Conan BRP odc. 58 – Znów na morzu…

Sekcja żeńska:

Aegea (Madzia) – argosańska piratka już we własnej galerze korsarskiej „Twoja Stara”. Pragnie zemścić się na kupcach shemickich, którzy zatopili jej pierwszy okręt.  Piracka proweniencja nie przeszkadza jej być jednym z najlepszych strzelców Hyborii.

Rhodd (Damian) – bossoński traper, niezrównany mistrz ściągania na siebie wszelkich nieszczęść. Od pewnego czasu w wersji żeńskiej, wielkocycatej.

Sekcja karków:

Publius Maximus (Jaro) – aquiloński weteran legionu, setnik ciężkiej piechoty z Gunderlandu i mistrz rydwanu. zdyscyplinowany i zawzięty. Milkliwy („kurwa, Jaro!!! Walnij przemówienie, masz wysokie skille!!!” „Ale co mam powiedzieć?”)

Korgoth (Maro) – barbarzyńca cymmeryjski, setnik aquilońskiej armii i gladiator, góra mięśni zakończona mieczem dwuręcznym. Zapijaczona, wredna menda:).

tortage

Pierwsza faza bitwy okazała się dla herosów szczęśliwa. Co prawda Publiusz został pechowo raniony przez Rhodd, ale wspólna akcja BG doprowadziła do zdobycia bramy i umożliwiła wprowadzenie wojsk na wewnętrzny dziedziniec. Ponad setka bojowników Złotej Czaszki ustawiła się w szyku, broniąc dostępu do kasztelu. Po drugiej stronie szykowali się do ataku argosańscy gwardziści i piraci Aegei. Ci pierwsi, w napierśnikach z brązu, chronieni wielkimi tarczami, zbili się w falangę i spokojnie czekali na rozkazy. Drudzy wyli, wrzeszczeli, miotali klątwy na kultystów. Wreszcie Korgoth wyryczał rozkaz do ataku i gwardia Argos uderzyła na wroga. Na jej prawej flance czterdziestu piratów pognała w stronę spieszonych kawalerzystów Złotej Czaszki. Z murów szyli z łuków i kusz pozostali piraci. Bitwa nie trwała długo, lecz była zażarta i zmienna. O ile piraci dość szybko pękli pod uderzeniem odzianych w stal kawalerzystów, to rekruci Złotej Czaszki wytrzymali ledwie kilka minut starcia z pancernymi gwardzistami. W centrum trzymało się twardo dwudziestu elitarnych bojowników Złotej Czaszki i ok. 30 zwykłych wojów, lecz pozostali rozbici i zmasakrowani rzucili się do ucieczki. Uciekający piraci zaszyli się gdzieś przy bramie, gdzie Publiusz (podleczony przez Aegeę) zdołał zorganizować obronę z grupy kilku gwardzistów, którzy nie zdołali utrzymać swoich pozycji naprzeciw elity kultu.

Publiusz i jego grup na tyle długo zatrzymała atak wroga, że zdołał wytrzymać do czasu nadejścia odsieczy czyli pozostałych gwardzistów, którzy zdążyli już dorżnąć przy ścianie kasztelu swoich przeciwników. Pomogła im w tym Rhodd, która wraz z Korgothem jeszcze na początku bitwy zdołała obejść przeciwnika i uderzyła na niego od tyłu.

Sam Cymmeryjczyk przebił się przez wrogów, wdarł się do kasztelu i zamknął za sobą wrota. Potem już bez przeszkód sukcesywnie sprawdzał kolejne komnaty i wchodził coraz wyżej. Na drugim piętrze, w rozległej sali znalazł przeklętą Zuthelię. Dobył sztyletu i rzucił nim w kobietę. Ostrze wbiło się głęboko w udo czarownicy, która z krzykiem bólu upadła na ziemię. Nim jednak barbarzyńca zdołał wykonać wyrok, Zuthelia wrzasnęła kilka słów w nieznanym języku. Walające się wszędzie po pokrytej zakrzepłą krwią podłodze kości poruszyły się, a potem pomknęły w kierunku Cymmeryjczyka, łącząc się po drodze. Przed Korgothem stanął sześciometrowy stwór, człekokształtny golem złożony z kilku ludzkich szkieletów. Bezgłowa bestia zaatakowała. Cymmeryjczyk sprawnie unikał potężnych ciosów, parokrotnie skontrował i pod mocarnymi uderzeniami nie ustępował, chcąc jak najszybciej ubić bestię i dopaść czarownicę. Jednak kościany stwór okazał się wyjątkowo odporny.

