Conan BRP odc. 52 – Na ratunek królewnie

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka pozbawiona okrętu i chwackiej załogi, w chwili obecnej zbiera na statek. Biorąc pod uwagę ceny, długo pozbiera:). Piracka proweniencja nie przeszkadza jej być jednym z najlepszych strzelców Hyborii.

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu o mistrz rydwanu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, setnik aquilońskiej armii i gladiator, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym. Zapijaczona, wredna menda:).

Sekcja zamieszania:

Rhodd (Damian) – bossoński traper, niezrównany mistrz ściągania na siebie wszelkich nieszczęść. Od pewnego czasu w wersji żeńskiej, wielkocycatej.

Publius: Jezioro ma połączenie z morzem.

MG: Skąd to wiesz?

Publius: Bo te łodzie są pełnomorskie.

Korgoth: A skąd to, kurwa, wiesz, kapitanie Ahabie?!

hqdefault

Poprzednia sesja zakończyła się dylematami BG. Otóż czekał ich atak na wioskę Piktów i próba uwolnienia królewny, a jednocześnie podejrzewali barona Aetiusa, przywódcę wyprawy, iż tak naprawdę przybył tu po złoto hrabiego Sorestesa. Nic więc dziwnego, że noc spędzili na dyskusji. Kryjąc się na krawędzi dżungli i obserwując Anakiti – piktyjską osadę, debatowali. Pojawił się plan, by udać atak na wioskę i w odpowiedniej chwili odłączyć się, by przed Aetiusem zdążyć po złoto Sorestesów. Ostatecznie jednak stanęło na tym, by wziąć udział w szturmie i uwolnić królewnę Polyxene.

Baron Aetius przedstawił swój plan. BG mieli za zadanie skrycie wejść do osady i tam narobić szumu, być może przy okazji uwolnić Polyxene. Główne siły z baronem na czele miały odczekać i dopiero wtedy zaatakować frontalnie. Przełamać się przez umocnienia i przechwycić herosów, a także uwolnić Polyxene, jeśli BG się to nie uda.

Publius za wszelką cenę forsuje plan szturmu na wioskę i odbicia królewny

Taurus [NPC]: Skąd jesteś?

Publius: Z północnej Aquilonii.

Taurus: Bardzo północnej. Kurwa, chyba z Cymmerii, bo myślisz jak oni!

Korgoth [oburzony]: Pierdol się! To jest znajda!

Atak rozpoczął się wraz z poranną ulewą. Herosi przemknęli obok umocnień, weszli na bagna, dotarli do jeziora i ruszyli zanurzeni po głowy wzdłuż brzegu. Prowadził Korgoth, mistrz skradania się, toteż drużyna (wsparta przez Taurusa i Branmaka, którzy już na stałe weszli w skład ekipy) przemknęła obok nielicznych strażników i dotarła do piktyjskich długich łodzi (jak to twierdził Publius – marynista z dupy wzięty, „pełnomorskie”) przycumowanych do brzegu już wewnątrz osady. Tutaj herosi wyszli po cichu na brzeg i podbiegli do najbliższej z chat wydrążonej w ogromnym pniu rosłego baobabu. Tutaj dopiero intruzi zostali wykryci przez Piktów. Wojownicy dzikich zaatakowali w kompletnej ciszy. W ciemnościach rozgorzała walka na śmierć i życie. Choć Piktów było więcej i widzieli lepiej w ciemnościach, herosi stawili im skutecznie czoła. Korgoth potężnymi cięciami zabijał po dwu-trzech na raz. Aegea cofnęła się na łódź, odbiła od brzegu i z dystansu raziła przeciwników. Rhodd odstrzeliła dwu, by potem wdać się w zażartą walkę wręcz. Choć ranna, dała sobie radę z wytatuowanymi dzikusami. W centrum Publius trzymał front, a po prawej Taurus i Branmak. Cymmeryjczyk miał wyjątkowego pecha przy tym. Podczas jednego z ataków utracił swój miecz. W moment Piktowie osaczyli go. Wydawało się, że barbarzyńca nie przetrwa takiej dzikości. Pięściami rozbił łeb jednego z wrogów, ale chwilę potem zniknął pod naporem wrażych wojowników. Na pomoc pospieszył mu Taurus i Korgoth. W tym czasie Publius dobił ostatnich ze swoich przeciwników i wpadł do pobliskich chat, szukając Poxylene i łupów. Wówczas od bramy podniósł się rwetes, wrzask, ryk. To zaatakowali piraci. Brama pękła, a zaskoczeni Piktowie zasłali swoimi ciałami ziemię. Ludzie Aetiusa samymym impetem przebili się od centrum Anakiti, ale wtedy herosi ujrzeli coś dziwnego. Zaatakowało zaledwie dwudziestu piratów, bez Aetiusa, Amehoptiego i największych wojów z załogi „Łabędzia”. Piktowie szybko otrząsnęli się i stawili twardy opór. Otoczeni piraci zaczęli padać jeden po drugim. Publius, ex-setnik zakrzyknął więc gromko i przywrócił dyscyplinę do chwiejących się szeregów pirackich. Chwilę po tym BG wraz z Taurusem i poranionym Branmakiem dotarli do piratów i odrzucili Piktów. Zwarli przy tym szeregi i ruszyli w stronę bramy. Po ciężkich walkach udało im się przedrzeć poza osadę. Tę rzeź przetrwał tuzin piratów z bosmanem Szramą, który wraz ze swoimi ludźmi oddał się pod dowództwo herosów.

