Apokalipsa w Londynie

Typowy jednostrzał zagrany pregenerowanymi postaciami. Mimo to było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Po pierwsze gracze mieli 16-18 lat (dwa razy mniej ode mnie), po drugie pięciu z nich to osoby, dla których to było pierwsze doświadczenie z klasycznymi grami fabularnymi. Z tej piątki 2 osoby namiętnie grywa w cRPGi oraz rozumie ideę RPG. Szósta osoba miała za sobą doświadczenia, ostatnio grała na Zjavie w Apocalypse World. Co ciekawe pierwotnie chciałem poprowadzić AW, ale ze względu na dużą rolę erotyki zrezygnowałem.

System: Dead of Night

Scenariusz: podręcznikowy Unhallowed

Przyjęta konwencja: postapokalityczny horror akcji (obowiązkowo klasy B, w tym przypadku inspiracji szukałem w Armii Boga czy Demonknighcie)

Gracze:

Claire Grady (Karola 1) – ex-żona, ex-matka, zrozpaczona kobieta, która utraciła rodzinę. Stara się stworzyć jej namiastkę z ocalałych. Na zewnątrz surowa i zdecydowana. Jak wyszło realnie: postać niedopasana do graczki, która na co dzień jest łagodną, serdeczną i ciepłą osobą, raczej cichą, na pewno niedominującą. Graczka dość pasywna podczas sesji, miała problem z wejściem w klimat.

Laura Mikaeli (Karola 2) – pisarka paranormal romances (o aniołach), zagubiona w świecie, któremu zagładę przyniosły istoty, o których pisała powieści. Realnie: cicha, urocza i niebezpieczna niczym czarna mamba zdrajczyni. Razem z Mathilde stworzyły team stojący po stronie Zła.

Mathilde Warwick (Ania) – gangerka, agresywna i okrutna, dbająca przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo. Nienawidzi, gdy ktoś nią kieruje. Realnie: graczka odnalazła się w postaci outsiderki, samodzielnej i niegodnej zaufania, choć raczej nie odgrywała okrutnej osoby (bardziej cyniczną).

Wielebny Hugo Winters (Marcin) – w założeniu kapłan, który jest bliski utraty wiary, ale stara się prowadzić ludzi i ocalić ich. Realnie: wyszło blisko założeń, miejscami nieco fanatycznie, ale zgodnie z konwencją. Gracz świetnie odnalazł się w mechanice i doskonale grał na specjalizacjach postaci („To dla dobra twej nieśmiertelnej duszy” – najczęściej słyszany tekst na sesji). Postać przypominała mi księdza z Tragedii Posejdona.

Howard P. Saunders (Patryk) – w założeniu cyniczny i wyrachowany urzędas korporacyjny, który każdego potrafi przekonać do swoich racji. Realnie: prawdziwy heros, uczciwy, stojący po stronie Dobra, toteż graczowi specjalizacje Howarda za bardzo się nie przydały.

Porucznik Carl Jeffries (Mateusz) – oficer Royal Marines, którego apokalipsa dopadła na lądzie, w założeniu przywódca ocalałych. Realnie: spokojny, zdecydowany, ale raczej nie lider.

Sytuacja startowa: minęło kilka tygodni od Apokalipsy, takiej prawdziwej, w której Siły Dobra i Zła starły się na Ziemi. Armageddon wbrew temu, co mówi Biblia, wygrał Szatan. Teraz nieliczni ludzie, którzy przetrwali, kryją się pośród ruin, unikając demonów i tych z ocalałych, którzy się nimi stali. Bohaterowie tworzą grupę, która ukrywa się w Kościele pw. św. Jana położonym na północy Londynu. Świątynia to sanktuarium, do którego zło nie ma wstępu, jednak od pewnego czasu jego moc słabnie a święte światło bijące ze ścian pulsuje i stopniowo przygasa.

Mechanika DoN: startowe Tension (Napięcie) 4.

