Conan BRP odc. 54 – Twoja Stara na morzach i oceanach

Sekcja żeńska: 

Aegea (Madzia) – argosańska piratka już we własnej galerze korsarskiej „Twoja Stara”. Pragnie zemścić się na kupcach shemickich, którzy zatopili jej pierwszy okręt.  Piracka proweniencja nie przeszkadza jej być jednym z najlepszych strzelców Hyborii.

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu o mistrz rydwanu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, setnik aquilońskiej armii i gladiator, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym. Zapijaczona, wredna menda:).


conan-the-barbarian-576-cropped-2

Herosi, królewna Poxylene, piraci wraz z bosmanem Szramą, wreszcie Taurus z Branmakiem wsiedli do szalupy. Marynarze chwycili za wiosła i popłynęli na zatokę, w kierunku „Srebrnego Łabędzia”.

Niestety silne prądy spowolniły łódź, toteż kiedy zbliżyła się do galery, zrobiło się już jasno, a rąbek słońca wyjrzał zza horyzontu. Szalupa zapełniona ludzkim tałatajstwem była doskonale widoczna na tle lazurowych fal. Kiedy bohaterowie przepływali w pobliżu krańca półwyspu, gdzie na czterdziestometrowym klifie pyszniły się ruiny zamku Sorestes, nieliczni piraci na galerze dostrzegli ich. Na szczęście dla herosów Aetius też poniósł spore straty, toteż na pokładzie „Łabędzia” zostawił ledwie 4 żeglarzy. Teraz podbiegli oni do jedynej balisty na pokładzie galery i zaczęli ją ładować. Szalupa podpłynęła już na 300 metrów, więc Aegea zaczęła ostrzeliwać z łuku wroga. Co prawda strąciła celowniczego, ale zastąpił go inny. Wystrzelił, kiedy łódź była zaledwie 150 metrów od okrętu. Wielka strzała pomknęła ponad falami, przebiła na wylot dwu piratów, a potem rozbiła dno łodzi. Piraci Aegei co sił zaczęli wiosłować. Wlewająca się przez dziurę woda zaczęła wypełniać szalupę… Tonąca łódź wreszcie uderzyła wiosła galery. Korgoth i Branmak zarzucili liny i błyskawicznie wspięli się po kadłubie. Walka trwała kilka sekund i trzy pirackie trupy udekorowały pokład galery. Pozostali BG wspięli się po kadłubie i szybko przejęli okręt. Piraci wraz z Branmakiem i Taurusem zasiedli do wioseł. Kradzieży swego okrętu bezsilnie przyglądał się Aetius ze swoimi ludźmi, stojąc na klifie nieopodal ruin zamku. Zapewne BG zdobyli sobie w ten sposób kolejnego wiernego wroga.

Dyskusja na temat nowego imienia okrętu

Korgoth: Wiem! Nazwiemy ją „Kurwistrzał – Postrach Oceanów”!

Publius: Jak tam chcesz, ale ja tego do CV nie wpiszę.

Biorąc pod uwagę, że galera potrzebowała minimum 30 załogantów do pełnego funkcjonowania, a Aegea miała pod komendą ledwie 14 ludzi (wliczając w to siebie, a odliczając królewnę Poxylene), nie było mowy o tym, by okręt mógł rozwinąć choć większą prędkość. Mało tego, jakakolwiek strata w załodze spowodowałaby, że nijak nie dałoby się „Łabędziem” sterować. I z tego właśnie powodu po długiej dyskusji drużyna opuściła Wyspę Anakondy. Przemianowała łódź, nadając jej dumną nazwę „Twoja stara”, zostawiła za sobą ogromny skarb i pożeglowała w stronę Messantii, by odstawić królewnę jej ojcu (i zainkasować nagrodę). Tak oto już po raz drugi dzielni herosi (hłe hłe) odpuścili sobie wyzwanie i dali innym zarobić.