W tym czasie na dziedzińcu kasztelu wygasły walki. Herosi zostawili setnikowi argosańskiej gwardii sprawę uporządkowania sytuacji po bitwie i sami rzucili się w stronę fortecy. Przedostali się przez drzwi, które zablokował Korgoth, i wkrótce dostali na najwyższe piętro. Pierwsza wpadła (wspiąwszy się po elewacji) Aegea, rzuciła sztyletem w Zuthelię. Stal jednak kierowana magiczną mocą zawróciła i trafiła właścicielkę. Drugiego czaru wiedźma nie zdążyła już rzucić, bo padła pod ciosami Aegei. W tym samym czasie BG zdołali zniszczyć golema. Co prawda nie obyło się bez ran, ale nikt nie znalazł się w agonalnym stanie.

Zakupy prowiantu.

Aegea: Poza kiepskim winem trzeba kupić karafkę jakiegoś drogiego. Dla gości.

Korgoth: Gości?! Jak już ktoś do nas na pokład wchodzi, to to jest zawsze abordaż!

Po ciężkiej walce przyszedł czas na dzielenie łupów. Piraci Aegei, objuczeni wszystkim, czym się da (świecznikami, nocnikami, garnkami, jeden niósł nawet krzesło), budzili (nie pierwszy raz) obrzydzenie wśród gwardzistów Argos. Kiedy wreszcie ranni lecz szczęśliwi korsarze opuścili fortecę i ruszyli w stronę swojej galery, żegnał ich słup czarnego dymu unoszący się ponad płonącym kasztelem. To Kapiszon, kolejny zwyrodnialec w załodze „Twojej Starej”, miłośnik ognia nerwowo szepczący pod nosem o konieczności oczyszczenia świata, zaprószył pośród zabudowań domu Zuthelii „czerwonego kura”.

Król Milo po raz ostatni przyjął herosów. Obsypał złotem, podziękował (po swojemu, krzywiąc się paskudnie i spoglądając z nieukrywana niechęcią na bandę, która uratowała Messantię), odebrał czaszkę Amenkuhna, którą BG znaleźli przy ciele Zuthelii, a potem zachęcił do jak najszybszego opuszczenia Argos jak i flakonik z zakażoną krwią, która miała wywołać zarazę w Messantii (też znaleziony przy Zuthelii).

W trakcie jednej z akcji.

Kapiszon [NPC, opętańczo]: Ogieeeeń! Ogieeeeeń!

Korgoth [uspokajając]: Cicho, cichutko…

Aegea: Skąd my go wzięliśmy?

Publiusz: Chyba z ostatniej łapanki.

Czas był ku temu najwyższy. Przez kolejne dwa tygodnie Aegea i jej wszeteczna ekipa uzupełniła straty w załodze (podczas bitwy zginęło ponad dwudziestu piratów!), załadowała żywność, beczki z winem, antałki mocnej gorzałki i ruszyli na morze. Na pokładzie „Twojej Starej” znalazła się ponad setka tęgich żeglarzy, przerażających ochlapusów, krwawych wilków morskich, na widok których bladł ze strachu każdy szczur lądowy. Wśród nich był przedsiębiorczy bosman Szrama, twardy jak skała kombinator, Kapiszon – podpalacz i szaleniec, Kuter – stary pierdziel, który klął lepiej od dziwek z Shadizar, pilot drewnianego wózka i właściciel dwu metalowych haków (miast rąk), legenda oceanów i tawern, Parch zwany Spleśniałkiem – nosiciel wszystkich znanych i kilku nieznanych chorób wenerycznych. Na zachodni ocean popłynęli z herosami cwany Taurus i nie-tak-cwany-lecz-dużo-silniejszych Branmak. Sama galera też przeszła przemianę. Gildia Inżynierów (szantażowana przez BG za to, że pomogła Zuthelii w sprofanowaniu grobowców na cmentarzu) zainstalowała na pokładzie kładkę abordażową, jaką miały wojskowe galery Argos. W drugiej racie Inżynierowie zapłacili lunetą morską (zwaną powszechnie i z lubością „lunetką”), niezwykle cennym i przydatnym artefaktem, który błyskawicznie stał się marzeniem każdego z piratów „Twojej Starej”.

Szantaż w Gildii Inżynierów.

Korgoth: Oooooj, ale się król wkurwi, jak ktoś mu powie, że rozkopaliscie groby arystokratów.

Szef Gilgii [NPC]: Zaprzeczam! Nie zrobiliśmy tego!