Kościół pw. św. Jana, sanktuarium ocalałych

Kościół pw. św. Jana, sanktuarium ocalałych

Bohaterowie czuwają przy zabarykadowanych ławkami i konfesjonałem drzwiach, jedynym miejscu, którego nie chroni bariera. Na wieży kościelnej Wielebny rozgląda się po otaczającym go mieście. Londyn płonie, budynki od wielu tygodni trawi ogień, na ulicach pośród wraków pojazdów rozkładają się ciała tych, którym się nie udało. Ich los i tak był lepszy, od nieszczęśników, których pochwyciły demony. Po obdarciu ze skóry i wygotowaniu oczu stali się Bezokimi (Eyeless) bezrozumnymi bestiami, które w imieniu Zła polują na ocalałych. Ich grupy krążą po tym piekle na ziemi, często kierowane przez Upadłych (Fallen), zdrajców ludzkości, zwolenników Lucyfera. Gdzieś w centrum Londynu, nad Tamizą bije światło, pionowy snop rażącej bieli niknący w niebiosach.

Ocaleli nagle słyszą wołanie o pomoc. Ktoś dopada drzwi kościoła i zaczyna walić w nie pięściami, wrzeszcząc w przerażeniu. Bohaterowie nie są skłonni do pomocy, zbyt często byli bliscy śmierci, by teraz ryzykować. W końcu jednak gangerka (Mathilde) zaczyna rozbierać barykadę. Pomaga jej wielebny, który zdążył już zejść na dół. Porucznik staje z dobytą kataną (amunicja do giwery dawno się skończyła), Claire kryje się za ławkami, Pisarka (Laura) zamiera w oczekiwaniu, Howard celuje z pistoletu w drzwi, w magazynku zostały mu tylko trzy naboje.

Porucznik uchyla drzwi i widzi mężczyznę, którego za ręce trzyma dwu Bezokich. Za nimi stoi mężczyzna, typowy agent ubezpieczeniowy: nijaka twarzy, lepki, sztuczny uśmiech, tani garnitur. Chwyta nieszczęśnika i jednym szybkim ruchem zdziera z niego skórę. Tamten wrzeszczy przeraźliwie i wije się bólu. Wrzaska zamienia się w bełkot, gdy jego oczy zagotowują się… Rodzi się kolejny demon. Upadły spogląda spokojnie i zagaja rozmowę, chce przeciągnąć ocalałych na swoją stronę, dać im szansę. Wolą być Bezokimi? Porucznik nie reaguj, nie komentuje, tnie na skos i Bezoki pada pocięty w dzwona. Upadły daje znak do ataku swoim sługom. Bezpardonowa walka. Howard w panice wystrzeliwuje ostanie naboje, trafiając szarżującego Bezokiego w twarz. Drugi demon powala porucznika, który traci przytomność, uderzywszy się w krawędź ławki. Atakuje Claire, zastygłą w krańcowym przerażeniu. Ratuje ją gangerka. Jej nóż trafia demona między łopatki i wychodzi klatką piersiową. Wielebny z rozmachem wylewa z liturgicznego pucharu wodę święconą na ostatniego demona. Ta przepala go na wylot. Upadły widząc klęskę swoich sług, kryje się w jednej z kamienic.

Ocaleli po raz kolejny odwlekli swoją zagładę. Mogą zająć się sobą, ocucić porucznika, odpocząć, ale też i podjąć decyzję. Po ataku bariera chroniąca kościół przygasła jeszcze bardziej. Za kilka dni, może godzin zgaśnie zupełnie a wraz z nią ostatnie szanse. Tych zresztą Mathilde i Laura nie widzą już zbytnio.

Jakąś godzinę później bohaterowie dostrzegają z okien kościoła dwie sylwetki przebiegające pod ścianami zrujnowanych kamienic po drugiej stronie ulicy – mężczyzna ze strzelbą i dziesięcioletnia dziewczynka. Howard woła ich. Przybysz przedstawia się jako Glenn Jones, niegdyś prezenter radiowy i jak się okazało znajomy Laury. Teraz wrak człowieka, nieogolony, znerwicowany, stara się dotrzeć z dziewczynką (znajda, którą się zaopiekował) do centrum miasta. Wedle niego biały snop światła bije z ostatniego sanktuarium, w którym zgromadzili się ci, którym udało się uciec przed demonami. Rozmowa nie przebiega zbyt spokojni, wielebny żąda, by Glenn oddał strzelbę. [Pierwotny test gracza wyszedł, ale wykorzystałem mechanikę modyfikacji wyniku rzutu za pomocą punktów Napięcia.] Facet celuje do kapłana, kiedy ten podchodzi, strzelba wypala, trafiając Wintersa w kolano. Wielebny składa się jak scyzoryk na podłodze, a Glenn z dziewczynką opuszczają kościół. Co ciekawe przyłącza się do nich Howard, który chce dotrzeć do sanktuarium.

