Wszyscy ludzie Firewall odc. 27 – Where is Ulla?

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Niegdyś ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty, czczącej niejakiego Cthulhu, mającej swą siedzibę w małym habitacie gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Obecnie upgrade’owana furia, w dodatku facet, w dodatku o aryjskim wyglądzie. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.

James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG.

Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego ponownie (remade’a zdążył stracić na Ziemi) uploadowanym do morfa liquid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji węgierskiej).

Scenariusz Where is Ulla? – własny, czyli opowieść o tym, że za własne błędy się płaci. Tym razem apokaliptyczna misja śledcza w bastionie Reklamytywistów – stacji orbitalnej Vo Nguyen.

Dyskusje przedsesyjne. Rozmowa o aktorze grającym w „Grze Endera”

Ja: Asa Butterfield. Grał m.in. w „Hugo”

Jaro: Nie kojarzę.

Magda [do Jarka]: Oglądaliśmy to przecież.

Jaro [miłośnik kina „w-którym-się-dzieje”]: Nie pamiętam.

Magda [złośliwie]: No tak. Możesz nie pamiętać, w końcu w tym filmie nikt nikogo nie zabił.

Wnętrze typowego cylindra O'Neilla

Wnętrze typowego cylindra O’Neilla

08.03 11 AF

Ranek. Stacja orbitalna Vo Nguyen, cylindryczna stacja orbitalna. Kilkunastokilometrowa puszka unosząca się na GEO z milionem istot ludzkich, głównie Wietnamczyków.  Centrum Reklamytywistów zarządzane przez charyzmatyczną Tate Markess.

Ariffa i James od kilku dni odpoczywają w kwarantannie wraz Pastfinderami i ponad dwiema setkami ocalonych z Ziemi. Poddawani badaniom czekają, aż zarząd stacji stwierdzi, że nie są zainfekowani. Saad Kamal, już w nowym morfie, przebywa na pokładzie „Texasu”, bazowego okrętu Pastfinderów. Za całą trójką kontaktuje się Tate Markess, szefowa Vo Nguyen. Kobieta jest wyjątkowo zaniepokojona. Z grupy ocalały zniknęło dziecko – dziesięcioletnia Ulla, drobna blondynka o wielkich, smutnych oczach. Dziewczynka w jakiś sposób zdołała oszukać systemy bezpieczeństwa oraz strażników i uciekła z kwarantanny. W ciągu ostatnich trzech dni próbowano ją odnaleźć. Nie tylko perfekcyjnie gubiła ślady, ale… No właśnie, dowodów nie ma, ale dziwnym trafem ktoś rozpruł system Vo Nguyen a potem zdołał wpuścić weń kilka zaawansowanych wirusów. Zginęło też kilku ludzi. Ulla widać nie była tym, na kogo wyglądała. Nie była bezbronną, okaleczoną przez wojnę dziewczynką. A może przede wszystkim nie była nią.

Wreszcie po trzech dniach przestraszona Tate Markess, świadoma, że jej śledczy, cały aparat ścigania, specjaliści od bezpieczeństwa w meshu są kompletnie bezradni wobec zaginionej dziesięciolatki. Pozostała trójka bohaterów, którzy z równym powodzeniem radziła sobie z zagrożeniem na Ziemi, w opuszczonych wrakach stacji i okrętów czy na powierzchni Luny. Agenci błyskawicznie zabrali się do roboty. Przesłuchania strażników czy ocalonych nie przyniosły zbyt wiele, poza faktem, że Ulla umiejętnie nie tylko unikała kamer czy innych sensorów systemu monitoringu, ale też potrafiła włamać się do systemu i zwyczajnie w świecie opuścić odcięty od reszty stacji kompleks. Nie pozostało nic innego jak ruszyć za nią. Agenci, otrzymawszy dostęp do sieci monitoringu oraz systemu policyjnego na Vo Nguyen od Tate Markess (już po tym jak James włamał się do systemu i stworzył bramkę w kodzie, dzięki której mógł niezauważony buszować po zasobach systemowych), rozpoczęli akcję w terenie. Równocześnie, korzystając z sieci reputacyjnych, delikatnie rozpytywali się o wszelkie nietypowe wydarzenia na Vo Nguyen – zajścia związane z dziesięciolatką, przypadki hakowania systemu etc. Oto, czego udało im się dowiedzieć:

