Wszyscy ludzie Firewall odc. 11 – Mass destruction by terraformin’

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

original Scenariusz Dower of the Donner – własny (kontynuacja wątków z poprzedniego), sesja III

20.01 11 AF

Bohaterowie zabrali się szybko do roboty. Trzeba było zaplanować nie tylko uderzenie na Weather 5, ale co gorsza skuteczną metodę infiltracji. Strzegący zdobytej bazy bojowy satelita praktycznie uniemożliwiał skuteczną akcję.

Badania udostępnionych przez Arisę zapisów lotu drony wykazały, że najprawdopodobniej Overwatch użył killsata z serii Omnisec, prawdopodobnie wersji 3.0. Model taktyczny, przeznaczony do działań małych, wyspecjalizowanych grup. Posiada własną AI o stosunkowo niezłych parametrach i świetnej sensoryce, dzięki czemu może działać w pełni autonomicznie. Jak na podobną drobinę (ledwie 500 kg masy) dysponuje potężnym uzbrojeniem: dwoma laserami wysokoenergetycznymi, działkiem EMG bliskiego zasięgu oraz trzema, kierowanymi przez AI niewielkimi pociskami rakietowymi o dystansie 150 km. Całość tworzyło małą, wkurwioną kulę stopów, tworzyw sztucznych, elektroniki i uzbrojenia.

W międzyczasie doszło do ciekawej rozmowy. Do BG na szyfrowanym łączu zgłosił się Orson Pournelle. Szybki research pozwolił ustalić, że jest to jeden z potężniejszych ludzi w Konsorcjum Planetarnym, przewodniczący Rady Hiperkorporacyjnej Konsorcjum, CEO hiperkorporacji Fa Jing i prawdopodobnie wysoko postawiony urzędnik Overwatch. Pournelle, przystojny, szpakowaty mężczyzna w średnim wieku, spotkał się z BG w przestrzeni wirtualnej (simulspace). Rozmowa była dość długa, inspirująca i wywołała wśród graczy dyskusję. Pournelle nie groził, nie straszył. Starał się przekonywać. Mówił, że faktycznie Konsorcjum zrobi wszystko, by przejąć Konstelację, a Konstelacja nie ma szans na obronę. Nadchodzi kolejne wielkie zagrożenie dla ludzkości, które można pokonać tylko będąc zjednoczonym. Kto ma zjednoczyć niedobitki ludzkości, jak nie Konsorcjum? Tylko pod silnym przewodnictwem gatunek ludzki przetrwa. W innym razie czeka go zagłada. Bohaterowie wspierając Konstelację, jedynie przedłużają jej agonię i osłabiają Konsorcjum. W ogólnym rozrachunku i tak korporacje przejmą władzę, ale być może nie będą na tyle silne, by pokonać nadciągające zagrożenie. BG mogliby uznać gadaninę Pournelle’a za demagogię, ale przecież sami wiedzieli, że w granicach Układu Słonecznego znajduje się krążownik z nieludzką i nadludzką AI na pokładzie. Być może to forpoczta powracających TYTANów? Tak czy inaczej wątpliwości zostały posiane, bowiem Firewall nie ma chronić słabszych i bawić się w rycerzy, lecz za wszelką cenę chronić ludzkość. Być może nawet za cenę utraconej wolności.

Jednak jak można było przewidzieć BG, choć nie całkiem pewni swoich racji, odrzucili propozycję oligarchy, który chciał, by pracowali dla niego. Na koniec jeszcze Saad dość arogancko odniósł się do możliwości, którymi dysponuje Pournelle (cyt. „śmieję się, bo pana groźby i propozycje są śmieszne”). CEO Fa Jing uprzejmie skinął głową, a potem zapowiedział, że Saad już wkrótce przekona się, że Konsorcjum nie żartuje. Kilka godzin po zakończeniu rozmowy BG dowiedzieli się, że nieduża asteroida spadła z orbity i trafiła prosto w jedną z kopalni. Zginęło kilkuset górników, nawet q-morfy im nie pomogły. Pournelle udowodnił, że nie żartuje, a media należące do Experii (hiperkorporacji medialnej należącej do Konsorcjum) rozszczekały się, że wina leży po stronie niekompetentnej Rady Gwiezdnej Konstelacji i jej „zbrodniczego planu terraformowania Wenus”.

