Wszyscy ludzie Firewall odc. 7 – 9 seconds of mayhem

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Za agentami Firewall test ich umiejętności. Miało być rutynowo, było bardzo nie rutynowo. Zaczęło się od prostego śledztwa, skończyło się wartym katastrofą na słońcu statku badawczego wartego miliardy dolarów. Co dalej?

Scenariusz Bump in the Night (by Brian Cross) – firmowy

eclipesphase-beehive-paul-davies Bohaterowie, spokojnie popijając (poza Saadem) zamówione trunki, dyskutowali o śledztwie. Zdewastowanie kliniki zaalarmuje winnych, toteż trzeba było szybko działać. Grupa zdecydowała się wygarnąć Daria z Salo 120 – klubu i kasyna położonego na dolnych poziomach Parvarti.

Przed klubem, na niewielkim placu roiło się od ludzi. Tutaj tacnet, niedawno zakupiony przez wszystkich z BG, pokazał swój potencjał. Agenci spięli się w jedną sieć taktyczną, powiązali własną sensorykę, odpalili okna wskazujące, co widzi ich towarzysz i rozstawili się w różnych miejscach placu. Tacnet bez przerwy zarzucał ich informacjami. Jako podstawowe zagrożenie wskazał dwu slitheroidów-bramkarzy stojących przy wejściu do Salo 120. Syntetyki uzbrojeni byli w ciężkie peemy. Co ciekawe obserwacja pozwoliła wskazać dwa inne cele. Mężczyźni odmiennie ubrani, ale dziwnie podobni, jakby wyhodowani w jednej kadzi. Wmieszani w tłum, obserwowali wejście do kasyna. Monitoring częstotliwości pozwolił ustalić, że pozostają w stałym kontakcie z kimś w kasynie.

Jeden po drugim agenci wchodzili do Salo 120. Saad jako pierwszy zabezpieczył teren. Wnętrze kasyna było stosunkowo ciemne. Wielką salę wyposażoną w dwa bary wypełniały stoliki i stoły do gier. Saad namierzył Daria grającego w ruletkę oraz kolejnego „potencjalnego wroga” podobnego do dwóch sprzed knajpy. Krótko po nim Jamesowi udał się namierzyć ich dowódcę (ponownie przydał się tacnet mapujący wnętrze kasyna i wskazujące potencjalne obszary, na które najczęściej spogląda obserwowany klon) – wysoką, atletycznie zbudowaną, lecz niewątpliwie atrakcyjną kobietę w sukni z pasów metamateriału, który przy każdym poruszeniu zmieniał kolory, a czasem stawał się zupełnie przeźroczysty. Saad i James nagrali kobietę (przydatne wszczepy), van Buren przy tym próbował znaleźć kogoś w sieci reputacyjnej, kto by ją rozpoznał. Jednocześnie wraz z Ariffą grał z niespodziewającym się niczego Dariem w ruletkę.

Sytuację spalił Saad, który zbyt pewnie próbował zagadać grającą w blackjacka kobietę. Ślicznota zaprosiła arabskiego loverboya do baru i tam z olśniewającym uśmiechem kazała mu odpierdolić się. Doskonale wiedziała, że BG pracują dla Taurus Security.

Saad wolał zmyć się z lokalu,a za nim ruszył James. Co ciekawe krótko po nim wyszła kobieta i jej trzech chłopców-klonów. W knajpie Dario wstał od stołu i poszedł na zaplecze, a przed wejściem stanęło dwu kolejnych slitheroidów. Czas mijał, ryzyko dekonspiry na tyle wzrosło, że ktoś z knajpy wreszcie zauważył niezdrową ciekawość bohaterów. Krótko potem do Salo 120 przybyło czterech nowych bandziorów (a jakże, slitheroidów) i weszło do środka. Po prowokacjach z obu stron, było widać, że dojdzie do konfrontacji. Agenci też zrozumieli, że Salo 120 obstawiają kolesie z któregoś z karteli przestępczych (zapewne Night Cartel).

Walka potoczyła się w dwu miejscach. Na zewnątrz slitheroidy ostrzelał podbiegającego Saada. Syntetyk nie został nawet poważnie uszkodzony, z dwu metrów wydłużył kończyny i pochwycił szponami łapska przeciwnika, uszkodził je i skierował lufę peema w stronę kumpla wężoczłeka. Ten zdołał odpalić serią amunicji reaktywnej w Jamesa. Zniwelował pancerz i poważnie ranił agenta. Van Buren odpowiedział kontrą. Dwie krótkie serii i slither leżał na ziemi, sypiąc iskrami. W tym czasie Saad uporał się ze swoim.

