El Pythor – reptilion, który został papieżem

Temat prosty: przygoda do Kryształów Czasu (he, he, oldskul), rozgrywana na wyjeździe z przyjaciółmi, dość liniowa, jednostrzałówka. Ja prowadziłem, grali Mariusz, Romek, Karol, Marcin i Kuba. Trochę się waham, czy już publikować raporcik, bo mam w planie zrobić bardzo podobną (choć nieidentyczną) przygodę mojej krakowskiej drużynie. Więc: chłopaki, jeżeli czytacie, to nie czytajcie dalej. Pod groźbą gniewu dwóch kryształowych półbogów Katana i MG!

antar

Przygoda jak przygoda: napchane wszystkiego po trochu: oklepanych motywów fantasy, inspiracji innymi mistrzami gry (dzięki Smartfox!) i wątków wymyślonych przez graczy. Ale grało się miło.

Poniżej przedstawiam zapis autorstwa jednego z graczy, Karola, który spisał go w formie ewangelii nowej religii. W następnym pełny raport, w bardziej klasycznej formie, mojego skromnego autorstwa.

Bohaterowie:

El Earendil (Mariusz) człowiek, półbóg 0: spokojny, opanowany, dopiero tworzący zręby ideologii swojej religii. Generalnie chce ją oprzeć na prawości, równości, pomocy innym i kowalstwie (bo wylosował się podwójnym kowalem).

Dorian (Romek) elf, złodziej 0 / wojownik 0: dobry kompan, pchający się na linię ognia mimo braku predyspozycji do tego. Wyznawca Earendila.

El Pythor (Karol) reptilion, kapłan 0: demagog, hipokryta, gorliwy wyznawca tworzonej religii (bo raczej nie jej przyszłego boga Earendila) piszący ewangelię. Pierwszy i jedyny kapłan religii, wyniesiony (przez siebie samego) do funkcji jej papieża.

El Molesta (Marcin) człowiek (kobieta), barbarzyńca 0 / zabójca 0: barbarzynka, która ma wyjechane na wszystko. Zgodnie z wytycznymi Horacego chwyta dzień. Zdecydowanie nie jest zajawiona na punkcie religii Earendila, choć Pythor zawziął się, żeby ją nawrócić.

El Tzesoleq (Kuba) reptilion, wojownik 0: drużynowy czołg, mimo że nie ma najcięższego pancerza, to połączenie zbroi z własną gadzią skórą powoduje, że ledwo chodzi, ale zranić go jest bardzo ciężko. Wyznawca Earendila.

Karol – człowiek który został reptilionim papieżem Wilhelmem I
– czyli I księga Ewangelii Eandrila, boga Równości i Sprawiedliwości, tego który zmienia Cudze w Nasze.

1.1 W dziewiątym roku panowania Katana XXXVII żył w prowincji Get War Gar archipelagu Centralnego reptilion el Pythor.

1.2 Gdy osiągnął wiek męski, został przyjęty do terminu w warsztacie garncarza. Jadnakowoż palce jego nie były biegłe w lepieniu garnków. Zwiastowało to jego przyszłe powołanie do świętości, albowiem to nie święci garnki lepią. Wyrzucon z warsztatu, powoził dwukółką dostawczą. Gdy rozbił ją, głód zmusił go pieszego doręczania wiadomości i drobnych przedmiotów. Lecz szybkość nie była jego darem, który dostał od Wielkiego Boga Eandrila – więc jął się imać żebractwa.

1.3 Pewnego razu zaszedł w poszukiwaniu jałmużny do kuźni. Przy piecu gorejącym ogniem objawił mu się w osobie prostego półelfiego kowala wielki bóg Równości i Sprawiedliwości Eandril. Tego dnia w ogniu zmieniał kanciaste sztabki w piękną zbroję. I tak wypełniło się proroctwo – oto nadejdzie ten, który przekuje świat na nowo. Eandril tego dnia obiecał el Pythorowi, że wkrótce swą boską mocą odmieni oblicze ziemi, tej ziemi. Wymiecie biedę i nierówności majątkowe, a wszystkie rozumne istoty będą żyły w szczęściu, dostatku i braterstwie.

