Conan BRP odc. 57 – Cmentarna wachta

Sekcja żeńska:

Aegea (Madzia) – argosańska piratka już we własnej galerze korsarskiej „Twoja Stara”. Pragnie zemścić się na kupcach shemickich, którzy zatopili jej pierwszy okręt.  Piracka proweniencja nie przeszkadza jej być jednym z najlepszych strzelców Hyborii.

Rhodd (Damian) – bossoński traper, niezrównany mistrz ściągania na siebie wszelkich nieszczęść. Od pewnego czasu w wersji żeńskiej, wielkocycatej.

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu i mistrz rydwanu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, setnik aquilońskiej armii i gladiator, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym. Zapijaczona, wredna menda:).

Sekcja zamieszania:

Hanno Rasmusson (Grzegorz) – medyk z odległej Hyperborei. Wysoki jak tyka, nieźle zbudowany i kompletnie nienawykły do walki.

xotai7

Katakumby nieznanego rodu argosańskiego (herosi bezskutecznie i kilkukrotnie próbowali odczytać znaki znajdujące się na nagrobkach – patałachy) okazał się dość rozległym kompleksem. BG po zablokowaniu od środka wrót (co by coś z zewnątrz nie wlazło) rozpoczęli ostrożną eksplorację katakumb. Dość długi i szeroki korytarz prowadził do schodów, wciąż szerokich, ale przy tym stromych. Te prowadziły jakieś 20 metrów w dół, do właściwego grobowca – kilkunastu sztolni łączących się ze sobą pod kątem prostym i tworzącym szachownicę. W korytarzach, wąskich i zapuszczonych, można było dostrzec sporo nisz grobowych, a w nich kamiennych lub drewnianych trumien. Wiele z nich było już otwartych, a cały grobowiec nosił rozliczne ślady robót górniczych. Widać Zakon Złotej Czaszki szukał tu czegoś rękoma najemnych pracowników z Gildii Inżynierskiej, wiele ścian było rozkutych, katafalków rozbitych, wysuszone szczątki arystokratów złożonych tu wieki temu walały się wszędzie wokół. Nie brakowało też świeższych zwłok. Widać było, iż pechowi robotnicy dokopali się do czegoś dużo bardziej groźnego niż stare trupy. Wielu z nich zginęło, uciekając. Wszędzie leżał porzucony sprzęt: wiklinowe kosze, oskardy, młody i kilofy. Nie brakowało też dziwniejszych śladów – upazurzonych łap z grubsza jeno przypominających ludzkie stopy. Smród i tropy nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Ghoule! Zresztą herosi słyszeli ich szepty w ciemności, dostrzegali mroczne kształty przygarbionych bestii.

Herosi w ciszy mijali kolejne skrzyżowania, po drodze sprawdzając otwarte groby. Wreszcie dotarli do wielkich, kamiennych wrót, lekko uchylonych, a raczej rozwartych z trudem dzięki pracy górników. Ledwie metrowa szczelina prowadziła do komory grobowej z pokaźnym grobowcem na środku. Po raz kolejny bohaterom nie udało się odczytać napisów na odrzuconej płycie nagrobnej. W trumnie leżała mumia bogato odzianego mężczyzny oraz kilka starych, zmurszałych ksiąg (oczywiście od razu przechwyconych przez bohaterów). Ślady w pyle wskazywały, iż do grobu złożono coś jeszcze. Coś co zabrali kultyści Złotej Czaszki.

Z komnaty grobowej prowadziło jeszcze jedne wyjście, przez metalowe wrota, teraz zapraszająco otwarte. Aegea i Korgoth przeszli przez nie, zostawiając swoich towarzyszy w komnacie grobowej. Hanno zajął się przeszukiwaniem grobów, Publiusz stanął przy katafalku, a Rhodd zaczęła znosić trupy górników (których było tutaj całkiem sporo) do drzwi wejściowych i wyrzucać przez ledwo uchyloną bramę na zewnątrz. Mówiąc w skrócie, banda się rozlazła, a jak to bywa w serialu o Scoobie Doo, podzielenie ekipy to prosta droga do poważnych kłopotów.