Korgoth [mimochodem]: A ja z królem po imieniu jestem.

Szef: Dobra, co chcecie?

Wreszcie galera herosów opuściła miłą i bezpieczną przystań w Messantii i, przez nikogo nie żegnana, ruszyła na zachód. Dziesięć dni żeglugi było spokojnych i pozbawionych większych atrakcji. Piraci napotkali co prawda statek shemickich kupców, który planowała ogolić, ale szybko się okazało, że za galerą płyną cztery kolejne w tym dwa shemickie okręty wojenne. „Twoja Stara” podkuliła ogon i spieprzyła za horyzont. Dzień czy dwa później minęła Wyspę Anakondy, ale BG nie widząc żadnego śladu po Piktach czy baronie Aetiusie Succrusie, zdecydowali się nie schodzić na brzeg.

Wreszcie 5 dnia miesiąca Ognia, w dniu strasznych upałów czarna galera wilków Aegei dotarła do Wysp Barachańskich. Tam Aegea dała wolną noc swoim łotrom. Rankiem zamierzała zakupić żywność i wińsko.

Tortage, piracka stolica pirackich wysp wznosiła się na kilku wzgórzach wokół zatoki ostro wrzynającej się w głąb lądu i kończącej u podnóża dymiącego wulkanu. Jak łatwo się domyślić wszyscy się rozleźli po knajpach i pewnie skończyłoby się spokojną pijatyką i mniej spokojną bijatyką, gdyby nie fakt, że nie mogło się tak skończyć. W żadnym razie. Nie w przypadku takich łajdaków jak herosi czy ich pożałowania godni bandyci morscy.

MG: Tortage. Imponujące miasto piratów. Wchodzicie do jednej z tawer, nędznej, rozsypującej się. Cuchnie tu wińskiem, kobietami i potem. Ale znajdziecie tu wszystko, czego wam trzeba. Jest co wypić, kogo przelecieć, komu przypierdolić… Przeważają piraci barachańscy, kolorowe postacie ubrane fantazyjnie w kolorowe serdaki, jedwabne pumpy…

Korgoth [rechocząc]: Pedały!

MG [zrezygnowany]: No i tak się zaczęła zadyma…

Kole północy jeden z piratów przybiegł do BG, którzy ucztowali w jednej z tawern. Otóż Szrama z ludźmi mieli problemy. Na miejscu okazało się, że nachlany bosman upuścił gdzieś do cuchnącego gównem kanału lunetkę! Nie pomogły osobiste poszukiwania Szramy i ludzi tarzających się w kanale. Dopiero któryś z BG usłyszał rozmowę spoza pobliskiej palisady, gdzie jacyś śmiałkowie chełpili się znalezienie „pięknej lunety”. No i nie byłoby problemu, gdyby to nie była forteca Czarnobrodego – jednego z okrutnych piratów Wysp Barachańskich, i gdyby Czarnobrody nie był arogantem, i gdyby Korgoth nie poszedł negocjować. Gdyby nie okazało się, że Kuter wkurwił połowę populacji Tortage i teraz jeździł na swym drewnianym wózku w te i wewte, spieprzając przed wrzeszczącą tłuszczą… dużo tych gdyby…

Ale po kolei. Korgoth zabębnił do bramy fortecy Czarnobrodego. Piraci Barachańczyka zaprowadzili go przed oblicze postrachu mórz. Ów nie zamierzał oddawać lunetki, toteż Korgoth przeszedł do twardych negocjacji. Efektem tego było groteskowo rozrąbany pysk Czarnobrodego, jego bluzgi i ryki, Korgoth przebijający się do bramy, Publiusz z piratami przebijający się od drugiej strony przez nią. Wreszcie furia Kapiszona, którego wezwał Cymmeryjczyk. Szaleniec, przewracając ślepiami, tocząc pianę z pyska wpadł na palisadę z pochodniami i olejem. W moment zajęły się zabudowania fortecy, pogłębiając tylko chaos. Korgoth ryczał bojową pieśń, Czarnobrody ryczał z wściekłości i bólu, Kapitan śmiał się opętańczo, a Kuter przejechał obok tego całego burdelu, rechocząc i wiodąc za sobą chyba połowę niebotycznie  wkurwionych mieszkańców Tortage.

Herosi i piraci przebili się do galery i czym prędzej opuścili wyspę, po drodze zabierając Kapiszona, który spokojnie dopłynął do galery ukradzioną łódką i rozanielony wszedł na pokład, westchnął, zwinął się w kłębek na pokładzie i zasnął snem sprawiedliwego.