1.4 I ujrzał el Pythor w Eandrilu boga prawdziwego. Padł mu do stóp i ofiarował swą duszę. Na to Pan rzekł, by sprzedał wszystko co ma i ruszył w drogę za nim. Tedy El Pythor sprzedał swoją nędzną lepiankę. A za uzyskaną zapłatę kupił ubranie podróżne, włócznie ciężką, kuszę typową, młot typowy oraz lekkie skóry zwierzęce. A do swego serca dopuścił łaskę Eandrila i stał się jego pierwszym wyznawcą i pierwszym, najwyższym kapłanem jego kultu.

1.5 Podróżowali drogami, a z każdym tygodniem rosły zastępy tych, którzy uwierzyli w Eandrila. Wkrótce szeregi wiernych podwoiły się. Nabożną milicję nowej wiary stanowili retpilioński wojownik Tzesoleq i elfi wojownik/złodziej Dorian. Do wiernych dołączyła wkrótce niewiasta – jawnogrzesznica i bluźnierczyni Molesta, ludzka barbarzyńczyni/zabójczyni. W złych słowach kpiła ze świętej wiary i wzywała nadaremno imię fałszywego bożka Piana. Resztki sumienia kazały jej jednak stawać w jednym szeregu z bożymi bojownikami.

2.1 Eandril wraz ze swymi uczniami i arcykapłanem el Pythorem zdążali drogą do Ostrogaru, gdzie zamierzali głosić dobrą nowinę nędzarzom i prześladowanym.

2.2 Wtedy przed nimi ujawnił się widok groźny i potworny. Oto z bagiennych czeluści wychynęła Bestia Zwana Smokiem. Krążyła ona po trakcie, zła i głodna, szukając kogo by tu pożreć. Miała obmierzłe ciało, cztery łapy, niezliczoną ilość zębów i pazurów. W jednej głowie miała dwoje oczu i tyleż samo uszu, zaś grzbiet i szyję nabitą kolcami. Ten, kto ma mądrość zrozumiał, że liczba tej bestii to 666.

2.3 Potwór z cuchnących moczarów wielkie spustoszenie czynił na trakcie. Szlachcica przytwierdził do ziemi cielskiem jego własnego zabitego rumaka. Wóz rolników zmierzających do miasta wniwecz obrócił, wołu mocarnego trupem położył i zaczął spożywać, strach wielki i grozę na trakcie budząc.

2.4 Ujrzawszy to, Eandril zapałał gniewem i wzniósł wysoko swój święty młot, prowadząc swe sługi ku walce z ohydną poczwarą. Widząc wolę bożą, posłuszny el Pythor znak święty nad wojownikami uczynił, i umocnił ich ręce do walki siłą Pana.

2.5 Ruszyli tedy przed siebie Tzesoleq, Dorian a nawet niewierna Molesta, by w imię boże razić poczwarę. A Eandril widział to i radował się, gdyż było to dobre. Bestia zagryzła swe szczęki na ciele Doriana, lecz uległa świętej furii prawych i błogosławionych wojowników. A w ten czas el Pythor naciągnął swą kuszę i strzałę wysłał ku bestii, w serce ją wrażając i śmierć sprowadzając.

2.6 Uradowani kmiecie wielką radość i wdzięczność poczuli, z ochotą nadstawiwszy swych uszu ku objawieniom Eandrila. El Pythor głosił Równość i Sprawiedliwość oraz powszechną Redystrybucję, jaka zapanuje na Orchii, gdy w otchłań zapomnienia zostaną strąceni fałszywi bogowie. W sercach chłopów zostało zasiane ziarno, które wyda plon stokrotny i będą oni jako kłosy pełne pszenicy, gdy zaczną płacić dziesięcinę na rzecz Kościoła Wielkiego Eandrila Dni Ostatnich.

