Wszyscy ludzie Firewall odc. 14-15 – Ooh la la la la!

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Kleofon Graff (Ata) – Futura ze Straconego Pokolenia (arabskie DNA), psioniczka i ultymatka (frakcja). Początkująca łowczyni nagród i poszukiwaczka zaginionych ego. Muza: Zed, a jaki jest Zed, każdy wie, kto oglądał Pulp Fiction.

Scenariusz Killsat is faction – własny c.d.

gold-olive-branch-moon

Złota gałązka wyprawy Apollo 11

 

28.01 11 AF

Uwaga, ta część przygody powstała dzięki krótkiemu, ale bardzo inspirującemu materiałowi Andersa Sandberga. Ogólnie polecam wszystko, co ten człowiek popełnił do Eclipse Phase, przemyślane, mocno hard eSeFowe.

Natomiast przebieg akcji na terenie posiadłości Pournelle’a to liczne zapożyczenia m.in.:

– DLC do Mass Effect IIStolen Memory (misja wprowadzająca Kasumi)

– jeden z odcinków do Firefly, konkretnie Trash (BTW twórcy powyższego DLC do ME2 też mocno się na nim wzorowali)

– powieść Bena Bovy Moonrise (u nas Wschód Księżyca) z wizją gór na biegunie Luny.

Podczas spotkania w jednej z luksusowych restauracji pan Nav Garson, znany jako Organizator, prezydent LLACO przedstawił swoją propozycję. Lata temu (jeśli nie wieki) Apollo 11 dokonał pierwszego załogowego lądowanie na Lunie (jakieś 300-400 km dalej znajduje się teraz jedno z większych miast Luny – Nectar). Dla społeczności Luny to wydarzenie ma równie wielkie znaczenie, co swego czasu przybicie do brzegu Ameryki „Mayflower”. Po prostu mit założycielski. Wszystkie miejsca lądowań pojazdów z Ziemi do dziś są święte dla Lunarian. Co prawda miejsce lądowania Apollo 14 zostało zniszczone przez frachtowiec „Kalamar” (słynna katastrofa jeszcze z lat przed upadkiem), a Apollo 17 przez radykałów z Ring of Steel, to wokół lądownika Eagle (Apollo 11) wybudowano muzeum. Co roku tysiące pielgrzymów fizycznie (!) odwiedzało to miejsce.

Rok temu ktoś dokonał brawurowego napadu na muzeum. Zniknęła złota gałązka oliwna, którą Armstrong zostawił podczas misji na Lunie, a wraz z nią oryginalna naszywka misji oraz niewielki krzemowy dysk z nagraniami dobrej woli od przywódców kilkudziesięciu państw. Ktoś mógłby powiedzieć, że odtworzenie takiej gałązki w dobie nanofabrykatorów to żaden problem, ale tu chodzi o symbol. Autentyzm. Prawdziwy artefakt a nie jego simulacrum odtworzone z dokładnością co do kwantu energii.

Garson, człowiek wesoły, jowialny, ale mający reputację kompletnego furiata (legenda głosiła, że jednemu z oponentów w tej samej restauracji, w której siedział z BG, wyrwał swą srebrną cyberręką stos korowy, przez gardło, a potem go na oczach umierającej ofiary zgniótł), obiecał wielką nagrodę dla bohaterów, ale i przestrzegł przed zdradą.

Śledztwo w meshu przyniosło bohaterom świetne rezultaty. M.in. udało im się odtworzyć dość dokładnie przebieg kradzieży:

  1. Ktoś wyłącza zabezpieczenia muzeum. Bot wlatuje do środka i przechwytuje łup.
  2. Ucieka z muzeum i kilka tysięcy metrów ponad poziomem regolitu przechwytuje go zautomatyzowany prom, klasyczny SLOTV pasażerski.
  3. Służby lunarne ruszają w pościg. SLOTV ucieka w kierunku Strefy Nowego Mumbaju (zrujnowany obszar podczas Upadku, efekt działania Tytanów i użycia broni masowego rażenia), znika z sensorów po dotarcia do granicy obszaru kwarantanny.