Rhodd cudem odskoczyła, gdy przez szczelinę w drzwiach wyskoczył na nią jeden z ghouli. Ścierowjad zasyczał wściekle, a potem uniósł łeb i zawył przeciągle. Wycie przetoczyło się korytarzami, spotęgowane dotarło do uszu herosów. Niektórzy z nich poczuli jak lęk wpełza do ich serc. W  tym samym czasie Korgoth i Aegea weszli do ogromnej sali. Na przeciwległej ścianie, w kiepskim świetle pochodni dostrzegli liczne szczeliny, wąskie przejścia prowadzące… no właśnie gdzie? Bił od nich zaduch, ale i czuć było lekki powiew. Aegea zbliżyła się i przyświeciła sobie pochodnią. szczeliny prowadziły niżej do prawdziwej wylęgarni, gdzie kłębiły się setki pomarszczonych, cuchnących ghouli o ślepych oczach. Herosi rzucili się do ucieczki, dopadli wrót, ale ghoule już wypadły ze szczelin, wyroiły się niczym robactwo i pognały za uciekiniarami.

Rhodd toczyła walkę z kilkoma ścierwojadami. Zaalarmowany Publiusz dobył broni i stanął we wrotach, osłaniając ucieczkę Aegei i Korgotha, w tym momencie usłyszał dziwne drapanie z pobliskiej trumny… Coś próbowało wydostać się ze środka. Skrzypnęła odsuwana płyta i Publiusz usłyszał błagania o pomoc. Okazało się, że jeden z inżynierów schronił się tu przed ghoulami. Aquilończyk wyszarpnął go na zewnątrz i czym prędzej obrócił się przodem do szarżujących ścierwojadów.

Korgoth znów doradza Rhodd. Rhodd się zastanawia, czy go posłuchać.

MG: Pamiętasz, ile razy ci Korgoth doradzał? Pamiętasz, ile z tych porad było dobrymi pomysłami?

Ktoś: Śmieszne były wszystkie.

Rhodd zdołała ubić dwa ghoule, ale jeden z nich boleśnie ją ukąsił… Bossonkę wspomogli atakujący Korgoth i Aegea. Cymmeryjczyk przerąbał się przez ścierwojady i wydostał z komnaty, rozpoczynając krwawą odyseję przez kolejne sztolnie. Dzielnie i skutecznie wspomagała go Argosanka, prażąc ze swojej kuszy do przeciwników. Ta dwójka będzie torować do samego końca drużynie drogę na powierzchnię.

Publiusz na końcu. Dziesiątki ghouli atakuje zaciekle.

Korgoth: Ja jak kogoś wkurwię, to nie byle co.

Publiusz [zrzędliwie]: Teraz to „ja, jak wkurwię”, a wcześniej to było „To nie ja wkurwiłem, to Aegea”!

W tym czasie Publiusz rozpaczliwie osłaniał tyły wycofującej się kompanii. Ghoule parły dziesiątkami, lecz potężne cięcie dwuręcznym mieczem odrzuciło bestie, dając Aquilończykowi nieco oddechu. W centrum Rhodd i Hanno, mniej lub bardziej skutecznie, powstrzymywali atakujące potwory i starali się uniemożliwić rozdzielenie ekipy. Kilkukrotnie się im to nie udało i BG byli zmuszeni do desperackiej walki o przetrwanie. Korgoth raz przynajmniej padł pod naporem ghouli, ale z pomocą Aegei zdołał powstać i wybić atakujących.

The_Lesson

Szczególnie desperackie były ostatnie chwile walki. Pozostawiony na końcu Publiusz upadł przyciśnięty do ziemi przez ghoule. Pomogła mu Rhodd, ale wtedy sama została powalona. Uciekający Publiusz zawrócił i pomógł kompance.

Herosi zdołali wybiec z katakumb, zabarykadować wyjście i opuścić cmentarz razem z ocalonym inżynierem, niejakim Tolomalosem. Ten wyjawił, iż Zakon Złotej Czaszki faktycznie jest prowadzony przez Zuthelię, która w katakumbach Eredamos – wymarłego argosańskiegorodu – poszukuje czaszki Amenkuhna, przeklętego stygijskiego czarownika, która wieki temu sprowadził na Messantię zarazę czarnej krwi. Tolomalos opisał też, gdzie znajduje się siedziba Zuthelii. Był to stary kasztel podarowany jej przez Antolia, królewskiego administratora zamieszanego w spisek. Forteca znajdowała się ok. 10 km od stolicy.

BG jeszcze o świcie udali się do pałacu królewskiego, gdzie naradzili się z księciem Kasjuszem. Syn królewski zaoferował im stosowne wsparcie. Trzeba było bowiem jak najszybciej działać, po południu król Milo weźmie udział w religijnych uroczystościach i zginie w zamachu. 80 gwardzistów królewskich, twardych legionistów w brązowych półpancerzach i ciężkich kolczugach, kryjących się za wielkimi tarczami miało dołączyć do bandy zwyrodnialców Aegei i wspólnie zaatakować kasztel Zuthelii. W tym czasie Kasjusz i pozostali jego ludzie mieli szturmować kanały w Redboots (trop prowadzący do kryjówki Złotej Czaszki).