Slitheroid

Slitheroid

W tym samym czasie Ariffa miała dużo gorzej. Była sama, miała jedynie dwa swoje SMRG, karabinki szturmowe musiały zostać w module mieszkalnym. Widząc, że ma do czynienia z sześcioma uzbrojonymi w broń automatyczną wrogami, zanurkowała za bar. Korzystając z tacneta i podłączenia do broni, wystawiła uzbrojone macki ponad kontuar i omiotła atakujących długimi seriami. W kasynie wybuchła panika. Po pierwszych trzech sekundach strzelaniny (jedna runda) i łącznie blisko 250 wystrzelonych nabojach, ośmiorniczka zabiła trzech bandytów. Kilkukrotnie jednak oberwała, jedną mackę jej odstrzelono, drugą niemal, korpus oberwał kilka postrzałów, pancerz był w strzępach (amunicja ppanc). Wreszcie padła bliska śmierci za zamienionym w dymiący stos odpadków bar. Jeden z slitheroidów podpełznął do niej, wyciągnął broń… i oberwał serię od nadbiegającego Saada. Chłopcy w tym czasie wbiegli już do kasyna i w ciągu trzech sekund zdołali dobić trzech pozostałych członków kartelu.

Łącznie 9 sekund strzelaniny. 8 slitheroidów, 4 ofiary postronne, Ariffa niemal martwa, James ranny, Saad uszkodzony (w kasynie dostał 20 pocisków z peema, co nawet dla tak opancerzonego syntetyka nie było niczym miłym).

Po wszystkim Saad zgarnął z zaplecza bladego, przerażonego Daria, a James zgarnął przemielone pociskami resztki Ariffy i ekipa ewakuowała się w inny rejon aerostatu. Tam wynajęli moduł w jednym z hoteli, by zadekować się na jakiś czas. Po drodze James otrzymał informację z jakiegoś forum freaków militariów – kobieta, którą spotkali w Salo 120 to porucznik Markab, oficer Sił Specjalnych Konstelacji Morningstar, znana z kilku brawurowych akcji AT skierowanych przeciw ekstremistom z VVV oraz sekciarzom Ruchu Nowego Światła. Widać Konstelacja zdecydowała się zadziałać w aerostacie.

Głupawka po strzelaninie, czyli Ariffa rozstrzelana.

MG: Na FB pojawi się zdjęcie Kryla i martwej Ariffy: „Takie tam z martwą właścicielką :)”

Ariffa: I dzióbek.

James: Ile lajków?

MG: 1815 mieszkańców Edenu lubi to.

07.01 11 AF – 08.01 11 AF

Ponad dobę spędzili w ciasnym module, a nanoidy w ich ciałach błyskawicznie zabliźniały rany, naprawiały tkanki, cerowały układ nerwowy. Najgorzej miała się Ariffa, po dobie co prawda morf został od biedy zregenerowany, ale obie macki dość wolno odrastały. W międzyczasie BG przesłuchali Daria. Okazało się, że chłop popadł w długi u Nocnego Kartelu. Kiedy przyszło do spłaty, przestępcy zażądali, by implantował swoim klientom zmodyfikowane instalacje sieciowe. Niestety iniektory nanoidów były uszkodzone lub zwyczajnie kiepskiej jakości i każda z ofiar cierpiała z powodu wstrząsu, który objawiał się jątrzącym się imponującym guzem wypełnionym strzępkami tkanek i krwią. Kartel, bojąc się, że sprawa wymknie się spod kontroli, porwał każdego z zaimplantowanych. Co z nimi się stało Dario nie wiedział, ale ponoć te dane posiadał Blackvein – neoavian, kruk, handlarz informacjami zamieszkujący szczyt Wielkiej Kopuły, tzw. Ptaszarnię.

Po rozmowie James wyprowadził Daria i zabił go w jednym z opuszczonych korytarzy serwisowych, strzelając mu ze swojego wielkiego gnata w kark. Zniszczył przy tym stos korowy ofiary, zapewniając sobie anonimowość.

08.01 11 AF popołudnie

Blackvein [MG]: Blackvein, Blackvein… chce do Rady Parvarti!

James [bez przekonania]: Mam kawałek sera.

Blackevein [stanowczo]: Nevermore!