Znajomości pośród przestępców (zapewne Ariffa), naukowców (James) oraz korporacji (Saad) pozwoliły zebrać dodatkowe dane. Okazało się, że SLOTV nie doleciał do Strefy, lecz jedynie markery, które oszukały sensory pojazdów policyjnych. Prom tak naprawdę odleciał kilkaset kilometrów od Nectaru i muzeum, a potem zniknął w chwili, kiedy wzdłuż równika przechodziło po raz kolejny ramię kosmicznego haka (Skyhook, link 2).

skyhookse

Koncepcja kosmicznego haka

  1. SLOTV zadokował do ramienia odpowiednika windy orbitalnej, a następnie został wyrzucony w przestrzeń kosmiczny. Jednak już bez ładunku. Jak się okazało bot dotarł do luksusowego hotelu na obszarze stacji kotwiczącej na orbicie Luny Skyhook. Tam ktoś przejął ładunek.
  2. Dalsze śledztwo pozwoliło ustalić, kto wynajął prom. Okazało się, że był to trust z firmą matką o nazwie „192.168.1.1”, w skład której wchodziło kilka milionów mikrofirm o kolejnych adresach IP. Poszczególne mikrofirmy co kilka milisekund przerzucały się prawami i kompetencjami, co uniemożliwiało ustalenie czegokolwiek.
  3. Szczęśliwie jednak znajomości wskazały, ze wówczas w hotelu przebywał tylko jeden człowiek, który byłby zdolny zlecić taką akcję. Pan Kevin Pournelle! Milioner, filantrop, kolekcjoner i szycha na rynku transportowym i budowlanym. A przy okazji syn Orsona, szefa Oversight! Wedle zebranych informacji ojciec z synem nie utrzymywali żadnych kontaktów, byli od kilku lat skłóceni.
  4. Znajomości pozyskane wśród przestępców pozwoliły ustalić z dużym prawdopodobieństwem, kto bylby w stanie przeprowadzić taką operację. Ronald Haahr – legendarny haker i złodziej, który ponoć zginął podczas ewakuacji Brazylii, a dziwnym trafem odsiaduje teraz jako infomorf dożywocie w Serwerze Penitencjarnym w Nectarze.

29-30.01. 11 AF

Bohaterowie, nie tracąc czasu, opuścili ambasadę i ruszyli do Nectaru jednym z pociągów linii podziemnej pędzących prędkością dźwięku 1500 km/h. W niecałą godzinę byli już na miejscu. Nectar w przeciwieństwie do Erato znajdował się we władzy Konsorcjum. Na miasto składały się tak naprawdę dwie osady: Stare Nectar – przeludniony podziemny kompleks sztucznych korytarzy i kawern oraz Nowe Nectar – wybudowane kilka lat wcześniej w sztucznym kraterze (stworzonym przez w pełni kontrolowaną eksplozję plazmy). W ogromnym podziemnym bąblu nanoroje stworzyły tarasy podtrzymywane lekkimi, lecz ultrawytrzymałymi konstrukcjami z metalicznej pianki, fuleren i aerożelu. Fabryki ukryto głęboko pod ziemią, strzeliste budynki połączono instalcjami z nanorurek. Całość ukończono ledwie rok temu. Nowe Nectar stało się centryum korporacyjnym, kulturalnym, cudem Luny, w którym każdy by chciał zamieszkać. Niektórzy twierdzą, że jego uroda przyćmiła przygasły już cud, jakim jest wiecznie zielone Erato.

Bohaterowie nie tracili czasu na zwiedzanie. Namierzyli w Starym Nectar Serwer Penitencjarny i sztuczną nocą włamali się do niego. Po odwróceniu przez Ariffę i Cleo uwagi strażnika James go ogłuszył, a potem zabił. Nożem wyciął z karku stos korowy i zniszczył go. Nie mogło być świadków. Już wewnątrz udało się odnaleźć blok pamięci, gdzie uploadowano Haahra. Agenci dokonali transferu i uciekli. Kilka godzin później (kryjąc się przed poszukującymi ich ludźmi Konsorcjum) wrócili do Erato. Media kilkukrotnie wspomniały o zabójstwie strażnika w Old Nectar, ale z braku świadków śledztwo było utrudnione.

