Wszyscy ludzie Firewall odc. 6 – Venusian Pleasure Aerostat

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Za agentami Firewall test ich umiejętności. Miało być rutynowo, było bardzo nie rutynowo. Zaczęło się od prostego śledztwa, skończyło się wartym katastrofą na słońcu statku badawczego wartego miliardy dolarów. Co dalej?

Scenariusz Bump in the Night (by Brian Cross) – firmowy

Wenus

Wenus

16.12. 10 AF – 18.12 10 AF

Operacja ekstrakcji Okamury skończyła się pomyślnie, a agenci wylądowali na Ukko Jylinä, przedziwnym habitacie położonym na tyle blisko Słońca, że jego mieszkańcy mogli bez trudu szybować w jego koronie. Ogromne, kosmiczne wieloryby – surye, ale i delfiny czy salamandry w specjalnych strojach oddawały się swej pasji i miłości do buzującego pieca atomowego, którego blask tutaj pożerał, pochłaniał wszystko. Ukko Jylinä – słowa bez znaczenia, sekwencja heliosejsmicznych wibracji podbita o piętnaście oktaw w zakres słyszalności niewspomaganego słuchu ludzkiego. Dla suryi to najpiękniejszy dźwięk, jaki może wydać Słońce.

Dla agentów Ukko Jylinä to miejsce niegościnne. Habitat, wielka kiść modułów pokryta tysiącami elektromagnetycznych dynam, które przekształcają energię słoneczną w ekran EMG chroniący stację przed promieniowaniem, nie był miejscem, w którym mogliby mieszkać „zwykli” transludzie. Ledwie kilka modułów było dostępnych i zdatnych do zamieszkania dla BG. nie było też z kim zwyczajnie pogadać, hermetyczna, solariańska kultura suryi i salamander utrudniała nawet zwykłą rozmowę.

Rozmowa ze Smithem o zaginięciach i porwaniach.

Smith: Co się z nimi stało? Nie wiem. Kto wie, może już wylądowali w nanofabrykatorze?

James (do Ariffy): Przypomnij, żeby jedzenie tutaj z importu brać.

Ego Okamury zostało zaraz po trafieniu do habitatu transmitowane… gdzieś. Pozostał morf, którego zanihilowano. Wszak fizyka uznano za zmarłego. Agenci natomiast zajęli się organizacją powrotu na Merkurego. Wpierw udało im się załapać na transport w kierunku Marsa. Długi na kilkaset metrów, ociężały transportowiec starego typu (kratownica) ruszał w powolny rejs przez na Marsa, z orbitowaniem wokół Luny. Agenci umieścili na nim zdobyte na „Hawkingu” morfy (dwa novacraby i flexbota), a następnie wykupili przestrzeń magazynową w marsjańskim mieście – Nowym Szanghaju, gdzie przez styczeń mają być przechowywane. Miał to być przymiarka do stworzenia jakiejś realnej bazy agentów.

Sami BG jako gołe ego, castowali się na Merkurego, do Luminy, gdzie ponownie przejęli swoje pierwotne, już wyleczone/naprawione morfy. Tam też rozejrzeli się za pracą. Okazało się, że poszukiwani są rzutcy oficerowie ochrony na wenusjańskim aerostacie Parvarti – centrum wyuzdanej rozrywki. Po rozmowie w sieci z szefem Jaydenem Smithem, Taurus Security – firmy ochraniającej aerostat – agenci podpisali kontrakt. Smith opłacił przelot frachtowcem na Wenus i zaoferował całkiem niezłą forsę za pilnowanie porządku na jednym z dwu niezależnych na Wenus aerostatów.

19.12. 10 AF – 06.01 11 AF

Podróż na Wenus trwała łącznie 19 dni, które bohaterom dłużyły się niemiłosiernie. Frachtowiec, stalowa puszka bez choćby zwykłych iluminatorów czynił wnętrze klaustrofobicznym i ciasnym. Większość czasu agenci spędzili w udostępnionych XP lub przestrzeni symulowanej, ze względu na dystans, nie było nawet jak za bardzo pogrzebać w meshu. Wreszcie znaleźli się na orbicie Wenus, bladej planety, której powierzchnię zasłaniała gruba pokrywa chmur. Stamtąd zabrał ich niewielki poobijany orbiter, którym dotarli do celu.

