Conan BRP odc. 34 – ostatnie przygotowania przed inwazją

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu. zdyscyplinowany i zawzięty

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Sekcja zamieszania:

Guri Aziz (Damian) – hyrkański nomad i pogranicznik, łucznik i mistrz konnej jazdy.

Zhuge Liang (Paweł) – khitajski czarownik, mistrz mrocznej sztuki sypania piaseczkiem po oczkach i puszczania wiatrów. Aha lubi też ssać. Energię magiczną.

Hanno Rasmusson (Grzegorz) – medyk z odległej Hyperborei. Wysoki jak tyka, nieźle zbudowany i kompletnie nienawykły do walki.

               

                Pożegnanie z gubernatorem Conawagi i garnizonem Fortu Griset było krótkie. Wojska barona Torh ponoć przekroczyły granicę, Piktowie sposobili się do inwazji, nie było czasu na sentymentalne gesty. Kawalkada wozów z materiałami budowlanymi i zapasami żywności ochraniana przez blisko setkę żołnierzy ruszyła skoro świt prosto na północ. Tym razem ominięto Andagę, lecz forsownie pomaszerowano równiną w osłonie wzgórz po lewej stronie. Następnego dnia konwój dotarł do Wieży Zemsty, gdzie na wieść o śmierci rycerza Gerarda zapanował smutek. Mimo to błyskawicznie przystąpiono do przygotowań obrony.

W zasadzie zajęły one większość sesji.

Umba dość fatalnie rozumie rozkazy.

Korgoth [zrezygnowany]: Kurwa, jak mam go zabić, by nie mieć wyrzutów sumienia?

Publiusz: Daj mu spokój, on lekko nierozgarnięty jest.

Korgoth: On debil kurwa jest!

Wedle doniesień zwiadowców Piktowie przygotowali już większość inwazyjnych sił, a ostatni rajd Aquilończyków za rzekę i zdobycie złotego bożka wywołał w nich wściekłość. Pewne było, że lada dzień przekroczą granicę, a wtedy całą prowincja zapłonie. Nic więc dziwnego, że kolejny tydzień praktycznie wszyscy przeznaczyli na przygotowanie obrony.

  1. Wioska – szansa na ochronę ludności cywilnej w dopiero budowanej osadzie były zerowe. Położona nad malowniczym potokiem, pośród gęstego, bukowego lasu nie miała szans na przetrwanie inwazji. Palisada tylko częściowo otaczała nieliczne zbudowane domy, poza tym nawet cała mogłaby się oprzeć co najwyżej rajdowi a nie wielkiej inwazji. BG zdecydowali ewakuować osadę do położonych ok. 8 kilometrów dalej ruin ophirskiej osady. Tam też cywile (już 180 osadników zamieszkiwało tutaj) mieli w ukryciu przeczekać ataki Piktów, którzy swą wściekłość wyładowaliby na umocnieniach Wieży Zemsty. Ewakuacja przebiegła bezproblemowo.
  2. Pułapki, umocnienia, niespodzianki – a w tym czasie większość herosów skupiła się na organizacji obrony, co można przedstawić w formie zestawienia:
    1. podejście do wieży przegrodzono palisadą.
    2. Trzy wozy osadnicze obciążono, „wzbogacono” kolcami i łatwopalnymi materiałami. Tak przygotowane ruchome pułapki umieszczono tak, by bez problemu mogły zjechać podejście do wieży i rozbić nacierające chmary wrogów.
    3. Zmontowowano kilka-kilkanaście pułapek: naszpikowane bale do zrzucanie w dół zbocza (umownie nazwane „turlakami” :)), wilcze doły, uruchamiane na nacisk ramiona zamachowe z ostrzami (na palisadzie) etc.
    4. Łucznicy przygotowali kilka tysięcy dodatkowych strzał.
    5. Na szczycie wieży przygotowano stanowiska strzeleckie kuszników (kusze rozdano co lepszym żołnierzom z Gunderlandu) oraz ciężkich arbalestów, z których prażyć miała Aegea.
    6. Dopancerzono piechociarzy posiadanymi kolczugami.
    7. Zgromadzono zapasy opatrunków, żywności, opału do kuźni.
    8. Zhuge Liang przygotował (podstawy w „chemii”) coś w stylu dymnej zasłony.
    9. Na przedpolu wieży pozostawiono kilkanaście stogów siana (do oświetlania pola walki nocą).
    10. W tym czasie zwiadowcy zbierali informacje o wrogu, żołnierze ćwiczyli się do oblężenia, a kamieniarz z czeladnikami w pośpiechu budował przedostatnie piętro i krył je dachem (ostatnie miało powstać po oblężeniu).
    11. Hanno zaczął wyzbierał chyba wszystkie lecznicze zioła w okolicy.

