kleofon Graff (Ata) – Futura ze Straconego Pokolenia (arabskie DNA), psioniczka i ultymatka (frakcja). Początkująca łowczyni nagród i poszukiwaczka zaginionych ego. Muza: Zed, a jaki jest Zed, każdy wie, kto oglądał Pulp Fiction.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG)

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liguid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporacjęJ). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji angielskiejwęgierskiej oczywiście).

Sesja II

Ariffa: Ja jestem uczciwą ośmiornicą! Cthulhu zabronił kraść!

Nadszedł czas działania. BG informują zarząd kolonii o ataku (w Meshu reakcja była różna, głównie zaskoczenie, niewiara). Co ciekawe szefostwo reaguje dziwnie, odbierając broń Jamesowi. BG zaczynają podejrzewać, że przynajmniej niektórzy z zarządu znajdują się pod kontrolą Matki Reddrik.

Saad rusza w głąb południowego korytarza. Chce sprawdzić lokację, do której docierają strumienie danych. Zabezpieczają go w odpowiednim dystansie Ariffa i Kleofon. James zostaje w Instalacji. Zamierza dostać się do magazynu, w którym zdeponowano broń BG. Zapowiada się, że giwery okażą się niezbędne.

Saad bez problemu dociera w okolice warsztatu, wspierany przez Mikrobiego, całkiem skutecznie zdobywa właściwe informacje. Na miejscu próbuje przepytać dwu górników, ale daje się zaskoczyć. Jeden z górników odpala w niego z ręcznej lancy laserowej. Co prawda to urządzenie nie broń, ale wystarczająco skuteczne, by mocno zranić. Saad nie poddaje się, oddaje ciosy, rozbraja górników, raczej nienawykłych do walki wręcz, ale to dla Matki Reddrik sygnał, że jej tajemnica jest bliska wydostania się na wolność. Ariffa (uwieszona sufitu, 8 metrów nad ziemią, w jednym z korytarzy) przemieszcza się w kierunku warsztatu. Graff po prostu biegnie, chcąc pomóc wciąż walczącemu Saadowi. Dwu górników pokonał, ale przybywają kolejni. Biomorfy. Wszyscy zainfekowani. Saad odpala ze zdobycznej lancy, ale jedynie przepala otaczające go pojazdy i trafia w zbiornik z tlenem czy inną wybuchową substancją. Huk! Kamala odrzuca na ścianę, podobnie próbującą mu pomóc Ariffę.

Starcie Saada z górnikami

MG: On nie podejdzie do ciebie. Użyje lancy górniczej i wiesz, jak cię trafi, nawet coś wydobędzie. 15 kilo stali, trochę wanadu,wolfram…

James: I kupę syntmorpha.

Bohaterowie z trudem się zbierają i uciekają w kierunku Instalacji, dłuuuugim, prawie kilometrowym korytarzem. Ale Matka Reddrik podjęła decyzję. Nagle zamykają się śluzy. Zainfekowane biomorfy atakują. Kompletne zaskoczenie. Coś eksploduje w rejonie wydobywczym. Może cysterny z gazem, może górnicze materiały wybuchowe. Eksplozja wyrywa jedną z ogromnych, kilkumetrowych śluz i wyrzuca z korytarza. Zaskoczeni górnicy są mordowani przez zarażonych. Obrywają przede wszystkim syntetyki. W tym czasie James przedostaje się do magazynu i mimo pewnych problemów z górnikami zdobywa broń i ekwipunek ekipy (tak można już mówić o ekipie).

