Wszyscy ludzie Firewall odc. 4 – Suicide by Sun

Początek kampanii Wszycy ludzie Firewall. Postacie graczy przybywają na Merkurego, gdzie stoczą walkę o przetrwanie swoje i kolonii Eden.

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG)

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liguid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację :)). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji angielskiej).

Scenariusz Suicide by Sun (własny).

Sesja I – Suicide by Sun

25.11 10 AF – 30.11. 10 AF

Po wydarzeniach w Edenie bohaterom udało się przekonać szefostwo więzienia B-2, do którego udało im się dojechać uszkodzonym transporterem, że są zaginionymi pracownikami kompleksu. W niezbyt wyszukanych, ale przynajmniej bezpiecznych warunkach spędzili kilka dni, nim skończyła się długa noc merkuriańska i mogli odlecieć jednym z pojazdów orbitalnych do Al Hamadani – osady sifterów (nomadów podróżujących w ślad za przemieszczającą się linią terminatora, zajmujących się wydobyciem surowców). Kilkutysięczne miasto, położone w głębi jednego z kraterów na północnej półkuli planety stanowiło osadę wolności i spokoju, ale też chaosu, w którym zagubić się mogło kilku awanturników obawiających się, że ich udział w aferze z Edenem może wyjść na jaw. Skądinąd słusznie. Tymczasem jednak bohaterowie wynajęli kapsułę w jednym z brudnych hoteli i zastanawiali się nad tym, co dalej robić.

mercury_image_full

1.12 10 AF – 11.12 10 AF

Każdy z nich o tej samej porze otrzymał od swej muzy powiadomienie, że ktoś próbuje się z nimi skontaktować. Połączenie tunelowane, szyfrowane, cuda-wianki etc. W zasadzie dwie opcje: wejść lub nie wejść. Po drugiej stronie połączenia czekał anonimowy ktoś w kompletnie nieanonimowym awatarze znanego aktora o czujnych ciemnych oczach, twarzy prywatnego detektywa i podobnym ubiorze (nieodzowny prochowiec i fedora). Przedstawił się jako Proxy 12 i zaoferował pracę dla owianej sławą, ale i nimbem tajemniczości organizacji Firewall. Bohaterowie przystali na to.

Po przedstawieniu profilu działalności, metod, sposobów organizowania pracy etc. nadszedł czas szkolenia. W czasie rzeczywistym trwało 10 dni, jednak całość miała miejsce w meshu, w przestrzeni symulowanej (simulspace), gdzie czas płynął kilka razy wolniej, toteż dla BG minęło ok. 80 dni). Trening nie obejmował spraw fizycznych, strzelania, taktyki i całego stuffu, który może kojarzyć się z pracą agenta w terenie. Założenie było takie, że potencjalni strażnicy (sentinels) Firewall są już osobami wyszkolonymi i doświadczonymi. W takim raczej na czym polegało szkolenie? W trybie przyspieszonym, często na poziomie podświadomym przyszli strażnicy stawali się bohaterami wirtuali wykreowanych w zaawansowanej symulowanej przestrzeni. Za każdym razem zagrożenie miało charakter globalny dla ludzkości lub danej społeczności. Saad musiał wybierać, czy ma zniszczyć habitat zakażony wirusem exsurgent wraz z niezainfekowanymi, czy uratować ich, ale zaryzykować, że wirus wyrwie się poza zaatakowany habitat innym razem musiał zdecydować, czy liczy się zysk dla jego frakcji (autonomiści), czy korporacji, który z kolei może przełożyć się na zysk dla ludzkości. Ariffa decydowała, czy można sprzeniewierzyć się hołdowanym wartościom, jeśli wiąże się to z zatrzymaniem ewentualnego zagrożenia egzystencjalnego (tzw. X-risk). Innym razem zastanawiała się, czy może pozwolić jednemu z nomadów na zabicie szefa hiperkorporacji, który podczas Ewakuacji poświęcił tysiące ludzi, byle jego firma na tym skorzystała. Niby prawo moralne było po stronie zamachowca, ale śmierć hiperkorpa mogła doprowadzić do napięć politycznych i wojny. James wybierał między życiem przyjaciółki i partnerki (tak, Ariffy J) a zdobycie ważnych danych na temat TYTANów, poświęcał też własne życie. Takich scen i decyzji było więcej. Miały za zadanie sprawdzić potencjalną lojalność strażników w sytuacji kryzysowej. Ariffa i James uzyskali wyniki na poziomie niemal 70 %, Saad niewiele więcej niż 30 %.