Niedługo potem Mathilde i Laura opuszczają schronienie, mówiąc, że na własną rękę poszukają bezpiecznego miejsca. Tak naprawdę chcą odnaleźć Upadłego i przejść na stronę Lucyfera.

Tate Modern Gallery

Tate Modern Gallery

Wreszcie ostatnia trójka zbiera pozostałe zapasy i opuszcza kościół. Porucznik prowadzi grupę, Claire pomaga okaleczonemu wielebnemu, który po opatrzeniu ran od biedy może chodzić o kulach.

Epopeja Howarda cz. I

Howard, Glenn i bezimienna dziewczynka pieszo zmierzają do centrum miasta. Mijają spalone samochody, nierzadko z kierowcami, lampy z powieszonymi lub wbitymi na nie ludźmi. Wreszcie docierają do ronda, w centrum którego znajduje się kamienny pomnik-iglica. Ukrzyżowano na nim anioła. Ręce, nogi i skrzydła przybito bretnalami z czarnego żelaza. Howard dostrzega u jego boku piękny, złoty miecz. Podchodzi bliżej, w tej samej chwili anioł otwiera oczy, spogląda na Howarda. W jego oczach jarzy się nienawiść, gnie, ból i smutek. Miecz sam spada wprost w ręce bohatera, którego przepełnia pragnienie zemsty na demonach (postać otrzymała specjalizację do Assault – Anioł Zemsty). W tej samej chwili wszystko zagłusza ryk trąb dobywający się z niebios, a potem słychać tętent kopyt i ujadanie ogarów [Od MG: Dotarliśmy do kolejnego poziomu Napięcia – w tej chwili polowanie na bohaterów rozpoczęła Śmierć i jej psy].

Epopeja zdrajczyń cz. I

Laura i Mathilde wkraczają ostrożnie na ulicę i rozglądają się, szukając śladów Upadłego. Znajdują fragment materiału oddarty z jego marynarki. Wskazuje, że mężczyzna wszedł do jednego z zaułków. Dziewczyny podążają za nim, znajdując jedynie hordę Bezokich. Demony otaczają bohaterki, wiele z nich pełznie po pionowych ścianach kamienic. Mathilde zabija dwa z nich, lecz pozostałe przyduszają ją do ściany. Laura, korzystając z tego, że koleżanka walczy, ucieka na ulicę. Tam jednak zwraca uwagę Bezokich na siebie i biegnie dalej. Dzięki temu Mathilde ocalała. Swój dług spłaca chwilę potem, gdy dociera do przyjaciółki i ratuje ją od losu gorszego od śmierci.

Po tym wszystkim bohaterki decydują się znaleźć jakiś samochód, którym w miarę bezpiecznie mogłyby dotrzeć do centrum miasta i tam być może znaleźć dla siebie jakąś przystań. Laura dostrzega pomiędzy wrakami samochodów wielki specjalistyczny wóz strażacki. Ledwie dziewczyny do niego wsiadają, słyszą ryk trąb, a potem tętent kopyt. Galopada narasta, staje się ogłuszająca, by nagle umilknąć. Mathilde, siedząca za kierownicą wozu i próbując go odpalić, spogląda w lusterko i widzi ogromnego rumaka bladej maści a na nim istotę o trupiej twarzy odzianą w czerwony strój łowczego. Spersonifikowany Jeździec Apokalipsy – Śmierć na Bladym Koniu i jej ogary. Łowca unosi kuszę, napina ją, nakłada bełt. W tym momencie silnik wozu zaskakuje, Mathilde słyszy brzęk cięciwy. Bełt  ogromną siłą trafia w tył pojazdu, przebija kilkanaście ścian i przelatuje przez kabinę. Gangerka dociska pedał gazu, wóz ryczy i uderza w zalegając na ulicy wraki. Wskazówka na prędkościomierzu dobija setki.

