Wszyscy ludzie Firewall odc. 9-10 – Mass destruction by antimatter

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Kleofon Graff (Ata) – Futura ze Straconego Pokolenia (arabskie DNA), psioniczka i ultymatka (frakcja). Początkująca łowczyni nagród i poszukiwaczka zaginionych ego. Muza: Zed, a jaki jest Zed, każdy wie, kto oglądał Pulp Fiction.

Ariffa oburzona, że nikt nie szanuje jej wyznania: „Zew Cthulhu” to bajka, tak?! Ale Biblia to prawda?!

Scenariusz Dower of the Donner – własny (kontynuacja wątków z poprzedniego), sesja I

Wizja Wenus po terraformowaniu

Powierzchnia Wenus

15.01 11 AF – 18.01 11 AF

Minęło kilka dni, bohaterowie odpoczęli, a Ariffie odrosły po raz kolejny odstrzelone macki (dzielna ośmiornica zaczęła dzielić swe odnóża na weteranów i nowicjuszy, dając dowód poważnym schorzeniom umysłowym). W tym czasie media poprzez mesh informowały o ostatnich próbach rotowatora, który miał zrewolucjonizować transport orbitalny na Wenus, lądowaniu przedstawiciela Konsorcjum Planetarnego na korporacyjnym aerostacie Etemenanki czy sprowadzaniu komety Donnera na orbitę w ramach programu terraformującego ATI (Aerial Terraforming Initiative). Bohaterowie wiedząc, że Konsorcjum, straciwszy wpływ na Danskera (patrz poprzednie raporty), zacznie radykalizować swe działania, zaczęli węszyć wśród kontaktów i w meshu. Po ok. dwu dniach bezowocnego śledztwa udało im się nawiązać kontakt z panem Adamem Tsungiem, przewodniczącym Venusian Transformation Party – radykalnej organizacji, która stanowiła lwią część koalicji rządzącej Konstelacją Morningstar i zarazem stała za programem ATI. Tsung był wyraźnie zasmucony losem Danskera, którego ego jako AGI (artificial general intelligence) obsługiwała teraz jakąś sondę badawczą daleko w Pasie Kuipera, jednak VTP czy nawet sama Konstelacja nic nie mogła zrobić w jego sprawie. Nie miała potencjału, by uratować swojego człowieka. To mimo wszystko był tylko jeden facet, choć niegdyś ważny. Teraz należało się kupić na planach Konsorcjum, bo to, że korporacyjny moloch spróbuje zaszkodzić Konstelacji, było niemal pewne. BG otrzymali błogosławieństwo ze strony Rady Gwiezdnej Konstelacji (a głównie przedstawicieli VTP oraz samej Arisy – głowy Rady), zaproponowano im niemałą sumkę kredytów za działania kontrwywiadowcze (o ile przyniosą rezultat) oraz zapewniono wsparcie porucznik Markab z jej komandosami.

Los Danskera nie do pozazdroszczenia.

Adam Tsung [NPC]: Dansker? W sondzie badawczej? On nienawidził podróżować.

James [ironicznie]: Czeka go szmat drogi.

Znalezieni w meshu informatorzy wyraźnie podkreślali, że decydenci Konsorcjum za pośrednictwem Danskera chcieli skompromitować program terraformowania planety, by wywołać kryzys władzy, a następnie pokojowo przejąć kontrolę na Konstelacją Morningstar. Co ciekawe zamierzali nadal wprowadzić swe plany w życie, nawet jeśli wiązałoby się to z użyciem siły. Było to o tyle dziwne, że po Upadku ilość konfliktów zbrojnych została sprowadzona do minimum, bowiem dla żadnej ze stron (może poza faszyzującą Republiką Jowisza – Jovian Republic) podobne rozwiązania nie były korzystne.