– Ullę widziano w kilku punktach Vo Nguyen, m.in. na terenie Mekongu, czyli dolnej części cylindra O’Neilla, którym jest stacja. Mekong to slumsy, sektor fabryczny i miejsce ze strefami wpływów wietnamskich gangów. Poza tym dziewczynkę widziano w jednym w portów kosmicznych, w środkowej komorze stacji (miejscu zdominowanym przez bogatych mieszkańców) nieopodal Centrum Kontroli Systemu. Co ciekawe Ullę widywano (świadkowie czy obraz zarejestrowany przez kamery) w kilku miejscach na raz!

– W meshu Vo Nguyen działało kilka wirusów nowej generacji, w zasadzie autonomicznych i niezwykle silnych programów, których działania w dodatku są świetnie koordynowane. Wirusy sukcesywnie przejmują kontrolę nad węzłami sieci, monitorują przepływ danych, włamują się do wybranych miejsc, póki co trudno wskazać w tych ostatnich działaniach jakąś prawidłowość. Jeden z wirusów zdołał zgromadzić kilkaset tysięcy kredytów w skomplikowanej operacji sieciowej (tutaj agentom pomógł znajomy z Luny, którego uwolnili z Serweru Penitencjarnego w Nectarze – Ronald Haahr).

– Zanotowano przepływ ogromnej partii danych przez węzły w porcie kosmicznym do jednego z lądowników, który powracał na pokład frachtowca Ligi Tharsis (marsjańskiego quasi-państwa).

Już w tym momencie BG zaczęli podejrzewać, że Ulla jest jakimś konstruktem TYTANów czy istota postludzką zarażoną ekssurgentem. W obu przypadkach stanowi poważne zagrożenie dla całej ludzkości. Możliwość wydostania się ze stacji i zaatakowania innych habitatów samo w sobie było już poważnym problemem. Sytuację pogarszał fakt, że ujawnienie tej informacji mogło zdyskredytować sukces Pastfinderów. Nagle ucieczka z Ziemi i ocalenie 250-ciu ludzi mogło okazać się gwoździem do trumny dla ruchu Reklamytywistów. Trzeba było działać stanowczo, zdecydowanie, szybko, ale i dyskretnie. Z tym ostatnim było najwięcej kłopotu.

Przede wszystkim agenci powiadomili Tate Markess, że banki danych lądownika zmierzającego w stronę frachtowca Ligi Tharsis mogą zawierać kopię Ulli, wirusa TYTANów etc. Należało zrobić wszystko, by ów SLOTV nie dotarł do celu. Wszystko, włącznie z możliwością zestrzelenia pojazdu. Dyskusja była długa, ale ostatecznie Tate zatrzymała w kwarantannie pojazd, blokując na 72 h możliwość zadokowania. Co prawda zaogniło to relacje Vo Nguyen z Liga Tharsis i wzbudziło zaniepokojenie Konsorcjum Planetarnego oraz zaciekawienie mediów, ale tego nie dało się uniknąć.

Ariffa wciąż kłóci się ze swoją muzą.

Kryl: Ale ja nie potrafię teo. Jestem tylko małym krylem w tej dużej puszce!

Ariffa: To może wsadzę cię do akwarium i będę karmić, a sobie znajdę jaką wielką muzę?

Kryl: Pfff, masz kompleks małego…

Ariffa [wchodząc w słowo]: Kryla!

09.03 11 AF

Agenci na chwilę obecną pozostawili sprawę lądownika i przedostali się do Mekongu. Ich celem był obszar fabryczny dzielnicy, przegrzany, skąpany w kłębach pary, cuchnący tanim żarciem, przepalonym olejem (knajpki wietnamskie!), zatłoczony do granic możliwości, huczący od wibracji pracujących maszyn. Tutaj też udało im się zebrać nowe informacje. Ullę widziano w okolicach Fabryki nr 45, programowalnego kompleksu produkcyjnego. Tam dostrzegł ja m.in. starszy Wietnamczyk, którego agenci spotkali w knajpie „Dech Smoka”. BG udało się też nawiązać kontakt z miejscowym gangiem (Gang Czarnego Smoka), uzyskać jego neutralność i opłacić bezpieczną kryjówkę na tyłach knajpy.