W ambasadzie na komputerze całkowicie odizolowanym od meshu i zabezpieczonym załatwionym przez rep czarnym softem antiAI bohaterowie odpalili Ronalda Haahra. Haker, a raczej jego kopia alfa (faktycznie zginął w Brazylii), okazał się z grubsza współpracujący. Tzn. okazało się, ze Pournelle wyciągnął go z cyfrowego pierdla i obiecał wolność w zamian za włam do muzeum. Obietnicy nie dotrzymał. Pętle zabezpieczające po akcji zniewoliły Haahra i ponownie trafił do wirtualnej lodówki. Jak łatwo się domyśleć, marzył o zemście. Przy okazji opowiedział, za co go wsadzono po Upadku. Haahrowi udało się zhakować w dniu Ewakuacji serwery korporacji nadzorującej Ewakuację. Zmienił kolejność transportów i miast majątku korporacyjnego wpierw polecieli ocalali z całej Ameryki Południowej. Wedle swoich słów (i zdobytych przez BG danych na niezależnych streamach w meshu) uratował kilka milionów ludzi, ale i przysporzył strat korporacjom.

Agenci zawarli umowę z genialnym specem od włamów. Pomoże im odzyskać pamiątki po Apollo 11, a ci go uwolnią. Oczywiście obie strony były dość nieufne, Haahr już raz został oszukany, agenci uważali, że haker zwyczajnie spróbuje zwiać, nim im pomoże. Ostatecznie to Ariffa zdjęła soft zabezpieczający i pozwoliła wejść Haahrowi w mesh. Haker dotrzymał słowa, zgromadził informacje o Kevinie Pournelle’u:

– miliarder mieszkał w luksusowym habitacie na szczycie góry Gerrick na biegunie północnym, jakieś 300 km o miasta Shackle;

– Gerrick była jednym z  tych szczytów, którego wiecznie oświetlały promienie słoneczne;

– miał kilkanaście osób ochrony i doskonale zabezpieczenia przeciw intruzom;

– dość często urządza u siebie przyjęcia dla elity Układu Słonecznego, najbliższe ma się odbyć za kilka dni.

Po raz kolejny sieć reputacyjna okazała się nieoceniona i Saad zdobył pełen plan habitatu oraz jego zabezpieczeń. Ustalił nawet, że kolekcja zapewne znajduje się pod samym habitatem, w wielkiej hali. Co ciekawe znajdowały się tam zabezpieczenia skierowane niejako do wewnątrz pomieszczenia, m.in. nanoroje strażnicze. Tak jakby Pournelle posiadał w swej kolekcji coś niebezpiecznego.

Agenci ustalili, że włamią się podczas przyjęcia. Tutaj z pomocą przyszedł Mathua Bellé. Neotenik bez problemu wkręcił się na raut, biorąc Ariffę ze sobą jako ochroniarza. Oczywiście ciekawski neotenik stanowił wielką niewiadomą podczas takiej akcji, ale… no pain, no gain.

James wyłapał z mediów, ze podczas przyjęcia wystąpi i gościem specjalnym będzie Lykya – memetyczna diva mody, piosenkarka, gwiazda XP. Szpieg przeprowadził prawdziwie brawurową operację. Lykya mieszkała w Erato. James dostał się do jej hotelu i spotkał w jednej z knajp z jej gitarzystą o barwnej ksywie – Chromeeater. Uwiódł go, a potem wyprowadził i załatwił (powtórka ze strażnika – ogłuszenie, trup, zniszczenie stosu korowego). Po wszystkim, korzystając ze swoich wszczepów i instalacji przyjął postać zabitego, przebrał się w jego ciuszki (dość ciekawe, he he) i wrócił do Lykyi. Przez dwa dni dość umiejętnie podawał się za jej gitarzystę (udane testy Impersonation) i zarazem ochroniarza. Dzięki temu zdobył wejściówkę do Pournelle’a

Saad, Cleo i Haahr mieli dojechać wszędołazem do Gerrick, wspiąć się na górę i dzięki pomocy Haahra włamać do środka, by tam wesprzeć działania Ariffy i Jamesa. Przed samą akcją polecieli po Haahra. Haker czekał na nich w The Colony, habitacie, który stanowi tylko kilkunastometrowy termici kopiec i kilkumetrowa jaskinia pod nim. Liczącą kilkaset tysięcy postludzi społeczność tworzą istoty wielkości owada, głównie insektopodobne syntetyki. I właśnie w metalicznej ważce pospiesznie nadającej po jawajsku (wiodący język Kolonii) oczekiwał na agentów Haahr.