BG, mając doniesienia o aktywności agentów Konsorcjum w rejonie Wenus, skupili się na instalacjach i potencjale Konsorcjum. Biorąc pod uwagę, że Dansker zajmował się ATI, założyli, iż działania Konsorcjum skupią się na instalacja terraformujących. W grę mogły wchodzić m.in. stacje orbitalne Weather (w liczbie siedmiu), które zajmowały się kontrolą sprowadzonych przez ciężkie holowniki i frachtowce planetoid (zbudowanych z lodu, tzw. iceteroids) oraz komet i umieszczonych na orbicie planety. Trwający od ok. 3-4 lat proces angażował sporo wysiłków i potencjału gospodarczego Konstelacji. Ciężkie pojazdy (najczęściej wynajmowane od korporacji, niekiedy Szumowin – scums) podgrzewały laserami górniczymi powierzchnię obiektów, które w wyniku sublimacji wyrzucało parę wodną w przestrzeń w kosmiczną, nadając obiektom ciąg. W ten sposób mozolnie sprowadzano nad Wenus kolejne ogromne bryły lodu. Tam stacje Weather miały sprawować kontrolę nad ich powolnym topieniem się i przedostawaniem się wodoru i tlenu do atmosfery. Wcześniej Wenus odgrodzono od słońca gigantycznym ekranem z grafenu, co z zamierzeniu miało zablokować częściowo promienie słoneczne i doprowadzić do ochłodzenia się planety. ATI – plan promowany przez Radę Konstelacji, nie zakładał pełnego terraformingu Wenus. Powierzchnia miała pozostać równie niegościnna co obecnie, lecz już za 60 lat w górnych warstwach atmosfery miało znajdować się 10 % tlenu, a za 90 lat – 18 %. Umożliwiłoby to życie dostosowanym genetycznie morfom bez skafandrów na terenie otwartych już aeorostatów. Było to odejście od pierwotnego planu (promowanego przez Konsorcjum, póki jeszcze w pełni rządziło aerostatami na Wenus), który zakładał pełny terraforming (skuteczny po min. 200 latach), prowadzony m.in. poprzez bombardowanie powierzchni kometami i planetoidami oraz doprowadzanie do eksplozji antymaterii i wyrzucenie ogromnej ilości materiału do atmosfery i w ten sposób odcięcie powierzchni od promieni słonecznych.

Początkowo BG nie mogli natrafić na żadne sensowne ślady. Media wenusjańskie trąbiły o ostatnich próbach z rotowatorem, który miał zrewolucjonizować transport orbitalny. O wzrastającym napięciu pomiędzy Konstelacją a Konsorcjum, o odwiedzinach Anacii Vertez, deputowanej Rady Konstelacji na Tytanie. Wreszcie o wizycie Lewis Sureta, przedstawiciela korporacji Omnicor (należącej do Konsorcjum) w aerostacie Etemenanki (jednym z dwu należących do Konsorcjum). Tej ostatniej wiadomości przyjrzeli się bohaterowie. Legalnie, mniej legalnie (po sieciach reputacyjnych) lub w ogóle nielegalnie (przez opłaconych informatorów) zdołali krok po kroku dojść do tego, co kombinuje Konsorcjum:

– wraz z przedstawicielem Omnicoru przybyła grupa żołnierzy Konsorcjum (prawdopodobnie centuria piechoty Direct Action)

– przedstawiciel Omnicoru przyleciał na pokładzie „Hermesa” – zwykłego, ciężkiego frachtowca, powolnego behemota o wydajnym, lecz powolnym napędzie fuzyjnym. Żadnych wygód odpowiednich dla urzędnika wysokiego szczebla! Natomiast wedle Saada (co nieco zna się na konstrukcji podobnych pojazdów) oraz Ariffy (pilotki z szmuglerską przeszłością) świetnie nadawał się do przewożenia wojaków w specjalnych modułach.

– James poprzez znajomych w sieci anarchistycznej skontaktował się z tajemniczym miłośnikiem astronomii z Luny (paskudne opóźnienie utrudniało kontakt w czasie rzeczywistym), wedle którego statek pierwotnie leciał na Marsa. Na orbicie Luny został zawrócony i skierowany na Wenus. Wcześniej widziano dokujące do niego promy desantowe Overwatchu (służb bezpieczeństwa Konsorcjum). Dziwnym trafem miało to miejsce jakieś 20 dni temu, dokładnie wtedy, gdy na panewce spalił plan przechwycenia i szantażowania Danskera.