Zresztą w pewien sposób ze zbieraniem ziół było związane wydarzenie, które sprawiło, że miecz Damoklesa kilka dni później zerwał się z nitki i pizdnął prosto w ewakuowanych osadników. Hanno zdecydował się wybrać do owej osady, ledwie 8-10 km od Wieży Zemsty. Co prawda byli tacy, którzy sprzeciwiali się temu (Korgoth), Hyperborejczyk zdecydował się spotkać ze starszym wioski (skonsultować w sprawie ziół etc., szczerze mówiąc nie wyjawił mi tego). Ochronę naukowca mieli stanowić Aegea i Guri. Gdzieś 2-3 km od osady trójka herosów znalazła tropy niedźwiedzia… i się zaczęło. Aegea zaproponowała Guriemu, by ten potropił misia. Guri potropił misia, ale miś okazał się cwańszy od człowieka. Nim Hyrkańczyk się zorientował, był już atakowany przez rozwścieczonego niedźwiedzia piktyjskiego. Bestia z grzbietem usianym prymitywnymi strzałami oraz jednym czy dwoma toporkami z miedzianym ostrzem rzuciła się do ataku. Ranna, lecz śmiertelnie groźna. Początkowo Guriemu szło całkiem nieźle. Uniknął kilku ataków, a sam kilkukrotnie ranił zwierzę (zresztą z pomocą Aegei i jej kuszy), któremu śmierć zajrzała w oczy. To widać wystarczyło, bo miś się zmobilizował i od tej chwili to Guri zaczął obrywać (kości to suki! :)) Po którymś ciosie padł niemal martwy (w zasadzie, gdyby pierwszy cios go nie złożył nieprzytomnego, to drugi odesłałby Guriego na łono jego pogańskich duchów). Krótko potem legła na ziemi ciężko ranna Aegea. Walka, która miała być przyjemnym polowankiem, stała się koszmarem. Hanno, nieumiejący władać żadną bronią, wspiął się na drzewo i tam zaczął nerwowo ładować kuszę Aegei. Tym razem BG dopisało szczęście, nim miś go dopadł, wystrzelony bełt przestrzelił mu czaszkę. Zwierzak zaryczał po raz ostatni i padł martwy.

Temat dzwonu, który popycha do rozlewu krwi wraca co jakiś czas. Np. podczas dyskusji o tym, jak powiadomić osadników w wiosce o tym, że Piktowie zaatakowali Wieżę Zemsty.

Korgoth: Będziecie wiedzieli, kiedy usłyszycie dzwon.

Publiusz: „Ten” dzwon?

Korgoth: Nie, zrobię nowy.

Publiusz: Z „tego” dzwonu?

To nawet nie było pyrrusowe zwycięstwo, lecz zwyczajny obciach. Hanno opatrzył kompanów, ale nawet wtedy ci niezbyt nadawali się do działania (po kilka HP), a przecież ktoś tego misia wcześniej ranił. Strzały i toporki w grzbiecie niedźwiedzia wyraźnie sugerowały, że myśliwi przyszli zza rzeki. Herosi, próbując odejść, niemal wdepnęli w nich. Niby tylko kilku myśliwych, ale Aegea była wciąż ranna (praktycznie nie mogła chodzić), Hanno nie umiał walczyć, a Guriego od śmierci dzieliło bodaj 5 HP. Piktowie zwietrzyli łatwy łup i ruszyli w pościg, a BG prowadzeni okrzykiem Hanno „Do wioski!” ruszyli za nim.

Do wioski dotarli, zwłaszcza, że na spotkanie im ruszyli osadnicy zaniepokojeni okrzykami dobiegającymi z lasu. Niestety to oznaczało, że wioska osadników straciła swój podstawowy atut. Piktowie ją odnaleźli dzięki herosom, którzy ich do niej zaprowadzili (niestety nie udało się upolować wszystkich piktyjskich myśliwych).

Trójka pechowców powróciła po eskapadzie z niedźwiedziem do wieży.