Chaos narasta. Ktoś wyssał tlen z jednej z farm hydroponicznych, zginęło kilkudziesięciu pracowników. Ktoś inny zaczął strzelać z broni palnej. Widać zarażeni dorwali się do magazynów, gdzie przechowywano pistolety i karabiny precyzyjne firmy De Leuw. O ile te pierwsze były w zasadzie sprzętem do samoobrony, to ciężkie De Leuw Stoppery zaopatrzone specjalistyczne celowniki elektroniczne, czynią prawdziwe spustoszenie. Mimo to BG docierają do śluzy prowadzącej do wielkiej, centralnej kawerny Edenu, tej samej, gdzie znajduje się Instalacja. BG komunikujący się ze spanikowaną Elisse Dewager zamierzają tam zadekować się i zaplanować dalsze działania. Jakież jest ich zaskoczenie, gdy śluza zamyka się. Saad i Ariffa zdążają jeszcze, lecz Kleofon zostaje po drugiej stronie. Nagle widzi, jak odpalają się alarmowe światła, a bezosobowy głos oznajmia, że cały obszar zostanie pozbawiony powietrza! Zapewne Matka zdobyła kontrolę nad Meshem Edenu.

MG: Ariffa. Info z Meshu. Kryl się ujawnia…

Saad: „Jestem gejem”

Bohaterce udało się uratować. Jej kompani podkładają po drugiej stronie znalezione materiały wybuchowe, co Graff wzmacnia ułożonymi pod śluzą butlami z tlenem. Ogromna eksplozja wyrywa kolejną śluzę z obręczy i rzuca nią na ziemię. W tym samym czasie przez kolejną, zamkniętą śluzę, tym razem w rejonie wydobywczym przedostaje się Tron z grupą ocalałych z rzezi syntetyków. Wielkim transporterem taranuje wrota i dzięki temu dociera do Instalacji.

Pandemonium nie kończy się, lecz pogłębia. Elisse traci kontakt z farmami hydroponicznymi. Odcięto w nich ponad 2 setki ludzi. Pytanie czy zdrowych? Mesh zaczyna działać przeciw kolonistom. To Matka pokonała Life – SI kolonii. Teraz mogła wykorzystać systemu Edenu przeciw niezainfekowanym. BG przekonali Elisse, by wyłączyła Mesh. Na kilka godzin zaledwie. Nie chodziło jedynie o to, że koloniści bez Mesha będą się czuć, jakby ich pozbawiono słuchu, mowy etc. Life przez Mesh zarządzała systemami podtrzymywania życia. Za kilka godzin, o ile nie włączy się sieci, zacznie brakować tlenu, spadnie temperatura… W skrócie rozpocznie się powolny proces umierania. Bohaterowie wysyłają posiadane boty do parku maszyn. W końcu je tracą, namierzone przez wrogów, ale udaje im się w miarę precyzyjnie określić położenie Matki – to jeden z wielkich, świdrów laserowych.

Kilka godzin bez Mesha bohaterowie zamierzają wykorzystać i dostać się w pobliże Matki, a potem ją zniszczyć. W teorii proste, w praktyce bohaterowie owszem bez problemu opuszczają kompleks Instalacji, w którym skryło się 200-300 ocalałych, w tym Tron, Rudolf i Elisse, ale dalej… Przemykają pod wyrwane wrota do korytarza prowadzącego w kierunku parku maszyn. Światła są przygaszone, czerwone lub bursztynowe – alarm zagrożenia życia. Nie słychać maszyn, nie ma tego charakterystycznego szumu, który mózg ludzki błyskawicznie usuwa poza postrzeganie. To jak z komputerem. Gdy go wyłączysz, słyszysz nagle, jak głośno pracują w nim wentylatory etc. Tę przerażającą ciszę przerywają sporadyczne strzały, eksplozje, czasem krzyki. Eden umiera.

Bohaterowie dostają się w okolice wraku ciężarówki, którą Tron przebił się do głównej komory. Saad sprawdza teren i mało co nie traci głowy. Jeden z górników, 400 metrów dalej, skryty za ogromnym, uszkodzonym transporterem (zarażeni próbowali nim rozjechać wcześniej BG, uciekających z parku maszyn, i po nieudanym manewrze uderzyli w ścianę, blokując korytarz) na szczęście okazuje się kiepskim strzelcem. Jego Stopper chybia o włos. Rozpoczyna się pojedynek snajperski. Saad doskonale się maskuje (liquid steel, szereg augmentacji etc.), namierza cele. Niszczy wysłanego na zwiady bota, przepędza kryjących się wokół transportera wrogów.