The Nucleus of Comet Tempel 121.01 11 AF 14.00

                Godziny mijały. Już za niecałą dobę kometa Donnera znajdzie się w zasięgu stacji Weather 5. Arisa wraz z resztą Rady Gwiezdnej coraz bliższa była podjęcia decyzji strącenia stacji z orbity. Jednak BG nie próżnowali. Wreszcie ustalili plan. Stacja znajdowała się na jednej ze sprowadzonych, skalistych planetoid. Kamyk liczył sobie kilkaset metrów średnicy. Killsat unosił się kilkanaście kilometrów od niego, siłą rzeczy nie mógł go w pełni osłaniać. Ariffa i James ustalili trasę podejścia. Ich SLOTV oraz podobny pojazd sekcji porucznik Markab (oba Sił Specjalnych, a więc w technologii stealth) miał podlecieć, skrywając się za kometą Donnera, do granicy zasięgu platformy i wtedy ostro zawrócić, by ponownie wkroczyć w sferę. W tym samym czasie 3-4 zdalnie sterowane SLOTVy miały z pełną prędkością ruszyć na satelitę. Killsat przynajmniej na chwilę powinien być ogłupiony, co powinno dać większe szanse grupom uderzeniowym.

Oczywiście każdy plan umiera w zderzeniu z rzeczywistością. Orbitery wystartowały i dostały się na orbitę, dotarły w cień komety i zbliżyły do stacji. Wtedy okazało się, że z Weather 5 wystartował jeden prom desantowy, prosto w kierunku komety Donnera. Szybko podjęto decyzję. BG zdecydowali się szturmować Weather 5, a Markab i jej ludzie mieli wylądować na Donnerze i zneutralizować Overwatch.

Na samej krawędzi sfery bezpieczeństwa killsata bohaterowie wprowadzili swój plan w życie. Ariffa nagły manewrem zmyliła satelitę, który zajął się nadlatującymi SLOTVami. W mgnieniu oka rakieta zmieniła jeden z promów w obłok gazu, pozostałe dwa pędziły na killsata, a SLOTV BG zbliżał się do zacienionej strony bazy. W ciągu kolejnych kilku sekund kolejna rakieta chybiła, ale laser trafił prosto w automatyczny pojazd, który eksplodował w kosmicznej pustce. SLOTV BG dotarł do planeotoidy w chwili, gdy ostatnia przynęta oberwała serię z działka szynowego i zmieniła się w dryfujący wrak. Ariffa leciała nisko nad powierzchnią planetoidy, chcąc posadzić prom zaraz przy zabudowaniach bazy. Niestety, precyzyjny lot niemal zakończył się katastrofą. SLOTV wyrżnął prosto w śluzę bazy, zniszczył jeden z modułów, stracił skrzydło i uderzył ciężko o ziemię. James i Saad choć poobijani, szybko wydostali się z wraku. Gorzej z Ariffą, która solidnie pokiereszowana straciła przytomność.

James [filozoficznie, przed lądowaniem]: Po co wymyślamy, gdzie wylądować? Wylądujemy tam, gdzie ona [wskazuje na Ariffę] się rozbije.

Szturm, choć fatalnie rozpoczęty, przebiegał całkiem pomyślnie. Na planetoidzie panowały zgoła inne warunki niż na powierzchni Wenus. Żar zastąpił absolutny chłód pustki kosmicznej, gęstą atmosferę próżnia, ziemską grawitację nieważkość. Saad zręcznie poszybował w głąb zdekompresowanej bazy i odpalił z trzymanego shreddera (cholera wie, dlaczego nie wziął swojej broni i zdecydował się strzelać z tej, której za bardzo nie umiał obsługiwać). Chmura strzałek przeleciała obok komandosa Overwatch, który wystrzelił z karabinu EMG i uszkodził syntetyka. To zresztą nie był koniec problemów Saada. Przed wylotem BG planowali zaopatrzenie się w nanoroje strażnicze, zakładając, że Overwatch móże dysponować nanoidami sabotującymi czy sensorycznymi. Słuszne założenie, problem w tym, że w nawale przygotowań bohaterowie zapomnieli o zabezpieczeniu. Teraz mali sabotażyści zaczęli rozkładać pancerz Saada. Syntetyk wręcz widział, jak laminaty znikają pożerane przez niewidoczne „maszynki”. Problem w tym, że jak skończą z pancerzem, zaczną jego „pożerać”.

Śmiechawa z pożeranego przez nanorój Saada

Ariffa: Co powiedzą, jak się przegryzą przez pancerz? „Chłopaki ciastko było w środku”

James: Oreo.

MG: Ciasteczko z wróżbą.

Tymczasem walka trwała w najlepsze. Jeden z komandosów rzucił granatem. Ten majestatycznie przeleciał obok Saada. BG złapał go i odrzucił. Szczęśliwie. Ranił przeciwnika. Problem zakończył James (też bodaj granatem). Kolejny komandos był martwy. Do walki włączyła się Ariffa, której udało się pozbierać po kraksie. Załatwiła jednego z wrogów, ale sama oberwała i została wyłączona z akcji.

Po ledwie 20 sekund od lądowania moduły bazy były oczyszczone. Wciąż dwu BG było zdolnych do działania. Pozostał kompleks wydrążonych pomieszczeń pod bazą. Zwłaszcza, że dwa wysokoenergetyczne lasery zamontowane na bazie ożyły. Kometa Donnera była coraz bliżej.