31.01 11 AF

shackletoncorrected

Krater Shackleton

Samolot rakietowy opuścił Erato i w 30 minut dotarł do bieguna południowego. Kilkukilometrowe szczyty okalały monumentalne kratery Zeeman, Bailly, Drygalski czy Schrödinger. Na ponad 3 km Gerricki zbudowano habitat Pournelle’a, dwa „spodki Ufoków” na systemie tarasów zakotwiczonych nanorurkami wprost w megaregolicie. Samolot zgrabnie wylądował i Bellé wraz z Ariffą weszli do pałacu miliardera, który serdecznie przywitał wenusjańskiego neotenika. Niedługo potem przybyła Lykya wraz z fałszywym Chromeeaterem.

Saad, Cleo i Haahr mieli najgorszą robotę. Ciężkim księżycowym wszędołazem przebyli krater Schickarda i dotarli do podnóża gór. Ukryli pojazd i odpalili szpule nanolin. Z pomocą sprzętu wspinaczkowego i wyciągarek w ciągu 2-3 h dotarli na szczyt, a tam za pomocą Haahra (w postaci niewielkiej ważki) dostali się do środka przez jeden z awaryjnych włazów. Następnie przez kolejne poziomy techniczne weszli wyżej, zmierzając do komory, w której miała znajdować się kolekcja Pournelle’a.

W tym czasie Ariffa w przestronnych wnętrzach habitatu miliardera uważnie obserwowała gości (kilku milionerów, przedstawicieli korporacji, mediów, rządu LLA etc., byłą też świadkiem rozmowy Pournelle’a z ojcem, widać zaproszonym na przyjęcie), mapowała i wrzucała na tacneta ekipy rozkład pomieszczeń, nagrywała rozmowy. I pilnowała deputowanego Bellé, który, będąc w swoim najgorszym wydaniu ciekawskiego ośmiolatka, robił wszystko, by utrudnić operacją. Znaczy w swoim mniemaniu pomagał! A to angażował się w rozmowy, a to po swojemu szpiegował, raz nawet wlazł do zakazanych pomieszczeń. Co ciekawe praktycznie zawsze udało mu się urokiem osobistym lub staraniami Ariffy nie wywołać skandalu. Nawet udało mu się ukraść egzemplarz tajnej technologii Pournelle’a… Znaczy tak myślał.

Mathua przynosi Ariffie dziwne, czarne pudełko. W domyśle super, hiper tajny komunikator lub COŚ-INNEGO-STRASZNEGO.

Mathua: Proszę, to się pewnie przyda. Pewnie coś tajnego!

Ariffa ogląda w skupie, wreszcie naciska przycisk. Wyświetla się hologram z jakąś grą holograficzną.

Marhua [na pozór spokojnie]: Podpierdoliłem konsolę do gier?

Ariffa [oficjalnie]: Tak, panie pośle. Ustawić level na easy i dać start?

Długowłosy, androgyniczny James (czyli pod postacią zniewieściałego gitarzysty) towarzyszył Lykyi tak skutecznie, że udało mu się ją uwieść. Gorzej, że musiał wraz z nią wystąpić (tutaj pomógł pospiesznie ściągnięty soft muzyczny). Oboje agentów miało utrudnioną robotę, ale udawało im się porozumiewać w obrębie zakodowanej sieci taktycznej, mając przy tym stały kontakt z agentami w podziemiach habitatu.

Ariffa rozmawia z Lykyą:

Ariffa: A mężczyzn w swoim otoczeniu nie masz?

James [przez wewnętrzną łączność]: Znajdę cię i cię zabiję!