Katedra św. Pawła widziana z Tate Modern Gallery

Katedra św. Pawła widziana z Tate Modern Gallery

Epopeja pozostałych cz. I

Z rannym Wintersem nie było mowy o podróżowaniu pieszo. Wielebny i jego towarzysze rozglądają się wokół. Wpada im w oko opuszczony przez wojsko Hummvee. Oliwkowy pojazd z szeroko otwartymi drzwiami okazuje się mieć pełen bak paliwa i sprawny silnik. Ocaleli przenoszą do niego zapasy, kiedy uwagę wielebnego przykuwa inny pojazd – czerwony majestatyczny doubledecker, londyński autobus. To nim jadą dalej. Kilkanaście minut później słyszą dźwięk trąb i tętent końskich kopyt, a potem… a potem widzą Śmierć na bladym koniu i jej dwa ogary. Wielebny, prowadzący wóz dodaje gazu i pochyla się. W ostatniej chwili. Wystrzelony bełt niemal zmiata mu głowę z ramion. Chwilę potem autobus z hukiem taranuje jeźdźca. Winters nie zamierza sprawdzać, czy ubił przeciwnika. Pędzi na złamanie karku. Za autobusem ogary.

Epopeja Howarda cz. II

Trójka ocalałych rzuca się do ucieczki między wozami. Nagle Howard słyszy ryk wysokoprężnego silnika, obraca się i widzi nadjeżdżający z wielką prędkością wóz strażacki. Odskakuje z jego drogi, podobnie Glenn, jednak dziewczynka, zdjęta strachem, stoi jak wmurowana na środku jezdni. Czerwone monstrum zbliża się, wyjąc silnikiem. Czy to resztki opatrzności boskiej, czy zwykły przypadek sprawia, ale nagle pod dziewczynką zapada się uszkodzona jezdna i mała ląduje w studzience kanalizacyjnej, po pas w cuchnącej wodzie. Wóz wpada kołem w studzienkę, zarzuca nim, blokuje w poprzek ulicę.

Epopeja zdrajczyń cz. II

Mathilde nie zdejmuje nogi z gazu, uciekając przed Śmiercią. Wraki samochodów roztrąca na boki rozpędzony wóz strażacki. Gangerka gdzieś przed sobą dostrzega małą, przestraszoną dziewczynkę wpatrującą się rozszerzonymi oczyma w nadjeżdżający samochód. Mathilde podejmuje decyzję. Jej życie jest ważniejsze. Nagle samochodem zarzuca, pasy boleśnie wpijają się w ciało. Laura niemal wypada przez przednią szybę. Potem wszystko cichnie, to wysiada umęczony silnik. Laura ściera krew z twarzy i wysiada z szoferki. Coś nadjeżdża… Czerwony doubledecker zaraz wbije się w bok ich wozu.

MG: Ty odskoczyłeś, Glenn odskoczył. Wszyscy bezpieczni… Tak?

Urzędas: Dziecko!

MG: Mała stoi na środku ulicy, wpatrując się w przerażeniu w nadjeżdżający  z ogromną prędkością wóz strażacki.

Gangerka (w wozie strażackim): Ojej, gaz do dechy i trzeba włączyć wycieraczki.

Epopeja pozostałych cz. II

Wielebny nie może zahamować, nim uderzy w przeszkodę. Nie ma szans, a przecież próbuje. Obraca kierownicę, blokuje hamulce. Praktycznie sunie bokiem, driftuje londyńskim piętrusem. Lekko uderza w wóz strażacki i zatrzymuje się. Winters oddycha z ulgą, ale to nie koniec. Ocaleli słyszą delikatne kapanie, które zmienia się w plus tryskającej wody. Benzyna z uszkodzonego samochodu ścieka na jezdnię, a potem wprost do studzienki, gdzie znajduje się dziewczynka. Glenn w rozpaczy dopada do koła blokującego wyjście, próbuje je podnieść. Howard go odciąga, tłumaczy, że nie ma szans, że już po wszystkim, ale wtedy Wielebny i porucznik znajdują narzędzia i szybko zaczynają odkręcać nakrętki, chcąc zdjąć koło. Zostaje ostatnia śruba, kiedy paliwo się zapala. Wielebny odskakuje, ale porucznik Jeffries nie poddaje się, jest z Royal Marines. Praktycznie ukręca śrubę i zrywa koło. Płonące paliwo wpada do studzienki, za nim Jeffries. Unosi dziewczynkę w górę, podaje pozostałym, sam płonie. Kiedy dziecko jest już bezpieczne, wyskakuje i tarza się po ziemi. Pozostali gaszą go czym popadnie. Bohater przeżył, choć cierpli okrutnie.

[Po kolejnej zdradzie]

Pisarka: O, to my jednak pójdziemy z naszymi starymi przyjaciółmi. Czujemy się na powrót dobre.