Sesja III

[Nieobecna Kleofon Graff]

Tron [NPC]: Jeśli ktoś z was wierzy w Boga, to niech się pomodli.

Ariffa: Ja wierzę!

Saad [zszokowany]: Jakiego!?

Ariffa [z pogardą w głosie]: Jak to jakiego? Prawdziwego! Cthulhu!

Saad toczy pojedynki snajperskie wpierw ze strzelcami z korytarza prowadzącego do parku maszyn, potem z grupką kolonistów, którzy próbują otworzyć zablokowaną śluzę do farm hydroponicznych. BG podejrzewa, że zamierzają uwolnić swoich kompanów. Słusznie. Choć sytuacja jest trudna, to pokazuje klasę i umiejętności. Eliminuje snajperów, starając się ich ranić lub uszkadzać im broń (doskonałe Stoppery), jego PSG, daleki potomek niemieckiego karabinu precyzyjnego, wygrywa triumfalną symfonię. Tak przez ok. pół sesji. Podchody, wypatrywanie celów, wykorzystanie botów, augmentacji etc. Eclipse Phase pokazuje tutaj co potrafi. W pewnej chwili Saad strzela do jednego ze snajperów, chroni się przed innym namierzonym przez kamery (obraz z nich wrzuca mu w Mesh James hakujący sieć, o czym zaraz), dyskutuje z ocalałymi, którzy nie za bardzo darzą bohaterów miłością (oskarżają ich o spełnioną apokalipsę, wszak w ich oczach od nich się wszystko zaczęło) i odbiera meldunki od swej muzy, ostrzegającej o nadciągającym z obszaru wydobywczego konwoju pojazdów obsadzonych przez zarażonych.

Kiedy Saad osłania swoich towarzyszy, kupuje im czas, blokuje działania ekssurgentów, ci działają. Przedostają się do obszaru wydobywczego. Tam odnajdują ciężko uszkodzonego syntetyka. Udaje im się nie tyle go uruchomić, co wejść do jego cybermózgu. Jest zainfekowany, lecz zdobyte informacje pozwalają ustalić, że Matka będzie starała się wydostać z Edenu. James zdobywa materiały wybuchowe (główny cel BG na tym etapie przygody), a w tym czasie Ariffa blokuje przeciwników. A jest kogo. Z głębin kompleksu wydobywczego wpierw dobiegają jej dźwięki zapuszczanych silników. Wycie turbin, huk maszyn. Rusza konwój, a w nim zarażeni. Chcą przedostać się w rejon Instalacji, jakby mało było apokalipsy, która w ekspresowym tempie zmieniła świetnie funkcjonującą kolonię w gniazdo chaosu i śmierci. Ariffa zawisa pod sufitem, dobywa mieczy z mikrowłókien. Gdy czołowy pojazd, spora ciężarówka, przejeżdża pod nią, spada. Wbija miecze w dach kabiny i zabija kierowcę. Mackami chwyta za kierownicę i pojazd uderza w ścianę, blokując korytarz. Przeciwnicy strzelają i rani Ariffę, lecz ośmiornica ucieka i zastawia kolejną zasadzkę. A potem kolejną. Ale ile można? Konwój przebija się od północy. Z parku maszyn rusza kolejny. Prawdopodobnie Matka jest w jednym z tworzących go pojazdów. Próbuje uciec z Edenu. Doskonale wie, że informacja o wirusie wydostanie się na zewnątrz, a wtedy Planetarne Konsorcjum nie będzie mieć litości. Całą kolonię spotka zagłada. Lęk przed ekssurgentami jest być może najsilniejszym uczuciem ocalałej ludzkości.

Dialog w Meshu po strzelaninie pod śluzą i jej otwarciu przez Jamesa.

Tron [NPC]: Ktoś tam przeżył?

James: Biomorfy powoli odchodzą.

Ariffa zdołała uciec, Saad utknął pod wrakiem ciężarówki, James przebył połowę drogi i utknął na płaskim terenie głównej kawerny, 200 metrów od Instalacji. Ale jego morf potrafi cuda, instalacje maskujące plus płaszcz z metamateriałów czynią go niewidocznym dla większości sensorów. A zarażeni wyroili się i otoczyli Instalację, jest ich prawie 800! Mają kilkadziesiąt pojazdów, broń. Matka jest gotowa. Jej dzieci wymordują pozostałych, a sama wyjedzie na powierzchnię.

