Wszyscy ludzie Firewall odc. 19-20 – HMS „Margaret Thatcher”

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Scenariusz Killsat is faction – własny c.d. Tym razem bohaterowie zdecydowali się dokonać „odzysku” sprzętu na wraku europejskiego lotniskowca uderzeniowego. U boku piratów Sugalego Alego z Fresh Kills (oficjalnie „reklamytywistów” :).

Dyskusja o możliwościa morfa Saada (case w wersji liquid steel, czyli w skrócie – coś w rodzaju T-1000 w Terminatorze 2)

MG: On jak chce może nawet włosy łonowe na języku wyhodować.Ariffa (do Saada, z niesmakiem): Jesteś potencjalnie wstrętny!

Po wykonaniu zadania dla Tate Markess bohaterowie powrócili na Fresh Kills. Stacja a w zasadzie zbieranina habitatów, puszek, statków i platform była zgrupowana wokół wielkiego doku i zarazem barki szumowin, będącej siedzibą Sugalego zwanego Królem Piratów. Klaster miał od kilku do kilkunastu tysięcy mieszkańców i był faktycznie siedzibą szumowin, wyrzutków czy po prostu piratów rządzonych twardą ręką, a konkretnie czteroma przez niskiego, lecz potężnego Króla Piratów, który uwielbiał ów korsarski sztafaż: tron, nagą pierś z tatuażami, złoto w uszach i na torsie. Pozory jak zwykle myliły, bo za maską jowialnego, głośnego, nierzadko wściekłego pirata krył się umysł nowoczesny, zdecydowany i wręcz analityczny. Ludzie Alego trudnili się odzyskiem sprzętu na obszarze tzw. Wysypiska, czyli przestrzeni pomiędzy Luną a Ziemią, po Ewakuacji zapełnioną wrakami pojazdów i zniszczonych stacji orbitalnych.

HMS Margaret Thatcher
HMS Margaret Thatcher

12-18.02 11 AF

Bohaterowie siedem dni spędzili na Fresh Kills dość aktywnie. Zorganizowali sobie sprzęt, przede wszystkim się dozbroili oraz wpakowali swoje muzy w boty. Phoebe znalazła się w strażniku, latającym dronie uzbrojonym w wyrzutnię mikropocisków, Kryl w bocie przypominającym metaliczną stonogę (creeper) dozbrojonej miotaczem cząsteczkowym a Mikrobi w nieuzbrojonej technicznej dronie na gąsienicach (przypominającej robocika Wall-e).

Kilka dni przed wyprawą Sugali dokładnie przedstawił zadanie. BG mieli wspomóc działanie jego grupy odzysku. Wszyscy wylądują na wraku brytyjskiego lotniskowca uderzeniowego HMS „Margaret Thatcher”. Ekipa Alego licząca pięćdziesięciu postludzi przycumuje w dwu solidnych promach (o parametrach holowników) do hangaru lotniskowca, wedrze się przez uszkodzony pancerz do środku. Wewnątrz operatorzy broni zabezpieczą perymetr ekspedycji, technicy zaczną odzysk, a naukowcy i specjaliści komputerowi zajmą się meshem, łącznością i sensorami. Głównym celem akcji było pozyskanie wciąż sprawnych myśliwców, platform bojowych i specjalistycznych pojazdów kosmicznych, które wciąż powinny się znajdować w hangarze lotniskowca.

Sam lotniskowiec, konstrukcja modułowa, do ostatniej bitwy wyszedł w konfiguracji przewagi kosmicznej, toteż ok. 70 % modułowej przestrzeni zajął gigantyczny, kilkusetmetrowy hangar.  HMS „Margaret Thatcher” stanowił trzon floty kosmicznej Unii Europejskiej osłaniającej ewakuację sektora zachodnioeuropejskiego feralnego 26 kwietnia, kiedy ONZ ogłosił ewakuację Ziemi. Wraz z grupą niszczycieli i mniejszych jednostek starł się na orbicie z kilkoma kosmicznymi molochami TYTANów. Bitwa trwała kilka dni i zakończyła się niemal kompletnym zniszczeniem floty UE. Ta jednak częściowo osiągnęła swój cel. Osłoniła ewakuację kilkudziesięciu milionów ludzi. HMS „Margaret Thatcher” został zniszczony jako jeden z ostatnich. Otrzymał wielokrotne trafienia z akceleratorów i wielostopniowych rakiet ziemia-kosmos, wystrzeliwanych przez podmorskie instalacje TYTANów na Ziemi. Część załogi przetrwało na pokładzie wraku, jednak bez możliwości ewakuacji. Kilka dni po bitwie do wraku przycumował jeden ze statków TYTANów. Pozostał on na kadłubie po dziś dzień. Oba pojazdy zdają się absolutnie martwe. To już wskazywało, że akcja może nie być zbyt bezpieczna, od ponad 10 lat TYTAN pozostawał na wypalonym kadłubie lotniskowca. Cholera wie, co mogło się kryć w środku.