Kolejni informatorzy, m.in. vlogger Resurrance z Wenus, przekazali informacje (oraz zdjęcia „Hermesa” zadokowanego przy Far Reach II – stacji orbitalnej Omnicoru. Frachtowiec wyposażony był w moduły załogowe. Co ciekawe na jego kadłubie znajdowały się cumy dla kilku promów, prawdopodobnie lekkich i ciężkich maszyn desantowych. Resurrance przekazał nagrania, które pokazywały, jak w czasie przewożenia żołnierzy i pana Sureta do Etemenanki, kilka orbitalnych maszyn o niewątpliwie militarnej proweniencji odczepiło się od frachtowca i odleciało.

2 lekkie promy (każdy dla max. 10 żołnierzy) skierowały się wprost na stację Weather 5. 3 lekkie i jeden ciężki (do przewożenia maszyn bojowych lub masywnego ładunku) wylądowało na powierzchni jakieś 150 km od aerostatu Etemenanki. Informacje te bohaterowie przekazali porucznik Markab oraz Arisie. Próba połączenia się z Weather 5 spaliła na panewce, najprawdopodobniej korporacyjni komandosi przejęli stację, która miała pod kontrolą kilkanaście planetoid (50-150 metrów średnicy) oraz kometę Donnera – dwukilometrową bryłę lodu.

Po trzech dniach śledztwa BG wiedzieli, że działania Konsorcjum będą dalekie od pokojowych. Zaangażowano w nie kilkudziesięciu ludzi w tym nieznaną liczbę operatorów sił specjalnych. Zbrojnie przejęto stację orbitalną należącą do obcego państwa, mogącą spustoszyć planetę. Założono bazę na powierzchni. Trzeba było działać. Zdecydowano się wylądować na powierzchni, przeprowadzić rekonesans i zneutralizować grupę korporacyjną. W akcji mieli wziąć udział BG oraz sekcja porucznik Markab.

Wizja Wenus po terraformowaniu

Wizja Wenus po terraformowaniu

Scenariusz Dower of the Donner – własny (kontynuacja wątków z poprzedniego), sesja II

19.01 11 AF

Przygotowania do uderzenia na powierzchni. Overwatch mógł mieć na powierzchni ok. 20-30 ludzi. Połowa z tego to technicy, którzy zajmowali się systemami bazy oraz sprzętem przewiezionym przez promy. Mimo to zostawało 10-15 operatorów Overwatchu i być może sprzęt bojowy (mech?) przewieziony ciężkim promem desantowym. Poza tym warunki maksymalnie utrudniały przeprowadzenie akcji. Powierzchnia Wenus to koszmar. 450 stopni Celsjusza, atmosfera złożona w ponad 96 % z dwutlenku węgla, ciśnienie 90 razy większe od ziemskiego, wysoka aktywność wulkaniczna, wyładowania atmosferyczne. Dante nie śnił o piekle, Dante wylądował w Hekate Chasma lub Niobe Planitia. Może tylko zastanawiać ironia, która sprawiła, że większość elementów powierzchni tego niegościnnego globu astronomowie nazwali imionami kobiet i bogiń. Zwykłe skafandry nie zapewniały nawet kilku minut życia w takich warunkach. Niezbędne były specjalne odmiany ciężkich kombinezonów próżniowych, opancerzone i pokryte odpowiednimi powłokami, by wytrzymać temperaturę i ciśnienie. Na powierzchni Wenus nie szalały wiatry z ogromną prędkością, problem w tym, że w takich warunkach nawet wiatr wiejący z prędkością 5 km/h bez trudu przewracał człowieka. Przy tym ciśnieniu ruch powietrza był odczuwalny niczym prąd morski.