Analiza zabudowań Anakiti. Jedna z chat jest wyraźnie większa.

Taurus [NPC]: A co tu może być?

Publius: Skarby!

Taurus [pobłażliwie]: Jakie skarby mogą mieć Piktowie?

Publius: Złoto!

Rhodd: Kość słoniową!

Korgoth: Pytongi!

[Ogólna konsternacja]

Co się w takim razie wydarzyło? Szrama przekrzykiwany przez swoich ludzi wyjaśnił, iż Aetius dał sygnał do ataku. Wszyscy ruszyli, ale dziwnym trafem ledwie dwudziestka przeszła przez bramę. Aetius ze swoimi przybocznymi wycofał się. Zdradził. Ślady znalezione przez Korgotha i Rhodd wskazywały, że dwudziestka piratów pod dowództwem barona ruszyło na północ. Wszystko się zgadzało z opowieścią Taurusa. Gdzieś tam miał się znajdować zamek Sorestes. I złoto!

Pozostała kwestia co z Poxylene. Publius i Aegea optowali za odbiciem królewny. Korgoth argumentował, że to w tej chwili nie ma większego sensu: Piktowie są wściekli i gotowi do odparcia ataku. Problem w tym, że już za dzień miała nastąpić pełnia, a jak się okazało (z wcześniejszych opowieści Aetiusa i znajomości mowy bębnów Korgotha oraz przesłuchania jednego z Piktów) Poxylene miała zostać poślubiona przez Aneekasę a potem poświęcona bogom Piktów.

Kiedy rozgorzała powyższa dyskusja, zdecydowała się sprawdzić, co się dzieje w Anakiti. Bossonka wspięła się na jedno z wyższych drzew i zaczęła obserwację. Wstało już słońce i łuczniczka dobrze widziała wnętrze osady. Roiło się w niej od wojowników Anakondy. W pewnym momencie Rhodd dostrzegła starego wodza, ani chybi Aneekasę. Dobyła łuku, wymierzyła i wypuściła strzałę. Dystans przekraczał 250 kroków. Pocisk o włos spudłował. Aneekasa spojrzał prosto w kierunku skrytej pośród gałęzi Rhodd i nagle heroina usłyszała głośny syk. Kilka węży, potężnych anakond zmierzało prosto w jej kierunku od po pniu drzewa. Jednego ubiła, ale zaatakowana przez drugiego, straciła równowagę i spadła. Gałęzie po drodze zamortyzowały upadek, ale i tak srogo poobijaną Rhodd uratowali dopiero towarzysze.

Chaotyczna walka w Anakiti i Publius-łupieżca

MG: Nieliczne światła rzucają drżące cienie na ściany chat. Piktowie wyją, piraci wrzeszczą. Nagle widzicie, jak z pobliskiej chaty wypada Publius. Uśmiecha się, w rękach dzierży złoty posążek jakiegoś bożka z wielkim wyprężonym fallusem.

Korgoth [z wyraźnym niesmakiem]: Gdzie ty mi z tym?

Plany odbicia Poxylene musiały zostać zmodyfikowane, gdy okazało się, iż Piktowie zabrali królewnę i wraz z nią ruszyli swymi łodziami przez jezioro na drugi brzeg. BG na czele już osobistej bandy piratów ruszyli wzdłuż wschodniego, bagnistego brzegu. Mokradła były cuchnące i zdradliwe. Po drodze herosi musieli unikać miejscowych drapieżników. Najczęściej z sukcesem, choć w jednym przypadku skończyło się na walce z ogromny krokodylem. W jego trzewiach Korgoth znalazł tubus z dziwnymi planami różnych maszyn.