06.01 11 AF – 07.01 11 AF

Aerostat na Wenus

Aerostat na Wenus

Wenus to parszywe, paskudne miejsce. Ciśnienie większe 92 razy od ziemskiego, atmosfera złożona głównie z dwutlenku węgla z licznymi chmurami dwutlenku siarki, temperatura wahająca się od -220 do 460 st. Celsjusza (bez większych różnic między dniem a nocą), przy powierzchni wiatr jest powolny, lecz silny. Natomiast przy szczytach chmur wieje z prędkością 300 km/h. Powierzchnia Wenus to inferno. Znajdują się tutaj nieliczne kolonie i kopalnie, często obsadzone przez transludzi w ciężkich, przemysłowych morfach. Prawdziwe życie rozwija się kilkadziesiąt kilometrów nad powierzchnią, gdzie ciśnienie zbliżone jest do ziemskiego, w gigantycznych aerostatach. Największe z nich są w stanie pomieścić ponad milion mieszkańców. Na Parvarti przebywa ich zazwyczaj kilkaset tysięcy.

Parvarti to centrum rozrywki odwiedzane przez egoturystów czy zblazowanych hiperkorpów. Cloud-diving, roboseks, hazard, prostytucja we wszelkich odmianach, luksusowe przestrzenie symulowane, XP tysiąca doznań. A może jeszcze gorzej: neoteniczna prostytucja, nielegalne forkowanie, snuff XP, gwałty w przestrzeni symulowanej. Aerostat, choć nie był ogromną metropolią, zaatakował ega bohaterów ogromną ilością informacji, nachalnych reklam, virali, komunikatów. Przeładowane danymi muzy z ledwością filtrowały nieprzerwany strumień informacji uderzający w wątłe zabezpieczenia bohaterów. Przed ich oczyma otwierały się reklamy i znikały kasowane przez zabezpieczenia, AR migotał i zawieszał się, kiedy instalacje sieciowe agentów muliły, przetwarzając cyfrowe śmieci. Każdy z BG, czym prędzej poprawił swoje zabezpieczenia i odpowiednio skonfigurował filtry, by wreszcie odetchnąć z ulgą.

Uderzenie informacyjne w BG, czyli filtry antyspamowe w przyszłości to konieczność.

Kryl [NPC]: Szefowa, 14 procesów próbuje się przebić przez ścianę. Same reklamy.

Ariffa: Kryl, usuń to.

Kryl: Próbuję, ale… Zamulają łącza, kolejne procesy… Reklamy, virale… O kurwa, ale wielki kutas!!!

Ariffa [ze zgrozą w głosie]: Kryl! Nie patrz! Nie patrz!

Smith, zmęczony oficer bezpieczeństwa, krępy splicer o zmrużonych oczach rzeczowo wprowadził agentów w robotę. W ciągu ostatnich dni doszło do trzynastu zaginięć. Trzynastu klientów Parvarti, korpów, urzędników, turystów, zwykłych obywateli Konstelacji Morningstar. Zaginieni wpierw skarżyli się na ból głowy, potem na ich czołach zaczął rosnąć guz wypełniony krwią i fragmentami tkanek. Część gości poskarżyła się bankach morfów, gdzie wypożyczyli lub zakupili ciała. Potem wszyscy zaginęli, zostali porwani. Problem tak naprawdę nie tkwi w tych kilkunastu zaginionych, lecz polityce. Parvarti oficjalnie była niezależnym aerostatem, ale zarówno Konstelacja Morningstar jak i Konsorcjum Planetarne, sporo robiły, by ją wchłonąć. Teraz miały pretekst, wszak zaginęli ich obywatele. Jeśli BG nie uwiną się wystarczająco szybko, to powstanie niezły tumult, a oba mocarstwa będą mieć pretekst, by wysłać na teren aerostatu swoje zespoły śledcze, a od tego prosta droga do powiększenia wpływów na terenie Parvarti.

