Conan BRP odc. 51 – Na Wyspie Anakondy

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:). Piracka proweniencja nie przeszkadza jej być jednym z najlepszych strzelców Hyborii.

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu o mistrz rydwanu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Sekcja zamieszania:

Rhodd (Damian) – bossoński traper, niezrównany mistrz ściągania na siebie wszelkich nieszczęść. Od pewnego czasu w wersji żeńskiej, wielkocycatej.

savage_jungle_island_g2sh9

Krótko przed wschodem słońca ulewny deszcz obudził tych, którzy nie musieli czuwać podczas wachty na „Srebrnym Łabędziu”. Monsunowa ulewa skończyła się po kilku minutach, zostawiając po sobie piękne, błękitne niebo. Baron Aetius wydał rozkazy i na wyspę ruszył pierwszy rzut desantowy. Dziesięciu chwackich piratów, w tym herosi wraz z Taurusem i Branmakiem, którzy dość szybko znaleźli wspólny język z bohaterami, wylądowało na malowniczej plaży i rozpoczęło rekonesans. Kiedy okazało się, że prawdopodobnie nikt nie obserwuje (nikt w sensie „żaden Pikt”) lądujących, baron wysłał pozostałych. Na galerze zostawił ledwie kilku piratów. Reszta błyskawicznie rozpoczęła budowę ufortyfikowanego obozowiska. Ścięto kilka mniejszych drzew i otoczono palisadą spory spłachet piasku.

Jednocześnie Aegea otrzymała od barona rozkaz, by sprawdzić teren w promieniu 2-3 kilometrów, a w szczególności znaleźć źródło pitnej wody. Drużyna (wraz z Branmakiem i Taurusem) ruszyła na południe wzdłuż brzegu. Po kilku kilometrach dotarła do miejsca, w którym brzeg zaczynał bić na wschód, tworząc południowe, wzgórzyste ramię zatoki, w której wylądowali. Aegea w tym momencie, za poduszczeniem niektórych z bohaterów, zdecydowała się wejść w dżunglę. Rozpalony piasek i drżące od gorąca powietrze ustąpiło feerii zapachów, odgłosów rozmaitych zwierząt, wszechobecnej duchocie i wilgoci. Pod zbitą masą listowia panował wieczny półmrok, widoczność spadła do kilku – kilkunastu metrów. Teraz też był dużo gorszy. Jakby tego było mało, na każdym kroku kryło się zagrożenie. Herosi m.in. musieli zmierzyć się z ropuchami, które co prawda po jednym ciosie pękały jak baloniki, lecz w ciągu kilku sekund zdążyły sparaliżować Branmaka i porazić jadem Hanna i Rhodd. Ta druga, podczas panicznej ucieczki (tak, przed ropuchami) zostawiła swój łuk. Wróciwszy po niego, zdążyła jeszcze wleźć prosto w kopiec wielkich jak palec mrówek. Oczywiście jadowitych. Skończyło się na tym, że dzielni zwiadowcy wrócili (niektórzy słaniając się z osłabienia, wiecie cięższe zbroje nie są zbyt dobre na słońcu), niosąc Branmaka, do obozowiska i już do rana w nimi pozostali.

Rankiem baron przedstawił wszystkim swój plan. Ponoć inni ze zwiadowców wykryli, że osada Piktów znajduje się na zachód od obozowiska piratów, gdzieś w głębi dżungli. Aetius zdecydował się wyruszyć wszystkimi siłami (na pokładzie okrętu zostawił zaledwie sześciu ludzi, a w obozowisku na plaży czterech) i przebić się przez Piktów. Zakładał, że dzikusi mogą już wiedzieć o ich przybyciu, toteż czas naglił. Przodem mieli maszerować herosi i sprawdzać teren, za nimi szło ponad czterdziestu zuchów pod dowództwem Aetiusa.