Sytuacja była trudna. Co prawda żywności i wody nie brakowało, ale Aegea nie posiadała map tych wód, żadnych instrumentów nawigacyjnych, poza tym nieliczna załoga pozwalała rozwinąć tylko nikłą prędkość. Planowała pożeglować w stronę wybrzeża Zingary, a potem płynąć wzdłuż brzegu w stronę Argos. Niestety brak map etc. sprawił, że kilka dni bohaterowie błądzili. Po ok. 5 dniach trafili w pobliże wyspy, większej od Wyspy Anakondy. W jednej z zatok spostrzegli wznoszący się na brzegu fort: kilkanaście drewnianych domów otoczonych solidną palisadą. Przy kei, w niewielki porcie, stała kupiecka galera z flagą Zingary. Herosi przybili do brzegu, gdzie Zingaranie nie przyjęli ich zbyt gościnnie. Załoga galery w pancerzach, skryta za tarczami mierzyła do nich z kusz. Przed fortem zgromadziła się większa grupa wojaków, wśród których wyróżniał się wysoki Zingaranin w kirysie i morionie. Przedstawił się jako Juan del Velazquo Irin – zarządca królewskiej faktorii. Po dłuższej rozmowie udało się go przekonać, by zaprosił do siebie BG (bez broni), gdzie mogliby spokojnie porozmawiać.

bellit3

W samej faktorii herosi dostrzegli kilkudziesięciu czarnych niewolników z Kush (Zingaranin twierdził, że ma ich za mało, chętnie by dokupił, gdyby BG takowych dowieźli). Tym samym spalił na panewce plan uzupełnienia załogi (Korgoth zamierzał kupić kilku niewolników do wioseł). Swoją drogą okazało się, że faktoria uprawia jakieś halucynogenne liście, zwane koką. Hidalgo był dociekliwy, znał okręt  i zdziwiło go, że nie dowodzi nim Aetius, ale z jakiegoś powodu nie zdecydował się na zaatakowanie herosów. Po uzupełnieniu zapasów wody i zdobyciu od Juana wskazówek nawigacyjnych „Twoja stara” odpłynęła.

Kolejna dyskusja, co robić – płynąć po skarb czy wrócić do Messantii:

Publius: To co? Zemsta na Aetiusie czy Argos?

MG: Wiesz, wyznawca Mitry nie kieruje się zemstą.

Publius [z uśmiechem]: Ale złotem tak.

Korgoth: Wiesz, zemsta nie chuj i pół roku postoi.

Po dniu żeglugi galera dopłynęła do brzegów Zingary i skierowała się na wschód. Okręt powoli przemierzał kolejne mile. Na swej drodze spotykał sporo galer czy kog kupieckich, lecz te widząc smukły kształt statku pirackiego schodziły mu z drogi. Płynęli przez kolejne 8 dni, mijając kolejne osady. Rybackie wioski, niewielkie miasteczka ze strzelistymi wieżycami typowymi dla Zingary. Wreszcie rozłożone na zboczach wzgórz miasteczka z białych, kształtnych domków, charakterystyczne dla Argos. W jednym z miasteczek udało im się zrekrutować 12 żeglarzy i dzięki temu uniknęli katastrofy jakiś czas później. Ledwie dzień od Messantii weszli prosto na dwa argosańskie trójrzędowce, okręty floty Argos. Ich dowódcy, dostrzegłszy piracką galerę, momentalnie skierowały się w jej stronę. Zbyt mała obsada wioseł na „Twojej starej” uniemożliwiły ucieczkę. Po kilku nieudanych manewrach Aegei jednak udało się wyprowadzić w pole Argosan. Dokonała ostrego zwrotu przez rufę, przeszłą pomiędzy triremami i weszła w dobry wiatr. Nim Argosanie nawrócili było już daleko.

Wreszcie galera herosów dotarła do Messantii. Gwardia króla Milo przywitała ich już w porcie. Cała załoga została rozbrojona i zaprowadzona do pałacu królewskiego. Tam też przekazano Polyxene jej szczęśliwemu ojcu. Król Milo okazał się szczerym i uczciwym władcą, uwierzył w opowieść herosów o zdradzie Aetiusa, którą zresztą potwierdziła Polyxene. BG zainkasowali solidną nagrodę w błyszczących złotych monetach i ugoszczeni po królewsku. Dzień później byli już wolni. Biorąc pod uwagę, że byli dość sławni i mieli sporo złota, bez trudu w ciągu dwu dni udało im się uzupełnić załogę (w większości weteranami), zdobyć mapy, dozbroić okręt (kilkoma arbalistami na dziobie) i jeszcze ostro pochlać w tawernie portowej.