Filozofia w wykonaniu Agentów Firewall.

James [melancholijnie]: Nie zawsze można dawać wszystkim w dupę.

Saad [zadumany]: Czasem trzeba wziąć.

BG zdecydowali się działać pod przykrywką. Mieli przy tym dostęp do środków komunikacyjnych oraz monitorujących bezpieczeństwo na aerostacie. Rozpoznanie w meshu (wyjątkowo udane) pozwoliło ustalić kilka faktów:

– Zaginieni korzystali z morfów pochodzących z różnych banków, lecz resleevingu dokonali w tej samej, niewielkiej klinice Dai Khan Enterprises.

– Klinika miała zaledwie trzech pracowników: Hellen Alvarez – szefową i właścicielkę, Daria Silvestriego – technika oraz Landona Markusa – ochroniarza.

– Każdego z trójki udało się bohaterom namierzyć.

– Uzyskane od Jaydena Smitha informacje dotyczące dziwnego guza (w tym wyniki badań dwóch zaginionych) BG sprawdzili u jednego z lekarzy w nanoklinikach. Okazało się, guz był reakcją anafilaktyczną na kiepski sprzęt do budowy w organizmach nanowszczepów. Kolejne badania pozwoliły wykazać, że ktoś, korzystając z faktu, iż ofiara jest podczas resleevingu nieświadoma, wykorzystywał nanotechnologię do wytworzenia wszczepu sieciowego. Ten miał za zadanie nagrywać wszystko, co odbiera i czuje ofiara oraz wysyłać to gdzieś w mesh. W ten sposób powstawał nielegalny XP, naturalny, niewyreżyserowany. Ponadto takie XP można wykorzystać w przypadku szantażu.

– James zdołał na podstawie uzyskanych danych, gdzie wysyła zdobyte XP wszczep. Znaleziony serwer (po złamaniu zabezpieczeń przez van Burena) okazał się zawierać XP wszystkich zaginionych. Jako dowód James nagrał jedno z nich.

Landona agenci spotkali w jednym z klubów, gdzie przystojny olympian o imponującej muskulaturze dorabiał walcząc w brutalnych, greko-rzymskich zapasach. Ariffa stoczyła z nim walkę, wygrywając bez większego trudu (ku uciesze widowni), co w żaden sposób nie speszyło Landona. Sama rozmowa, choć bezproblemowa, niewiele wniosła. Landon nic nie wiedział o zaginięciach, lecz zauważył, że najlepiej pogadać z Dariem, który był hazardzistą i miał dość wysoki dług w kilku z kasyn. Obecnie najczęściej przebywał w Salo 120, kasynie znajdującym się na dolnych poziomach aerostatu.

Po spotkaniu z zapaśnikiem agenci udali się do kliniki Dai Khan, znajdującej się w okalającym aerostat, zewnętrznym korytarzu. BG wyłączyli monitoring, sprawnie złamali zabezpieczenia i weszli do środka. Klinika strzeżona był przez kilka powietrznych dronów, które zostały wręcz rozstrzelane lawiną stali (przy okazji BG, walący przez ściany, nieźle zdemolowali klinikę). W samej klinice nie znaleźli nic ciekawego. Co prawda Saad znalazł jedną ze skrytek, ale pechowo uruchomił zabezpieczenia, które zniszczyły zawartość. W ostatniej chwili dostrzegł, iż prawdopodobnie były to dozowniki nanoidów. Po wszystkim bohaterowie opuścili klinikę i zadekowali się jednej z otwartych kawiarni w Wielkiej Kopule, największym pomieszczeniu aerostatu – ogromne kilkusetmetrowej przestrzeni, gdzie znajdowały się niewielkie butiki, kilka klubów, niewielki park, przez który przepływał strumyk.

Pieśń Słońca, dźwięki ukochane przez surye.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s