Mikrobi, muza Saada zostaje załadowany w bota naprawczego, ot zwykły robocik na gąsienicach do robót serwisowych.

MG [klymatyczny opis]: Mikrobi powoli wchodzi do pomieszczenia…

James: … i zaczyna układać śmieci w zgrabne kostki.

BG po zachowaniu uczestników akcji widzieli, że może być ciężko. Poza gorzkimi żartami na temat kosztów misji (utrata morfa czy odtworzenia z backupu) piraci Alego planowali, w których ciałach wybrać się na akcję („Jasne, biorę zapasówkę, zwykłego bouncera, pierdolę, po ostatniej akcji, kiedy straciłem furię do dziś nie mogę wyjść na prostą, hajs się nie zgadza”) i jaki sprzęt wziąć („Ja wam mówię, nie kaemy, nie railguny, rozpierdolić to najpierw salwą rakiet, tak dla zasady”). Ekipa piracka sama w sobie była specyficzna. Zbieranina spod ciemnej gwiazdy, pozornie rozpasana, niezdyscyplinowana, głośna i nieopanowana. Ale czuło się w nich fachowość, doświadczenie. Choć żartowali, uważnie słuchali odprawy i kodowali informacje. Spośród pięćdziesiątki przeważali technicy, specjaliści od zasilania, hakerki, piloci egzoszkieletów ładunkowych, obsługa sensorów, spece od dron. Ich bezpieczeństwa miała pilnować dwudziestka kolesi od mokrej roboty, w większości weteranów wojen na Ziemi, wojowników Szumowin, ex-operatorów korporacyjnych jednostek specjalnych. W tej grupie kilka osób wysuwało się na pierwszy plan:

Colonel – ex-pułkownik piechoty kosmicznej z Ameryki Północnej, obecnie w starym, sfatygowanym, lecz wciąż budzącym respekt syntetyku bojowym, humanoidzie o wielkim łbie i wydatnym, kwadratowym podbródku;

Dr Mojo Jojo – uplift (szympans), doktoraty na czterech uczelniach z fizyki kwantowej, kryptografii, nanoinżynierii oraz matematyki transferu jaźni; typowy uczelniany nerd zwany w przypływie wściekłości kompanów Małpą lub Mózgowcem, Vodka zwie go często (nie wiedzieć czemu) Tytusem;

Vodka – szalony pilot (bouncer) z pewnego środkowoeuropejskiego kraju, absolutny abstynent, choć nie potrzeba mu alkoholu, by zachowywać się nieprzewidywalnie; najlepszy kumpel Wunderwaffe;

Wunderwaffe – potężny Szkop o pobliźnionej twarzy (morf: furia) i oczach koloru stali; broń ostateczna, komandos doskonały, dla którego jedynym celem jest wojna; kompletny brak myślenia abstrakcyjnego (w tym poczucia humoru), kumpel Vodki.

Fermi – operator ciężkiego egzoszkieletu przeładunkowego, mechanik, elektronik.

Akcja miała być błyskawiczna, max. kilka godzin, by nie prowokować służb LLA lub Konsorcjum. BG mieli wraz z ekipą dostać się do hangaru, następnie przedostać do centrum dowodzenia, kontroli, na mostek czy do sterowni zasilania i w którymś z tych miejsc dokonać odłączenia modułu hangaru. Wówczas holowniki ewakuują ekipę i odholują hangar w rejon punktu L5 (czyli w pobliże Fresh Kills).