2.7 Szlachcic ów, tanem Funcjuszem zwany, zaś zewłokiem wierzchowca przygniecion, z ziemi został uniesion i otrzepan. Serce swe w kamień obrócił, lecz twarz w fałszywy uśmiech i wdzięczność przyoblekł. Tedy Eandrila i uczniów jego na ucztę do swego pałacu zaprosił, na pośmiewisko zamierzając ich wydać.

jm-1

3.1 Eandril wraz z uczniami weszli w mury Ostrogaru. Ze wzgardą patrzyli na pałace i złote tarasy bogaczy wznoszące nad tonącymi w brudzie i nędzy ulicami i rynsztokami. By przemóc odrazę, zatrzymali się w gospodzie kowala, po czym ruszyli by oczyścić swe grzeszne ciała i przygotować się do uczty u Funcjusza. Zachwyceni wspaniałościami miejskich łaźni zwrócili swe oczy ku Eandrilowi. On zaś wieścił, że gdy już nastanie era Równości i Sprawiedliwości, taka łaźnia będzie stała w każdej najmniejszej wiosce. Potem zakupili odzienie stosowne do uczty i wrócili do gospody wieczerzać.

3.2 Gdy spożywali placki z agawy i pieczeń z bawoła opasa, podszedł do nich karczmarz i rzekł: „Zaprawdę powiadam wam, wypijecie u mnie najlepszy krasnoludzki spirytus”. Tak też się stało, sam Eandril i każdy z uczniów walnęli po strzale. Bez ducha padli ci z nich, w których dusza była wątła. Jako że Eandril nakazuje, by miłować nawet nieprzyjaciół, wierny jego naukom el Pythor zaniósł nieprzytomną Molestę do jej komnat – i tam, korzystając z jej nieprzytomności, miłował ją, obdarzając jej grzeszne łono łaską Eandrila.

3.3 W tym czasie na parter gospody, gdzie nadal wieczerzał Eandril wraz z uczniami, wkroczył wraz z gwardzistami bluźnierca i uzurpator, fałszywy półbóg Katan XXXVII. Grzesznik ów pragnął wydać na śmierć wielkiego Eandrila i wniwecz obrócić boże dzieło Redystrybucji. Gdy zbliżył się do Eandrila, bojaźń boża poraziła jego czarne serce, i w trwogę wielką wpadłwszy, do swego pałacu wycofał się. A tam drżał ze strachu, lękając się gniewu Eandrila. Ten jednak wybaczył na tą chwilę grzesznemu Katanowi, odłożył wymierzenie kary boskiej do bardziej stosownej chwili i udał się na spoczynek.

3.4 W dniu przed ucztą Eandril nakazał uczniom pościć – by większą Redystrybucję na uczcie uczynili, poprzez strawy pochłonięcie. Zaś el Pythor wezwał ich do wyrównania różnic majątkowych, poprzez Redystrybucję łyżeczek, naczyń i drobnych bibelotów.

3.5 Przed bramą domu Funcjusza rąbek szaty Eandrila ujęła niewiasta, z błaganiem, by bóg wstawił się za jej synem. Dziecko owo było sługą bogacza i od kilku dni nie nawiedziło domu swej matki. I rzekł jej Eandril: „Nie trwóż się niewiasto, wstań i idź! Zaprawdę powiadam Ci – dziś jeszcze syna twego zbawię”.

3.6 Ubogaceni mocą Eandrila, i nie czujący lęku w jego obecności, uczniowie przybyli do rezydencji tana Funcjusza. Tam orędzie głosili, pokazując bogaczom, jak wiele mogą zyskać, gdy wyzbędą się części swego majątku na rzecz ubogich. Prędzej jednak wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do królestwa bożego. Takoż możni nie otwarli swych serc, gdy pukało do nich słowo Eandrila.

3.7 Zapiekły w swym gniewie Funcjusz pragnął dać upust swemu okrucieństwu i walki gladiatorów w swym pałacu urządzał. Dufny w swej pysze rzucił wzywanie czempionom Eandrila. Przed pozostałych uczniów wystąpiła Molesta, by odkupić swe winy. Na piasku areny starła się ze szpetnym mistrzem walki, a miecz jej przerąbał jego ciało. Na to wielką złością zapałał Funcjusz. Widział jednak, że nie zmoże tych, których twierdzą i tarczą jest Eandril. Nakazał tedy przyprowadzić łańcuchami spętane pacholęta, zaś sobie łuk przynieść by żądzę krwi nasycić.

3.8 I wtedy odezwał się głos straszny, prawy i donośny niczym siedem trąb. To el Pythor zagrzmiał słusznym gniewem i skarcił pasterskim słowem Fuksjusza. Sam Eandril natchnął go wówczas darem wymowy, i poznali bogacze, iż złą drogą podążają ich dusze, i swą małość ze wstydem uznali, a ziarno wiary w Równość i Sprawiedliwość zakiełkowało w ich sercach. Okrutny Funcjusz, zdjęty lękiem przed gniewem Eandrila łuk złożył, lecz nie wyrzekł się myśli o zemście.

