Conan BRP odc. 41 – Jak Rhodd został Rhoddesią

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:).

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski i setnik aquilońskiej armii, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym (lub takowym toporem). Zapijaczona, wredna menda:).

Sekcja zamieszania:

Zhuge Liang (Paweł) – khitajski czarownik, mistrz mrocznej sztuki sypania piaseczkiem po oczkach i puszczania wiatrów. Aha lubi też ssać. Energię magiczną.

Rhodd (Damian) – bossoński traper, niezrównany mistrz ściągania na siebie wszelkich nieszczęść.

Hanno Rasmusson (Grzegorz) – medyk z odległej Hyperborei. Wysoki jak tyka, nieźle zbudowany i kompletnie nienawykły do walki.

Sekcja ciężka (zeNPeCowana, w zestawie z Korgothem robią „żółwika” tarczami):

Łysy (NPC) – legionista gunderski, kawał byka w ciężkim pancerzu i z ogromną tarczą. Prosty niczym drzewce włóczni.

Grom (NPC) – legionista gunderski, kawał byka w ciężkim pancerzu i z ogromną tarczą. Prosty niczym drzewce włóczni. Aha, wedle niektórych chłopak Aegei.

 Savage_Sword_of_Conan_009-30

Bohaterowie nie mieli wyjścia. Po zablokowaniu wielkich, kamiennych drzwi musieli ruszyć w dół starożytnymi schodami. Schodzili dość długo, by wreszcie dotrzeć do wąskiego wyjścia prowadzącego do naturalnej jaskini. Tak oto rozpoczęli eksplorację kolejnego poziomu podziemnego kompleksu pod Wyjącymi Jaskiniami. Nie ma sensu opisywać liniowo, komnatę po komnacie, co bohaterowie znaleźli (poza klasycznym bólem, sromotą i skarbami). Warto natomiast skupić się ogólnie na nastroju.

Kompleks okazał się plątaniną w większości naturalnych korytarzy i komnat. Panowały w nim absolutne ciemności, toteż herosi musieli oświetlać sobie drogę pochodniami. Co jakiś czas bohaterowie mogli dosłyszeć dziwne warczenie, wycie czy skowyt dobiegające z korytarzy. Dość szybko okazało się, że są one zamieszkałe głównie przez ghoule. Doszło po drodze do kilku starć, z których to BG wychodzili zwycięsko.

Na czele ekipy podążał najczęściej Rhodd, po raz kolejny potwierdzając swe niebanalne „szczęście”. W jednej z kolejnych komnat odkrył niszę zasłoniętą płachtą grubego materiału. Odsłonił ją i ujrzał swe odbicie w wielkim lustrze w mosiężnej rami. Nagle poczuł, że coś dziwnego dzieje się z jego ciałem. Na oczach zbaraniałych towarzyszy zmienił się w kobietę, atrakcyjną Bossonkę o rozłożystych biodrach i dużym biuście. Korgoth, widząc siłę magii, rzucił toporem i roztrzaskał lustro, być może przypieczętowując los Rhodda, a raczej Rhoddesii. Dość rzec, że od tej chwili w drużynie nie tylko Maja reprezentowała sekcję żeńską.

Rhodd: Jestem teraz dzielną Bossonką!

Korgoth: Ssonką? Ssonką!

Po kilku kolejnych starciach z ghoulami jak i bezokimi, podziemnym czerwiami (atakującymi z zaskoczenia) herosi odkryli podziemną rzekę przepływającą w kilkunastometrowym kanionie, którego brzegi spinał naturalny, kamienny mostek. Przebyli go, by dotrzeć do niezwykle wąskiego korytarza, który znacząco spowolnił ich marsz (tutaj też znaleźli zejście po kamienistym żlebie na niższy poziom). Tam też znaleźli pierwsze ślady gigantycznych pająków – obwisłe, powilgotniałe, grube pajęczyny. Rhodd po raz kolejny miała pecha, bo to ją zaatakował (szła na samym końcu dla odmiany) pajęczak. Z trudem odparła atak, niemal ginąc przy tym. Po zmianie szyku ostatnie miejsce zajął Publiusz i tym razem pająk nie dal rady w pełni opancerzonemu weteranowi z gunderskiego legionu.

Spotkanie z podziemnymi czerwiami.

Korgoth: Znam. Siorbochuj jaskiniowy. Wybijasz zęby i, panowie, koniec bezsennych nocy.

Po przebyciu kolejnego z kanionów, starciu z czerwiami i oczyszczeniu gniazda wielkich pająków BG odnaleźli kilka ciał poprzednich awanturników. Nieszczęśnicy próbowali się przebić przy pomocy oskardów (teraz skorodowanych) przez kamienną ścianę, za którą (jak BG przeczytali w znalezionych zapiskach) miał znajdować się grobowiec wodza starożytnych barbarzyńców. Próby przekucia się spaliły na panewce, pozostało więc jedynie poszukać innej drogi.

I znaleźli ją. Przebywszy kolejne korytarze i komnaty. Znalazłszy po drodze na wpół zalaną komnatę, w której stoczyli walkę z żaboludami (i odkryli po drugiej stronie podwodnego stawu posąg ich bóstwa, z którego zrabowali kosztowności), herosi dotarli wreszcie do zawaliska. Po kilkunastu godzinach mozolnej pracy udało im się na tyle udrożnić korytarz, by móc przeczołgać się na drugą stronę.