I znów wszyscy razem

Grupa rusza dalej, uciekając przed Śmiercią. Laura i Mathilde nie zmieniają planów, wciąż chcą się przyłączyć do sił Zła. Wszyscy są już blisko Tamizy, już widzą jej sine fale, gdy drogę zajeżdża im Śmierć z ogarami. Howard z wściekłością atakuje, tnie anielskim mieczem jednego z ogarów, gdy nagle czuje straszny ból. To Mathilde podnosi pistolet znaleziony przy trupie policjanta i trafia towarzysza w plecy. Laura staje po stronie przyjaciółki. Wybucha bratobójcza walka. Gangerka wywala cały magazynek w kompanów. Howard przebija Mathilde, ta jednak nie umiera. Jej oczy robią się czarne niczym smoła, skóra ciemnieje, żyły płoną krwawym blaskie, staje się demonem, pistolet trzymany w garści zrasta się z ciałem.

[Od MG: W mechanice DoN odpowiednikiem żywotności, ale i warhammerowych punktów przeznaczenia czy potencjału wpływającego na przebieg fabuły stanowią Survival Points. W tym przypadku demony posiadały moc zmieniania ich w punkty skażone. Kiedy bohater tracił wszystkie normalne punkty, a zostały mu tylko skażone, nieodwołalnie przechodził na stronę Zła. To właśnie spotkało Mathilde]

Wnętrze katedry św. Pawła

Wnętrze katedry św. Pawła

Walka trwa, Śmierć przygląda się jej, a jej oczy lśnią złą radością i fascynacją. Ostatecznie rannym bohaterom udaje się przedrzeć przez przeciwnika (po szczególnie udanym ciosie anielskim mieczem, który wydobył z gardła Jeźdźca Apokalipsy skrzek bólu). Dopadają brzegu rzeki i widzą, że snop światła dobywa się z położonej na drugim brzegu rzeki Katedry św. Pawła, z jej zgruchotanej kopuły. Nagle przez rubinowe, płonące niebo niesie się grzmot, a w snopie światła spływa na ziemię piękny młodzieniec o złych oczach. Lucyfer. Ocaleli szukają schronienia. Naprzeciw katedry, po drugiej stronie rzeki spiętej wiszącym mostem znajduje się Tate Modern Gallery, teraz oznaczona wielkimi literami niestarannie namalowanymi białą farbą: „Survivors here!”, „Last Sanctuary” etc. W oknach budowli można dostrzec lufy działek, karabinów maszynowych, gdzieniegdzie widać ciężko uzbrojonych żołnierzy i cywilów. BG dopadają wejścia i zostają wpuszczeni do środka.

Laura i Mathilde składają cześć nowemu panu i odchodzą z nim. Przekraczają most. Katedrę otacza wielotysięczny tłum Bezokich, Upadłych i zwykłych ludzi, którzy chcą złożyć hołd Lucyferowi. Bohaterki wchodzą do katedry. Na środku, na tronie ze stopionych świec siedzi Niosący Światło, patrzy na nich sardonicznie, uśmiecha się. Laura i Mathilde bez słowa zajmują miejsca po jego obu stronach.

Tate Modern Gallery zamieniła się w ostatnią ostoję ludzkości. Zatłoczona po brzegi ocalałymi, ochraniana przez niedobitki wojska, policji czy cywilnych bojowników. Mają ciężką broń, pojazdy, jest tu nawet kołowy transportem opancerzony z działkiem 30 mm. A na środku leży umierający Archanioł Gabriel przebity Mieczem Boga, świętym ostrzem, które może zniszczyć wszelkie zło.

Herosi podchodzą do niego. Gabriel otwiera oczy, widać w nich ból, ale i nadzieję. Spogląda wpierw na wielebnego, potem na porucznika. Ten chwyta rękojeść miecza i wydobywa go z ciała anioła, który z głośnym westchnieniem umiera.

Noc bohaterowie spędzają na odpoczynku. Porucznik spotyka swoich dawnych towarzyszy broni, Claire pomaga lekarzom w opiece nad wielebnym. Howard spotyka swoich dawnych znajomych, rozmawia z nimi, powoli się uspokaja. Ma dobry wpływ na ocalałych, którzy stracili całą nadzieję.