Ariffa [wyznawczyni Cthulhu]: O, kolega czyta klasykę, a zna Lovecrafta?

Blackvein okazał się cwanym, inteligentnym, ale nieco infantylnym upliftem, który wciąż miał sporo ptasich zachowań. Blisko metrowy kruk przywitał BG w swoim domku pośród splątanej roślinności na szczycie Wielkiej Kopuły. Oczywiście wiedział, co Nocny Kartel zrobił z porwanymi, ale w zamian chciał, by… BG zapewnili mu członkostwo w Radzie Parvarti – organie zarządzającym aerostatem. Agenci obiecali pomoc neoavianowi (kłamiąc i kombinując przy tym na potęgę). Blackvein przekazał im więc to, co wiedział:

– Ega porwanych zapewne już sprzedano na rynku niewolników. Pewnie już pełnią rolę AGI kierujących pracami kosmicznych rafinerii, stacji wydobywczych czy sąd głębokiej przestrzeni. Ich morfy zapewne wciąż są na Parvarti a konkretnie w Corvalis Synthetics nielegalnej klinice należącej do Kratelu. Przestępczym syndykatem kieruje tutaj Fialla O’Donnell, walnięta i sadystyczna furia. Prawdopodobnie cała akcja ją przerosła. Być może chciała zdobyć trochę nielegalnych XP, a może szantażować nagranych? To drugie było o tyle sensowne, że wśród zaginionych znajdował się Eurod Dansker, jeden z ważniejszych działaczy VTP. Venusian Transformation Party jest radykalną organizacją, opowiadającą się za ATI –Aerial Terraforming Initiative, czyli powietrznym, ograniczonym terraformowaniem. Dansker, zajadły przeciwnik Konsorcjum, być może nadepnął też na odcisk Kartelowi, a może przestępców wynajęło Konsorcjum. Cholera wie. W każdym bądź razie cała sprawa coraz bardziej śmierdziała polityką. Mało tego, wedle Blackveina na Parvarti przebywała już grupa komandosów Nadzoru dowodzona przez niejakiego agenta Orange.

Znając agentów nie bardzo ich to odstraszy, wedle zasady, której hołdują: „Co robi agent Firewallu? Strzela!”

Aha, na sam koniec Saad z podziwu godną „delikatnością” zerwał umowę z Blackveinem, bawiąc się kazutistyką. Jak łatwo się domyśleć, krukowi nie spodobało się to. Dał BG dzień na wypełnienie umowy, a potem postara się utrudnić pobyt BG na Parvarti.

Blackvein [wściekły na BG]: Blackvein jest zły… Macie dzień, dzień, dzień. Dzień na spełnienie umowy, bo jak nie, to komandosi Nadzoru, Morningstar i Kartel stoczą o was epicką bitwę!

James: Mam nadzieję, że bez nas.

Saad [ze smutkiem]: Nic o nas bez nas.

UWAGI:

1. To, co lubię. Już przygotowuję statystyki tych Waszych wszystkich przeciwników, a rany niewygojone do końca :).

2. W razie czego upominać się o niusy na sesji. Wprowadziłem do gry takowe, póki co dwa lub trzy, ale jest ich sporo więcej. Nie tylko poszerzają wiedzę o świecie, ale pokazują Wasze działania, rozgrywające się intrygi. Niektóre sugerują przyszłe misje. Pamiętajcie, że sami macie prawo wybierać sobie zadania, nie musicie czekać na info, ze gdzieś zadziało się Xrisk.

Reklamy

Komentarzy 8

  1. Przypominam, że wyszedł mi test na kontakty na szukanie brudów u któregoś z członków rady :). Brak moralności to potęga 😀

  2. Dopiero jak przeczytałam raport doszło do mnie, jaki James jest wyrachowany drań 🙂

  3. @ Jaro
    Tego nie pamiętałem. Przypomnij na sesji, to się wykorzysta.

    @ Madzia
    Powiem tak, Jara postać chyba jest najbardziej w klimacie Firewalla. Pragmatyk, skurwiel, wyrachowane bydlę. Numer z Dariem – mistrzowski.

    Choć Ariffa dużo bardziej niebezpieczna:). Nie wkurwiaj kałamarnicy!:)

  4. Bo jak Ci przysoli w pysk z ośmiu macek, to już szóstego plaskacza nie dożyjesz… Ariffa dobra ośmiorniczka, tylko nerwowa 🙂

  5. Dobra Ariffa czająca się pod sufitem na złych klientów baru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s