Widząc wszystko, Elisse wpada w panikę. Wykorzystuje nadajnik, by wysłać wezwanie o pomoc. Nie słucha BG, którzy twierdzą, że wtedy to Planetarne Konsorcjum użyje broni masowego rażenia i zanihiluje Eden. Saad jest najbliższy powstrzymania Elisse, jednak udaje się mu tylko opóźnić działania. BG oczywiście mogą zniszczyć antenę z posiadanej broni, ale to na pewno tylko pogorszyłoby i tak kiepskie stosunki z ocalałymi. Poza tym otaczający Instalację zarażeni mogliby zauważyć strzelającego/-ych. Sprawę załatwia James. Włamuje się do Meshu, obchodzi zabezpieczenia Life, uzyskuje uprawnienia admina, a potem w podziwu godnej akcji nie tylko blokuje SI Edenu, ale i ogranicza działania Matki w sieci (o ile pamiętam lokalizuje ją, odbiera uprawnienia admina). Wreszcie tworzy pętlę na oprogramowaniu nadajnika farcastingu. Wszelkie wysłane dane trafiają z powrotem do Meshu Edenu. Elisse ostatecznie wysyła swój meldunek, nie wiedząc, że nie wydostaje się on poza kolonię. Podobnych akcji James ma podczas tej sesji bodaj 4. Namierza pojazd Matki, w pewnym momencie otwiera śluzę prowadzącą na powierzchnię Merkurego. Tę samą, przy której grzebią zarażeni, szykują konwój z Matką do wyjazdu z Edenu. Jasne, ginie przy tym blisko setka górników, ale stawka jest zbyt wielka, o czym van Buren doskonale wie.

Kiedy gros zarażonych blokuje Instalację, konwój pojazdów dociera do głównych wrót kolonii. Część zarażonych ubiera skafandry. Pewne jest, że już nie chodzi o samą kolonię. Chodzi o los innych osad na Merkurym, a w dalszej perspektywie o los ludzkości. James decyduje się podkraść do transportera (owej gigantycznej ciężarówki) i zniszczyć Matkę. Osłania go Ariffa, ukryta 200 metrów od głównej śluzy. Saad wykorzystuje napęd jonowy i wydostaje się spod zniszczonej ciężarówki. Augmentacje maskujące kryją go przed otaczającymi go zarażonymi. Bezgłośnie podlatuje do konwoju. Z dystansu obserwuje przeciwników.

Kryl to lewacka, terrorystyczna muza

Kryl [NPC]: Szefowa!

Ariffa: No!?

Kryl: Prawackie skurwysyńskie świnie od matki przebiły się konwojem przez bramę. Zabiły górników, prawdziwych przedstawicieli ludu robotniczego! Potem zniknęły z sensorów.

Saad: Ktoś wie, gdzie skręcili?

Kryl [z ponurą satysfakcją]: Nazi-skurwysyny! Pewnie w prawo!

James zostaje wykryty ledwie 50 metrów od Matki. Wokół 100-200 ekssurgentów. Ariffa decyduje się zaatakować. Dobywa broni. 2 ciężkie peemy, 2 karabiny szturmowe. Ośmiornice mogą więcej. W ciągu trzech sekund wystrzeliwuje 120 pocisków. Ogień celowany wręcz miażdży zaskoczonych wrogów. Po rundzie na ziemi leży martwych lub zwija się w agonii kilkunastu zarażonych. Ktoś strzela ze Stoppera, Ariffa obrywa, ale ponawia ogień, i kolejny raz, i jeszcze. 500 pocisków w kilkanaście sekund. Kilkudziesięciu trafionych. To wystarczy, by rozbić działania Matki. James dostaje się do pojazdu, a potem po raz ostatni hakuje Mesh i otwiera śluzę. Ariffa dostaje się za nim do szoferki. Różnica ciśnień wymiata ocalałych przeciwników i Saada, któremu jednak udaje się złapać wyjeżdżającemu transporterowi.