Aegea wpierw poprowadziła wyprawę na wschód. Po znalezieniu śladów wskazujących na tubylców odbiła na północ i tam zwiadowcy znaleźli niewielką osadę Piktów. Miejscowi dzikusi różnili się od tych spotykanych w Westermarcku. W Większości mieli ogolone łby, czasem tylko wyposzczony z potylicy cienki warkoczyk. Ich całe ciała pokryte były tatuażami przedstawiającymi wężowe sploty. Wojownicy mieli wybite przednie zęby, a kły spiłowane w szpic. Uzbrojeni głównie we włócznie i miedziane toporki nosili o dziwo pancerze z wężowej skóry. Niektórzy używali tarcz z żółwiowych skorup.

http-inlinethumb56.webshots.com-39863-2876260520102365357S600x600Q85BG zajęli teren na krawędzi lasu. Na osadę składało się kilkanaście domów z wikliny krytych wielkimi liśćmi. Pomiędzy nimi uwijały się kobiety i dzieci. Wojownicy albo zajęci byli pracą (oprawianie zwierzyny etc.), albo czuwali nad bezpieczeństwem osady. Co ciekawe wielu z nich spoglądało w górę, jakby stamtąd wypatrując zagrożenia. W tym momencie herosi dostrzegli po drugiej stronie osady, również w zaroślach Branmaka i Taurusa. Doszło do (z inicjatywy Hanna) do żywiołowej wymiany informacji za pomocą sygnałów dłońmi oraz bogatej mimiki. Całość skończyło się tym, że Branmak wściekł się na Hanna, wypadł z zarośli i pognał prosto w stronę Hyperborejczyka. Oczywiście to wszystko na oczach Piktów. Dzicy krzyknęli na alarm i ich wojownicy ruszyli do ataku. To zaktywizowało resztę ekipy, toteż zwiad zmienił się w rozpoznanie bojem.

Bój był krótki, dynamiczny i zdecydowanie krwawy dla Piktów. Publius i Branmak z dwuręcznymi mieczami przesądzili o zwycięstwie. Zresztą w osadzie Piktów zapanował chaos, spotęgowany niespodziewanym atakiem… z niebios. Nagle, bezgłośnie zszybował ogromny latający gad, pteranodon rodem z prehistorii. Zabił jednego z dzikusów i … padł martwy ze strzałą Rhodd tkwiącą w oku.

Po starciu z Piktami.

Taurus [NPC]: Czasem nie rozumiem Branmaka.

Aegea [ze współczuciem]: Nie przejmuj się. Korgoth też jest dla nas zagadką.

Starcie skończyło się równie szybko, co się zaczęło. Większość Piktów w panice uciekło do lasu, a herosi wraz z Branmakiem i Taurusuem cofnęli się i złożyli Aetiusowi meldunek o osadzie piktyjskiej. Następnie wrócili na szpiczę. Skierowali się na wschód, po drodze mieli nieco do czynienia z miejscową fauną. Poza pająkami i wężami spotkali, ponownie, wielkiego niedźwiedzia, ale obyło się bez przelewu krwi (pamiętając, co niedźwiedź potrafi, BG przezornie wycofali się). Wreszcie odnaleźli porzuconą lektykę! Pięknie zdobioną, obitą jedwabiem z herbami królestwa Argos. W lektyce leżały nadgniłe zwłoki młodej dziewczyny ubranej jak służące. Herosi znaleźli także ślady jeszcze jednej dziewczyny oraz Piktów, którzy zabrali ją ze sobą. Ślady prowadziły na południowy wschód.

Kiedy BG przekazali informacje o tym, co znaleźli, Aetius zatrzymał całą kolumnę swoich zawadiaków i wyjaśnił, po co przybyli. Oto owa porwana arystokratka, to nikt inny jak królewna Polyxene, jedyna córka króla Argos – Milo. Ją właśnie należało odbić z łap Piktów.  Z jakiegoś powodu stary wódz szczepu Anakody umiłował sobie tę dziewczynę. Porwał ją ponoć w pobliżu wybrzeży argosańskich. To by świadczyło, że dzicy w swoich łodziach przepłynęli niemal tysiąc kilometrów!