Wreszcie Bellé faktycznie się przydał, zajął Pournelle’a, a Ariffa z Jamesem przedostali się do podziemi. Pech jednak chciał, że trudno było już mówić o dyskrecji. Jakiś czas wcześniej Saad, Cleo i Haahr władowali się na patrol ochrony w podziemiach. Saad się ukrył (Haahr był po prostu trudny do zauważenia), a Ariffę dostrzeżono. Jeden ze strażników został unieszkodliwiony przez Saada, a drugiego załatwiła Cleo mocami psi. Niestety wybuchł alarm. Skoro dyskrecja zawiodła, pozostała szybkość.

Bohaterowie przebili się w rejon kolekcji (nieco chaotycznej strzelaniny bez trupów), odpalili swoje nanoroje strażnicze i złamali zabezpieczenia. Weszli do środka i zabezpieczyli wejście, zyskując nieco czasu, nim ochrona zdoła przebić się przez ciężkie drzwi. W komorze znajdowały się zabytki z ostatnich kilkuset tysięcy lat, jeśli nie więcej: szkielet małpoluda z prehistorycznej Afryki, karabin Mannlicher-Carcano, z którego rozwalono łeb Kennedy’emu, płótna niderlandzkich mistrzów, dziwne formacje skalne z planet Układu, złoto z hiszpańskich galeonów, rzymskie posągi… I Artefakt… Coś, co niezwykle przypominało Jajo, ogromny obiekt dryfujący na orbicie Wenus, niewątpliwie obcego pochodzenia. To właśnie wokół niego sensory wykrywał ogromną ilość nanoidów strażniczych. To w nim kryło się coś, czego obawiał się Pournelle. Agenci sfilmowali obraz, zebrali namiary z sensorów i to wszystko wysłali od razu kodowanym łączem do swojego proxy. Złotą oliwną gałązkę i resztę z pamiątek po Apollo 11 odkryli w jednej z gablot.

Głupawka:

MG: Saadzie Kamalu…

Cleo: Wsadzie Analu?

Z łupem przedostali się do ukrytego korytarza, gdzie Pournelle posiadał pojazd ewakuacyjny. W samą porę, bo ochrona przebiła się przez wrota. Agenci nie czekając, wsiedli do lobowca (pojazd do lotów balistycznych na Lunie) i odpalili silniki.

Lobowcem szarpnęło i chwilę później z ryczącymi silnikami rakietowymi pruł stromo przestrzeń nad górami. Bohaterowie nie czekali, aż pojazdy ochrony przechwycą pojazd w locie, lecz zakończyli lot i zaryli w regolicie kilkadziesiąt kilometrów od Gerrick. Nie było mowy o pieszej ucieczce. Ekipa się rozproszyła, zakopała w miałkim regolicie, wyłączyła wszystkie emisje (w tym mesh, toteż nagłe odłączenie od sieci skończyła się dla niektórych ostrym atakiem psychozy). Tak spędzili kilkanaście godzin, w klaustrofobicznych wnętrzach skafandrów, głusi i ślepi. Dzięki temu udało im się uniknąć wykrycia ze strony patrolów lotniczych i lądowych ochrony Pournelle’a. Po tym czasie zdecydowali się nawiązać kontakt… nie, nie z Garsonem. Bohaterowie po dyskusji zdecydowali się oddać pamiątki Avrze Don z rządu LLA. Wszak należały one do narodu Luny!

Po kilku godzinach odnalazły ich służby LLA i przewiozły do Erato. Tam Avra i jej ludzie nie tylko podziękowali BG, ale zdecydowali się potajemnie wesprzeć Konstelację. To oznaczało kilkanaście dodatkowych platform, zmniejszenie ceny jednostkowej oraz pełen serwis.

Oczywiście Garson nie był szczęśliwy. Jakoś dzień później Saad otrzymał wiadomość przez mesh: „Jestem panem rozczarowany. NG”

Ps. Ostatnia sesja, czyli infiltracja habitatu Pournelle’a to była poezja. Fajny plan graczy, emocje, kupa śmiechu (zwłaszcza przy nowym image’u Jamesa). Wypada podziękować scenarzyście Firefly oraz Mass Effect II.

Goldfrapp to pierwowzór Lykyi, a gitarzysta w koturnach to nie kto inny jak James w przebraniu :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s