Dotarli do rozległej, kilkunastometrowej komnaty, w której znajdował się sarkofag, opuszczony, kamienny tron oraz… skrzynia z kosztownościami. Aegea rzuciła się w stronę skarbów, nie zważając na zagrożenia. Dopadła skrzyni… i jak można było przypuszczać, z sarkofagu wyłonił się jego mieszkaniec – liczące ponad dwa i pół metra truchło barbarzyńskiego króla odziane w poczerniałą zbroję i dzierżące gigantyczny miecz dwuręczny. U jego obu boków stanęły przerośnięte, ożywieńcze psy, szczerząc pożółkłe kły.

Walka z żaboludami się przedłuża. Wszyscy ubili swojego przeciwnika, tylko Publiusz się męczy. Cios, unik, cios, unik… Pozostali BG przeszukują trupy, Korgoth się przygląda.

Korgoth [zniecierpliwiony]: [CHLAST!] Tak się walczy! Przestań się bawić z florą i fauną tej jaskini!

Publiusz [ponuro]: Wisisz mi żaboluda.

Wtedy do akcji wkroczył Zhuge Liang. Przywołał wszystkie posiadane moce i uderzył huraganem prosto w przeciwników. Nie wziął pod uwagę, co się stanie, gdy taka siła zacznie działać w zamkniętym pomieszczeniu. Magiczne tornado rzuciło z potworną mocą wrogami, ale i Aegeą. Ta cudem przeżyła (straciła całą, niemal nieruszoną Wytrzymałość, straciła przytomność). Tornado zniszczyło jednego z psów, drugiego poważnie uszkodziło. Potężna wichura ustała w jednym momencie, kiedy osłabiony Zhuge zemdlał.

Ożywieńczy wódz przetrwał, ale też solidnie oberwał. Oberwał także Publiusz (zleciał do 1 punktu Wytrzymałości i padł niedaleko Aegea), oberwali i Korgoth z legionistami, i Rhodd (choć ta mniej, bo wycofała się w momencie rzucenia czaru). Hanno na szczęście uniknął tornada, czekając poza komnatą.

Hanno [o seksualności Korgotha]: Żadnej nie przepuści. Co spierdoli na drzewo, kamieniem strąca.

W ten oto sposób do walki, w której przeciw wodzowi z jednym z ocalałych psów stanął Korgoth, Rhodd, Łysy i Grom. Jeden z legionistów dość szybko poradził sobie z psem z pomocą Rhodd. W tym czasie Korgoth jakoś dawał sobie radę z wodzem, choć zbierał niezłe cięgi. Ostatecznie wódz został pokonany (ostatni cios zadała Aegea, która ocuciła się, chwyciła za kuszę i dobiła przeciwnika). Niestety Grom nie przeżył tej walki. Padł ścięty potężnym uderzeniem dwuręcznego miecza.

Po walce BG zebrali skarby (złoto, więcej złota i nieco suwenirów w rodzaju złotego jaja z zamkniętym mechanicznym smokiem czy drogocennego diademu, który przechwyciła Aegea), a Groma posadzili na tronie niczym jakiegoś barbarzyńskiego księcia.

Korgoth: Stajemy do walki. Ja w środku. Łysy i Grom po bokach.

Rhodd: Czyli kutas i dwa jaja?

Korgoth [ciepło]: Nie krępuj się. Jest tu medyk, to ci wstawi zęby.

Advertisements

komentarzy 5

  1. Raport! Wreszcie!

    Motyw zmiany płci kojarzy mi się z Baldurs Gate – tam mi się trafił magiczny pas, który jak się okazało zmienił płeć i nie dał się zdjąć… A to było kilkanaście tam temu… Ech, nostalgia.
    Oczywiście, wykorzystam na którejś ze swoich sesji. 😀

    Rhodd! Trzymaj się! Musisz być dzielna!

  2. Ech, jak to dobrze, że Korgotha nie zmieniło… 🙂 🙂 🙂 http://3.bp.blogspot.com/_vpzPBewsqWU/TLwirDhAqiI/AAAAAAAAImE/feo9QYXq4eA/s1600/Scariest+Muscle+Girls+Ever.jpg

    Ps1: Rama był srebrna bo osobiście jumałem 🙂

    Ps2: Mogę używać „tego” miecza?

    Ps3: Ale dlaczego nie???

  3. Podejrzewam, że jakby zmieniło Korgotha, to już mieli byśmy plagę chorób wenerycznych wszelakich 😀
    BTW, nie doliczyliśmy ramy do łupów do podziału!!Dlaczego…?!

  4. Ha! Rhodd’ezja wali się jak szałasy w Kush wiec i tak cuś przywlecze 🙂 A jeśli chodzi o ramę, nooo to jakoś tak… 😉

  5. Rhoddesia jest gościnna, ze tak powiem, ale tylko dla swoich, więc choróbstwa się nie rozlezą :).

    Ps. Nie możesz używać tego miecza.

    Ps2. Bo nie:)

    Ps3. To zdjęcie jest ostatecznym argumentem za tym, by nie zmienia Korgotha w Kurgothę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s