Kilkanaście dni w meshu bohaterowie poświęcili też na szkolenie zmysłów analitycznych, kojarzyli fakty, łączyli przesłąnki, plotki i teorie spiskowe, by wyciągnąć informacje na temat przykładowych X-risks.

Szkolenie i mowa o wspólnych tajemnicach.

Proxy 12: Być może waszą grupę łączy jakaś tajemnica…

Ariffa (przerywając): Nie wiemy, co się wydarzyło w Edenie!

James: Nas tam nawet nie było!

Kolejnych kilka dni trwały prowadzone w symulowanej przestrzeni ekstremalne przesłuchania. Agenci przenosili się z miejsca na miejsca, z czasu w czas. Raz byli torturowani przez hiszpańską inkwizycję, kiedy indziej przesłuchiwali ich oficerowie Vietkong, stawali przed specami CIA zajmującymi się wyciąganiem informacji, byli manipulowani przez SI hiperkoporacyjne, bici przez nazistowskich oprawców, torturowani psychicznie przez Chińczyków. Poznali swój próg bólu, limit cierpień, który mogą znieść nim pękną.

Na sam koniec zostali poddani psychochirurgii, nie wiedząc przy tym, co Firewall wtłoczył w ich psychikę, blokady przeciw zdradzie, wzmocnienie odporności psychicznej? Co ciekawe po całym szkoleniu w głowach bohaterów pozostało mgliste wspomnienie rozmowy z łagodnym i uprzejmym mężczyzną w kombinezonie korporacji Solaris.

Po całym szkoleniu agenci otrzymali fałszywe tożsamości oraz przyjęli nazwy kodowe:

Saad – OneShot

Ariffa – (7hµ£hµ

James – M4rt1n1

12.12 10 AF – 14.12 10 AF

Szkolenie skończyło się przydzieleniem pierwszego zadania od Proxy 12 (osobistego proxy bohaterów w obrębie serwera, do którego należy grupa bohaterów). Ten tym razem przyjął postać ślicznej, platynowej blondynki z roześmianymi oczyma, pieprzykiem nad wargą, w sukience ze skłonnością do podwiewania.

Strażnicy mieli zlikwidować urzędnika jednej z hiperkorporacji średniego szczebla. Był jednym z zainfekowanych przez matkę Reddrik z Edenu. CEL przebywał na Hellwatch (merkuriańska stacja orbitalna Konsorcjum Planetarnego), będąc jednym z podrzędnych szefów pomniejszego oddziału firmy. Jako że zadanie w zasadzie było proste, grupa nie otrzymała osobistego, koordynującego działania routera, na tym poziomie wystarczył im osobisty proxy.

Celem okazał się Garret Wellington – urzędnik korporacji Solaris, szef oddziału audytorskiego Działu Finansowego na Hellwatch. Morf: Splicerrasa kaukaska, łysy, złote oczy.

Proxy 12: Zadanie związanej jest z wydarzeniami w Edenie.

James van Buren (automatycznie): Nie wiem, nie byłem.

Strażnicy póki co nie chcieli korzystać ze znajomości i posiadanej reputacji. Opłacili przelot na Hellwatch, gdzie wynajęli jeden moduł mieszkalny. Hellwatch okazał się typową korporacyjną stacją przesiadkową i rozładunkową. Praktycznie każdy tutaj pracował dla Solaris, jednego z największych udziałowców Konsorcjum Planetarnego. Szybkie śledztwo pozwoliło ustalić, że wbrew informacjom dostarczonym przez Proxy 12 pan Wellington jest nieobecny. Zresztą cała sprawa dość szybko zaczęła się komplikować. Otóż podrzędny korp nie był najwidoczniej tak podrzędnym korpem, jak się wydawało.