BG otrzymali od Wenusjan odpowiednie kombinezony i zostali poinstruowani, jak się mają zachowywać. Wspierać ich miała sekcja specjalna Markab. Ariffa zdecydowała się na transfer ego, bowiem jej morf (delikatna ośmiornica) kompletnie nie nadawał się do działań w takich warunkach. Nie bez kłopotów (głównie z integracją ego z morfem) przeniosła się do kilkumetrowego q-morfa, czteronożnego kraba z kwarcu i ultrawytrzymałych stopów przeznaczonego do prac wydobywczych na Wenus. Q był powolny, ale niemal nie do zatrzymania i, jak się okazało, trudny do zniszczenia. Miał też odpowiednie do warunków sensory. To był kolejny problem, bowiem podczerwień czy termowizja nie działała zbyt dobrze przy takiej temperaturze (niewielki zasięg), a gęsta powała chmur niemal nie dopuszczała światła słonecznego do powierzchni. Pozostała sensoryka (terawizja, lidar czy radar) też miała tu swoje ograniczenia.

Ariffa przenosi ego do q-morfa, z pewnymi problemami w integracji.

MG: Czujesz się obco. Zbyt wielka, niezdarna. Z kończynami coś nie tak. Jak idziesz, to coś drapie.

Ariffa: Co drapie?

MG: Twoja nóżka po ziemi.

Ariffa [słodko]: Nie drap nóżko.

19.01 11 AF 12.00-12.45

                Grupa uderzeniowa załadowała się w aerostacie Octavia do SLOTV Sił Specjalnych Konstelacji Morningstar wykonanego w technologii stealth. Pojazd poszybował ostro w dół, przebijając się przez gęste, żółte chmury sypiące zygzakami wyładowań atmosferycznych. Przeciążenie wbiło bohaterów w koje desantowe. Chwilę później prom zawisł na kilka chwil nad powierzchnią, otworzył rampę i ekipa wyładowała się. Komandosi porucznik Markab działali tu dużo szybciej i sprawniej, widać mieli za sobą kilka akcji specjalnych „na dole”. Saad i James wysunęli się do przodu, badając teren przed maszerującą powoli w wielki q-morfie Ariffie. W ciągu ok. 15 minut przeszli jakieś 500 metrów  i znaleźli się 200 metrów od bazy Konsorcjum. Tutaj ekipa się rozdzieliła, Markab i jej trzech operatorów zaczęli mozolną wspinaczkę na jedno z płaskich, wulkanicznych wzgórz, by stamtąd z dystansu 100-150 metrów zabezpieczać działania BG z dwu elektromagnetycznych karabinów snajperskich.

Baza okazała się być więcej niż skromna. Sensory BG przyniosły obraz dwu budowli, fulereny o średnicy ok. 10 metrów oraz kilkumetrowego, masywnego kontenera ukrytego 50 metrów dalej pod nawisem skalnym wznoszącego się na 100 metrów w górę urwiska. Kształt, budowa, emisja sygnałów z kontenera mówił wszystko. To był pojemnik na antymaterię, tak naprawdę wielki generator pola elektromagnetycznego odgradzający tonę antymaterii od katastrofy na skalę globalną. Od eksplozji o sile mniej więcej 50 gigaton! Podobny kataklizm zniszczyłby obszar w promieniu kilkuset kilometrów (w tym aerostat Etemenanki i być może dwa inne należące do Konstelacji – Lokiego oraz NeoMadrid). Konsorcjum planowało potworną zbrodnię. Wszystko ułożyło się w spójną całość. Ekipa Overwatch, która zajęła stację Weather 5 czekała, aż kometa Donnera obiegnie po orbicie Wenus i zbliży się do stacji, wtedy wysokoenergetyczne lasery odpalą w nią wiązki i skierują ją na powierzchnię. Prawdopodobnie w obszar bazy Overwatch. Połączone uderzenie komety i eksplozji antymaterii dałoby ok. 100 gigaton! Co dalej? W Układ Słoneczny idzie informacja o katastrofie, do której doprowadził plan terraformingu Konstelacji. Konsorcjum uzyskałoby (po zniszczeniu Etemenanki) pretekst do zajęcia Wenus.