Kolejne informacje (uzyskane z sieci policyjnej, zdobyte od świadków, zebrane w Mekongu) wskazały na inne niepokojące wydarzenia. Tam gdzie pojawiała się Ulla (któraś z pięciu obecnych w sieci, prawdopodobnie cztery z nich to były bety oryginału) działy się dziwne rzeczy. W jednym przypadku jeden z mężczyzn strzelił sobie w głowę z pistoletu, inny wyciągnął broń i osłonił jej ucieczkę. Miało też miejsce celowe zacieranie śladów dziewczynki czy tymczasowa amnezje. Wydawało się, że Ulla posiada zdolność solidnego mieszania w umysłach ludzi. Miała zdolności psi? Hakowała mózgi ofiar? Teoretycznie było to możliwe, lecz niezwykle skomplikowane. Miejskie (a raczej układowe) legendy wspominały o hakach bazyliszkowych (basilisk hack), czyli sensorycznych lub lingwistycznych atakach na procesy poznawcze, które umożliwiają przez wykorzystanie frazy (słownej, muzycznej etc.) modyfikowanie ludzkich motywacji i potrzeb i w ten sposób kierowanie ofiarami lub proste unieszkodliwienie ludzkiego umysłu (np. poprzez destrukcyjne oddziałanie na umysł i wywołanie katatonii, halucynacji, dezorientacji etc.)

Pozytywnym aspektem było nawiązanie przez Saad kontaktu z piratami Sugalego Alego przebywającymi na Vo Nguyen, którzy mieli pomóc w tropieniu dziewczyny [świetny rzut na reputację wśród przestępców]. Saad umówił spotkanie w ciągu najbliższych dwu godzin (na terenie Mekongu), w tym czasie Jamesowi udało się namierzyć emisję danych od jednej z bet Ulli. Trop prowadził do punktu rozrywki sieciowej „Black Lotus”, gdzie oddawano się rozrywce w legalnych lub nie symulacjach (simulspace). Trójka agentów w kwadrans dotarła do celu i weszła przez automatyczną gródź do ciemnego wnętrza rozświetlanego przez migające neony, blade ekrany symulacji czy wirtualne światło włączonej rzeczywistości rozszerzonej. Użytkownicy, ledwie kilku, znajdowali się w kapsułach deprywacyjnych do gier sieciowych. Agenci otwierali awaryjnei każdą z nich. w dwu pierwszych ujrzeli zdezorientowanych graczy (nagłe wyjście z simulspace nie jest przyjemne). W trzeciej… ledwie uniosła się pokrywa kapsuły, padł strzał. Tungstenowy pocisk RAP bez trudu spenetrował lekki pancerz Saada i wywalił solidną dziurę w jego syntetycznym ciele, chlapią „płynną stalą” po podłodze gralni. Strzelec, szczupła brunetka, momentalnie wystartowała, minęła Jamesa i Ariffę i wypadła przez gródź. Ta zamknęła się za nią i zablokowała. Uciekinierka miała wsparcie wirusów Ulli. Uszkodzony Saad zdołał otworzyć gródź, w tym czasie James wszedł do systemu policyjnego (oczywiście nielegalnie) i jako administrator wysłał w miejsce strzelaniny kilka ciężko uzbrojonych zespołów AT. Niepotrzebnie, Ariffa zdołała dosięgnąć biegnącą w tłumie uciekinierkę dwoma pociskami, zdaje się James też trafił. Nieprzytomna kobieta padła zalana krwią pośród ludzi, wywołując panikę. Do interwencji policji zostało ledwie kilkadziesiąt sekund, więc agenci zgarnęli postrzeloną i uciekli do jednego z korytarzy technicznych, wskazanych przez tacnet.

Nie było mowy o przesłuchaniu, ale udało się zdobyć nieco informacji. Po pierwsze w postrzelonym morfie znajdowała się beta Ulli, wysyłała ona dane do swej alfy, znajdującej się najprawdopodobniej na terenie Fabryki nr 45. Postrzeloną betę przekazano policji (oczywiście anonimowo) i ekipa ruszyła, by sprawdzić Fabrykę nr 45. James zajął pozycję w okolicy jednej z knajpek, przy skrzyżowaniu głównego korytarza (osiowego) Mekongu z bocznym prowadzącym m.in. do fabryki. Ariffa i Saad, uzbrojeni i niebezpieczni, spokojnie zbliżali się do kompleksu, mijając kolejne grodzie mieszkalni, knajpek, warsztatów szarej strefy etc.