Agentom udało się potajemnie (hakując wpierw system monitoringu) włamać do modułu mieszkalnego CELU. Tam też zdobyli garść informacji:

– czujniki chemiczne morfów agentów wykryły, że ktoś niedawno produkował tutaj amunicję do karabinu bojowego, a także przygotowywał materiały wybuchowe;

– w terminalu nie było ŻADNYCH świeżych informacji o Garrecie, tak jakby facet nie miał życia osobistego z ostatnich 30 dni;

– co ciekawe dzięki znajomościom w meshu agenci dowiedzieli się, że Wellington 30 dni wcześniej opuścił Hellwatch, ale cholera wie, gdzie był;

– inne zdobyte w module i sieci informacje pozwoliły z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że prawdziwego pana Wellingtona już nie ma, lecz ktoś się za niego podał, prawdopodobnie z pełnym przyzwoleniem Solaris lub Konsorcjum. Nowy pan Wellington to nie był już morf Splicer, lecz Remade, w pełni sprofilowana wersja bojowa. Najprawdopodobniej nowy pan Wellington był agentem Nadzoru (Oversight), być może nawet znanego z teorii spiskowych Projektu Ozma, o którym Proxy 12 stwierdził jednak, że jest w pełni realnym tworem.

Ostatecznie bohaterom udało się ustalić, że Wellington przebywa w Luminie, położonej w Aristoxenesie (kraterze w pobliżu północnego bieguna Merkurego) hiperkorporacyjnej kolonii. Znajdowały się tutaj, w gigantycznych podziemiach wielkie kompleksy badawcze (radiochemia, badania cząstek etc.) a na powierzchni luksusowe spa dla korpów i elit przybyłych na Merkurego. BG opłacili transport oraz trzydniowy pobyt w Luminie (co poważnie uderzyło w ich budżety).

Początek śledztwa na Hellwatch, czyli problemy z Krylem – muzą Ariffy.

MG: Ariffa, dostajesz powiadomienie, że zamówiona przesyłka, została dostarczona do modułu mieszkalnego wprost z nanofabrykatora.

Ariffa: Eee, jesteśmy tu może godzinę… Może to jakaś pułapka…

Kryll (MG): Szefowa, to nie tak…

Ariffa: Coś znowu zrobił?!

Kryll (bojaźliwie): To tylko małe naklejki. Wlepki. Za jedną kredytkę.

Ariffa (podejrzliwie): Co na nich jest?

Kryll (z entuzjazmem): Penis i napis „Karny kutas za nieposzanowanie praw pracowniczych”. Wlepisz im tutaj w gnieździe korporacyjnego wyzysku!

Po kilkugodzinnym przelocie orbitalem wylądowali na tafli kosmodromu w Luminie i jako turyści oddali się przyjemnościom kurortu, jednocześnie starając się namierzyć pana Wellingtona. Już na tym etapie wsparcie Firewallu dla strażników było dużo większe. Poza Proxy 12 (tym razem jako aktora z nietypowych komedii, rachitycznego wypierdka noszącego okulary w rogowej oprawie) dla agentów pracowało już kilku vectorów (speców od komunikacji, hakerki i cyfrowej intruzji), załatwił im też broń na terenie Luminy.

Śledztwo na miejscu pozwoliło nie tylko ustalić obecność Wellingtona (a raczej cyngla Ozmy lub Nadzoru), ale i powodu przybycia. Sebastien Okamura, jeden z wiodących naukowców Konsorcjum, specjalizujący się m.in. w komunikacji kwantowej uciekł swoim opiekunom. Widać Konsorcjum wpadło w panikę, skoro tak szybko ściągnęło dobrze zamaskowanego agenta, ryzykując jego dekonspirację. Nie bardzo było wiadomo, co planuje Okamura, ale można się było domyśleć, że Wellington chce go przechwycić lub odstrzelić.