Hanno [refleksyjnie]: Jak mówiłem, nie ruszać misia, to nikt nie posłuchał. Ale jak krzyknąłem „Do wioski!”, to każdy pobiegł.

Po dniu czy dwu herosi (opatrzeni przez osadników) powrócili do Wieży. Można się domyśleć, jak pozostali zareagowali na wieść, że kryjówka osadników przestała być kryjówką. Plany obrony zmodyfikowano naprędce. Bohaterowie przydzielili 10 żołnierzy oraz kilku czeladników kamieniarskich, którzy mieli załatać dziury w palisadzie i murze obwodowym, uzdatnić budynki etc. To niewiele znaczyło, w zasadzie los wioski był przypieczętowany. Powodowany poczuciem winy Guri zdecydował się towarzyszyć osadnikom. Podobnie też zrobiono z Umbą, który miał wspomóc obronę osady.

Guri decyduje się wrócić do wioski, ale teren wokół Wieży roi się od Piktów.

Guri: A może konno szybko dojadę? Ile bym konno jechał do wioski?

MG: 200 metrów. Potem strzała i 8 km spierdalasz przed dzikimi.

Tymczasem czas inwazji się zbliżał. Minęło siedem dni, a przecież było jeszcze sporo do zrobienia. Zwiadowcy donosili, że coraz trudniej jest przeprawić się przez Rzekę Gromu, bowiem Piktowie obsadzili przeciwległy brzeg. Coraz łatwiej też było natknąć się na tropicieli Mangust i Niedźwiedzi buszujących po aquilońskiej stronie rzeki. Chcąc opóźnić atak Piktów, herosi wpadli na naprawdę fajny pomysł. Jako że od 14 dni nie padał deszcze, a ostatnie dni lata były w Oriskonie suche i upalne, puszcza wyschła. Korgoth i Publiusz wydali rozkazy łucznikom bossońskim, a ci zaczęli ostrzeliwywać przeciwległy brzeg zapalającymi strzałami. Raz po raz. Niemal tysiąc płonących pocisków spadło pomiędzy drzewa Puszczy Piktyjskiej. Gdzieniegdzie wybuchły pożary. Wówczas włączył się Zhuge. Korzystając ze swej bluźnierczej mocy, przywołał silny wiatr, który kontrolowany przez niego wiał przez kilka godzin w głąb ziem Piktów, karmiąc pożary i rozniecając nowe. Wreszcie pożoga ogarnęła przeciwległy brzeg, dezorganizując działania Piktów.

Puszcza płonęła przez kolejny dzień. Gdy wreszcie pożary zgasły po drugiej strony rzeki bohaterowie widzieli już tylko wypaloną ziemię.

Minął kolejny tydzień. 7 dni gorączkowych przygotowań, 7 dni życia w napięciu, gdy w powietrzu niosło się echo setek piktyjskich bębnów.

Wreszcie bębny umilkły na pół dnia, a potem zagrzmiały z nową siłą. Daleko na horyzoncie BG dostrzegli chmary, tysiące Piktów grupujących się w plemiona i szczepy. Szykujących się do ataku. Armia Flavii i jej szamanów skierowała się na południe, by poniżej wodospadu przekroczyć rzekę i podpalić całe Oriskonie.

Inwazja się zaczęła.

W związku z „incydentem z niedźwiedziem” plany „nieco” się zmieniły.

MG: Będą chyba dwa oblężenia…

Korgoth [wściekły]: No tak, kurwa, jedno to nic… Dwa to jest coś. To jest kurwa heroizm!

Advertisements

komentarzy 5

  1. GUUUUURIIIII….. TY &@#$%!!!! 😀 Temat przewodni sesji tej i następnej 🙂

  2. Teraz to już łazi za nim cały chór tragedii antycznej. Ale o tym w następnym odcinku 🙂

  3. To będzie temat przewodni następnej sesji, i następnej, i następnej… 🙂 Tłum ludzi i pies 🙂

  4. SPOILER: Jak to taka inwazja to uważajcie na Pikta imieniem Gorm i jego przydupasa Artiusa z Nemedii. 😉

  5. A to dopiero za 500 lat :). Damy radę. Zresztą inwazja trwa. Dwie sesje już (jestem w plecy z raportami). Kilka setek piktyjskich ścierw zasłało równinę u podnóża Wieży Zemsty 🙂 (która zmalała o połowę).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s