Zupełnie pobocznym wydarzeniem było natomiast nawiązanie kontaktu z niejakim Hamsterem. Kiedy bohaterowie zostali po raz kolejni przestrzeżeni przez swojego proxy z Firewall przed angażowaniem się w działalność niosącą ryzyko egzystencjalne (wypuszczenie Tianshi z Shenlong chociażby, za co agenci znaleźli się na cenzurowanym w organizacji), a szczególnie przed lądowaniem na Ziemi, do BG zgłosił się informator Firewall, jeden z jego scannerów, który już kiedyś (oczywiście anonimowo) wspierał działania bohaterów (mowa o przechwyceniu korporacyjnego statku badawczego lecącego na Słońce). Ham zaprosił ich do siebie, na stację „Eremita”, która znajdowała się… na niskiej orbicie Ziemi! Hamster zajmował się obserwacją dawnej błękitnej planety. Skądś wiedział, że BG zamierzają ruszyć z Pastfinders i zaoferował im przekazanie wiedzy na temat warunków panujących na planecie. BG, choć nieufni, zgodzili się spotkać, toteż Hamster przesłał im pliki nawigacyjne, które miały im umożliwić przelot przez zewnętrzny kordon i dotrzeć do stacji.

18.02 11 AF

Wysłużony, lecz nafaszerowany elektroniką frachtowiec „Sindbad” Alego opuścił Fresh Kills i skierował się w stronę Złomowiska. Kilkadziesiąt tysięcy kilometrów od niego wszedł w dryf, a ekipa (poza szkieletową załogą) sprawnie zapakowała się do obu promów-holowników. Pojazdy uruchomiły silniki i ruszyły w stronę wraku. Ponadkilometrowy kadłub „Margaret Thatcher” oświetlany promieniami słońca budził skrajne emocje. Okręt przeszedł swoje, przez prawie połowę jego długości, na lewej burcie ciągnęła się poszarpana wyrwa, jak po trafieniu laserem ogromnej mocy. Poszycie było zmasakrowane, w wielu miejscach stopione i poprzebijane. Dziób poszatkowany niczym po trafieniu kosmicznym shotgunem, Lewoburtowe uzbrojenie zmieniło się w poskręcaną masę żelastwa, prawoburtowe wydawało się nienaruszone, jednak im bardziej promy zbliżały się do celu, tym lepiej można było dostrzec kolejne zniszczenia, które okaleczyły ten imponujący okręt.

Promy wyhamowały przy lewej burcie, otworzyły się włazy i operatorzy z Wunderwaffe na czele poszybowali w kierunku wyrwy w swoich ciężkich, opancerzonych kombinezonach. Bohaterowie byli razem z nimi. Ekipa dostała się do wraku i zabezpieczyła teren. Pomieszczenie była zdekompresowane, panowała tu próżnia i piekielne zimno. Snopy reflektorów przebiły ciemności, komandosi rozstawili sprzęt, przenośne tarcze, sensory, przenośne stanowisko dowodzenia, saperzy zaczęli pospiesznie oczyszczać teren. W hangarze znajdowały się dziesiątki pojazdów: drapieżne sylwetki myśliwców, pękate transportowców i maszyn ECM, platformy bojowe, satelity siatki taktycznej i sensorycznej. Wiele z nich wydawało się nienaruszonych. W próżni unosiły się śmieci, bryły stopionego metalu, fragmenty poszycia, potwornie okaleczone zwłoki w kombinezonach. Wunderwaffe zabezpieczył teren i dał znak Colonelowi. Pułkowni wydał stosowne rozkazy i z promów ruszył drugi rzut: technicy, mechanicy, piloci egzoszkieletów. Dr Mojo Jojo został na pokładzie jednego z promów skąd nadzorował łączność, omiatał wiązkami sensorycznymi wrak i okoliczną przestrzeń. Za sterami promu pozostał Vodka. Technicy pod kierownictwem Fermiego rozpoczęli badanie znalezionego sprzętu, selekcjonować, co nadaje się do odzysku, a co jest tylko kupą śmieci. Potężne egzoszkielety ładunkowe poszybowały na silnikach korekcyjnych, w tym czasie operatorzy rozstawili kolejne reflektory, automatyczne stanowiska strzeleckie i wszystko sprzęgli w jedną sieć taktyczną nadzorowaną przez Mojo Jojo.