Po walce z ghoulami na powierzchni, opatrywanie ran. Problem z Rhodd, która została pokąsana przez ścierwojada.

Korgoth: Jaką chorobę ma teraz?

MG: Nie wiem, może Rhodd nie zachorowała. Muszę przetestowac.

Korgoth: Nie Rhodd. Ghoul.

Śmigła galera piracka „Twoja Stara” przypominała teraz transportowiec wojska. Na pokładzie obozowała niemal setka pancernej gwardii króla Milo, piraci Aegei niechętnie spozierali na nowych kompanów. Dochodziło do zatargów, ale póki co herosi trzymali swoją załogę w ryzach. Okręt ruszył w górę Khorotas, przepłynął pod imponującymi mostami Messantii i opuścił stolicę. Około południa desant wylądował niespełna 3 km od kasztelu Zuthelii i forsownym marszem przez wzgórza porośnięte pomarańczowymi sadami dotarł do celu. Kasztel, masywna dwupiętrowa forteca, otoczono czterometrowym murem, znajdował się na szczycie jednego ze wzgórz.

conan naval battle

Po dłuższej naradzie herosi zdecydowali się zaatakować. Ok. 16.00 Aegea wraz z Hanno i 30 piratami uzbrojonymi w łuki i kusze zajęła pozycje na flance i zaczęła ostrzał fortecy, odwracając uwagę od szturmu.

Tolomalos [NPC, podziwia okręt BG]: Ale galera! Taka jak miał Amra!

Hanno [nie dając sobie sprawy, kim był Amra]: Amra miał mniejszy!

Korgoth: PAN AMRA!

Tolomalos: Nie, większy dwukrotnie. Wtedy pływał z Belit.

Korgoth: PANIĄ BELTI!!!

Królewska gwardia i pozostali piraci ruszyli do ataku. Ponad setka wojowników biegiem dopadła wrót i zaczęła się przerąbywać przez nie. Korgoth wspiął się na wieżę bramną i zdobył ją po krótkiej walce. Zeskoczył i nie patrząc na dziesiątki najemników Złotej Czaszki zwierających szyki na dziedzińcu kasztelu (pod ostrzałem Aegei i jej ludzi) zaczął otwierać bramę. Publiusz, który podążył za Korgothem, osłaniał go, tocząc bój z kilkoma przeciwnikami. Rhodd próbowała go wesprzeć, ostrzeliwując wrogów z łuku, ale jak to bywa w takich sytuacjach z głośnym i przeciągłym chichotem odezwał Bóg Kości i strzała miast trafić wroga palnęła z brzękiem w Publiusza. I to cholernie pechowo, bo krytycznie. Aquilończyk momentalnie padł bez sił, a zaskoczeni kultyści ruszyli do ataku na Korgotha, zatrzymała ich feralna łuczniczka, wchodząc do walki wręcz. Wreszcie Cymmeryjczyk otworzył bramę i na teren fortecy wdarła się gwardia Argos wspierana przez wyjących, wrzeszczących i wywijających bronią piratów. Aegea zebrała swoich strzelców (lub to, co z nich pozostało po morderczej wymianie strzeleckiej, rannych dzielnie opatrywał Hanno) i podążyła za kompanami.

Rozpoczął się drugi etap bitwy – krwawa walka o kasztel.

KING_CONAN_IN_BATTLE_by_benitogallego

Advertisements

komentarzy 7

  1. I znowu beze mnie 😛 Co się podleczę to się ktoś z krytykiem przywlecze… Takie już moje przeznaczenie.

  2. W BRP, Jaro, w BRP. Zauważ, że w EP trudno Cię na glebę posłać. Zawsze się jakos wykaraskasz. A ostatnio to sam wiesz, kto nie może za bardzo działać:D.

  3. Jaro, Damian Ci teraz taka antenę zamontował w placach, że będziesz popie@#%lał na zdalnym sterowaniu 🙂
    Ps. Who the fuck is „Koroth”??? 🙂 🙂

  4. Wybrakowany „Korgoth” :).

  5. W EP to jak zwykle Octopussy 😀 Co Ona takiego robi że bez przerwy ranna 😛

  6. Ostatnio próbowałam wyłuskać Cię z pancerza…. nie, przepraszam, ostatnio próbowałam Cię zaciukać pod pozorem wyłuskania z pancerza. 😛

  7. A ja pamiętam z dawnych raportów zdjęcie jednego członka Waszej warhammerowej drużyny na zdjęciu w pancerzu. Hamana? W każdym razie do złudzenia przypominał gościa wystawiającego głowę z włazu czołgu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s