Trzeba było działać zdecydowanie i skutecznie. James namierzył sygnały z bazy i zhakował jej sieć kontrolowaną przez zwykłą, taktyczną AI. Wyłączył czujniki ruchu i radar zabezpieczający fulerenę i kontener, zresetował też sieć taktyczną łączącą żołnierzy. Po tym bohaterowie rozpoczęli atak. James, w kamuflażu optycznym, zbliżył się do kopuły, a Saad podszedł do kontenera. Niestety dwu patrolujących teren komandosów Ovewatch dostrzegło Jamesa. Zaalarmowali bazę i ostrzelali intruza, raniąc go dotkliwie (gdyby nie moxie i wsparcie Saada oraz snajperów Markab James przekręciłby się po pierwszej rundzie, a tak przetrwał wystarczająco długo, by odstrzelić jednego z wrogów i dotrwać do przybycia Ariffy). Ariffa przybyła, gdy obaj komandosi Overwatchu leżeli już w pooranych pancerzach wspomaganych). Jeden ze snajperów Markab odpalił pocisk kumulacyjny z wyrzutni rakiet i rozpieprzył szczyt fulereny. Co prawda w środku każdy z żołnierzy siedział w pancerzu, ale technicy zginęli w kilka sekund. Fala uderzeniowa na tyle spacyfikowała przeciwników, że q-morf wspiął się po fulerenie, ostrzelał z zamontowanego kaemu EMG wnętrze, a potem wrzucił granat termobaryczny. Nieliczni komandosi, którzy zdołali wcześniej wydostać się z kopuły oberwali kontrą od snajperów. Saad zdołał też załatwić jednego ze strzelców, który samobójczo próbował ostrzelać kontener z antymaterią.

Akcja była skończona bez większych strat. Ranny został James (po raz kolejny nanoidy leczące miały co robić). Ostro ostrzelana została Ariffa, ale q-morf choć poszatkowany (ok. 100 punktów obrażeń i żadnej rany! Kto zna mechanikę, ten wie, o co chodzi), wciąż był zdolny do walki.

Kilka minut później na powierzchni wylądowały 4 promy Konstelacji z personelem technicznym i bojowym, który zabezpieczył teren. BG i komandosi Markab powrócili na Octavię, gdzie spotkali się z samą Arisą. Rada Gwiezdna Konstelacji daleka była jednak od optymizmu. Owszem, wyeliminowano jedno zagrożenie, ale Weather 5 wciąż była w łapach Konsorcjum, a za 2 dni kometa Donnera zbliży się do niej i zapewne zostanie zrzucona na Wenus. BG ledwo odpoczęli, zabrali się do kolejnej misji. Ariffa transferowała się z powrotem do swej „ośmiorniczki” a James spędził dobę w zbiorniku leczniczym (healing vat). W tym samym czasie Konstelacja próbowała sprawdzić, co się dzieje na Weather 5 i posłała tam bezzałogową dronę. W dystansie ok. 100 km od bazy spalił ją promień lasera. Najprawdopodobniej komandosi Overwatchu dysponowali taktycznym killsatem, niewielką, zautomatyzowaną platformą bojową.

Z wolna Arisa i decydenci z Gwiezdnej Rady skłaniali się ku ostatecznemu rozwiązaniu. Zniszczeniu stacji z dystansu. Wpierw jednak BG mieli podjąć próbę (ponownie wraz z porucznik Markab) odbicia stacji.

pocztowka

Reklamy

komentarze 4

  1. A gdzie obrazek do spacerku po Wenus? 🙂

  2. Ajaj, zapomniałem, już wrzucam pocztówkę 🙂

  3. Pocztówka zupełnie jak z Katowic, brakuje tylko „The best fun is when you’re not here.” 😛

  4. Ha!, dopiero zobaczyłem tego bloga. Bardzo fajne! (Trafiłem tu po pocztówce z wakacji, kudosy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s