Dość szybko okazało się, że piraci nie są sami we wraku. Radary dały jakieś wskazania, ale nie mogły uchwycić celu, który posługiwał się nowoczesnym maskowaniem elektronicznym, maskował swoją pozycję wabikami, oszukiwał radary, nie dawał się namierzyć termo i terawizji. Padły pierwsze strzały, w próżni bezgłośne, lecz zabójcze. Zginął jeden z operatorów. Jego skafander rozerwała seria strzałek wystrzelonych z ogromną prędkością przez karabin elektromagnetyczny. Wunderwaffe wydał rozkazy i ruszył do walki. Rozpoczął się balet, w kompletnych ciemnościach rozświetlanych przez wiązki lidarów czy terahercowych sensorów widocznych w rozszerzonym widmie czy konwencjonalnych snopów światła emitowanych przez boty ochronne czy stacjonarne reflektory piraci i nieznani przeciwnicy tańczyli, unosząc się w nieważkości, kryjąc się za wrakami myśliwców. Stroboskopy wystrzałów potęgowały surrealizm walki. Agenci włączyli się do starcia. Ariffa i James ostrożnie zmieniali pozycję, skacząc od przeszkody do przeszkody. Walka w takim środowisku to nie zwykła strzelanina, tutaj o pozycji góra-dół decydowało tylko, gdzie masz głowę. Starcie bardziej przypominało walki lotnicze, w trzech wymiarach. Saad jakby tego nie pojmował. Ruszył na wprost, sunąc na swoich silnikach jonowych i omiatając sensorami potencjalne pozycje wroga. Błyskawicznie został namierzony i ktoś przeciągnął po nim długą serią z railguna. Przednia płyta ciężkiego kombinezonu rozprysła się, błyskawicznie włączyły się moduły naprawcze, inteligentna pianka uszczelniła przestrzeliny. Syntetyk, solidnie uszkodzony, skrył się w jednym z wraków, ale udało mu się wreszcie zalokować sensory na przeciwniku. Wyświetlacz AR pokazał mu powiększony obraz przeciwnika, humanoida w nowoczesnym pancerzu bojowym, z kaskiem przypominającym głowę insekta najeżoną sensorami. Dane od Saad pomknęły łączami na sieć taktyczną zespołu (BG spięli się tacnetem z piratami) i w ułamku sekundy dwie serie przecięły próżnię i zmiotły przeciwnika.

Walka trwała jeszcze kilkanaście sekund, doskonały sprzęt ECM sprawiał, że przeciwników trudno było namierzyć, ale przynajmniej dwu jeszcze oberwało. Wunderwaffe natomiast stracił jeszcze trzech swoich ludzi. Ostatecznie wrodzy operatorzy oderwali się od piratów i zniknęli. Najprawdopodobniej ruszyli w głąb wraku.

Bohaterowie, po omówieniu w sieci taktycznej starcia i dalszych planów, podążyli podobnie jak tajemniczy przeciwnicy w kierunku mostka, lecz przeciwległą burtą. Wedle Mojo Jojo wrodzy komandosi najprawdopodobniej należeli do którejś z korporacyjnych jednostek specjalnych.

Tajemniczy statek TYTANów, których lata wcześniej przycumował do lotniskowca
Tajemniczy statek TYTANów, których lata wcześniej przycumował do lotniskowca

Agenci z towarzyszącymi im botami dotarli do końca hangaru, zostawiając za sobą ludzi Colonela. Piraci kontynuowali operację, BG byli sami, ale utrzymywali stałą łączność z promem Mojo, a działania zespołu obserwowali na tacnecie. Kolejne pomieszczenia ukazywały skalę zniszczeń: powyrywane eksplozjami grodzie, trupy dryfujące w nieważkości, popalone ekrany, rozerwane ściany. Gdzieniegdzie ogromne fragmenty kadłuba zostały rozerwane i wystawiając wnętrza na działanie kosmicznej pustki. Agenci przemieszczali się wzdłuż poskręcanych elementów szkieletu, mając nad głowami ogrom zniszczonej ziemi, sinych mórz i oceanów czy poczerniałych kontynentów oszpeconych krwawymi bliznami wciąż szalejącej w niektórych rejonach pożogi.