Kiedy BG przekazali informacje o tym, co znaleźli, Aetius zatrzymał całą kolumnę swoich zawadiaków i wyjaśnił, po co przybyli. Oto owa porwana arystokratka, to nikt inny jak królewna Polyxene, jedyna córka króla Argos – Milo. Ją właśnie należało odbić z łap Piktów.  Z jakiegoś powodu stary wódz szczepu Anakody umiłował sobie tę dziewczynę. Porwał ją ponoć w pobliżu wybrzeży argosańskich. To by świadczyło, że dzicy w swoich łodziach przepłynęli niemal tysiąc kilometrów!

To nie był koniec niespodzianek. Taurus powiedział BG, że tak naprawdę Aetius przybył tu z innego powodu. Ponoć miał mapę prowadzącą do dworu, którym władał wygnaniec z Zingary – hrabia Sorestes. Zingaranin, wygnany po którejś z wojen domowych, zabrał swoich ludzi, rodzinę i majątek, by osiedlić się tutaj. A majątek miał pokaźny, bowiem zarządzał w Zingarze jedną z kopalni złota! Cała ta wyprawa Aetiusa miała na celu zdobycie skarbu. Baron, przebiegły lis, sprawił, że Aneekasa ujrzał królewnę i zapragnął jej dla siebie. Ponoć porwanie też zostało ukartowane przez Aetiusa. Jako że był szanowanym żeglarzem, korsarzem i poszukiwaczem skarbów król Milo dał mu złoto na zorganizowanie wyprawy ratunkowej. Aetius, odważny do granic możliwości i równie ambitny, zamierza zdobyć skarb i uwolnić królewnę. Taurus pokazał przerysowany pospiesznie plan przebiegu linii brzegowej (ukazujący wąski półwysep) i usytuowany zamek Sorestes. BG uwierzyli Taurusowi, zwłaszcza, że kilka wcześniej podsłuchanych rozmów sugerowało, iż baron coś knuje ze swoim stygijskim pomagierem. Inna sprawa, że przy okazji Taurus nie tylko przerysował plan, ale także gwizdnął baronowi mapę jakiejś wyspy Czarnych Posągów, położonej przy wybrzeżu Puszczy Piktyjskiej.

Ostatecznie zwiadowcy wrócili i cała kolumna, wraz BG pomaszerowała na południowy wschód. Było już pewne, że Piktowie wiedzą o wyprawie Aetiusa. Po drodze doszło do kilku piktyjskich zasadzek, w których zginęło 3 piratów (i kilku Piktów, Publius czuwał). Czwarty żeglarz zmarł w męczarniach po ukąszeniu przez pająka.

Wreszcie o zachodzie słońca piraci stanęli przed wielką piktyjską osadą. Jak mówił jeden z jeńców piktyjskich, zwała się ona Anakiti a rządził nią Aneekasa – stary król piktów Anakodny. Anakiti od wschodu leżała nad bagnistym jeziorem, od południa i północy graniczyła z bagnistym, podmokłym obszarem. Otaczał ją dwumetrowy wał ziemny zwieńczony swego rodzaju żywopłotem ze splątanych krzewów o długich cierniach. Wewnątrz znajdowała się kilkadziesiąt chat, większość wydrążonych w ogromnych pniach rosnących tutaj baobabów.

Na tę chwilę Aetius nakazał odpoczynek swoim ludziom. Atak na wioskę miał nastąpić przed świtem, kiedy spadnie ulewny deszcz (na wyspie dwukrotnie padało, przed świtem i o zachodzie słońca, za każdym razem były to kilkuminutowe ulewy).

Typowa galera korsarska. Podobnej klasy, choć nieco mniejszy jest "Srebrny Łabędź"

Typowa galera korsarska. Podobnej klasy, choć nieco mniejszy jest „Srebrny Łabędź”

Reklamy

Komentarze 4

  1. Piękna Galera, prawda…? 😀

  2. Będzie szkoda jak zatonie w starciu ze statkiem kupieckim ;p

  3. spadaj za burtę… 😛

  4. Najgorzej to z shemickimi kupcami. Ich potężnie uzbrojone galery kupieckie są w stanie zatopić każdego pirata. Nawet tak doskonale wyszkolonego jak Aegea:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s