Okamurę i Wellingtona strażnicy precyzyjnie namierzyli w niemal tym samym czasie. Naukowiec próbował dostać się na pokład jednego z orbitali zmierzających do Hellwatch, wrogi agent go ścigał. Do starcia doszło w wielkim, sterylnym westybulu prowadzącym do sali odpraw lotów. BG próbowali ostrzec fizyka, lecz Saad został rozpoznany jako zagrożenie przez Wellingtona i oberwał kilkukrotnie z pistoletu EMG. Saad skrył się za potężną donicą z palmą. W tym czasie dotarli na miejsce Ariffa i James. Dobyli broni, lecz Wellington okazał się niezwykle szybki. Nim James wystrzelił dostał kilka pocisków i padł nieprzytomny, potem ranił Ariffę. Ta odpaliła w jego kierunku kilka serii. Agent oberwał. Mimo to z rozerwanym brzuchem, z niemal odstrzeloną lewą ręką, w kałuży krwi, wciąż strzelał. Ariffa dostała kilka postrzałów, upadła (o ile tak można powiedzieć o ośmiornicy) i ślizgając się we własnej krwi, dobiła agenta.

Efekt: 1 trup, 2 ciężko rannych (w tym James krytycznie), 1 poważnie uszkodzony.

Po wszystkim ochrona Luminy zajęła się bohaterami. Nagrania jasno mówiły, że strzelaninę zaczął Wellington, choć to nie tłumaczyło, skąd BG mieli broń.

Pod sam koniec agenci dowiedzieli się jeszcze kilku rzeczy. Okamura odleciał na Hellwatch, tam kilka godzin później porwał (!) badawczy statek należący do Pathfinder (trust należący do kilku korporacji z Konsorcjum zajmujący się głównie badaniem egzoplanet) RV „S. Hawking” zbudowany na bazie kuriera antymateryjnego, jeden z najszybszych statków w Układzie Słonecznym. Teraz „Hawking” leciał z najwyższym przyspieszeniem na Słońce, a vectorzy Firewalla przekazali informację, że przed ucieczką Okamura skasował wszystkie swoje backupy. Najprawdopodobniej próbował popełnić samobójstwo, kierując się na Słońce. Pytanie, dlaczego?

Bohaterowie, poddawani leczeniu lub naprawie, usłyszeli jeszcze, że akcję przejmuje router (w Firewall tak nazywano koordynatorów misji), a poza przydzielonymi vectorami do wsparcia dołącza jeszcze kilku scannerów (specjaliści od analizy danych).

MG: Dolatujecie do celu. Lumina was wita neonami.

Saad: A potem laserami.

I klasycznie, piosenka na koniec sesji:

Reklamy

komentarzy 6

  1. Nie za jedną kredytkę, tylko dwie…. no i fakt, wlepki trzeba domówić 😀

  2. Cholera? Aż dwie? Przepłaciłaś! Kryl pewnie odłożył to na swoje konto emerytalne albo, co bardziej realne, finansuje teraz jakiś lewacki ruch na habitacie Nowej Kuby w Trojańczykach jowiańskich.

  3. Cthulhu jest lewicowy? Walczy o prawa pracownicze? ;]
    Prawo do posiłku chyba 😀

  4. Cthulu jest Wielkim Przedwiecznym, śpiącym bóstwem, i kiedy gwiazdy będą OK, przebudzi się i odzyska władzę nad światem. I w tej sytuacji nie potrzebuje być lewicowy, prawicowy ani centralny 🙂 Zrobi co chce i nie musi o nic walczyć! To nam trzeba zabiegać o jego przychylność… 😀

  5. A’pedros kończącego kawałka- próbowałeś może Godspeed! You Black Emperor (czy gdzie tam oni mają teraz wykrzyknik :P), Red Sparowes albo Mogway’a?

  6. Godspeed znam i lubie. Mogwai tez, ale jakos nie uwielbiam. Red Sparowes kompletnie nie kojarze. Dzieki za inspiracje. Sprawdze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s