images (1)Wreszcie późnym popołudniem BG przedarli się na drugi brzeg jeziora. Dość szybko udało im się wytropić Piktów. Aneekasa i kilkudziesięciu jego wojowników zgromadziło się wokół wielkiego, kamiennego węża – szczepu totemu. Wraz z nimi była Poxylene. Korgoth razem z Taurusem i Branmakiem przekradli się wokół Piktów i przygotowali do ataku na strażników Poxylene. Pozostali herosi skryli się pośród wysokich zarośli (szczęśliwie była tu lepsza widoczność, bo drzew stosunkowo niewiele tu rosło), piraci wraz z Publiusem zajęli pierwszą linię. Aegea i Rhodd drugą. Obie wycelowały uważnie i wystrzeliła. Aneekasa oberwał obiema i padł nieżywy bądź ciężko ranny. Piktowie momentalnie rzucili się do ataku, ale także wypuścili przeciw BG swe „bojowe psy”. Były to vomaki. Vomac – bestia o wyglądzie jaszczura, lecz instynkcie, zwinności i drapieżności dzikiego kota. Kilka takich stworów w kilka sekund przemierzyło dystans między totemem a BG. Pierwszy z piratów zginął rozerwany na strzępy. Jeden z vomaków oberwał ostro od Publiusa, ale chwilę później powalił Aquilończyka. Chwilę potem zginął kolejny z piratów, ale i udało się zabić dwa vomaki. Branmak i Taurus ubili bodaj trzeciego, a ostatniego z trudem odstrzelili Aegea, Rhodd oraz piraci. Bossonka mało przy tym nie zginęła. W tym czasie Korgoth z dwoma towarzyszami bez trudu wybili nielicznych strażników i uwolnili Poxylene. Królewna, piękne blond dziewczę co prawda była naiwna, lecz nie głupia, toteż posłuchała swoich wybawicieli, nawet jeśli wyglądali na rozbójników. Cała czwórka wsiadła do jednej z piktyjskich łodzi i popłynęła w stronę Anakiti.

Dyskusja po bitwie w Anakiti. Czy ratować Poxylene?

Korgoth: Chuj w dupę królewnie, idziemy po skarb.

Aegea: Ale ona jest ofiarą niecnej manipulacji!

Korgoth: Bardzo mi przykro. Idziemy.

Tymczasem kiedy vomaki zostały ubite herosi i ich piraci rzucili się do ucieczki. Wszak Piktowie już nadbiegali. Przez godzinę to uciekali to kryli się przed dzikimi. Przynajmniej raz zwarli się z Anakondami. Wreszcie udało im się zgubić pościg. Późną nocą udało im się dotrzeć do Anakiti, gdzie połączyli się z Korgothem i innymi. Z tej eskapady ocalało 9 piratów (wraz z bosmanem Szramą). Wszyscy ruszyli forsownym marszem w stronę plaży, do której dotarli o świcie. Zmęczeni, głodni i spragnieni znaleźli jedynie dwa trupy w obozowisku (tych piratów, którzy widać nie byli wtajemniczeni w plan Aetiusa). Zniknęły obie szalupy, zniknął „Srebrny Łabędź”. Wszystko wskazywało na to, że okręt popłynął w rejon, gdzie miałby się znajdować zamek Sorestes.

Herosom nie pozostało nic innego jak przemierzyć dżunglę, uniknąć Piktów, bestii i innych niebezpieczeństw, zmierzyć się z Aetiusem i wreszcie zdobyć okręt i zingarański.

Nic prostszego!

7821183408_22bcdd402e

Advertisements

komentarze 3

  1. hej smartfox!
    w poszukiwaniu inspiracji trafiłem na Twoj blog i jestem pod wrazeniem rozmachu 🙂 . Sam będę w nieokreślonej przyszłości prowadził sandboxa i mam kilka technicznych pytań:
    – masz jakies ustalone wcześniej punkty świata czy wszystko losujesz z tabelek (albo improwizujesz) ?
    – fabułę też losujesz z tabelek czy wymyślasz zahaczki i podsuwasz graczom pasujące?
    – jakie rozmiary ma jeden heks i ile dziennie BG mogą ich przebyć?
    – robisz random encounters podczas podróży po odkrytych heksach i jeśli tak to na jakich zasadach?

    Pozdrawiam!

  2. Punkty świata? Chodzi o punkty światła (points of light)? Jeśli tak, to mam ustalone, gram w świecie literackim na pregenerowanej mapie. Dość dużej.

    Fabułę losuję z tabelek, potem co najwyżej rozwijam. W większości na sesji, pod wpływem działań graczy.

    W moim przypadku jeden heks ma 10 km, bo i Hyboria jest ogromna (najlepiej jest ustalić, że ma 5 km, ale w tym przypadku mapa byłaby wręcz gigantyczna, a i tak w moim przypadku ma kilkanascie tysięcy heksów). Dziennie, w zalezności od terenu. Zazwyczaj 2-3 heksy, po drodze, konno, forsownie bywa, że więcej.

    Robię losowe spotkania. Wedle tabel, które mam zrobione regionu lub terenu (np. pogranicze piktyjskie, puszcza piktyjska – bagna, puszcza piktyjska – las, morze, miasto – noc etc.)

  3. Dzięki za odp.
    Przez pkty świata miałem na myśli lokacje po prostu, czyli także PoL 🙂
    Bardzo przyjemnie się czyta raporty z Conana, aż żałuję że z Wami nie gram.

    pzdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s