O świcie bohaterowie podejmują decyzję. Porucznik staje przed ludźmi i zaczyna ich przekonywać do wali (specjalizacja Rozkazy muszą być wykonane na 9, bardzo wysoki rzut), wspiera go wielebny. Z wolna ludzie zaczynają wierzyć, widzą mecz w dłoni Jeffriesa. Rusza ostatni atak. Setki ocalałych atakuje przez rzekę, wiąże walką demony, by bohaterowie w wozie pancernym (a jak!) dotarli do katedry.

Wóz pancerny prowadzony przez wielebnego rozbija wrota świątyni i wjeżdża do środka. Rozpoczyna się ostatnia walka. Claire strzela z działka do Laury, ale nie trafia. Mathilde próbuje zastrzelić porucznika biegnącego z Mieczem Boga (i kataną w drugiej ręce) do Lucyfera. Howard poświęca się, przechwytuje część kul na siebie, kilka odbija anielskim mieczem. Porucznik rani Szatana, jest bliski zwycięstwa, ale wtedy słyszy jego kuszący szept, pada na kolana i podaje Wrogu miecz. Wielebny wytrąca miecz z łap Lucyfera, Howard w tym czasie dobija demonicę Mathilde. Winters chce przebić Lucyfera, ale i on oddaje mu ostatecznie cześć. Miecz Boga upada, głucho dźwięcząc na kamiennej posadzce katedry. Podnosi go Howard, zabija wielebnego i jednym ciosem odsyła w niebyt Lucyfera. Bijąca od niego fala żaru pali go żywcem.

Ostatnia scena przed napisami końcowymi: Laura, jedyna ocalała, wychodzi z katedry. Na ziemi leżą setki opuszczonych przez swego pana demonów. Laura idzie pomiędzy ciałami ludzi i demonów, patrzy na Tate Modern Gallery. Niebo zasnuwają dymy z płonących budynków.

MG: z ogromnym hukiem pęka ściana i przez gruzy wjeżdża do katedry ogromny, ryczący wóz pancerny.

Pisarka: Staję za tronem!

Porucznik [sarkastycznie]: Ochrona Lucyfera!

Uwagi:

  1. Intensywna, choć krótka sesja (3 h). Dużo się działo, wbrew poważnemu opisowi, kupa śmiechu i zabawy.
  2. Młodzi gracze świetnie bawią się mechaniką pozwalającą im wpływać na świat gry i fabułę. Wydawali Survival Points często. Tak w grze pojawił się anielski miecz Anioła Zemsty, wóz strażacki, doubledecker, zarywający się asfalt pod dziewczynką i wiele innych elementów fabuły.
  3. Dead of Night to świetny system na jednostrzały. Elegancko skrojona mechanika, fajne motywy, duże możliwości.
  4. Serdecznie dziękuję Chimerze za namiar na swój blog i wpisy dotyczące DoN. Były bardzo inspirujące.
Reklamy

Komentarzy 7

  1. Czadowy raport już dawno nie czytałem tak fajnego. System też ciekawy, zwłaszcza wizja świata po zagładzie. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Sama grupa też fajna, widać, że nie zmanierowana nawykami pr0 😉

  2. Grupa świetna, choć niektórzy dopiero co się wtedy poznali :). Faktycznie, sporo świeżych dla mnie zachowań.

  3. Zdarza mi się od czasu do czasu, zamiast tłumaczyć niektórym ludziom, co to jest to “erpegie”, po prostu im pokazać. Wciągnąć w rozgrywkę. Zawsze jest to fajne, nietypowe przeżycie. Reagują niestandardowo, inaczej niż wygi. Cieszy ten błysk w oku przy turlaniu kostką, który i ja miałem grając w czasach liceum.

    Ale z ludźmi duuuużo młodszymi jednak nie grałem nigdy. Pewnie to się zmieni, jak mi córy podrosną (Idziesz przez las, w koszyku niesiesz placek i wino, nagle z krzaków wyskakuje na ciebie wilk, rzuć sobie na inicjatywę).

  4. Trochę się zdziwiłem, gdy zobaczyłem ten post, ale jednak ciekawie było zobaczyć to co się robiło „na żywo” w słowach. Zabawa była świetna, tyle samo śmiechu, chociaż szkoda, że tak krótko. Marcin driftujący busem powala śmiechem do dziś.

  5. Kurcze, wyguglałeś mnie Matti :). Jacy gracze, taka zabawa:)

  6. Wszystko się zgadza, ale pod dziewczynką zapadła się studzienka a nie asfalt 😉

  7. Heh, kolejny gracz przybył. Możliwe, pamięć już nie ta:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s