Roman_war_galley_by_Saint_Jan

Galera argosańska

Wreszcie przyszedł czas przetestować okręt. Aegea skierowała „Twoją starą” na morze w stronę wybrzeża Shemu. Na morzu spotkali galerę piratów barachańskich – „Czarną Panterę” pod kapitanem Olgierdem. BG dali Barachańczykom namiar na faktorię zingarańską, a Olgierd odwdzięczył się informacją, że flota Shemu opuściła Asgalun i pożeglowała na południe, toteż port powinien być gorzej obstawiony. Jak łatwo przypuszczać „Twoja stara” popłynęła w kierunku Asgalunu.

Korgoth kłóci się z NPCem (o ile pamiętam jakimś argosańskim władyką)

Arystokrata: Rozmawiasz z nie byle kim, barbarzyńco!

Korgoth [spokojnie]: Dobrze, słuchaj, Niebylekim.

Arystokrata [wściekły]: Mam na imię Pentakos!

Korgoth [spokojnie i rzeczowo]: Słuchaj, Pętakosie.

Arystokrata [buzując]: PENTAKOS!

Korgoth [ugodowo]: Sam zacząłeś.

Kilka dni później udało im się wytropić kupiecką kogę z Zingary, zdobyć ją w szturmie i solidnie obłowić się (zdobyto duży transport wina, atłasów i bonusowo szkatułkę z klejnotami). Kolejne rozdysponowanie łupów wśród załogi tylko podniosło morale wśród BG.

Aegea uznała próbny rejs za sukces i zdecydował o powrocie do Messantii. Po ok. 7 dniach galera zacumowała w mesantyjskim porcie. Załoga zeszła na ląd, by przepić zdobyte złoto, a BG dali sobie kilka dni odpoczynku. Potem „Twoja stara” ruszy na zachód ominie Zingarę, Wyspy Barachańskie i dotrze do wybrzeży piktyjskich. Gdzieś tam miała się znajdować Wyspa Czarnych Posągów, której mapę skradł baronowi Aetiusowi Taurus.

Ps. Po rozegranej w Argos klasycznej, niesandboxowej przygodzie, ruszacie morzem na zachód i wracacie na sandboxową mapę Puszczy Piktyjskiej?

Advertisements

komentarzy 8

  1. Piszę tylko za siebie ale mieliśmy szukać wyspy z mapy Taurusa. Jak jest na mapie sandboxowej to pewnie wracamy :).

    Bo po skarb nie ma już po co płynąć …. chlip ;(

  2. Jest tam, czyli wracacie:). O ile przeżyjecie starcie ze Złotą Czaszką. 😉

  3. Mam wrażenie Jaro, że ten skarb „sam” nas znajdzie 🙂 A plan szukanie tej wysepki jak najbardziej spox 🙂

  4. Ja też jestem zdecydowanie za Wyspą. Trzeba się podciągnąć w żeglowaniu, abordażu i tych innych 😉 A skarb nas i tak nie odpuści, sam przylezie 🙂

  5. Byle nie jakimś statkiem kupieckim ;p

  6. Nie, nie przylezie statkiem kupiecki. Ba! Nie przylezie jednym statkiem! To był duży skarb ]:)

  7. A może on jest normalny, tak jak my i po prostu przepieprz kasiore? 😉

  8. Hehehehe, no w sumie, choć… Pomyśl, że teraz masz okręt, plyniesz na wyspę Czarnych Posągów, tam nagle Branmak i Taurus przeciągną część załogi na swoją stronę i podpieprzą Ci okręt. I co? Przepieprzysz kasę, czy raczej włączy się mode „revenge arrrgh!”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s