Saad pierwszy coś usłyszał. Dzięki wzmocnionemu słuchowi usłyszał takty melodii grane w częstotliwościach znajdujących się poza zasięgiem odbioru normalnego człowieka. Agent błyskawicznie odłączył się od melodii (filtr na instalacji słuchowej) i ostrzegł Ariffę. Zbyt późno. Agentka nagle zesztywniała, zamknęła oczy. Melodia umilkła a ośmiornica w ludzkim ciele nagle się obróciła ruszyła zdecydowanym krokiem. Zdezorientowany Saad podążył za nią, próbując nawiązać kontakt z przyjaciółką. Bez skutku.

U Jamesa też szykowały się kłopoty. Jego tacnet nagle zaznaczył na bursztynowo kilku okolicznych gangerów Czarnego Smoka. Potencjalne zagrożenie. Mężczyźni wyciągnęli pistolety, jeden z nich dobył tzw. szatkownicy (shredder), ciężkiej odmiany pistoletu miotającego monomolekularnymi loftkami, prawdziwie zabójczej broni w wąskich i zatłoczonych korytarzach habitatu. James wrzucił optyczny kamuflaż i skrył się za mobilną kuchnią, cuchnącą olejem i jakimiś wietnamskimi frykasami. Gangerzy, jak automaty, zaczęli strzelać w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się agent. Tacnet rozjarzył się czerwonymi punktami. James przeczekał ogień, a potem w pełnym maskowaniu dopadł jednego z gangerów i go unieszkodliwił.

W tym samym momencie na scenę weszła Ariffa. Dobyła katany i dwoma szybkimi ciosami ścięła dwu pechowych przechodniów. Krew bryzgnęła na metalową podłogę. Saad zbaraniał, tłum wpadł w panikę, gangerzy wycelowali broń w agentkę, a ta jak gdyby nigdy nic ścięła kolejną dwójkę. Bazyliszkowy hak Ulli zmienił ją w morderczynię. W głowie tylko słyszała: „Zabić tuzin cywilów”. Saad rzucił się na przyjaciółkę, ale ta z gracją ominęła go i zabiła kolejnego cywila. Jeden ganger w panice wypalił z szatkwonicy. Pechowo trafił. Chmura loftek przypadkowo trafiła jego kumpla. Korpus i głowa ofiary zmieniła się w krwawą mgłę. Saad w desperacji odpalił długą serię w Ariffę. A ta zgrabnie uniknęła trafienia, zabiła ciosem katany strzelającego w nią gangera, oberwała dwoma kulami od innego i zabiła jeszcze jednego cywila. James w kamuflażu załatwił ze zdobycznego pistoletu jeszcze jednego Smoka, ostatniego zabiła chyba Ariffa. Jamesowi udało się wkamuflażu podejść już ranną przyjaciółkę i ogłuszyć.

Saad załamany masakrą zrobioną przez Ariffę.

Saad: Mnie tam nie ma. Nie patrz na mnie. Idę sobie w piździec.

Jatka na skrzyżowaniu trwała kilkanaście sekund. Wszędzie było pełno krwi. Odcięte kończyny walały się pomiędzy trupami, zmielone flaki po trafieniu z shreddera upstrzyły front knajpy. Wrzask, panika i migające na żółte awaryjne lampy. James z ogłuszoną Ariffą i osłaniający go Saad wpadli do korytarza prowadzącego do fabryki. Bez trudu udało im się uciec przed policją Vo Nguyen, ale Ulla od niechcenia zdołała przeszkodzić im w dotarciu do jej siedziby…

Melodia pełniąca rolę basilisk hack Ulli.

Reklamy

komentarze 2

  1. Końcówka wyglądała minimalni inaczej ale dla potrzeb opisu może być. 🙂 Zapomniałeś, że najpierw załatwiliśmy sobie metę u gangerów a dopiero później zaczęli do nas strzelać. No i nikogo poza Ariffą nie unieszkodliwiłem 🙂

  2. A z innej beczki to jak w przyszłym tygodniu? EP czy coś innego?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s