Wreszcie agentom udało się dotrzeć do jednej ze szczelnych śluz i dostać się do przedniej części okrętu, która widocznie wciąż była szczelna. W tym momencie Mojo Jojo poinformował ich, że jego sensory wykryły odgłosy strzelaniny na prawej burcie. Widać wrodzy komandosi napotkali wroga i z pewnością nie byli to piraci. Wedle szympansa tamci nie żałowali amunicji, kanonada trwała od kilkudziesięciu sekund i nie słabła. Za to przenosiła się w głąb okrętu. Niepokojące było jeszcze jedno. Kiedy na prośbę BG Mojo skupił większość swoich instrumentów na przedniej części statku, udało mu się wykryć przemieszczające się wraz z kanonadą źródło promieniowania. Po pytaniu Jamesa potwierdził, że może to być przenośny taktyczny ładunek termojądrowy. Jeśli hipoteza była słuszna, to po wykonaniu zadania komandosi zamierzali wysadzić wrak.

BG zdecydowali się z nimi skonfrontować. Ruszyli w stronę prawej burty. Po drodze odkryli ogromną halę (kolejny z hangarów), w którym znajdowały się tysiące zmumifikowanych trupów, zapewne ewakuowanych z Ziemi, którzy zmarli tutaj po tym, jak lotniskowiec został zniszczony. Saadowi udało się wydobyć dane z jednego ze znalezionych ecto (oraz terminali okrętowych), które to potwierdzały. Niestety sugerowały, że wraz z przycumowaniem do wraku statku TYTANów zaczęło się dziać z ludźmi coś dziwnego. Zapewne jeden ze szczepów wirusa ekssurgent przedostał się na „Margaret Thatcher”.

Saad nie doczytał do końca dziennika jednego ze zmarłych, gdyż nagle w ciemnościach coś się poruszyło. Humanoidalne, niezwykle szybkie istoty zaatakowały z dzikością. Potężnie zbudowani, gibcy przypominali cyborgów z najgorszych koszmarów. Nadzy, lecz miejscami pokryci metalicznym pancerzem, które przecinały co chwilę zygzaki błękitnych wyładowań. Podobnym błękitnym blaskiem jarzyły się ich oczy. Zaatakowały, nie dbając o swoje bezpieczeństwo, niczym horda zombie. Ariffa wykonała przepisową gwiazdę (skok, wirowanie ośmiorniczki z rozpostartymi macka, w niektórych z nich znajdowała się broń plująca teraz nieprzerwanym ogniem). Ekssurgenty były jednak odporne, na ból, na rany. Ich ciała rozrywały przeciwpancerne pociski, lecz nie powstrzymały potworów. Dopadły agentów, błysnęły szablaste metaliczne szpony. Skafander Ariff pękł pod ciosem i instalacje podtrzymywania życia oraz nanorój strażniczy wykryły obecność nowych ciał. Infekcja! Kilka sekund później uszkodzony został Saad, ale ostatni z zainfekowanych zdechł, sypiąc iskrami.

Agenci znali procedury. Przy infekcji ekssurgentem nie ma mowy o kuracji. Niszczy się morfa… Dla ich ciał wizyta we wraku miała być ostatnim doświadczeniem.

Piraci też mieli swoje problemy. Ich sensory wykryły kilka setek tych stworów, które przeszły przez hangar i w pierwszym ataku rozbiły się o pozycje obronne ludzi Wunderwaffe i Colonela. Ataki nie ustawały. Zniszczono pierwszą pozycję obronną, zombie zniszczyły kilka automatycznych stanowisk. Masakrowane bronią automatyczną, dopadały obrońców. Już kilku piratów zginęło, o czym uprzejmie powiadamiał bohaterów tacnet. W tym czasie technicy Fermiego ładowali sprzęt na holowniki, uwijając się zaraz za pozycjami swoich obrońców. W ciągu pięciu minut siły piratów stopniały do ok. 30 ludzi.

A agentom udało się dotrzeć do centrum dowodzenia, które dla załogi lotniskowca stało się ostatnim punktem oporu. Kilka korytarzy prowadzących do centrum przegradzały byle jak pospawane barykady. Stara broń, poszatkowane trupy, unoszące się w nieważkości elementy wyposażenia, migoczące światła (widać AGI zarządzająca statkiem wciąż podtrzymywała częściowo zasilanie). Saad sprawnie podłączył się do terminala, obszedł zabezpieczenia i odłączył hangar. Piraci mogli ewakuować się na holowniki i z hangarem polecieć w kierunku Fresh Kills. Oczywiście pozostawał problem znajdujących się w hangarze zombie, ale w sprzyjających warunkach ludzie Alego mogli sobie z tym dość łatwo poradzić.