W tym samym czasie porucznik Markab wylądowała na Donnerze i wdała się w strzelaninę z grupę operatorów Overwatch. Straciła dwu ludzi, ale czterech specjalistów odstrzeliła.

Do korytarzy zszedł Saad i James, ten drugi w pełnym maskowaniu optycznym i termicznym. Słusznie. Saad oberwał zaraz po wejściu serię z działka automatycznego i (jeśli dobrze pamiętam) od pancerza wspomaganego w hangarze (siedział w nim dowódca wrażych sił). Nanoidy zeżarły mu już cały pancerz, więc przyjął na klatę. Fragmenty potrzaskanego korpusu wciąż unosiły się w nieważkości, podobnie jak zneutralizowany Saad. James zniszczył działko granatem EMP. Pozostał mech. Choć nie mógł wyjść z hangaru do korytarzy (wielkość), to blokował ostrzałem tunel wiodący do generatorów, które chciał wyłączyć James. BG podjął ryzykowną decyzję, korzystając z faktu, że mech wciąż ostrzeliwuje (i dostrzeliwuje) Saada, zamaskowany zaczął podkradać się do wroga. Przebył kilkanaście metrów i założył mechowi dwa ładunki płynnego termitu. Ten przepalił pancerz i wysmażył jego pilota.

Rozmowa z Markab.

Markab [NPC]: Operacja w toku, wyeliminowaliśmy dwu przeciwników. Straciłam człowieka. Co u was?

Saad: Orzeł wylądował.

James [sarkastycznie]: Orzeł przypierdolił.

Ariffa: Nie wdawajmy się w szczegóły!

BG rozwalili załogę bazy (choć dwu z nich było ciężko rannych/uszkodzonych), Markab straciła wszystkich swoich ludzi, lecz wyeliminowała komandosów. Przy ich trupach znalazła taktyczny ładunek jądrowy, który planowali zdetonować na komecie. Wydawałoby się, że to koniec, jednak uruchomione systemy bojowe bazy wciąż działały. Lasery szykowały się do odpalenia ładunków w nadlatującą kometę. Jamesowi jednak udało się uszkodzić je (o ile pamiętam, użył posiadanych ładunków wybuchowych).

Jak łatwo się domyśleć agenci Firewall znaleźli wdzięcznych dłużników w Arisie i członkach Rady Konstelacji, co miało m.in. przeliczenie na całkiem pokaźną sumkę kredytów.

Po wszystkim ujawniło się kilka nowych opcji działania:

– Arisa proponowała dalszą pracę dla Konstelacji. Wenus planowała zakup dużej partii strategicznych killsatów, które miałyby zabezpieczyć Konstelację przed inwazją. W grę wchodziła ogromna kasa (miliardy kredytów) oraz przynajmniej setka platform bojowych. W najbliższym czasie na Lunę ruszał deputowany Rady Gwiezdnej. BG mieliby być jego ochroniarzami i doradcami.

– Pournelle nie poddawał się. Wciąż proponował BG współpracę. BG mieliby udać się na Lunę i przeciwdziałać zakupowi killsatów przez Konstelację.

– Proxy 12 z Firewall naciskał, by BG zajęli się Konsorcjum. Nagła radykalizacja działań (dążenie do wojny, próba zdetonowania antymaterii etc.) byłą bardzo zastanawiająca. Wszystko wskazywało na to, że Konsorcjum się bardzo spieszy i czegoś się obawia. Czego?

– Proxy 12 również wspomniał, że na Manitou – habitacie Szumowin być może doszło do infekcji wirusem ekssurgent. Należy zbadać sprawę.

– Są pogłoski, że na terenie LLA (konkretnie Vo Nguyen) sprzedaje się „pamiątki z Ziemi”. Jak wiadomo, absolutnie zakazuje się lądowania na kolebce ludzkości.

– Wedle Firewall za krążownikiem ISS „Indestructible” nadającym piosenkę zespołu ABBA pojawiły się inne pojazdy. Jest ich wiele, ale ze względu na odległość nie sposób ocenić ich wielkości etc. Tak czy inaczej to mogą być TYTANi.

Na chwilę obecną BG zdecydowali się iść za ciosem i wspomóc Konstelację na Lunie.

Reklamy

komentarze 4

  1. To nie TITANi, tylko groupies lecący za Abbą. 😛

  2. Ja też bym oszalał jakby mi ta piosenka leciała 24/7 🙂

  3. Jamesowi udało się założyć termit, bo Saad pięknym, jednym strzałem ze swej ulubionej snajperki trafił w działko mecha skutecznie je unieszkodliwiając. 🙂

  4. A ja znów wylądowałam w siatce na owoce morza… :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s