Na powierzchni pojazd staje, uszkodzony silni, może akumulator, cholera wie. Jest noc. -200 st. Celsjusza. Przestrzeliny w pancernej szybie transportera James i Ariffa zatykają łatkami z polimerów. W tym czasie Saad znajduje się na zewnątrz pojazdu. Jako syntetyk nie grozi mu śmierć, ale warunki też nie są dla niego lekkie. W eterze chaos. Wielu zarażonych ginie, w samej Instalacji dochodzi do strzelaniny, ginie Elisse. Widać i tam byli ekssurgenci. Zresztą… Każdy z BG wie, że Eden nie ma racji bytu. Nikt nie ocaleje. Nie wiadomo, kto jest zarażony. Nie wiadomo, czy Matka nie zostawiła swojej kopii.

Właśnie Matka! BG nadają do Edenu o pomoc. Śluza po raz kolejny się otwiera, wyjeżdża pojazd naprawczy. Buggy z dwoma ludźmi w skafandrach. Saad coś podejrzewa i słusznie. Prawie obrywa od jednego z przybyszów z lancy laserowej. Sam strzela, zabija jednego z przeciwników, drugiemu uszkadza skafander i obserwuje, jak tamten się dusi.

Po walce słychać kolejną eksplozję. Tron informuje przez Mesh, że ktoś wysadził główny korytarz prowadzący na powierzchnię.

Saad musi się spieszyć. W szoferce są jego towarzysze, nie mają skafandrów. Wyczerpany akumulator nie dają wystarczającą ciepła. Temperatura w pojeździe spada do -20. Saad w ostatniej chwili naprawia transporter, potem w cwany sposób dostarcza do szoferki skafandry (od MG: za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jak, zdaje się skorzystał z hermetycznych namiotów ratunkowych). Z dodatkowym akumulatorem z buggy’ego transporter ma szansę dotrzeć do B-2, korporacyjnego więzienia 400 km od Edenu. Wpierw jednak trzeba zniszczyć Matkę. Saad wchodzi do przedziału ładunkowego. Widzi kontener. Nie zamierza go otwierać. Oblicza moc ładunków i minuje Matkę. Kontrolowana eksplozja pali ekssurgenta, nie uszkadzając żywotnych elementów pojazdu.

Po wszystkim transporter mknie przez porytą kraterami powierzchnię Merkurego. Dociera do B-2. Bohaterowie są uratowani. Eden? Eden pewnie skazany na śmierć.

Wiele odcinków lubianych seriali kończy się piosenką. Podobnie i u mnie w kampanii. Każda przygoda ma mieć swój utwór na zamknięcie. Przy dźwiękach tej pięknej piosnki BG dotarli do B-2.

Reklamy

Komentarze 3

  1. Dodam jeszcze, że Saad zabrał próbkę Matki przed jej zniszczeniem. A opis w formie raportu nie do końca oddaje prawdziwą atmosferę sesji. Wyszło lepiej niż wynikałoby z suchego opisu.

  2. Oj tak, trzecia sesja naprawdę była fajna. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.

  3. Była rewelacyjna. W głównej mierze to zasługa towarzystwa z jakim przyszło nam grać i po części też systemu. Szkoda, że nie było Beatki, bo było by zapewne jeszcze miodniej z jej niewybrednym ostatnio językiem i słownictwem
    Tomaszu już CI tłumacze dokładne jak to było. po pierwsze Matka popsuła, spaliła układ sterowania pojazdu, dlatego właśnie odłączyłem ją od akumulatorów. Szybkie mostkowanie bezpośrednio z akumulatorów do systemu podtrzymywania życia pozwoliło na przeżycie przyjaciół niedoli siedzących w kabinie. A sesje wcześniej naśmiewaliście się, po co mi electronik rope. A chociażby do mostkowania właśnie. A skafandry dostarczyłem do środka właśnie za pomocą jakiegoś tunelu czy namiotu, który taśmą klejącą przykleiłem do pojazdu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s