Po odłączeniu hangaru agentom udało się wykryć zbliżających się wrogich komandosów. Grupa czterech (już tylko!) operatorów zajmowało pomieszczenie na dziobie, po drugiej stronie dwudziestometrowego korytarza. BG nie czekali. To była dziwna walka. Obie strony dokładnie widziały się w tacnetach, śledziły swoje ruchy. Komandosi zaatakowali botami, ale te zostały załatwione przez serię mikropocisków wystrzeloną przez Phoebe, pozostałe dobili agenci, jedna z wystrzelonych granatów zniszczył dronę z Krylem, który do czasu restartu „wypadł” z Ariffy. W jednej ze strzelanin rozwalono komandosa, ale padł Mikrobi próbujący bodaj zaspawać jedną z grodzi. Wedle Mojo czas naglił, komandosi w ciągu kilku minut zapewne uzbroją ładunek.

Agenci zaatakowali. Opuścili centrum i obeszli korytarzem pozycje komandosów. Znaleźli też truoa jednego z nich, chodzący moduł ECM – postczłowieka wszczepionego po uszy instalacjami zagłuszającymi, wabiącymi, oszukującymi sensory wroga. Widać dzięki temu bohaterom i Mojo (wspierającemu sensorami BG) udawało się stosunkowo łatwo ustalać pozycje wroga podczas walki w centrum kontroli.

Finałowa strzelanina miała miejsce w jednym z pomieszczeń technicznych niemal martwego reaktora. Ariffa i Saad nie tracili czasu na manewry taktyczne, musieli uszkodzić ładunek. W strzelaninie łbem w łeb zginęła dwójka komandosów a jedna z serii Ariffy zniszczyła zapalnik miny i przestrzeliła korpus. Twarde promieniowane zalało pomieszczenie. Padli też agenci. Ariffa straciła przytomność, a Saad władzę nad syntetycznym ciałem. Zachował jednak świadomość, toteż uruchomił farcaster bezpieczeństwa zamontowany w stosie rdzeniowym. Eksplozja urwała mu głowę i zniszczyła morfa, a kwantowy impuls przeteleportował jego ego wprost na Fresh Kills, gdzie czekał na niego zapasowy morf.

Gorzej z Ariffą, która nie miała jak uruchomić farcastera, a ocalały komandos nie kwapił się z dobicie przeciwnika (wtedy nadajnik sam by się uruchomił). Ocalały James zhackował jego AR i sprawił, że komandos ujrzał na swoim tacnecie, że Ariffa jest jedynie lekko ranna. Wywalił magazynek w ośmiornicę. Morf zginął, ale farcaster przerzucił ego Ariffy na Lunę.

Na koniec James, spieprzając przed zwiększającym się promieniowaniem i nadciągającymi zombie pognał (poleciał w zasadzie) wprost w kierunku wyrwy. Po drodze starł się z grupą ekssurgentów, które zniszczyły mu Phoebe, ale sam wyprysnął wprost w pustkę kosmiczną, odpaliwszy wcześniej na pełną moc swoje silniki manewrowe.

W tym czasie piraci zakończyli odłączanie hangaru i odbili od wraku (ocalała dwudziestka).

Silniki skafandra Jamesa wytraciły paliwo w niespełna dwie minuty. James ze stałym przyspieszeniem oddalał się od wraku, zmierzając wprost na LEO Ziemi, gdzie mogły go strącić killsaty kordonu kwarantanny. Jednocześniej inne SLOTVy, zapewne korporacyjne, zaczęł się do niego zbliżać.

Szczęśliwie ten wyścig z czasem wygrał pojazd piratów, który podjął dryfującego agenta i przetransportował na prom.

Po kilku godzinach James znalazł się na „Sindbadzie” a niedługo potem we Fresh Kills, gdzie jego przyjaciele właśnie przyzwyczajali się po transferze do nowych ciał.

PS. Fajna, żywiołowa (z mojego punktu widzenia) misja. Postać Wunderwaffe to oczywiście inspiracja jednym z pobocznych bohaterów militarnych space oper Michała Cholewy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s