Już na pokładzie. Tłuszcza z Tortage wygraża odpływającej „Twojej Starej”.

Kuter [NPC, wrzeszczy]: Żona Króla Piratów starą kurwą jest!!!

Korgoth: Ja go nie znam!

Aegea [do ludzi na brzegu]: Wybaczcie mu, to starszy człowiek…

Publiusz: Wrzućmy go do morza, co?

Co było robić? Zapasy i wino zakupiono w którymś z portów zingarańskich, a potem pożeglowano wzdłuż wybrzeża na północ. W kierunku wód graniczących z Puszczą Piktyjską.

Pięć dni później „Twoja Stara” minęła granicę Zingary i sunęła wzdłuż brzegu, podziwiając łagodne wzgórza porośnięte gęstym, starożytnym lasem. Celem była Wyspa Czarnych Posagów, której mapę Taurus ukradł swego czasu baronowi Succrusowi. niestety nie znał dokładnego położenia wyspy, a jedynie kilka punktów orientacyjnych. Z tego powodu galera płynęła wzdłuż brzegu a herosi liczyli na odnalezienie wyspy no i oczywiście skarbów.

Znaleźli wrak. Jakoś po południu dostrzegli (odpłynąwszy dalej od brzegu) na jednej z mielizn wrak kupieckiej galery. Ponad wodę na 2-3 metry wystawała jedynie rufa i kajuty kapitańskie. BG czym prędzej wsiedli do szalupy i wraz z tuzinem piratów przybili do wraku. Niestety wrak okazał się zamieszkany. Kiedy bohaterowie weszli do kajut, w kompletnych ciemnościach zaatakowały ich ożywione trupy załogi. Topielce czy też zombie próbowały porwać bohaterów. Pochwyciły Publiusza, zaczęły szamotać się z Aegeą. Zasypały ciosami Rhodd i Korgotha. Były jednak zbyt wolne i niezdarne, toteż herosi wydostali się na pokład, a następnie, widząc, że stwory boją się światła dziennego, podjęli decyzję o wyrąbaniu otworów w ścianach kajut i przepłoszeniu nieumarłych.

Dylematy bandery na „Twojej Starej”.

Publiusz: Ty! A my mamy jakąś banderę?

Korgoth: Tak, twoją starą z piszczelami.

 

Pictland - sesja 58

Reklamy

komentarzy 6

  1. Tomasz, napisz proszę post dotyczący statystyk drużyny, co?

    Bardzo mnie to ciekawi (taki element spętania fabuły w cyferki – lubię w dodatkach rpg opisujących bohaterów znanych z historii/życia/filmów popatrzeć, jak zostali wycenieni w punktach postaci).

    Zobaczyłbym w jakim stopniu kowbojskie wejście Korgotha można tłumaczyć jego współczynnikami a w jakim barbarzyńską fantazją i odwagą.

    Albo zamieść zeskanowane karty postaci, albo chociaż wypisz współczynniki i najważniejsze umiejętności. Pozdroofka!

  2. Jaj, postaci nie zamieszczę raczej. Po pierwsze nie mam kart, po drugie gracze musieliby się zgodzić. Mogę odpowiedzieć, że Korgoth ma najlepsze staty w walce, choć Publiusz jest niewiele gorszy. U Cymmeryjczyka skille walki (miecz, uniki, parowanie etc.) są powyżej 100 %.

    Natomiast to specyfika gracza. On tak gra. Zawsze. Nawet słabymi postaciami 🙂

  3. Szkoda.

    Staty to fajna sprawa. Nam się nawet (po kolejnych rozwojach, uzupełnieniu sprzętu) zdarza robić sparingi „na sucho” między postaciami, poza grą. Na zasadzie „co by było gdyby” mój zręczny szermierz musiał walczyć z twoim zakutym barbarzyńcą.

    Jakbyś jednak kiedyś chciał poświęcić post statystykom (początkowym, rozwojowi, ich wpływowi na fabułę i wybory postaci) to z chęcią pierwszy go przeczytam). Pozdro!

  4. Ja nie widzę problemu, mogę wklepać i podesłać kartę… bo zeskanowana, no cóż, czego na niej nie ma 😉

  5. No to dawaj, wrzucę przy następnym wpisie.

  6. Ja przy ostatnim wpisie wpisałem współczynniki (ale same podstawowe) postaci. Akurat, podczas przypominania sobie o co wtedy chodziło, znalazłem kartkę z wypisanymi na jednej stronie statami, to wbiłem je w raport.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s