4.1 Tedy sługa jednego z nawróconych bogaczy odprowadził Eandrila i uczniów do biblioteki, bowiem dalsze pozostawanie w domu łaknącego zemsty za upokorzenie Funcjusza z wielkim niebezpieczeństwem się wiązało. Za gobelinem zawieszonym na ścianie biblioteki było ukryte wejście do podziemi, w które wstąpili.

4.2 Korytarze owe wiodły ku prastarym podziemiom i pradawnym budowlom, na których opoce zbudowano Ostrogar. Teraz zmurszałe i nadkruszone, nie dawały pewnego oparcia stopom Eandrila i jego uczniów. Chodnik którym szli, obsypał się, oni sami zaś upadli do wielkiej głębokości.

4.3 Lecz Eandril osłaniał ich upadek swą łaskę, przez co szkody żadnej nie doznali. I ruszyli pośród podziemi wyjścia szukać. A ciemności się nie lękali, albowiem Tzaltzolek przyświecał pochodnią. Wtedy na końcu sali pojawili się mieszkańcy owych czeluści, bestie podobno do zmutowanych orków.

4.4 I natarli na przeciwników Tzesoleq, Molesta i Dorian. Zaś el Pythor wzniósł wysoko swą kuszę i strzał swój Eandrilowi poświęcił. I bełt przez boga niesiony, w oko przeciwnika się wbił i życia go pozbawił. Na cześć owego strzału dzięki Eandrilowi niechybnemu el Pythor porzucił swe dawne życie i przybrał imię papieskie Wilhelm I. Takoż i reszta wrogów padła pod ciosami oręża wzmocnionego duchowym wsparciem Eandrila.

jm-2

4.5 Dalej wstępowali w otchłań, gdy moc wielką poczuli, i potencjałem magicznym wypełniły się za darmo ich amulety i uradowali się. Tedy spośród stosu kości wypełzł ku nim prastary gad, złoty wąż o silnych kłach i cielsku rosłym niczym pień drzewa. Uczniowi nie lękali się węża, albowiem Eandril był z nimi. Broń schwycili w mocarne ręce i atak przypuścili. Takoż papież Wilhelm I naciągnął kuszę i słał bełty. Nic jednak by nie zdziałali, gdyby sam Eandril nie wymierzył ciosu swym świętym młotem bojowym w sam środek czaszki bestii. I tak gad sczezł w konwulsjach, wcześniej raniąc srodze Doriana i Molestę.

5.1 Eandril i uczniowie stali na ulicy przed wejściem do kanałów. Papież Wilhelm I zrozumiał, iż oto on i uczniowie zostali pozbawieni pamięci. I zadrżał na myśli o mocy mocniejszej niźli moc Eandrila. Lecz pan rzekł mu: „Nie lękaj się, albowiem zachowałem w sobie wspomnienie wszystkiego, co dokonało się po zmiażdżeniu grzesznego węża”. I spokój zagościł w sercu papieża, albowiem widział, że pan jego wielki plan przedsięwziął.

Reklamy

Komentarzy 6

  1. Radujcie się bracia i siostry, albowiem doznaliście objawienia i oto ukazała się wam Dobra Nowina Świętej Ewangelii Earendila! Dopuśćcie tedy prawdziwego boga do swych serc i czyńcie Wielką Redystrybucję!

  2. Świetnie napisane :). Przednio się uśmiałem.

  3. Super, gratuluję poczucia humoru. A przygoda fajna.

  4. Earendil raduje się, gdy lektura jego ewangelii budzi w sercach przyszłych wyznawców ochotę i animusz. Tedy bracia i siostry – módlmy się i złóżmy ofiarę w intencji ponownego spotkania się kościoła Earendila pod przewodnictwem papieża Wilhelma I, by wierni Pana nowe poziomy zyskali i wiarę świętą w Orchii krzewili 😉

  5. […] przy raporcie-ewangelii w KC, gdzie dodałem własny opis wydarzeń dla rozjaśnienia; raporty tutaj i […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s